środa, 29 marca 2017

O szczytach, bezpieczeństwie i Unii Europejskiej



Zaczynając od szczytów warto wskazać że kilka zostało osiągniętych podczas niedawnego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli Szczyt nieudolności polskiej dyplomacji, bo trudno inaczej podsumować przegraną 1:27 w głosowaniu nad wyborem przewodniczącego Rady Europejskiej. Szczyt hipokryzji, gdy premier Szydło głośno grzmiała o poszanowaniu zasad, sama nie zwracając uwagę, że zgadnie z zasadami wybór przewodniczącego Rady Europejskiej odbywa się większością kwalifikowaną, nie w drodze konsensusu. Szczyt w przenoszeniu wewnętrznych animozji na arenę międzynarodową i podporządkowaniu unijnej polityki Polski osobistym antypatiom prezesa Kaczyńskiego poprzez wyrażenia sprzeciwu dla powierzenia jednego z ważnych europejskich stanowisko kandydatowi z Polski. Szczyt dziecinnego, aroganckiego zachowania poprzez odmowę podpisania przez premier Szydło konkluzji szczytu- nie podoba mi się wasza postawa, wiec zabieram zabawki i idę do innej piaskownicy.

Na zachowaniu polskiej delegacji na Szczycie szczyty jednak się nie kończą. Co to to nie. Bo już u nas w kraju mieliśmy szczyt manipulacji w postaci relacji Wiadomości na temat reelekcji Donalda Tuska, z której mogliśmy dowiedzieć się jak to wybór Tuska był efektem niemieckiej propagandy i szantażu. A także mój ulubiony chyba szczyt, którego bohaterem był minister Waszczykowski w próbie przekonania Polaków że "czarne jest białe, a białe jest czarne" nazywając wydarzenia w Brukseli drobną porażką. W końcu 27:1 to nic wielkiego.

Wszystkie te wydarzenia ukoronował jeszcze szczyt absurdu jakim była petycja do prezydenta Andrzeja Dudy dotycząca wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Nazwałam to szczytem absurdu, choć mogłabym także szczytem niewiedzy, ignorancji czy głupoty. Rzeczywistość czasem może się nam nie podobać. Czasem możemy marzyć o tym, aby wyglądała inaczej. Ale warto jednak w swoich ocenach i działaniach ją uwzględniać, zwłaszcza gdy chcemy podejmować ważne decyzje, wpływające tez na innych ludzi. Lub gdy podejmowanie takich działań postulujemy. Zastanawiam się czy którykolwiek z pomysłodawców wspomnianej wyżej petycji wie czym tak naprawdę jest Unia Europejska? Co legło u podstaw jej powstania? Czy zadał sobie chociaż odrobinę trudu, żeby prześledzić- choćby i pobieżnie- historie Europy przed i po rozpoczęciu procesu integracji europejskiej?

Aczkolwiek dzisiaj integracja europejska skupia się głównie na kwestiach związanych z gospodarką, to warto przypomnieć że w założeniu swoim idea wspólnej Europy nie miała być odpowiedzią na jakiegoś rodzaju problemy ekonomiczne, ale gwarancją pokoju na Starym Kontynencie. Pierwsza ze Wspólnot Europejskich, będących przez długi czas filarami integracji, Europejska Wspólnota Węgla i Stai powstała jako odpowiedź na pytanie: co zrobić, aby nie dopuścić do wybuchu kolejnej wojny światowej? Mimo zapisania w Traktacie Paryskim stanowiącym podpisanym w 1951 roku i powołującym do życia EWWiS, iż celem Wspólnoty jest wspieranie rozwoju gospodarczego, zwiększanie zatrudnienia i wzrost standardów życiowych w państwach członkowskich poprzez tworzenie i regulowanie wspólnych rynków węgla, stali i żelaza, to nie względy ekonomiczne zdecydowały o jej powstaniu, a własnie troska o bezpieczeństwo w Europie.

Warto sobie dzisiaj - w obliczu wielu głosów niechętnych integracji europejskiej - uświadomić, że mimo pewnych trudności trapiących Unię, poza rozwojem gospodarczym i poprawą jakości życia mieszkańców ma ona jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt. Od momentu powstania EWWiS państwa europejskie będące członkami najpierw tej jednej, potem kolejnych Wspólnot i w końcu Unii Europejskiej, nigdy nie znalazły się w stanie wojny ze sobą nawzajem. Niby nie jest to rzecz niezwykła na pierwszy rzut oka, warto jednak zauważyć ze w przeszłości pomiędzy państwami- członkami UE bardzo często dochodziło do konfliktów zbrojnych na różnym tle. W Unii ścierają się ze sobą często interesy różnych państw, ale zawsze - bez względu na to kto wygrał, kto przegrał - ścierają się w sposób pokojowy. A na tym wygrywamy wszyscy.

Stwierdzenie, że rozpad Unii Europejskiej doprowadziłby do konfliktów zbrojnych pomiędzy jej byłymi członkami byłoby na wyrost. Z drugiej strony nie sposób także stwierdzić, czy bez Wspólnot Europejskich Europa po 1945 roku nie stałaby się po raz kolejny teatrem działań wojennych pomiędzy Francja, Niemcami, Wielka Brytanią, Włochami i pozostałymi krajami biorącymi udział zarówno w I jak II wojnie światowej. Tego, na szczęście, nigdy się nie dowiemy. Za to wiemy ze- mimo wielu innych wyzwań - kilka pokoleń Europejczyków żyło w czasach, w których wojna nigdy nie stała się ich udziałem.


Warto tez uświadomić sobie, ze pokój nie jest dany nam na zawsze, jesli ktoś uważa że Europa wolna jest od niebezpieczeństwa konfliktów zbrojnych wystarczy aby spojrzał na Ukrainę. Także i dzisiaj są kraje, których ekspansywna polityka może zagrażać naszemu bezpieczeństwu. Pod tym względem UE także jest gwarancją naszego bezpieczeństwa. Im ściślejsza integracja miedzy państwami członkowskimi, im bardziej gospodarki jednych państw są zależne od drugich, tym bardziej w interesie wszystkich leży bezpieczeństwo zewnętrzne każdego państwa-członka UE. O ile umowy o wzajemnej pomocy na wypadek wojny są rzeczą dobrą i ważną, to trzeba cały czas mieć świadomość, że nie są one gwarancją absolutną ani bezpieczeństwa, ani pomocy państw trzecich. Polska w końcu przed wybuchem II wojny światowej takie umowy podpisane miała i wszyscy wiemy jak wilki pożytek one dla nas przyniosły. Mimo powszechnie uznawanej zasady Pacta sunt servanda nie raz różne państwa wycofywały się ze swoich wcześniejszych deklaracji z uwago na własny interes, zwłaszcza wtedy gdy na wykonaniu zobowiązań traktatowych mogły wiele stracić i niewiele zyskać. A biorąc pod uwagę niektóre wypowiedzi Donalda Trumpa amerykańska administracja właśnie doszła do przekonania, że w interesie USA może nie być wywiązywanie się ze wszystkich zawartych umów.

W przypadku wojny w jednym tylko wypadu można śmiało liczyć na pomoc innych państw - wtedy gdy udzielanie pomocy jest bardziej opłacalne niż pozostanie obojętnym. Gdy konflikt zbrojny w drugim państwie oddziałuje tak negatywnie na nasze własne, że nieudzielenie pomocy nie jest w żaden sposób do zaakceptowania. Można oczywiście liczyć na wartości i ideały przywódców państw i społeczeństw, ale w takim przypadku łatwo się przeliczyć.

Pytanie nad którym warto się zastanowić, to w jakiej sytuacji Polska może liczyć na pomoc w ewentualnym konflikcie zbrojnym z silniejszym agresorem: gdy nieudzielenie nam pomocy będzie oznaczało złamanie zawartej umowy i jaką drobna perturbacje na światowych rynkach czy przesunięcie strefy wpływów? Czy może jednak gdy nieudzielenie nam pomocy spowoduje poważne straty dla gospodarek innych państw? Unia Europejska stanowi siec wzajemnych powiązań między państwami. Im te powiązania ściślejsze, tym bardziej w interesie Unii jako całości leży dobrobyt i bezpieczeństwo każdego z członków.

Sami nie jesteśmy w stanie sprostać wyzwaniom dzisiejszego świata, choćby w zakresie obronności. Przy takich potęgach jak Rosja czy Chiny jesteśmy bezsilni.

Razem jesteśmy znaczącym graczem na arenie międzynarodowej. Ale tylko RAZEM!


Marta Kamińska

2 komentarze:

Maria pisze...

Ważne przypomnienie, dziękuję. Nie tylko sentymenty, wzruszenia, chorągiewki, podbijanie bębęnka że my - Europejczycy. Najważniejsze - pragmantyzm; pokój, bezpieczeństwo.

Jerzy Dramowicz pisze...

Dzieki za dobrze napisany artykuł. Jest on bardzo "na czasie". Sprawa Polska w EU, wspólne działanie z partnerami w Europie jest kluczowe dla nas wszystkich. Skandaliczna polityka zagraniczna PiS jest jednym z większych zagrożeń o jakim ciągle trzeba niestety rozmawiać i pisać, i sprzeciwiać się. Podobnie jest z nasza polityka obronna, gdzie niszczy się koalicje, zrywa kontrakty, itp. Działalność KODu, jak i zjednoczonej opozycji jest niezbędna. Trzymajmy się razem w walce z szaleńcami.