wtorek, 24 stycznia 2017

Dezintegracja pozytywna czyli po pierwsze nie być jak PiS


W Komitecie Obrony Demokracji trwa bardzo ożywiona dyskusja. Niektórych ona niepokoi, bo nie chcą "kłótni". Moim zdaniem ta dyskusja jest potrzebna i przyniesie dobre skutki. Bo jest to debata o wartościach i jest elementem dojrzewania społecznego ruchu: od spontanicznego zrywu i pospolitego ruszenia ku sprawnie działającej organizacji pozarządowej. Po wielu miesiącach działań potrzebna jest głęboka refleksja. Był pełen spontan i prowizorka. Czas najwyższy na uporządkowaną organizację.

Rozpad KODu jak niektórzy prognozują? Raczej ewolucja ruchu obywatelskiego, pączkowanie i klarowanie się różnych pomysłów działania i stylu pracy. Przyszłość i kształt Polski a także metody dochodzenia do sformułowanych wizji są dla dyskutujących bardzo ważne. Stąd czasami gorąca emocjonalnie dyskusja. Że są różnice w poglądach? To normalne i oczywiste. Ważne jest jednak jak dyskusja się toczy. Dyskutować trzeba się nauczyć, i się uczymy. W demokracji chodzi to by się przekonywać a nie pokonywać.

Jest to w jakimś stopniu dyskusja o tym, jaka będzie Polska po PiS? Bo, że odejdzie w niesławie i to szybko, to na to wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi. Nie chodzi tylko o odsunięcie PiS od władzy (bo sukcesywnie niszczy Polskę i Polaków w wielu płaszczyznach). Już teraz mniej lub bardziej świadomie dyskutujemy o tym, jaka ma być Polska po PiSie. Bardziej wodzowska czy bardziej demokratyczna i oparta o wartościach?

Duża różnorodność Polaków owocuje różnymi aspiracjami i oczekiwaniami. Ta ożywiona, nawet emocjonalna, dyskusja jest dobra i potrzebna. Ona w jakimś stopniu odzwierciedla ewolucję i rozwój ruchu obywatelskiego, obudzenie poczucia europejskiej obywatelskości.

Po pierwsze nie być jak PiS. Przykład z internetowej dyskusji:

"I w tym miejscu chciałbym poruszyć moim zdaniem poważną sprawę. Od dawna zastanawiałem się, w czym tkwi moc pisowców. Chyba zrozumiałem. Członkowie tej partii czy rządu nigdy się nawzajem nie krytykują, bez względu na to co powie lub zrobi ich kolega, nawet jak walnie największą głupotę, nawet jak gdzieś się pojawi oficjalna informacja o zatrudnieniu swojego krewniaka czy kolegę kolegi itd. Wtedy wszyscy pisowicze stają murem za swoim, nikt publicznie nie pierze swoich brudów, są jednością. Może warto to przemyśleć i w tym jednym punkcie brać przykład."

Nie podzielam takiego zdania. Kłamstwo ma krótkie nogi. Cel uświęca środki? Bynajmniej, nawet szlachetny cel splugawią plugawe środki. Nie chodzi tylko o odsunięcie szkodliwego dla ojczyzny PiSu ale i o odsunięcie złych metod rządzenia (korupcja, nepotyzm, kłamstwa, buta, arogancja). Przede wszystkim więc zlikwidować grzech (a nie grzesznika) - że użyję takiego porównania. Ta "solidarność" pisowska jest "sztamą" typową dla żulerki i przestępców, dla klanu a nie państwa obywatelskiego.

Moim zdaniem to coś więcej niż konflikt, to wizja działania: partia wodzowska (lojalność i nawet bezmyślne podporządkowanie) czy stowarzyszenie od podstaw demokratyczne, czyli oparte na wartościach. Ten konflikt personalny to tylko powierzchowność, mało istotna.

Wokół wodza by być w walce skutecznym, czy wokół wartości? Wartości są trwalsze. Ja się opowiadam za wartościami przede wszystkim.

Stanisław Czachorowski

1 komentarz:

Jerzy Dramowicz pisze...

Jak zwykle świetnie napisana analiza i jasny pogląd.