piątek, 22 kwietnia 2016

Legalizm i prośba o pomoc

W art. 7 Konstytucji RP sformułowana została tzw. zasada legalizmu. Stanowi ona że: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.” Rzecz niby oczywista, nic nowego, oczywiście że działania władzy publicznej mają być zgodne z prawem. Czyli mają się odbywać w jego granicach.

Ale chwileczkę, działania władzy publicznej mają nie tylko odbywać się „w granicach prawa”, ale także podejmowane być „na podstawie prawa” Co z tego wynika? Najłatwiej odnieść się do tego porównując w tym aspekcie zasady obowiązujące obywateli z zacytowaną wcześniej zasadą legalizmu dotyczącą sposobu działania organów władzy publicznej. Wszyscy (mam nadzieję) zgodzimy się, że działania obywateli także powinny być zgodne z prawem; nikomu nie wolno prawa naruszać, a jeśli już ktoś się na to decyduje powinien ponieść tego konsekwencje. Natomiast obywatele nie mają obowiązku działać jedynie „na podstawie prawa”. W praktyce oznacza to, że gdy np. chcemy wyjść na spacer nie musimy najpierw przejrzeć Dziennika Ustaw i odszukać stosowny przepis prawa, który nam na to wyjście na spacer pozwala. Obywatelowi wolno robić wszystko czego prawo mu nie zakazuje. Nikt nie może nas zatrzymać na spacerze i żądać podstawy prawnej upoważniającej nas do zwiedzania alejek najbliższego parku. A jeśli jakiś przedstawicie władzy publicznej chciałby nam tego zabronić, to on musi nam podać przepis, który jasno wskazuje że jednak nie wolno tu spacerować.

W stosunku do organów władzy publicznej sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Organ nie może czynić wszystkiego czego prawo mu nie zabrania. Organowi wolno czynić tylko i wyłącznie to, na co prawo mu wyraźnie pozwala. Jeśli prawo (w tym wypadku Konstytucja) zezwala np. Prezydentowi RP na stosowanie prawa łaski, to oczywiście Prezydent może je stosować. Z drugiej strony skoro Konstytucja (ani ustawy) nie przyznają takiego prawa Prezesowi Rady Ministrów, to Prezes Rady Ministrów nikogo w Polsce nie ułaskawi, mimo że prawo mu tego nie zabrania. Ważne jest że nie ma przepisu prawnego, który by mu na to pozwalał.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego że najwidoczniej pomimo ukończenia studiów prawniczych muszę mieć zdecydowane braki w wykształceniu, bo od 9 marca próbuję znaleźć przepis prawny który upoważnia Prezesa Rady Ministrów do dokonywania oceny czy dane orzeczenie TK jest czy nie jest wyrokiem oraz decydowania które orzeczenia będą publikowane w Dzienniku Ustaw. Wiem, skąd wynika obowiązek publikacji orzeczeń TK w przedmiocie oceny konstytucyjności ustaw w Dzienniku Ustaw (art. 190 ust 2 Konstytucji RP, art. 9 ust. 1 pkt 6 Ustawy z dnia 20 lipca 2000 roku o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych), znalazłam przepis który mówi o tym że Prezes TK zarządza ogłoszenie orzeczeń Trybunału (art. 105 ust 2 Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym), w końcu wiem że Prezes Rady Ministrów jest organem który Dziennik Ustaw wydaje (art. 21 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia 20 lipca 2000 roku o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych) Z tym że ani w przytoczonych, ani w pozostałych znanych mi aktach powszechnie obowiązującego prawa nie doszukałam się zapisu: „Prezes Rady Ministrów dokonuje oceny czy orzeczenie TK, którego ogłoszenie Prezes Trybunału zarządził w Dzienniku Ustaw, spełnia przesłanki pozwalające na uznanie go za wyrok. W zależności od oceny Prezes Rady Ministrów podejmuje decyzje w przedmiocie opublikowania orzeczenia w Dzienniku Ustaw lub zaniechania publikacji” Z pewnością taka norma (może inaczej sformułowana ale o podobnej treści) gdzieś jest, bo przecież wyraźnie paniętami jak pani Premier Beata Szydło oświadczyła, że nic nie skłoni jej do złamania Konstytucji. Tak więc odpowiedni przepis na pewno istnieje, pytanie tylko gdzie?

I tu czas na tytułową prośbę. Ośmielę się (wiem, pewnie pozwalam sobie na zbyt wiele) skierować ją w pierwszym rzędzie do pani Premier Beaty Szydło, szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pani Beaty Kempy, pana Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i szanownych ekspertów z zakresu prawa konstytucyjnego zatrudnianych przez rząd: czy mogą mi Państwo wskazać, ten haniebnie zapomniany przeze mnie, przepis prawa zgodnie z którym Prezes Rady Ministrów ocenia wyroki TK i według dokonanej przez siebie oceny może zdecydować czy je publikuje czy nie. Bo przyznam, że ciąży mi ta niewiedza (jednak to wstyd po studiach prawniczych nie znać takich podstaw) i gorąco pragnę dostąpić oświecenia na wzór najświetniejszych prawników naszych czasów.

Marta Kamińska

1 komentarz:

Wojtek Glinka pisze...

Oczywista oczywistość a takie skomplikowane.