niedziela, 12 sierpnia 2018

Prasówka tygodniówka (6.08 – 12.08.2018)

Minął tydzień, kolejny wakacyjny, tylko jakoś taki, nie wpisujący się w „sezon ogórkowy”. Wciąż coś się dzieje, rozwałka goni rozwałkę, „złote myśli” partii rządzącej atakują nas z każdej strony… no nie, za takie wakacje to ja dziękuję.
1. Wciąż nie wiemy, czy ludzie Szydło zwrócili swoje niebotyczne nagrody. Poseł Brejza wysłał aż 47 pism do Caritasu, ale tylko na 21 odstał odpowiedź. Odpowiedź, które właściwie niczego nie wyjaśnia. Jakoś Caritas plącze się w zeznaniach, ale wydaje się pewnym, że część nagrodzonych kasy nie przelała. Najlepszy był duchowny z Caritasu Diecezji Częstochowskiej, który uznał, że Brejza niepotrzebnie jątrzy, bo to prywatne pieniądze ministrów, więc mogą z nimi zrobić, co chcą. Prywatne?
2. Brawo poznańska policja! Po miesiącach śledztwa, w sprawie zakazanych prawem okrzyków narodowców na ich marszu w Poznaniu, umorzono je. Dlaczego? Policjanci nie zidentyfikowali winnych. Mieli zdjęcia, filmiki, zeznania, ale to nie pomogło. Podejrzewam, że nawet gdyby ktoś podsunął funkcjonariuszom pod oczy personalia z dokładnym adresem łysolka to też nic by nie dało. Dla obecnej władzy taki stróż prawa to jest na wagę złota, a dla nas?
3. 57% Polaków jest za likwidacją Funduszu Kościelnego, z którego opłacane są składki emerytalne i zdrowotne duchownych. Tak wynika z sondażu SW Research, przeprowadzonego na zlecenie serwisu rp.pl. Tylko 19% było przeciwnego zdania. To może i ja poszukam „jelenia”, który będzie mi sponsorował składki emerytalne i zdrowotne, a może w ogóle całe życie, które mi jeszcze pozostało?
4. Obserwując stan finansowy Radia Maryja, zastanawiam się, czy nie byłoby warto uczynić Rydzyka ministrem finansów. Facet ma łeb do interesu. Umie przekonać swoich wyznawców, co warto zrobić z kasą i dzięki temu na konto Fundacji Lux Veritatis w 2017 roku wpłynęło od wiernych 30 mln zł. Dodajmy do tego jeszcze inne poważne aktywa i kilkadziesiąt samochodów. Tak więc minister byłby z niego super, a do tego wreszcie zerwalibyśmy z pozorami państwa świeckiego. To co? Rydzyk do polityki!!
5. Poseł K. dba o swoich przyjaciół. Jeden z nich, Wojciech Jasiński najpierw załapał się do Orlenu jako prezes. Przepracował tam dwa lata, zarobił ok 4 mln zł, potem zapewne dostał świetną odprawę i teraz jest pełnomocnikiem ds. operacyjnych w państwowej Enerdze. Kasa więc nadal leci równo, facet zapewne zadowolony i może rozgląda się za inną fuchą, bo kolejna odprawa się przyda, no i może kasa będzie jeszcze większa. Ech...życie dla co niektórych naprawdę jest piękne.
6. Lasy Państwowe za PiS mają się jak pączki w maśle. Zarabiają kokosy na wycince drzew, stawianiu drewnianych domków, a teraz leśnicy z Łodzi zakupili sobie 16 wypasionych aut, dostawczego nissana e-NV200 i 15 osobowych BMW i3. Te BMW to prawdziwie luksusowe cacka, które jednak nie nadają się do jazdy po leśnych wertepach. Krzysztof Trębski, rzecznik prasowy lasów wyjaśnia, że samochodami leśnicy będą tylko dojeżdżać sobie do pracy. Nie ma co, ten argument rzeczywiście bardzo do mnie trafia.
7. 10 sierpnia Polska pożegnała generała Ścibora – Rylskiego. Wspaniały człowiek, bohater Powstania Warszawskiego, wielki autorytet. Na pogrzebie zabrakło jednak oficjeli partii rządzącej, którzy mieli zdecydowanie ważniejszą sprawę na głowie czyli...100 miesięcznicę katastrofy. smoleńskiej. A co tam jakiś pogrzeb. Co tam oddanie hołdu człowiekowi legendzie. Mateusz Morawiecki, Mariusz Błaszczak, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, szef MSWiA Joachim Brudziński, Antoni Macierewicz,europoseł Ryszard Czarnecki i wielu innych „przydupasów” prezesa wiedzieli co ważniejsze, co bardziej się liczy. W końcu trzeba jakoś tworzyć tę nową historię, nowych bohaterów i stawiać na nowe priorytety, prawda?
8. Ciekawe. Już nawet Ministerstwo Finansów, nie ukrywa, że w budżecie pojawia się pierwszy raz w tym roku deficyt. Ja tam się na kasie nie znam, ale jak czytam, że szacunkowe dane wykonania budżetu za pierwsze półrocze mówiły o 9,5 mld zł nadwyżki po czerwcu, a teraz, w samym lipcu, mamy 10 mld zł deficytu, to coś tu ostro nie gra. Może ktoś mądrzejszy mi wytłumaczy, czy to normalne, czy też już skutki „świetnej polityki finansowej”?
9. Trwa wojna o obchody wybuchu II Wojny Światowej na Westerplatte. Wszyscy pamiętamy, jak w ubiegłym roku , PiS zastawiło harcerza, by uniemożliwić mu odczytanie Apelu Poległych. Błaszczak się pieni, zarzuca Adamowiczowi, że pisze swoją historię, coś tam gada o opcji niemieckiej w Gdańsku, ale prezydent miasta się nie poddaje. Żąda przeprosin, zapewnia, że wojsko weźmie udział w obchodach, a minister ma na piśmie zagwarantować harcerzom prawo do odczytania Apelu. Ech, ciężkie życie ma ta władza...wciąż pod górkę.
*
Ufff...dobiliśmy do końca, choć mogłabym jeszcze dużo i długo. Wybaczcie, ale to naprawdę nie moja wina, że PiS wciąż szaleje i szaleje. Marzę, by dożyć czasów, gdy będę mogła oddać się lenistwu.
Źródło informacji
1. https://wiadomosci.wp.pl/brejza-zapytal-caritas-o-zwrot-nagrod-takiej-odpowiedzi-od-ksiedza-sie-nie-spodziewal-6281037447251585a#3516282769
2.http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,23756380,narodowcy-bez-kary.html
3. https://wiadomosci.wp.pl/nie-powinnismy-oplacac-ksiezom-skladek-emerytalnych-sondaz-6281045114128513a
4. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tadeusz-rydzyk-dostal-30-mln-zl-od-darczyncow-w-2017-r/q4bn4w8#slajd-1
5.https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/przyjaciel-jaroslawa-kaczynskiego-ma-nowa,29,0,2413085.html
6. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tak-wladza-marnuje-nasze-pieniadzeluksusowe-fanaberie-lesnikow/v9jnbw9
7.http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23775744,setna-miesiecznica-katastrofy-smolenskiej-na-mszy-delegacja.html#Z_BoxNewsImg&a=66&c=96
8.https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/koniec-nadwyzki-budzetowej-lipiec-pokaze,27,0,2413083.html
9. https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/spor-o-obchody-1-wrzesnia-na-westerplatte,859953.html
Tamara Olszewska

piątek, 10 sierpnia 2018

Stadnina koni - Polska w pigułce


Stadnina Koni w Janowie Podlaskim jest jak symbol i ilustracja zmian, które PiS wprowadza w Polsce. "Swoi ludzie" na stanowiskach, niekompetentni ale "wierni". Utrata prestiżu, zapaść gospodarcza, zniszczenie wielowiekowego dorobku. W znacznie większej skali dzieje się to z całą Polską.

Polska w ruinie - PiS dotrzymuje obietnic wyborczych....

Stanisław Czachorowski

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Baby Pruskie bronią Konstytucji!

Komitet Obrony Demokracji w Olsztynie po raz kolejny postanowił upomnieć się o przestrzeganie Konstytucji. Tym razem z pomocą przyszły nam Baby Pruskie stojące na Starym Mieście. Wiele z nich przywdziało koszulki z napisem "Konstytucja, Jędrek!" Tak się składa że akcja zbiegła się w czasie z 3 rocznicą zaprzysiężenia Andrzeja Dudy na prezydenta, co jest dobrym momentem aby przypomnieć Jędrkowi, że przysięgał stać na straży Konstytucji, a nie zgadzać się na łamanie Ustawy Zasadniczej przez PiS i samemu czynnie w tym łamaniu uczestniczyć.
Akcja ubrania Bab Pruskich cieszyła się dużym zainteresowaniem przechodniów- wiele osób spacerujących po Olsztyńskiej Starówce robiło sobie zdjęcia z przystrojonymi Babami, jednocześnie komentując że nowy strój bardzo im się podoba. Jak zawsze znalazło się kilku niezadowolonych, ale ogólnie znacznie więcej osób gratulowało nam akcji niż wyrażało dezaprobatę. 










Baby Pruskie w Olsztynie dołączyły do ogólnopolskiej akcji obywatelskiej


I olsztyńskie Baby Pruskie dołączyły do ogólnopolskiego happeningu z koszulkami i konstytucją. Mimo najróżniejszych szykan i represji rośnie liczba osób, które ubierają pomniki w koszulki z napisem "Konstytucja". Okazuje się że w RzeczPiSpolitej słowo konstytucja jest obraźliwe. Ze swoimi represjami autorytarna władza ośmiesza się i dochodzi do Barejowskiego absurdu. Ilustracja niżej. Najwyraźniej policjanci dostają zbyt jednorodne rozkazy :).

Roch Protazy





niedziela, 5 sierpnia 2018

Prasówka tygodniówka (30.07 – 5.08.2018)



„A ty Polaku maszeruj i się drzyj, kto nie za PiS-em, tego za łeb i w ryj” - to jest właśnie główne hasło dzisiejszej Polski. Mistrz demolki i niszczenia wszystkiego, nie odpuszcza...
1. PiS kocha dzieci. Każde jest na wagę złota, więc jest to 500Plus, 3oo Plus, becikowe, 4 tys. zł dla matki, która odważy się urodzić nieuleczalnie chore dziecko. Pieniądze dla dziecka lecą z każdej możliwej strony, więc dlaczego, choć miało być cudnie, jest tak fatalnie? Sporo w Polsce miejsc, gdzie dzieci żyją w biedzie, tak jak żyły, rodzice do pracy nie pójdą, bo po co, jak kasę co miesiąc dostają i jest im dobrze. Trzeba przyznać, to rzeczywiście „wielki sukces” PiS-u.
2. Minister Gliński wie najlepiej, co w Polsce jest priorytetem, kogo trzeba promować i wspomóc, a kogo uwalić, bo polska kultura wie, co dla niej ważne. Władze Torunia marzą, by utworzyć centrum edukacyjne. Takie bardzo nowoczesne, z ekspozycją, kinem, placem do ćwiczeń. Jego patronką ma być Elżbieta Zawacka, legenda cichociemnych i kurierka AK. Dla Glińskiego jednak jest jasne. On nie wesprze tego projektu, bo oddał serce, duszę i kasę muzeum pana Rydzyka. I racja. Prawo bytu w Polsce mają tylko te muzea, które są natchnione Duchem Świętym, a pozostałe...na śmietnik.
3. Jest sobie taki bardzo praworządny marszałek Karczewski. Podłamała go koszulka z napisem „Konstytucja” ma pomniku Lecha Kaczyńskiego i obraźliwe napisy na biurach posłów PiS. Teraz więc nawołuje, by wspólnie z opozycją potępić te działania, bo nie są zgodne z prawem, bo tak się nie godzi. Szkoda, że nie jest taki stanowczy, gdy łysole maszerują z symboliką faszystowską i nazistowską w łapach. Gdy elektorat PiS emanuje chamstwem i agresją, a politycy jego partii osiągnęli już dno. Czy i takie postawy wreszcie pan marszałek zauważy i je potępi?
4. Radna PiS, Anna Jaśkowska, wydawałoby się, że jako wykładowczyni Politechniki Lubelskiej, powinna coś sobą reprezentować, błysnęła na posiedzeniu Rady Miasta w Lublinie i przyczepiła się do Tadeusza Mazowieckiego, który ma zostać patronem jednej z ulic. Nie znajdując żadnych sensownych argumentów przeciw, popuściła wodze chorej fantazji i określiła jednego z największych autorytetów Polski słowami „stalinowiec, komunista, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich”. Pani radna odpowie za to w sądzie, ale zapewne to po niej spływa. Co tam bowiem prawda, ważne że prezes może usłyszy o jej oddaniu sprawie i jakoś nagrodzi.
5. Leszek Suski, zapamiętany jest z tego, że jako jeden z nielicznych studentów–podchorążych nie przystąpił do strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie w listopadzie 1981. To jednak nie przeszkodziło PiS-owi, by powołać go w grudniu 2015 r. na komendanta głównego Straży Pożarnej i Obrony Cywilnej. Teraz pokazuje, że była to bardzo słuszna decyzja. Nakazał strażakom, biorącym udział w akcji protestacyjnej służb mundurowych, by usunęli symbole protestu z pojazdów straży pożarnej. Flagi i banery uderzają w godność symboli narodowych i mogą stanowić zagrożenie dla ruchu drogowego. Oczywiście, część jednostek pożarnictwa nie podporządkowało się temu nakazowi. No proszę. Jednym wolno obklejać się symbolami narodowymi i maszerować, a inni mają szlaban. Ech, ta hipokryzja.
6. PiS nie doczekało się skazania Jurka Owsiaka za wulgaryzm, do którego posunął się na swoim spotkaniu we Wrocławiu. Oburzeni politycy tej jedynie słusznej partii, wzięli się więc za prześwietlenie sędziny, która śmiała postąpić wbrew ich woli. Ryją więc gdzie się da, by udowodnić stronniczość Izabeli Gabriel i jej związki z opozycją. Powodzenia…
7. Biedny Duda i jego Mimoza. Ponoć zupełnie nie radzą sobie z krytyką i coraz bardziej męczy ich mania prześladowcza. Mają swój sposób na to. Mimoza unika kamer jak ognia, a on jeździ po małych miasteczkach, tam, gdzie wciąż go wielbią, by podładować akumulatory i uwierzyć, że jest kochany. Biedni oni… mam im współczuć?
8. Susza dobija rolników, a co na to Morawiecki? Najpierw oskarżył PO o zaniedbania, co zapewne nikogo nie dziwi, a potem zaproponował tzw. kompleksowy plan rozwoju rolnictwa. Plan premiera zakłada utworzenie Narodowego Holdingu Spożywczego, ułatwienia dla rolników w sprzedaży bezpośredniej ich produktów, podniesienie zwrotu akcyzy na paliwo rolnicze. Dorzucił do tego obietnicę wypłaty odszkodowań (do 1000 zł za hektar, jeśli straty przekroczą 70%). Rolnicy czują się zapewne już dużo lepiej i niech ta wiara w premiera poniesie ich do urn wyborczych, a PiS do zwycięstwa. Kto obstawia, że dadzą się znowu nabrać?
*
No i mamy, co mamy. Bezprawie jest prawem, kłamstwo prawdą, wyznawca idei faszyzmu i nazizmu polskim patriotą. Czegoś takiego nikt z intelektem nawet na średnim poziomie, nie przewidział. Czy to jakaś narodowa wpadka, pomyłka czy po prostu głupota w najczystszej postaci? Do poczytania za tydzień.
Źródło informacji
1. http://www.newsweek.pl/polska/reportaz-z-bylych-terenow-pgr-tereny-popegieerowskie-jak-sie-tam-zyje-,102289,1,1.html
2. http://torun.wyborcza.pl/torun/7,48723,23730063,bohaterka-nie-o-rydzyk-tak.html
3. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/karczewski-o-pzpr-powinnismy-z-opozycja-to-potepic/9hg580h
4. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/synowie-mazowieckiego-pozywaja-radna-pis-anne-jaskowska-bo-obrazila-ich-ojca/2n3swlj
5. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/strazacy-musza-usunac-symbole-protestu-zwiazki-zawodowe-oburzone/hllllwh
6. https://wiadomosci.wp.pl/sedzia-nie-ukarala-owsiaka-za-wulgaryzm-teraz-prawica-przeswietla-jej-kariere-6279699221268097a
7. http://www.newsweek.pl/polska/polityka/andrzej-duda-prezydencka-para-zle-znosi-krytyke-andrzej-duda-znalazl-sposob-by-ja-odreagowac,artykuly,430859,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc
8. https://oko.press/tak-zle-jak-obecnie-dawno-rolnictwie-nie-bylo-plan-pis-narodowy-holding-spozywczy/

Tamara Olszewska

piątek, 3 sierpnia 2018

Oświadczenie Komitetu Obrony Demokracji

W dniu 28 lipca Komitet Obrony Demokracji Region Zachodniopomorski zawiesił na rzeźbie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego koszulkę z napisem Konstytucja.
Była to forma zamanifestowania naszego przywiązania dla najważniejszych dla nas wartości, a także próba zwrócenia uwagi szerokiej opinii publicznej na fakt, że prezydent Andrzej Duda, mimo licznych protestów obywatelskich, podpisał się pod ustawą zmieniającą Sąd Najwyższy w kolejną – po Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądowniczej - atrapę. Ustawa ta bowiem jawnie łamie najwyższy akt prawny, jakim jest Konstytucja.
W sposób oczywisty nie było naszą intencją znieważanie “pomnika”, a tym bardziej samej osoby Lecha Kaczyńskiego. Przeciwnie nawet, bo pamiętamy go z wielu wypowiedzi, w których potwierdzał swój najwyższy szacunek dla Konstytucji, nawet jeśli jej artykuły mogły być niekorzystne dla jego obozu politycznego.
Wstrząsnęła nami jednak reakcja aparatu ścigania. Rozpoczęła się nagonka, dochodzenia i zastraszanie, bo tylko tak można rozumieć „paski” w TVP z informacjami o poszukiwaniu „sprawców”, jak przestępców. Okazało się, że słowo KONSTYTUCJA jest dla rządzących nie tylko wstydliwe, ale i obraźliwe, skoro zarzuca się nam, że znieważyliśmy pomnik. Oskarżenia te uważamy za absurdalne, ale rozumiemy je jako histeryczną reakcję władzy i próbę odwrócenia uwagi od faktu rozmontowania przez nią praworządności w Polsce.
Dlatego w akcie obywatelskiego sprzeciwu oraz solidarności ze ściganymi postanowiliśmy obnażyć prawdziwe intencje PiS-u i minionej nocy w wielu miastach Polski zawiesiliśmy na pomnikach i rzeźbach koszulki z napisem KONSTYTUCJA. Chcemy w ten sposób się przekonać, czy według PiS-owskiego aparatu władzy i przemocy słowo KONSTYTUCJA znieważa również Warszawską Syrenkę, Smoka Wawelskiego, szczecińskiego marynarza, wrocławskie krasnale, a także Agnieszkę Osiecką, Mikołaja Kopernika czy Fryderyka Chopina.
W historii wolnej Polski odbyło się już wiele akcji społecznych w których pomniki stawały się tłem do wyrażania różnych emocji społecznych, bywały też elementem wielu happeningów, a nawet kabaretów. Były na przykład dodatkowo opisywane, ubierane w szaliki, czy maski antysmogowe i nigdy wcześniej – z charakterystycznym i istotnym wyjątkiem czasów zaborów i okupacji - autorzy tych akcji nie byli ścigani przez policję i prokuraturę.
Chcesz, władzo PiS-owska, nas za to ścigać i karać? To ścigaj. Wszystkich nas nie zamkniecie i kolejni z nas, milionów wolnych obywateli, będą KONSTYTUCJĄ dekorować kolejne pomniki. Władza represyjna jest złą władzą, ale władza represyjna i śmieszna, jest władzą groteskową.
Jak pisał Cyprian Kamil Norwid:
„Ogromne wojska, bitne generały,
Policje - tajne, widne i dwu-płciowe -
Przeciwko komuż tak się pojednały?
- Przeciwko kilku myślom... co nienowe!”.

Komitet Obrony Demokracji


czwartek, 2 sierpnia 2018

Kariera za wszelką cenę- czy warto?


Brałem udział w wielu manifestacjach i pikietach. Zwróciłem uwagę na jedna bardzo istotną rzecz. Reporterzy mediów Pisowskich, którzy nagrywają materiały z protestów, są bardzo młodzi, czego nie można zauważyć w przypadku innych mediów.

Skąd to wynika? Po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że po czystkach w TV PiS powstała luka, która stała się szansą dla młodych dziennikarzy. Mogą oni w ten sposób nabrać doświadczenia zawodowego, obyć się z mikrofonem, kamera, wyrobić swoje pióro. W okresie minionego systemu wielu młodych ludzi wstępowało do partii tylko z jednego powodu, aby ułatwić sobie karierę zawodową. Nawet nie byli aktywnymi działaczami PZPR pokroju Piotrowicza czy Kryże. Po prostu uważali, że im się to opłaci.  W chwili obecnej może rodzić się pytanie, co to ma wspólnego z młodymi dziennikarzami mediów reżimowych ? Jest jeden wspólny mianownik – przyszłość.  Aktualnie wyciąga się na wierzch przeszłość różnych ludzi i przy każdej sposobności napiętnuje się ich przynależność do PZPR. Dziennikarze z tego okresu zniknęli, nie spotykamy ich w liczących się mediach.

Nadejdzie taki czas, w co głęboko wierzę, że PiS zostanie odsunięty od władzy, a media publiczne przestaną być tuba propagandową rządzących. Czy będzie w nich miejsce dla nich? Młodych ambitnych do bólu dziennikarzy.

Moim zadaniem pozostanie im skaza na życiorysie do końca życia. Środowisko dziennikarskie i odbiorcy nie zapomina im tego, że gdy inni z honorem odchodzili z pracy, nie dając się złamać rządzącym, oni wskakiwali na ich miejsca, widząc dla siebie szansę. Szansę, która w przyszłości może stać się przysłowiowym kamieniem u szyi.

Nie są świadomi, jaka sobie w tej chwili wyrządzają krzywdę. To wszystko do nich powróci. Ktoś kiedyś napisał „Spisane będą czyny i rozmowy”.

Jerzy Wądołowski

Nowa moda - koszulka na pomnikach




Nastała jakaś nowa moda. Na niektórych pomnikach pojawiają się koszulki z napisem "konstytucja". Najpierw był Szczecin, potem Zielona Góra a teraz Biała Podlaska. Czy winowajcą jest ciągle ta sama osoba? Panie Ministrze Brudziński, bardzo prosimy o rozwiązanie tej zagadki. Pomników podobnych w Polsce jest przecież bardzo dużo. Czy wszystkie dotknie ta dziwna moda? I czy napis "konstytucja" może być znieważeniem pomnika?

Roch Protazy

środa, 1 sierpnia 2018

Obchody 74 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Olsztynie

O godzinie 17 pod Pomnikiem Bohaterów Powstania Warszawskiego w Olsztynie odbyły się uroczystości upamiętniające 74 rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego. Obok kombatantów, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych w uroczystościach wzięli udział przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji.











1 sierpnia, rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego


Udostępniam Państwu dwa fragmenty książki pt. „Czas przeszły”, mojej mamy prof. Danuty Łozińskiej (Żaczkowskiej), w czasie Powstania st. sierżanta AK, po powstaniu awansowanej do stopni podporucznika AK, odznaczonej Krzyżem Walecznych.

Fragment 1. Godzina W

Zgromadzono nas na placu Dąbrowskiego 2/4 w lokalu RGO - Rada Główna Opiekuńcza. To był ostatni tydzień lipca. Spakowałam plecak z rzeczami na kilka dni powstania i wyszłam z domu. Ruch na ulicy normalny. Nic nie wskazywało na mobilizację. W lokalu RGO zgrupowano dowództwo, łączność i jakiś oddział zbrojny. Znałam tylko środowisko łączności. Nic się na pozór nie działo. Nie miałam świadomości, że ważne decyzje dopiero zapadną. Popołudnie spędziliśmy na czekaniu i nie robieniu hałasu. To zgrupowanie tajne. W nocy obowiązywała cisza, bo okna otwarte, a po placu Bankowym przechadza się niemiecki patrol. Nalot i bombardowanie przetrwaliśmy na piętrach. Już po nalocie niespodziewany wystrzał karabinowy w sąsiedniej sali i cienki chłopięcy głosik: „nie wiedziałem, że jest nabity”. Nic się nie stało, patrol nie zauważył.

Rano już duże zdenerwowanie. Piętro niżej obraduje sztab. Okazuje się, że jesteśmy w terenie wydzielonym z miasta, między Jasną a Mazowiecką. Ten teren jest zwykle przejściowy, nawet przejeżdżają tu samochody. Teraz jest obstawiony wartami. Każdy może wejść, ale nie wyjdzie bez przepustki. Halina, najstarsza łączniczka z mojego patrolu, siedziała pod drzwiami sztabu i wyszła z meldunkiem. Ja jestem po niej następna. Słyszę ich rozmowy. Już wiem, że mieszkańcy zawiadomili Niemców. Gestapo już o nas wie. Dostaję hasło i meldunek – blisko, chyba na Bracką, więc wracam szybko. Nie mam niczego do przekazania. Przed wejściem do właściwej bramy zatrzymuje mnie nieznajomy chłopak i przekazuje rozkaz. Wracać szybko do domu, zostawić plecak. Niemcy już tu jadą. Wracam bez przeszkód.

Dwa dni nie było mnie w szpitalu. Listy już nie ma i nikt o nic nie pyta, ale wszyscy coś wiedzą. Po dwóch dniach tej ciszy przychodzi do nas lekarz z chirurgii i każdemu zadaje pytanie: „gdzie będziesz - tu czy gdzie indziej”. Rysiek mówi Tu, a ja gdzie indziej. Szpital szykuje się do walki.

Pierwszego sierpnia jestem w szpitalu do trzeciej. W domu czeka mnie wiadomość o powtórnym zgrupowaniu w lokalu RGO na placu Dąbrowskiego. Ruch na ulicy niecodzienny. Dużo młodzieży, jacyś chłopcy w płaszczach podejrzanie wypchanych. Ale Niemcy przerzucają wojsko na wschód. Już się nie czuje odwrotu.

Znalazłam mój plecak nie ruszony. Nie przeszukiwano tych pomieszczeń. Wystarczyło stwierdzenie, że zgrupowanie AK znikło.

Zgromadziła się już część łączniczek, w tym cały mój patrol: Halina Morycińaska, Janka Trojanowska, Anita Kozieracka i Danusia Malewska czyli Mała Dunusia. Reszta pseudonimów to po prostu ich imiona.

Kazano nam przygotować paczki z opatrunkami osobistymi, co robiłyśmy we frontowym pokoju. Dwadzieścia minut przed piątą Niemcy, znający już miejsce naszego zgrupowania, zaczęli ostrzeliwać budynek, a my dalej liczyłyśmy opatrunki. Na wojnie strzelają, a żołnierz wykonuje rozkazy. Dopiero jakiś dorosły oficer, który otworzył drzwi, krzyknął „natychmiast wycofać się na korytarz, wybiją was zanim powstanie się zacznie!” Nabierałam doświadczenia.

Byłyśmy w Plutonie Łączności Obwodu Śródmieście, u pułkownika Radwana - Edwarda Pfaiffera. Nasz teren obsadzony był przez Batalion Kiliński. Łącznością dowodził porucznik Rymkiewicz.

My, „Radwanki”, stanowiłyśmy w pierwszych dniach powstania jedyną łączność dowództwa z resztą miasta. Nie widziałam nigdy Radwana w mundurze, zawsze był w gipsie, czy innych opatrunkach. Bo on nie tylko dowodził, on brał udział w walkach i był trzykrotnie ranny w pierwszym tygodniu powstania. A walki były ciężkie. Zdobycie silnie obsadzonych przez Niemców gmachów Poczty Głównej na placu Napoleona, Prudencialu i PKO na Świętokrzyskiej, nie było łatwe.

Najszybciej zdobyto Prudencial – to najwyższy gmach stolicy. Polski żołnierz zawiesił na nim biało-czerwony sztandar. Przed wieczorem niewielkie zgrupowanie AK znalazło się na jednym z podwórek. Stoi maszt, na który wciągnięto polską flagę, przy śpiewie hymnu narodowego. To był jeden z nielicznych momentów, kiedy stałam na baczność. Później nie było na to czasu.
Stacjonowaliśmy w zespole zabudowań miedzy placem Dąbrowskiego i Mazowiecką. Zakwaterowano nas w wysokiej, nowoczesnej kamienicy, cofniętej w głąb między ulicami. Przez całą noc nic nie robiłyśmy, a słychać było, że walka o Pocztę jeszcze trwa.

Jedyne powierzone nam zajęcie, to przyjmowanie telefonu przyłączonego do Pasty zajętej przez Niemców,. Było ich kilkanaście – do majora, porucznika, pułkownika, a odpowiedź jest jedna. Tu żadnego oficera nie ma. Głupie zajęcie jak na wojnę.

Dopiero drugiego sierpnia rano porucznik Rymkiewicz wręczył mi pierwszy pilny meldunek – na drugą stronę Marszałkowskiej przy Moniuszki. Tak blisko, ale jest inaczej. Toczy się walka o Pocztę na placu Napoleona. Ulice puste, bez barykad, bliskie strzały, których nie umiem zlokalizować. Biegnę na Moniuszki, przystaję w bramie nr 8 – tu była moja szkoła Gepnerówny. Posterunek AK poucza mnie: „biec blisko ścian budynków, bo duży obstrzał i uważać na czołg, który strzela z Saskiego Ogrodu w Marszałkowską”. Biegnę na druga stronę ulicy, a tu martwy Niemiec leży w poprzek chodnika. Przeskoczyć go, czy okrążyć? Okrążyłam. Skręcam w Marszałkowską do pierwszej bramy. Czołg nie strzelił. Oddaję meldunek i chwilę czekam na odpowiedź. I nie mam czasu się bać, bo wciąż biegam. Wróciłam i tłumaczę dowódcy, że to długo trwało, bo musiałam zatrzymywać się w drodze. A on mnie uspakaja, przewidywał, że nie zdołam tam dotrzeć. I wtedy oddaję mu nowy meldunek. To był mój chrzest bojowy. Być łączniczką nie jest wcale trudno.

Czwartego sierpnia, przez bramę naszego budynku wspartą na kolumnach, wpadła bomba wprost do piwnicy, gdzie mieścił się szpital polowy. To była masakra. Wybuch w szpitalu, a z uszkodzonych rur woda zalewała rannych. Konieczna była natychmiastowa pomoc. Otrzymałam zgodę na udział w tej akcji. Prowadziłam do szpitala na Świętokrzyską rannych, którzy mogli iść podtrzymywani przez dwie osoby. Chłopcy obsługiwali nosze.

W prowizorycznej izbie przyjęć kłębowisko rannych i personelu, wszystko pod nadzorem docenta Zaorskiego. Przedstawiłam mu się naiwnie, jako uczennica z jego szkoły i spytałam, czy mogę coś pomóc, a on powiedział: „jak z mojej szkoły, to jeszcze pani nic nie umie”. Ale po chwili polecenie: „w korytarzu jest trzech rannych Niemców, proszę ich opatrzyć”. To byli żołnierze Wermachtu. Rany nie były ciężkie, opatrzyłam je. I znów polecenie: „proszę odprowadzić ich do celi.” A więc prowadziłam jeńców. Gdy strażnik z karabinem otworzył drzwi piwnicy – było ich tam już kilku. Ale byli to jacyś inni Niemcy. Wystraszone twarze nie miały cienia niemieckiej buty. I padło tylko jedno słowo: WODY. Ja to pamiętam do dziś, bo nie wiem dlaczego, ale ja im tej wody nie dałam.

Następnego dnia stwierdziłam, że dwie łączniczki z mojego patrolu, oddelegowane do zburzonego szpitala, nie powróciły do oddziału. Odnalazłam je w szpitalu w PKO. Janka, tegoroczna maturzystka, leżała w kostnicy jak żywa. Tylko przez czoło bandaż, nawet niepobrudzony krwią. Zmarła na rękach lekarza, który ją tu przyniósł. Halina, jej matka, w ciężkim stanie. Ma uszkodzone oczy. Nie wiadomo, czy odzyska wzrok. Otrzymałam pozwolenie odwiedzania jej co dzień, ale na krótko, bo rannych przybywa, a wentylacja zła. I drugi warunek – nie mówić o śmierci córki. Ona wie, że Janka żyje, ale nie odzyskała przytomności. A ona kazała mi przysięgać na wszystkie świętości, że mówię prawdę. I przysięgałam wiele razy, aż nadszedł dzień, gdy powiedziała: „ja już wiem”

Fragment 2. Kapitulacja

Niemcy uznali Armię Krajową za część wojska polskiego, co pozwoliło na kapitulację. Więc dość zabijania. Wojsko idzie do niewoli. Pozwalają nam wybrać – iść do niewoli, czy jako cywile z ludnością miasta. Ja chcę iść z rodziną.

Ojcu (Leonard Wawrzyniec Żaczkowski, płk „Leonard” – przypis K.Ł.) proponują wyjście w randze oficera, ale on nie chce ryzykować. On był w PPS i organizował w pierwszych dniach powstania oddział milicji robotniczej na Starówce. Dlatego mianowano go później dowódcą PKB (Państwowy Korpus Bezpieczeństwa – przypis K.Ł.) na obszar Warszawy. Do zadań tej organizacji należały problemy ludności cywilnej, ale podlegały jej również obozy jeńców wojennych. Niemcy szukali go po kapitulacji. Musimy się ukryć w tłumie cywili. Postanawiamy wyjść przed opuszczeniem miasta przez wojsko, ani godziny dłużej bez obrony. Ale szpitale zostają dłużej, bo potrzebny jest samochodowy transport rannych. Alika ma w szpitalu rannego brata i zostaje z nim. Dołączają do niej trzy łączniczki, w tym dwie z mojego patrolu. Drogo za to zapłacą (zostały zgwałcone i zabite – przypis K.Ł.).

Bilans strat w moim uzupełnionym patrolu wyglądał tak: Ogólny skład – 7, z tego 2 zabite i 4 ranne. Tylko ja nic nie oberwałam. W innych patrolach straty były mniejsze, ale to tylko przypadek, nie statystyka.

Książka Danuty Łozińskiej „Czas przeszły” ukaże się wkrótce nakładem Wydawnictwa Naukowego „Scriptorium”.

Krzysztof Łoziński