czwartek, 15 grudnia 2016

Piękny to był wieczór, choć mroźny a data nie była przypadkowa


Piękny to był wieczór, choć mroźny. 13 grudnia zebraliśmy się w kilkaset osób na placu przed Ratuszem. Było poważnie, momentami wzruszająco, a w powietrzu czuło się ten ważny cel, dla którego się zebraliśmy – uczczenie pamięci ofiar opresyjnego systemu oraz dobro Polski i Jej obywateli. Miejsce nie było przypadkowe. Obywatele stanęli na straży władz samorządowych, na które ostrzy sobie zęby PiS, mający swoją placówkę po drugiej stronie ulicy. Data też nie była przypadkowa – trudno o lepsze spięcie klamrą podobnych do siebie rządów komunistycznych i PiSowskich.

Strajk Obywatelski zgromadził bardzo różne środowiska w proteście przeciw rządom, które nie tylko łamią prawo i Konstytucję, ale zwracają Naród przeciwko sobie, próbując ugrać na tym swoje partykularne interesy. Wspierani przez twardy elektorat – stanowiony w większości przez oszukanych, omamionych ludzi – utrzymują, że są głosem Narodu. Tymczasem okazuje się, że Naród nie jest tak spolegliwy, jak się spodziewali. Owszem, cierpliwy, długo dawał demokratycznie wybranym szansę do zmiany ścieżki, do wzięcia pod uwagę głosu mniejszości, do słuchania ekspertów, do realizacji programu wyborczego. Ale przyszedł czas, że pomruk niezadowolenia i niezgody na permanentną pogardę stał się konkretnym żądaniem zakończenia tej hucpy.

Osztyn nie jest bardzo wyrywny do wychodzenia na ulicę i nawet to w nim lubię, ten spokój i dystans. Chociaż czasem potrafi zaskoczyć, jak na Czarnym Proteście. Na strajku spodziewałem się 100 osób, tymczasem przyszło kilkukrotnie więcej. Ale nie tylko mnie zaskoczyła ilość manifestujących w Olsztynie. Media prawicowe najpierw zatkało, a później zaczęły stosować swoje klasyczne sztuczki: kłamstwa i pomówienia. Wychodzi im to jednak coraz gorzej, "argumenty" są coraz bardziej naciągane i mało wiarygodne. W swojej bezsilności sięgają po kpiny niskich lotów, próbują podważać wybór miejsca czy daty. Nie podają ilości manifestujących i rozmywają prawdziwy powód, dla którego tam się zebraliśmy. Szczerze mówiąc, to śmiech mnie ogarnia na te słabe argumenty i pewnie wzruszyłbym ramionami i zmilczał to jak zwykle, bo wchodzenie w polemikę jest poniżej mojej godności.

Ale po roku rządów bezprawia i niesprawiedliwości daje się zauważyć jakaś zmiana w postawie PiSowskich popleczników. Wygląda, jakby czuli to swoje powinowactwo z PZPR i widzieli podobieństwo swego "naczelnika" do generała z pamiętnego wystąpienia telewizyjnego sprzed 35 lat. Dobrze wiedzą, że data protestu jest bardzo trafiona.

Kolejne kompromitacje, porażki rządzących i niespotykana skala niekompetencji doprowadziły do tego, że cały ten front, zbudowany naprzeciw tylu grup społecznych nie jest już tak butny, jak jeszcze niedawno. Ten kolos na glinianych nogach chwieje się coraz bardziej. Już nie daje się obronić ministra obrony. Już nie daje się usprawiedliwić ministra sprawiedliwości. A premierce nie udaje się zszyć tego całego prującego się worka.

Adam Wiktorowicz

 



1 komentarz:

Jerzy Dramowicz pisze...

Przed ratuszem było godnie, i ciepło, pomimo mroźnego wieczoru. Frekwencja naprawde dopisala, biorac pod uwage ze to zgromadzenie było zgłoszone i zorganizowane tylko kilka dni wcześniej.. Bylem dumny z Olsztyniaków i gości z Warmii i Mazur, którzy przyszli i przekazali jasno i zdecydowanie swoja opinie o obecnej polityce rządu, których mandat leci na łeb i reprezentuje mniej niż 20% narodu. Ta butna, arogancka, i kłamliwa propaganda PiSu skończy się wcześniej niż się tego spodziewamy. Po prostu zabraknie im kasy na ich szalone pomysły i politykę społeczną.
Organizatorzy i mówcy zrobili super robotę w imieniu wielu mieszkańców Warmii i Mazur. Bravo!!!