piątek, 28 kwietnia 2017

Demokracja kojarzy mi się z otwartością, czystością, uczciwością.

Demokracja kojarzy mi się z otwartością, czystością, uczciwością. Może jestem naiwna, ale wolę poznawać i tworzyć modele idealne, niż powołując się na "znajomość życia" dopuszczać wciąż jakieś szwindle.

Demokracja przede wszystkim to dla mnie wolność wyboru. W różnych obszarach. Ale przede wszystkim w powierzaniu innym naszego wspólnego losu. My dajemy im swoje zaufanie, czasem również apanaże i wielki poziom decyzyjny (pole do osobistego sukcesu), a oni nam urządzają świat. Potem ich rozliczamy.

W PRL-u nie było przedstawicieli - były postawione przez wiodącą partię marionetki. Prawie pół wieku, przez kilka pokoleń, żyliśmy bez polityków. Po 1989 za sterami zasiadła grupa ludzi, którzy ledwie wstali ze styropianu, wyszli z więzień, wychynęli z podziemia. To był cudowny ludzki misz-masz, wiele wspaniałych, ideowych, niepowtarzalnych osobowości. Oni za PRL-u niczego się nie dorobili, wiele stracili, ale unieśli własną godność i marzenie o wolnej Polsce.

Wzięli na siebie wielki ciężar - dogadania się z komunistami. Tak nie "po polsku" - bo po polsku to raczej z szabelką, "ja z synowcem na przedzie i jakoś to będzie", polec pięknie, a potem obchodzić rocznice upadków powstań... Wszystko albo nic... Przeprowadzili tę zmianę ustrojową koronkowo, a po naszym upadały kolejno wszystkie mury całego bloku.

Brak mi dziś ludzi miary Kuronia, Mazowieckiego, Geremka. Brak mi ich mądrości, uczciwości, nieustępliwości, czystości właśnie. Znajduję te cechy w kilku innych żyjących bohaterach tamtego czasu, tych którzy przetrwali represje i najohydniejsze poniżenie - wśród nich Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Jan Rulewski, Krzysztof Łoziński.

Minęło ćwierć wieku, żyliśmy w wolnej Polsce, bezpieczni od zachodu i wschodu i tak się przyzwyczailiśmy, jakby nam się to po wsze czasy należało. Jacyś tam ludzie "pchali się do polityki", coraz mniej nam się oni podobali, wyłoniła się kasta cwaniaków podróżujących między partiami (exemplum: Ryszard Czarnecki), którzy nigdy nie splamili sobie rąk żadną pracą, a my narzekaliśmy coraz głośniej, nie zdając sobie sprawy, że sami jesteśmy temu winni. Polityka zaczęła nam się kojarzyć z apanażami i cwaniactwem, zamiast z odpowiedzialnością. Tak nas zastały wybory roku 2015.

Obawiam się, że kiedy zaczęliśmy wychodzić na demonstracje, nie bardzo wiedzieliśmy jeszcze, o co chodzi z tą demokracją. Łatwiej demonstrować przeciwko PiS-owi, nosić plakaty z kaczorkiem i powtarzać "KOD łączy nie dzieli" - niż skumać, że demokracja to porządne, uczciwe wybory na każdym szczeblu. Że przedstawiciele, których wybieramy, to ludzie wynajęci do roboty, którym płacimy albo nie, ale zawsze mamy prawo od nich wymagać. Wreszcie - że zostanie przedstawicielem to przede wszystkim przyjęcie na siebie obowiązków, a nie otwarta furtka do "władania", manipulowania innymi, rządzenia jak szara gęś.

To jest ta nasza spóźniona lekcja demokracji: że mamy wszyscy obowiązek włączyć się w urządzanie naszych małych ojczyzn - samorządów, organizacji zawodowych i pozarządowych, takich jak KOD. Mamy obowiązek grać czysto, organizować i wspierać wolne wybory i w nich uczestniczyć. Dawać innym z siebie najlepsze co mamy, wybierać i poddawać się wyborom - zgadzając się z szacunkiem przyjąć ich wynik.

A kto demokrację kojarzy z ograniem konkurencji, opluciem rywala, zrywaniem obrad, zastawianiem pułapek "na wroga" i imaniem się wszelkich świństw, byle moje było na wierzchu - ten jeszcze do demokracji nie dojrzał i nic nie zrozumiał.

Pytajmy też o radę i słuchajmy, co mówią żyjący bohaterowie pierwszej Solidarności. Oni już daninę swojej krwi złożyli. Gdziekolwiek dziś są, są moralnie poza podejrzeniem o nieczyste intencje. To oni mają szczególny powód, by chcieć chronić młodsze pokolenia przed "ścieżkami zdrowia" i wymyślnym dręczeniem przez dyktaturę. Nie potrzebują już karier. Oddają nam swój święty spokój, jako kolejny już swój dar. Szanujmy to, bo tak trzeba, bo to jest mądre. I potencjalnie korzystne dla
Polski.

Maria Borkowska

1 komentarz:

Jerzy Dramowicz pisze...

Swietnie napisany tekst, gratuluje ... i dziekuje!