Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwetki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 listopada 2017

Dla obecnej władzy: lewak, ubecka wdowa, gorszy sort...


Urodzona w Polsce, obywatelstwo polskie, od urodzenia mieszkam w Polsce, wykształciłam się w Polsce, przepracowałam 31 lat, z czego 13 lat przed zmianą ustroju, a 18 po. Z praw wyborczych korzystam w Polsce, przed transformacją bezpartyjna. Po transformacji zostałam wybrana, z listy Solidarności, do lokalnego samorządu. Przez długie lata zawodowo pomagałam chorym ludziom - Polakom - uporać się z nałogiem alkoholowym. Na emeryturze aktywna w ratowaniu bezdomnych zwierząt w północno-wschodniej Polsce.

Dla obecnej władzy: lewak, ubecka wdowa, gorszy sort.

Maria Borkowska

Galeria "nieprawdziwych" Polaków, c.d.


Urodzony w Polsce. Obywatelstwo: polskie. Zamieszkały od zawsze: w Polsce. Płaci podatki: w Polsce. Wychowany i wykształcony w Polsce. Ochrzczony w KK ale "nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł". Prawa wyborcze: w Polsce.

W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwy Polak.

Lech Bartniczuk 

Kolejna osoba w kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwa Polka


Urodzona w Polsce, wykształcona w Polsce, od 32 lat nauczycielka w polskiej szkole publicznej. Chcę dla moich dzieci i wnuków Polski otwartej i tolerancyjnej.

Krystyna Czerniewska

wtorek, 31 października 2017

W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwa Polka


Urodzona w Polsce. 30 lat pracy w szkole, kocham swój kraj, kocham ludzi, chcę być obywatelka Europy, chcę by moje dzieci i wnuki, żyły w wolnym, demokratycznym kraju...

Elżbieta Rogowska 

Urodziłam się wolna i nie mam zamiaru tego zmieniać !


Urodzona w Polsce . Obywatelstwo - polskie. Praca tylko w Polsce i dla Polski. Kocham swoją Ojczyznę. Urodziłam się wolna i nie mam zamiaru tego zmieniać.

Anna Szymajda 

Nieprawdziwi Polacy - do dziś myślałam że jestem wolna


Urodzona i wychowana w Polsce, dorosłe życie w demokratycznej Polsce. Z racji wieku żadnych powiązań z "komunizmem". Wydawało mi się, że demokracja to coś oczywistego w Polsce. Do dziś myślałam że jestem wolna.

Iwona Młynarczuk

Kolejna Polka, której władza odmawia polskości


Urodzona w Polsce. Obywatelstwo: polskie (bez zmian i luk). Zamieszkała: w Polsce. Płaci podatki w Polsce. Wychowana i wykształcona w Polsce w kulturze wolności i demokracji. Prawa wyborcze : w Polsce.

Zwykły szary człowiek. Ale nieustannie Polka.

W kategoriach obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwa Polka, obywatelka "gorszego sortu", ubeczka, feministka, koderka, zdrajczyni narodu.

Krystyna Kacprzak 

Zwykły, szary obywatel - według obecnej władzy nieprawdziwy Polak


Urodziłem się w Polsce. Już 60 lat mam obywatelstwo polskie. I tylko polskie. Mieszkam ostatnie 17 lat w Polsce. W latach 1981-2000 mieszkając na Bawarii czułem się dumnym Polakiem. Dzisiaj jestem polskim obywatelem gorszego sortu.

Tadeusz Kawa

poniedziałek, 30 października 2017

W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwy Polak


Urodzony w Polsce. Obywatelstwo: polskie. Zamieszkały: w Polsce, 20 lat w wojsku polskim w służbie ojczyźnie. Płaci podatki: w Polsce. Wychowany i wykształcony w Polsce w kulturze chrześcijańskiej. Prawa wyborcze : w Polsce.

Zwykły szary człowiek. Ale nieustannie Polak.

W kategoriach obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwy Polak, obywatel "gorszego sortu", jakiś mityczny ubek itd.

Jerzy Wądołowski

W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwy Polak


Urodzony w Polsce. Obywatelstwo: polskie (bez zmian i luk). Zamieszkały: w Polsce. Płacę podatki w Polsce. Wychowany i wykształcony w Polsce w kulturze chrześcijańskiej. Prawa wyborcze : w Polsce. 

Zwykły szary człowiek. Ale nieustannie Polak.

W kategoriach obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwy Polak, obywatel "gorszego sortu", jakiś mityczny ubek itd.

Stanisław Czachorowski

sobota, 28 października 2017

W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwa Polka


Urodzona w Polsce. Obywatelstwo: polskie. Zamieszkała: w Polsce. Płaci podatki: w Polsce. Wychowana i wykształcona w Polsce w kulturze chrześcijańskiej. Prawa wyborcze : w Polsce. W kategoriach polskich obywateli obecnej władzy w Polsce - nieprawdziwa Polka.

Grażyna Binek

piątek, 14 kwietnia 2017

Co dalej z zaKODowanymi ?

Tekst długi, ale może wart przeczytania? Tym bardziej, że udało mi się "dopaść" Krzysztofa Łozińskiego i porozmawiać z Nim o KODzie
*

Za nami już 20 rocznica uchwalenia Konstytucji RP. W całej Polsce, miastach i miasteczkach, Polacy świętowali. Flagi powiewały na wietrze, niósł się hymn narodowy, czytano fragmenty konstytucji. Było bardzo doniośle i uroczyście, choć obchody te miały charakter zdecydowanie „oddolny”, bo obecna władza jakoś zapomniała o tej rocznicy, przeoczyła, zignorowała. No cóż, nie pierwsza to sytuacja, gdy naród pokazał, że nie po drodze mu z PiSem, a PiS, że nie po drodze mu z narodem. Wprawdzie partia posła K. już wie, że nie może lekceważyć ruchów, których celem powstrzymanie jej niszczycielskiej działalności, jednak wciąż podchodzi dość lekko do tego problemu. Dlaczego? Odpowiedź prosta. Opozycja nie mówi jednym głosem. Opozycja bardziej zainteresowana jest „własnym podwórkiem”. W opozycji każdy sobie rzepkę skrobie.

Wydawało się, że KOD stanie się tym parasolem, pod którym zbiorą się wszyscy, niezależnie od przynależności partyjnej, poglądów, wizji na przyszłość. Wydawało się, że masowy ruch obywatelski jest już na wyciągnięcie ręki. Tylko...wydawało się…, bo obecny KOD ma niewiele wspólnego z tym sprzed miesięcy. Nieprawidłowości, wewnętrzne kłótnie i podziały znacznie zmieniły postrzeganie tego ruchu obywatelskiego w społeczeństwie. KOD miał łączyć, a zaczął dzielić i co teraz? Jaka przyszłość?

Wielu członków KODu jest bardzo zaniepokojonych. Nie chcą opowiadać się po jednej czy drugiej stronie. Nie chcą brać udziału w wewnętrznych rozgrywkach. Tracą zaufanie i wiarę do obecnych władz. Oddali KOD owi serce, olbrzymie pokłady energii, a teraz czują się, jakby stali na rozdrożu, jakby ktoś ich oszukał. Czy KOD poradzi sobie z tak trudną sytuacją? Czy uda się odbudować wiarygodność? Czy przyjdzie ten moment, że KOD ponownie zacznie łączyć naród we wspólnej walce z antydemokratyczną polityką PiSu? Nadzieją są zbliżające się wybory do władz KODu. Ich wynik, dla wielu, to być albo nie być.

Rozmawiam z Krzysztofem Łozińskim, człowiekiem, od którego zaczęła się historia Kodu. Człowiekiem, który wiele miesięcy stał na poboczu, bardziej jako obserwator niż aktywny uczestnik ruchu. Człowiekiem, który ma tak pięknie zapisane karty swego życia, wplatające się w to, co dla każdego Polaka najważniejsze – honor, miłość do Ojczyzny, walka o Polskę bezpieczną i dobrą dla każdego jej obywatela.

Skąd pomysł, by kandydować na przewodniczącego KODu?
Nie pomysł, tylko konieczność. KOD musi odzyskać czystą i uczciwą twarz oraz zaufanie. Dlatego potrzebne jest nowe otwarcie, nowy entuzjazm a przede wszystkim wiara w końcowy sukces. Ja tę wiarę mam i moim obowiązkiem jest podzielić się nią z członkami KOD.
W jaki sposób Pana doświadczenie z czasów PRL może pomóc ruchowi?
Nie tylko doświadczenie z PRL, ale w ogóle doświadczenie życiowe. Przeżyłem nie tylko kryzysy polityczne, ale również i wiele innych kryzysów i myślę, że umiem sobie z nimi radzić.

Jaką ma Pan wizję KODu?
Jako szerokiego ruchu, nie ograniczającego się do formalnych członków, ruchu oddolnego i powszechnego, w którym zarząd nie rządzi, tylko koordynuje i pomaga organizować. Zarządzanie centralne powinno ograniczyć się do niezbędnego zakresu, w pozostałym zostawić inicjatywę ludziom i grupom lokalnym. Mamy mnóstwo do zrobienia i każdy może wykonać wiele pożytecznej pracy. Trzeba tylko wesprzeć pomysły, dodać organizacyjne wsparcie. Ludzie w KOD są wspaniali, pełni inicjatyw i to musimy wykorzystać dla dobra sprawy, dla dobra Polski.
Jakie cechy powinien mieć, według Pana, lider KODu. Czy widzi je Pan u siebie?
Przede wszystkim powinien dawać ludziom siłę i inspirować do działania. Powinien umieć doceniać wysiłek innych i nie przeceniać swojej roli, aby nie popaść w samouwielbienie, co jest przypadłością wielu rządzących, którzy przypisują sobie cechy niemal mityczne, tymczasem żyją w oderwaniu od ludzkich problemów, tracą empatię społeczną i w naturalny sposób kierują się ku autorytarnemu myśleniu. Dlatego nie chcę się lansować i głosić, jakie to mam zalety. Niech to inni ocenią. Mam doświadczenie w kierowaniu zespołami ludzi. Prze ok. 20 lat prowadziłem szkołę walki, przez którą w przewinęło się ok. 9 tysięcy ćwiczących. Kierowałem wyprawami w wielkie góry, w tym Himalaje. Przez 12 lat byłem redaktorem naczelnym gazety.

Czy KOD ma wciąż szansę, by odegrać czołową rolę w przywróceniu demokracji w Polsce?
Na pewno znaczącą, i znaczącą już odegrał. To kolejny po Solidarności polski fenomen społeczny, który może stać się w przyszłości wzorem i natchnieniem dla wielu opozycjonistów w krajach, w których są łamane prawa konstytucyjne i ograniczane swobody obywatelskie. Mamy plan działania, który nie kończy się na odsunięciu od władzy obecnego układu, lecz na wprowadzeniu w Polsce reguł, które ochronią prawa obywatelskie niezależnie od tego, która partia wygra wybory.

Co sądzi Pan o współpracy z partiami politycznymi, fundacjami i instytutami obrony praw człowieka?
Jak najbardziej. Jeśli będziemy działać osobno, to powieszą nas razem. Chcemy zacząć bardzo szeroką współpracę z tymi ostatnimi, aby wypracować program reguł społecznych. Reguł, który partie polityczne powinny zaakceptować jako kodeks politycznych zachowań. Te podstawowe wartości, które wspólnie nazwiemy, staną się ważnym fundamentem budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Co, według Pana, daje lepsze rezultaty – praca organiczna czy spontaniczność i żywiołowość. Proszę o krótkie uzasadnienie.
Jedno i drugie jest potrzebne. To są działania w różnych obszarach. Spontaniczność daje rezultaty doraźne, szybkie, ale praca organiczna buduje fundamenty, choć jest mozolna i mniej efektowna, a ludzie, którzy ją wykonują, pragną być zauważeni, docenieni. Mam wiele pomysłów, które wdrożymy, aby tak właśnie się poczuli, aby ich praca była odpowiednio doceniona przez jak najszersze grono.

Jakie zasady powinny obowiązywać w KODzie?
Prawda, uczciwość, brak zawiści i złych emocji. Musimy być jedną, świadomą swojego celu drużyną. Trochę musimy nad tym popracować, ale będzie dobrze.

Tyle Krzysztof Łoziński. Już pod koniec maja będzie wiadomo, na czyją wizję, na kogo postawią członkowie KODu. To oni zadecydują, czym będzie KOD. Czy siłą, której uda się odbudować wiarygodność. Siłą, która rzeczywiście łączy. Siłą, która da obecnej władzy nieźle popalić. Siłą, która będzie największym ruchem protestu przeciwko niszczeniu demokratycznej Polski.
Mnie pozostaje jedno. Trzymać kciuki za mądry wybór.

Tamara Olszewska

piątek, 24 lutego 2017

Fanpage Krzysztofa Łozińskiego




Oficjalny fanpage Krzysztofa Łozińskiego : https://www.facebook.com/KrzysztofLozinskiKOD/


Krzysztof Łoziński (ur. 16 lipca 1948 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, alpinista, mistrz i instruktor wschodnich sztuk walki, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL.

Czytaj więcej na Wikipedii

niedziela, 8 stycznia 2017

Historia zwykłego kodera z Warmii c.d.


Pozostałem na grupie Warmia ale co dalej? W mediach szum informacyjny na temat uchwalonej przez sejm ustawy z grudniu 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym. Ustawa ta została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez PO. Prezes TK stwierdza, że będzie rozpatrywał ją w oparciu o konstytucje. PiS powołuje się ciągle na Art. 197 Konstytucji, ciągle twierdzi, że prof. Rzepliński ten artykuł łamie.

Art. 197 i tylko tyle i nic więcej. O co w nim chodzi? Przypomniały mi się wtedy słowa pewnego znajomego, który pisał do urzędu odwołanie w wątpliwej sprawie, którą myślał, że przegrał ale stwierdził z jeszcze powalczy. „Jurek napisałem odwołanie, nawaliłem paragrafu ile się dało z nadzieją, że zniechęcę tym urzędnika do czytania coś w rodzaju. Art taki z Ustawy takiej, a takiej, ustęp „a „ podpunkt „b” w powiązaniu z Art takim z Ustawy.... i tak dalej. I wiesz, co wygrałem." Zaświtało mi w głowie, że PiS wykorzystuje ten sam mechanizm. Przecież ilu ludzi zna konstytucję? Ilu nam chciało się kiedykolwiek do niej zajrzeć, pomimo ze uczestniczyliśmy w referendum przed jej przyjęciem?

„Art. 197. Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa." Choć nie jestem prawnikiem dla mnie sprawa jest jasna. Jak TK ma ją rozpatrywać na jej podstawie. A gdyby PiS uchwalił, że sędziowie trybunału mają przejść na islam, to co w turbanach mieli orzekać czy jest ona zgodna z konstytucją? PiS miał racje, ilu Polaków wie co mówi Art. 197. Konstytucji RP? Ja wcześniej też nie wiedziałem, ale dzięki nim poznałem.

W marcu zaczęła się akcja zbierania podpisów pod projektem Obywatelskim o zmianie Ustawy o TK. W swej naiwności myślałem, że sprawa jest prosta, skoro na Grupie Głównej KOD jest ponad sześćdziesiąt tysięcy członków to wystarczy niech 10 tys. z nich zbierze po 10 podpisów i pozamiatane. Zebrałem pięćdziesiąt i w swej naiwności myślałem, że to wystarczy. Ale niestety przekonałem się, że to tak nie działa (wtedy też poznałem pojęcie „działacz kanapowiec”). Na fejsie wszystko było proste, w realu inny świat. Łatwiej jest klikać niż działać. Zbierając podpisy przeszedłem istny chrzest bojowy. Zacząłem zwracać uwag na twarze ludzi. Uśmiechnięta twarz człowiek otwarty można podyskutować, twarz ponura, zero dyskusji, zatwardziały zwolennik PiS. Takich ludzi omijałem i omijam z daleka. Szkoda czasu na dyskusje.

Dzięki mediom zwróciłem uwagę, jak to PiS obnosi się ze swym patriotyzmem, ze swoja polskością Zauważyłem, też prawie u każdego posła PIS wpięta w klapę marynarki polską flagę. Ja dla nich w tym momencie byłem gorszego sortu. Jakim prawem nazywają mnie gorszym Polakiem. Mnie obywatela Polski, który przesłużył w mundurze ponad 20 lat? Dlaczego zawłaszczają sobie prawo do symboli narodowych, do wszystkich świąt. Złość kipiała we mnie i kipi do dziś. Mówią, że nie jestem prawdziwym Polakiem tylko z tego powodu, że nie zgadzam się z ich poglądami, że ośmielam się mieć swoje zdanie, że nie dałem się kupić obietnicami wyborczymi. Pytam JAKIM PRAWEM ?

W efekcie tego kupiłem przypinkę z flagą Polską, odpiąłem Orła ze swojej czapki rogatywki. Postarałem się o znaczek KOD z opornikiem. Wszystko to przypiąłem do swojej kurtki imitującej skórę i tak uzbrojony udałem się na swoją pierwszą manifestacje KOD w Olsztynie. Od „prawdziwego Polaka” odróżniał mnie tylko znaczek KOD (w późniejszym okresie to wszystko połączyłem w jedną całość). Nie pamiętam kto wtedy rozdawał flagi, ale tak ubrany musiałem najpierw się przedstawić zanim ją dostałem.

Z Warmii w realu znałem tylko Anię a na manifestację wybrałem się wraz z bratem i jego córką. Brat z flagą Polski po środku Oliwia z flagą KOD, ja też naszą polską jedyną, której łopotanie na wietrze było dane mi oglądać setki razy podczas apeli i uroczystości wojskowych. W pewnym momencie Oliwia z flagą KOD przykucnęła, przemknęła mi przez głowę przerażającą myśl, KOD "przysiada". Nie możemy do tego opuścić. Trzeba WALCZYĆ o przyszłość naszych dzieci i wnuków. KOD TO MY.

Jerzy Wądowłowski

czwartek, 5 stycznia 2017

W lutym 2016 powróciłem do grupy Warmia i zostałem

Pewnej grudniowej nocy, nie mogąc jak zwykle zasnąć,   przerzucałem bezwiednie kanały TV. Niechcący trafiłem na nocne obrady sejmu. Rzadko się to zdarzało żeby po nocach obradowali (co później stało się normą), pomyślałem zobaczę co tam się dzieje w świecie „wielkiej polityki” i może pomoże mi to zasnąć?. Ściszyłem telewizor tak żeby mi za bardzo nie przeszkadzał. Ustawiłem wyłącznik czasowy, wymościłem poduchę i tak przygotowany ułożyłem się do snu. Teraz wiem, że to był błąd . Gdy usłyszałem głos Piotrowicza, który referował konieczność wprowadzenia zmiany ustawy o TK,  sen powoli zaczynał mnie opuszczać a zastępowała go złość i myśl chyba śnie to nie może być prawda. No i miałem już pospane. Nie będę opisywał przebiegu obrad sejmu bo wszyscy wiedzą jak one tej nocy przebiegały, ale nauczyłem się jednego – OGLADANIE PISU PRZED SNEM GROZI BEZSENNOŚCIĄ. To co zobaczyłem nie pozwoliło mi już zasnąć. Rano wstałem zły. Nie wiem czy z niewyspania czy pod wpływem tego co usłyszałem. Cały dzień w pracy miałem do bani.

Z telewizji coraz częściej zaczęły docierać do mnie komunikaty o tak zwanej „dobrej zmianie”. Nie wiem może pod wpływem tej nocy zwracałem częściej na to uwagę?. Potem zacząłem szukać w necie co takiego dobrego mi szykują. Wszystko co znalazłem wyglądało jakoś znajomo, już kiedyś to przeżywałem „Jeden naród, jedna partita„ , „Partia przewodnią siłą narodu” „Nie będzie nam zgniły zachód dyktował co mamy robić”. Retoryka wypowiedzi czysto z lat osiemdziesiątych. Ciśnienie mi rosło, na fejsie dawałem upust swoim emocjom, ale czegoś mi brakowało czułem, że to za mało.

Przypadkiem trafiłem na ogólnopolską grupę KODU. Nie powiem - szału nie było tym bardziej, że zaraz po dołączeniu do grupy zasypano mnie masą informacji o działaniach regionalnych co gdzie i z kim się kontaktować. Tak trafiłem do KOD Warmia a tam na informacje o spotkaniu w Starym Zaułku w Olsztynie. I znów skucha, spotkanie w knajpie – nie moje klimaty. Na dodatek pisali, że jakaś Anka odeszła z koordynatora. Co za Anka. O co biega. Ciemna magia nic nie rozumiałem. Poza jednym ma być spotkanie w Starym Zaułku.

Wieczór był pochmurny i ciemny niczym umysł członka ONR. Po dłuższym staraniu udało mi się wreszcie dotrzeć na ustalone spotkanie (oczywiście z pomocą wujka Google). Sama nazwa Stary Zaułek już mi pachniała konspirą, czymś tajemniczym niedostępnym dla wszystkich. Coś jak ul. Pokątna z Harry Pottera.

Sala była już wypełniona, Jakieś trzydzieści może czterdzieści osób. Toczyła się dość ożywiona dyskusja. Tak byłem zafascynowany tym co usłyszałem, że po powrocie do domu wystąpiłem z grupy na fejsie. Ja chciałem walczyć spiskować, demonstrować a oni jakieś kluby dyskusyjne chcą zakładać, kawiarenki. Pogięło ich czy co?

Pamiętam szedłem na parking w towarzystwie małżeństwa z Ostródy, i słowa które wypowiedziałem „ muszę to przetrawić”. Trawienie przebiegało dość mozolnie. Chciałem coś robić, ale co i czy w ogóle chce coś robić? Doszukiwałem się samych negatywów, a nie skupiałem się na tym co dobre. Później powstało pytanie czy aby szukanie dziur nie jest pratekstem do nic nierobienia. Nie jest przyjęciem postawy „jak się weźmiemy to Wy to zrobicie”. Może to zwykłe wygodnictwo. Z resztą co ja jeden mogę zrobić, czy coś znaczę? Potem przyszła myśl , a gdy by tak samo pomyślał Wałęsa, Frasyniuk, Łoziński i inni to gdzie My Polacy byśmy dziś byli?

W lutym 2016 powróciłem do grupy Warmia i zostałem.

Jerzy Wądołowski

wtorek, 20 grudnia 2016

Dziś na demonstracji spotkałam wyborców PiS-u.

Dziś  (19 grudnia 2016 r.) na demonstracji, na której żegnaliśmy pana Rzeplińskiego spotkałam wyborców PiS-u. Twarz, a właściwie dwie twarze, choć bardziej adekwatne byłoby określenie "gęby", na wszelki wypadek stały w bocznej uliczce. Ćmiąc papieroski, popierdywały coś pod nosami, nieco obitymi na wczorajszej imprezie, zapewne przez agresywną opozycję.

Traf chciał, że Magda  ma dobry słuch i niestety dosłyszała, że Gęby doradzają starszej pani z flagą "KODU", żeby wypierdalała. Magda płazem takich obelg nie puści, więc grzecznie zapytała Gębę, dlaczego jest niegrzeczna i przeklina. Gęba wypluła z siebie zdanie: "Wasze kurestwo nie zasługuje na to żeby brudzić sobie ręce bijąc was.", co sprawiło że i ja nie omieszkałam włączyć się do tej odkrywczej i budującej dyskusji. 
Gęba A, sięgająca mi do łokcia(czyżby cały wzrost przypisany wyborcom tej partii poszedł w Brudzińskiego?), wypluła z siebie: "kurwa, macie swoją demokrację, co to rozpierdalacie ten kraj, kurwa, macie,tu, leziecie, żeby dalej rozpierdalać". Nieco niespójnej narracji Gęby A towarzyszyła wypowiedź Gęby B: "Pani chyba nie zna prawa, skoro Pani tu demonstruje. Bo ja, proszę pani, pracuję w palestrze. I ja znam prawo." Na moje pytanie, czy zgodnie z tym prawem jeden człowiek może obrażać na ulicy drugiego człowieka przy użyciu wulgaryzmów usłyszałam tylko, że pan z palestry AKA Gęba B zna prawo i kropka. Co mi przypomniało o większości wypowiedzi Prezesa i spółki, sprowadzających się do tego, że moja racja jest mojsza i możecie mi naskoczyć ,mili państwo.

Do tej miłej, aczkolwiek niezbyt konstruktywnej dyskusji postanowił włączyć się duet Policjantów.
Gęba A, sięgająca mi wciąż do łokcia, a w tej chwili nawet nieco niżej, postanowiła niepostrzeżenie oddalić się z miejsca zdarzenia. Po 7 minutach, podczas których członek narodowej palestry Gęba B zasiadł w policyjnym radiowozie, Gęba A w towarzystwie miłego pana Policjanta jednak powróciła. Nieco mniej wyrywna do dyskusji i nieco mniejsza, o ile to możliwe.

Magdę i mnie spisano. Pouczono, co możemy w takiej sytuacji zrobić i przekonano, że Gęby za nami nie pójdą, bo jedna Gęba próbowała wprowadzić Policję w błąd co do swojej tożsamości, więc chwilę jeszcze sobie z panami Policjantami porozmawiają. Ja ze swojej strony chciałabym pogratulować Pisowi wyborców. To duma, że tacy ludzie na Was głosują, naprawdę!

I dla jasności - na żadnej manifestacji opozycji nie spotkało mnie ze strony manifestujących nic tak obraźliwego i tak ohydnego i nigdy nie spotkałam się na nich z agresją. 

Żal mi Was,Gęby, że inaczej nie umiecie. I żal mi Was, że nie macie odwagi na tyle, by wejść i głosić swoje wulgaryzmy w tłumie, tylko popierdujecie zza winkla. Pojętni uczniowie Prezesa. A jakże. Wstyd.

Agata Pruchniewska‎ 
Sympatycy Komitetu Obrony Demokracji

Czemu sterczę pod Sejmem i protestuję ?


Niektórzy pytają mnie, czemu sterczę pod Sejmem i protestuję. Odpowiem.

Nie jestem ubekiem, pozbawionym przywilejów politykiem, sympatykiem Platformy Obywatelskiej (w idealnym świecie głosowałbym na Zielonych, ale polscy się nie nadają) ani bogaczem. Nie jestem nawet gejem i ateistą (choć katolikiem również absolutnie nie).

Rok temu po wyborach byłem smutny, bo PiS i całą radykalną prawicę uważam za groźną. Nie przyszło mi jednak do głowy negować wyniku demokratycznych wyborów i nazwę "KOD" uważałem za nadużycie względem historii. To się zmieniło.

Nie neguję wyniku wyborów. Nie akceptuję metod sprawowania władzy i wykraczania poza mandat. Nie akceptuję faktu, że Kaczyński rządzi krajem bez oficjalnego stanowiska i odpowiedzialności za swoje czyny. Że znaczenie terminu "arogancja władzy", gęsto wykorzystywanego w kampanii zostało wyniesione na poziom galaktyczny. Nie było tak aroganckiej władzy od czasu PRL - i żadne ośmiorniczki Sikorskiego nawet nie umywają się do tego, co słyszę codziennie. Codziennie!

Nie akceptuję zakazywania mi handlu w niedzielę. Nie akceptuję ograniczania dostępu dziennikarzy do posłów, bo poseł jest pracownikiem kontraktowym narodu i przed nim odpowiada. Nie akceptuję usuwania flagi UE z Kancelarii Premiera. Nie akceptuję faktu, że krajem rządzi człowiek wykluczony cyfrowo, który nie ma rodziny, komputera, konta w banku, prawa jazdy, nie zna języków obcych i zasadniczo żyje inaczej, niż 90% współczesnych ludzi.

Nie akceptuję tolerowania naziolstwa, dyskryminacji mniejszości i wrogiej względem cudzoziemców narracji publicznej. Nie akceptuję cofania reformy edukacji i histerii wobec sześciolatków w szkołach (sześciolatki AD 2016 znacznie różnią się od sześciolatków AD 1995). Nie akceptuję szmacenia urzędu Prezydenta RP. Nie akceptuję nocnych głosowań. Nie akceptuję zajmowania się wyimaginowanymi ubekami i komunistami w 2016 roku (srsly?!). Mało?

To jeszcze nie akceptuję demolki Trybunału Konstytucyjnego, podporządkowywania prokuratury i sądownictwa Ministrowi Sprawiedliwości, notorycznego łamania Konstytycji przez Prezydenta i Premierkę, łamania regulaminu Sejmu, niewpuszczania opozycji na absurdalne głosowanie budżetu w sali kolumnowej, nazywania faktycznego centrum "lewactwem" (umówmy się - lewakiem to jestem ja :) a nie jakiś Petru), kultu jednostki prezesa, mieszania religii z polityką i prawodawstwem oraz forsowania projektów czysto ideologicznych (całkowity zakaz aborcji). Docelowo życzyłbym sobie faktycznego rozdziału Kościoła od państwa, opodatkowania go, wycofania religii ze szkół oraz symboli religijnych z budynków publicznych - przy czym wiem, że nie gwarantują tego rządy żadnej z obecnie istniejących partii. Wreszcie - radykalnie nie akceptuję dewastacji przyrody przed Szyszkę, którego szczególnie nienawidzę.

Mógłbym kontynuować, ale mi się nie chce. A nawet nie doszedłem jeszcze do Macierewicza, Błaszczaka, Kuchcińskiego i pani od deportacji ateistów, od której słów do dziś nikt się nie odciął!

Stoję i marznę, bo jestem wkurwiony. Po ludzku, nie politycznie. A jeśli komuś udało się zradykalizować nawet mnie - winszuję kreatywności.

PS: nie zamierzam obrażać ludzi o odmiennych poglądach. Odmawiam. Szanuję wszystkich, kocham ludzi i każdy ma prawo do swoich preferencji. Polecam wszystkim.

Peace out - and I mean it.

Jakub Sieńczyk

poniedziałek, 23 maja 2016

Kawałek po kawałku, systematycznie i po cichu...


Zabierają nam.
Każdego dnia, kawałek po kawałku, piędź po piędzi.
Konsekwentnie.
Zabrali historię. Wygląda inaczej niż wczoraj.
Zabrali pamięć. Zabrali dumę z... tego, czego dokonaliśmy. Okazało się, że zrobili to zupełnie inni ludzie.
Zabrali autorytety. Wielcy, na których się wzorowaliśmy okazali się – z dnia na dzień – sprzedawczykami lub w najlepszym wypadku zdziecinniałymi starcami.
Zabrali nam dumę. Okazało się, że jesteśmy potomkami zdrajców i zbrodniarzy.
Zabrali nam prawdę.
Potem zabrali nam państwo.
Niedługo zabiorą nam nas.
Niebawem okaże się, że nas nie ma. I nigdy nie było.


(Tak w celu wyjaśnienia – to nie jest wiersz)

Antoni Pawlak

niedziela, 15 maja 2016

Co daje wam KOD ? cz. 3


Co daje wam KOD, czym dla Was jest, dlaczego do niego wstąpiliście, co dobrego robi?

Maria A. Szmidt:  Wierzę, że KOD tak jak PIERWSZA Solidarność zmieni „dobrą zmianę” na normalną NASZĄ WSPÓLNĄ Polskę, otwartą na świat i ludzi, przyjazną, prawą i sprawiedliwą dla WSZYSTKICH a nie tylko dla swoich. Wierzę w KOD bo działają w nim wspaniali Ludzie i tylko obawiam się, że opadają Im skrzydła ale błagam - nie zniechęcajcie się ! Polska Was potrzebuje ! 

Agnieszka Marcinkiewicz: KOD daje mi nadzieje :)

Kazimierz Jamiołkowski: Daje pewność, że nie jestem osamotniony w tym proteście.

Halina Sarul: Mnie KOD daje nadzieję, że z całego mojego długiego życia nie będę wspominała tylko 25 lat w Wolnej Polsce...

Katarzyna Klass: KOD mi uswiadomił jaka drzemie siła w słowie OBYWATEL. Katarzyna Klass dodam jeszcze Kod mnie obudził, jak Gandalf, króla Theodena. Podniosłam się z kanapy w swoim umyśle, koniec narzekania - nadszedł czas działania. KOD dał mi mnóstwo cudownych wspaniałych porządnych ludzi. Tak trzymać, pis runie a przyjaźnie zawarte w kodzie przetrwają.

 Zofia Cieslikowska: Szukałam ludzi podobnie myślących jak ja i tak trafiłam do KOD-u.

Stefan Lempiecki: Żyć w przyjaznym i życzliwym społeczeństwie!

Hanka Kowal: Poza tym, że robię to dla swoich dzieci i wnuków, oraz dalszej rodziny, spotkałam tutaj ludzi myślących z troską o kraju, ale też spontanicznych, radosnych i życzliwych. Spotkania na marszach pokazują, że postawiłam na "dobrego konia" i tę gonitwę wygramy. Moc jest z koderami.

 Alicja Sarosiek: KOD daje mi nadzieje, że wyjdziemy z tej pułapki czarnej dziury. I daje mi silę żeby to wszystko przetrwać. KOD to MOC.

Cezary Balbuza:  Mi KOD daje nadzieję w ludzi, dobro, demokrację, prawo i porządek oraz pokojowe współistnienie ludzi o różnych orientacjach politycznych, religijnych i światopoglądowych;)

Agata Wisniewska: KOD daje mi nadzieję, że jeszcze możemy coś zmienić. Nie tylko w naszym kraju, ale także w nas samych. Pokazuje, że należy walczyć o swoje zdanie

Wiktor Guzowski: KOD daje mi nadzieję na lepsze jutro. Że kiedyś wstaniemy, otrzepiemy się z niesnasek przeszłości i ruszymy w stronę lepszego jutra. Że żadna władza nie może trwać wiecznie, bez względu, co by robiła. Że obronimy nasz kraj przed każdym wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym.

Zebrała B.Ł.

sobota, 14 maja 2016

Co daje wam KOD? cz. 2.


Barbara Łada: Co daje wam KOD, czym dla Was jest, dlaczego do niego wstąpiliście, co dobrego robi?

Wojtek Wojtkowski: Nie pozwala ulec całkowitemu zwątpieniu ... To nieoczekiwana i wielka radość, móc obcować z tak wieloma, podobnie usposobionymi, sympatycznymi ludźmi ...

Grażyna Binek: Pokrzepienie karmionej nienawiścią duszy, obrażanemu intelektowi, deptanej godności człowieka, dyskryminowanemu obywatelowi. Nadziei na powrót przyzwoitości i spokojnego życia w swoim kraju. KOD na nowo otwiera zbyt długo zamkniętą przestrzeń relacji międzyludzkich. 

Siłą KOD-u : 
  • chcę, by nasze dzieci nie budowały społecznych barier, ale wzrastały we wspólnocie,
  • chcę, byśmy dojrzeli do demokracji i ją rozumieli,
  • chcę, by ludzie uśmiechali się do siebie.
KOD to wolność słowa, europejska jakość, to otwarta przestrzeń światopoglądów i tolerancji. To pozytywne postrzeganie różnorodności. Tak widzę KOD.

Bożena Lasota: Nadzieję na normalność

Julianna Rutkowska: Wspólnotę.

Iwona Woźnicka: nadzieję że będzie lepiej i skończy się ten koszmar.

Łukasz Czarnecki-Pacyński: Wierzę, że pozostaniemy jednak w Europie i będziemy rozwijać się, jako Naród i Państwo, w przyjaznym otoczeniu kręgu kultury śródziemnomorskiej.

Lu K: Dziękuję,że jesteście. Jestem w KOD, bo czuję... że "warto być przyzwoitym" i choć działam daleko od Was, to duszą i sercem jestem z Warmią i Mazurami. A pod KPRM będę zawsze nawet ciałem ;)I to jest właśnie to, co daje mi KOD, poczucie wspólnej walki i to nie z bronią w ręku ale z uśmiechem, dobrym słowem i .... przytuleniem. 

Anna Szymajda: Uśmiech, dobre słowo i pozytywna energia - to właśnie oręż KOD-u.

Radosława Górska: Chcę współtworzyć alternatywę dla niedobrych zmian, jakie w Polsce następują. Jestem wdzięczna KODowi za inspirację do działania, za wyrwanie mnie ze szkolno-domowego zaścianka. Ostatnio intensywnie pracuję nad przygotowywaniem projektu dotyczącego sensownego dialogu w Polsce. Czuję, że musimy nauczyć się na nowo rozmawiać ze wszystkimi, musimy przeciwdziałać mowie nienawiści, przeciwstawiać się wzrastającej agresji. Budować społeczeństwo obywatelskie można tylko wówczas, kiedy się ze sobą rozmawia, konstruktywnie, merytorycznie i kulturalnie.

Alicja Moroz-Rutkowska: KOD to poczucie wspólnoty i tego że walczymy o słuszną sprawę

Agnieszka Łozińska: KOD daje mi poczucie bezpieczeństwa i siłę na przetrwanie tej wariackiej rzeczywistości. Daje mi też nadzieję, że razem potrafimy się przeciwstawić wszechobecnemu chamstwu, bucie i niekompetencji rządzących; wiarę w siłę społeczeństwa obywatelskiego, o którym do tej pory tylko słyszałam. A od czasu powstania KOD codziennie przekonuję się, jak wielka siła drzemie w nas - Narodzie i jak wielką moc sprawczą mają nasze protesty w obronie demokracji, wolności i naszych praw obywatelskich. Znacznie lepiej śpię, od kiedy wiem, że rośniemy w siłę i zaczynamy uwierać rządzących a świat patrzy na nas z sympatią. I coraz bardziej wierzę, że my, członkowie i sympatycy KOD pokonamy niekompetentnych, nieudolnych, cynicznych i szkodzących Polsce rządzących i razem uda nam się odsunąć ich od władzy. Oby jak najszybciej.


Ewa Warsińska: KOD daje nadzieję na normalność, na to, że można się porozumieć bez niepotrzebnych emocji, poczucie, ze nie jestem sama w sposobie postrzegania rzeczywistości, poczucie, ze to obywatel jest podmiotem w państwie a nie przedmiotem manipulacji.

Łukasz Czarnecki-Pacyński:  "KOD to wolność słowa, europejska jakość zachowań w życiu społecznym, to otwarta przestrzeń światopoglądów i tolerancji. To pozytywne postrzeganie różnorodności" - pisze na tej stronie Grażyna Binek. W pełni popieram takie rozumienie zachowania się obywateli w przestrzeni publicznej nowoczesnego, demokratycznego państwa. A Wy?