piątek, 3 czerwca 2016

Chrześcijański polityk

Wiecie że Jarosław Kaczyński to chrześcijański polityk, prawda? Wszyscy to wiemy. Słyszeliśmy to z ust samego prezesa nie raz. I nie dwa. W związku z tym postanowiłam sprawdzić, jak dalece realizuje on ideały chrześcijaństwa w swojej publicznej misji wprowadzania dobrej zmiany. W tym celu postanowiłam przyjrzeć się bliżej kilku wypowiedziom pana prezesa.

Pozwólcie że zacytuję na początek trzy sławne już wystąpienia naszego wspaniałego wodza:

„W Polsce jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. I to jest właśnie nawiązywanie do tego. To jest w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków. Ten najgorszy sort Polaków jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony.”

I są tacy ludzie, którzy jak coś usłyszą w telewizji, to są gotowi w to uwierzyć. (...) Ale to nie są ludzie, którzy mają sprawne głowy i którzy sprawnie myślą.”

„W Polsce po 1989 roku przyjęto, że tak naprawdę prawa ma jedna część społeczeństwa, a ta druga o innych poglądach, innych opcjach praw nie ma. (...) W związku z tym nakręcano spiralę złości, niechęci i nienawiści, taką która już się z niczym nie liczyła. Wszelkie świętości, wszystkie granice zostały przekroczone. No i to oczywiście oddziałuje na tę najgorszą część społeczeństwa. W każdym społeczeństwie jest taki element najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny i powtarzam - tutaj się niczym nie różnimy od innych”

Tak w pierwszym rzędzie jak widzę te cytaty to nasuwa mi się jeszcze jeden, z całkiem innego źródła: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” Zgadnijcie skąd on może pochodzić? I kolejny, bardziej dosadny: „Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego! Kto oczernia brata swego lub sądzi go, uwłacza Prawu i osądza Prawo. Skoro zaś sądzisz Prawo, jesteś nie wykonawcą Prawa, lecz sędzią. Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?” Uwierzycie jak Wam powiem że obydwa pochodzą z Pisma Świętego, czyli z Księgi która dla Jarosława Kaczyńskiego jako katolika powinna być święta. I który powinien zasadami w niej zawartymi kierować się w życiu na tyle na ile to dla niego możliwe. „Nie oczerniajcie jeden drugiego”- jak się ma ta prosta zasad do wypowiedzi pana prezesa, w których nazywa KOD i opozycję „gorszym sortem Polaków”, „niesprawienie myślącymi” czy „elementem animalnym”? Czy tylko ja tu dostrzegam jakąś niezgodność pomiędzy deklarowaną przez Jarosława Kaczyńskiego wiarą i tym samym deklaracją przestrzegania nauki zawartej w Biblii z jego jakże dosadnymi, obrazowymi wypowiedziami na temat tych, którzy mają odmienne od niego zdanie.

Pomijając kwestię oceniania innych zastanawiam się, czy Was też uderza promieniująca z przytoczonych przeze mnie wypowiedzi prezesa chrześcijańska miłość bliźniego? Bo w końcu na zadane Jezusowi pytanie o to, które przykazanie jest największe, wskazał on w pierwszej kolejności przykazanie miłości Boga i następnie miłości bliźniego. Dodając że na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Boże Prawo. Warto też mieć w pamięci cytat z Pisma: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.” (Rz 13, 8-10) No więc jak z tą chrześcijańską miłością? Da się z nią pogodzić określenia takie jak „gorszy sort” czy „element animalny”? Czy kogoś, kogo kochamy potrafilibyśmy tak nazwać? Publicznie i bez żadnych wyrzutów sumienia. Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie używania takiego języka w rozmowie z osobą, którą kocha i szanuje. A chrześcijanin ma kochać bliźniego swego jak siebie samego. Nie ważne czy ten bliźni jego zdaniem ma dobre pomysły czy nie, czy się z nim zgadza, czy popiera jedyną słuszna partię.

No dobrze, ale załóżmy że co prawda chrześcijanin mam „kochać bliźniego”, tylko ze prezes za żadnych bliźnich nas nie uważa. W końcu w jego mniemaniu Polakami też nie jesteśmy, a tylko się przebieramy w biało- czerwone ochronne barwy. Podobny problem ze stwierdzeniem kto kim jest może u Jarosława Kaczyńskiego występować na płaszczyźnie zrozumienia, kto zgodnie z nauką Jezusa jest bliźnim i kogo tyczyła prośba Zbawiciela skierowana do uczniów aby się wzajemnie miłowali. W końcu to możliwe że ja całkowicie niesłusznie wychodzę z założenia, że w przypadku prezesa termin „bliźni” powinien obejmować także KODerów i KODerki.

I tak dochodzimy do założenia, że członkowie KODu to mogą być dla prezesa jedynie wrogami i w związku z tym w żaden sposób nie jest on zobowiązany do kierowania się wobec nich ideałami miłości bliźniego wynikającymi z Ewangelii, może on ich swobodnie zwalczać nie zważając na nic no bo w końcu to ci źli i jak ich opluwa publicznie to nic złego się nie dzieje, prawda? Tylko jest taki jeden, mały, malutki problemik. Który zawiera się w trzech prostych, krótkich słowach: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” Musze dodawać że to także cytat z Ewangelii?

Pozwolę sobie pochylić się nad jeszcze jednym cytatem z ostatnich wypowiedzi prezes „Przebaczenie jest potrzebne, ale przebaczenie po przyznaniu się do winy i po wymierzeniu odpowiedniej kary” Pierwsza rzecz która mnie interesuje to kto właściwie miały się do czego konkretnie przyznawać (zgaduję że Tusk do pomocy w wysadzeniu w powietrze samolotu lecącego do Smoleńska) oraz jaka kara miałaby być tą odpowiednią za wymyśloną przez Jarosława Kaczyńskiego zbrodnię. Ale to rozważania na inny artykuł, w tym skupiamy się przecież na zestawieniu wypowiedzi prezesa z jego podobno chrześcijańskimi poglądami, które powinny w jego działalności, także tej publicznej, znaleźć wyraz.

I tak skoro już przy przebaczeniu jesteśmy to od razu nasuwają mi się dwa niezwykle ważne cytaty: „Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?»  Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18, 21- 22) oraz „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.” (Ef 4,32) W żadnym z powyższych cytatów nie ma mowy o tym, aby najpierw takiego delikwenta zmusić do przyznania się do winy i wymierzyć mu karę, a dopiero wtedy zastanowić się nad tym, czy należy mu wybaczyć czy nie. Mamy, jako chrześcijanie, być miłosierni jak Ojciec, bez żadnych dodatkowych warunków wstępnych. Mamy być miłosierni i przebaczać sobie nawzajem i kropka. Nie ma dla chrześcijanina innej drogi. Kwestię odpowiedzialności karnej kogokolwiek powinniśmy zostawić prokuraturze i sądom, a sami nie powinniśmy ferować wyroków i wzywać do tego, aby nie przebaczać bliźnim przynajmniej dopóki sami się nimi odpowiednio nie zajmiemy. A to własnie robi Jarosław Kaczyński, całkowicie ignorując przy tym to, do czego zachęca nas Biblia. W końcu warto przytoczyć także następujące słowa Jezusa: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.” (Mt 6, 14-15) I jak to z tym przebaczeniem, zgodnie z przesłaniem zawartym w Piśmie Świętym, być powinno?

Wiecie co mi się marzy? Żeby kiedyś prezes albo któryś z polityków PiS, którzy tak głośno mówią o wartościach chrześcijańskich, po marszu KOD wystąpili z taką np. wypowiedzią: „Nie zgadzam się z zarzutami i postulatami formułowanymi przez uczestników marszu, ale sanuję ich zdanie i prawo do wyrażania własnych poglądów. Wolność wyrażania własnych poglądów jest kluczowa dla istnienia demokratycznego społeczeństwa. Cieszy mnie fakt że marsz przebiegał bez żadnych zakłóceń, czy to ze strony samych uczestników czy osób trzecich. Wyrazy uznania należą się za to zarówno organizatorom jak i Policji, którzy wspólnie czuwali nad bezpieczeństwem wszystkich zgromadzonych osób. Z uwagą przysłuchiwałem/ przysłuchiwałam się wystąpieniom liderów KOD i musze przyznać, że niektóre podnoszone przez nich kwestie zasługują na to, aby się nad nimi pochylić i dokładnie rozważyć. Mam nadzieję że uda się zorganizować spotkanie przedstawicieli rządu i protestujących, na którym będzie możliwie wypracowanie wspólnego stanowiska w sprawach istotnych dla Polski. Nie ignorujemy w żadnym razie głosu obywateli, którzy zebrali się na marszu. Wierzymy ze tak jak i my mają oni na względzie przede wszystkim dobro kraju, w związku z czym na pewno możliwy jest między nami dialog oparty na wzajemnym poszanowaniu jego uczestników” Byłaby to zdecydowana poprawa w stosunku do „gorszego sortu” i „elementu animalnego”

Tylko tak się zastanawiam czy to jeszcze nadmierny optymizm czy już skrajna naiwność? 

Marta Kamińska

1 komentarz:

Anna Szymajda pisze...

Dziękuję za głęboką analizę.Deklarujący wiarę w Boga a wielbiący posła Kaczyńskiego ,powinni znaleźć tu odpowiedź na pytanie czy przypadkiem nie popierają sekty.