poniedziałek, 28 listopada 2016

Likwidacja gimnazjów czyli "zmieścisz się, śmiało"


Buta i arogancja zawsze doprowadzają do katastrofy. Upór pani minister Zalewskiej w forsowaniu swojego stanowiska i dziwacznej reformy edukacji jest trudny do zrozumienia. Wbrew międzynarodowym ocenom efektów kształcenia, wbrew opiniom naukowców i nauczycieli, wbrew głosom samorządów. Nawet wbrew opinii społecznej. Jak podaje RMF FM 30 proc. ankietowanych jest zdecydowanie przeciw reformie, a 24 proc. zdecydowanie ją popiera. "Raczej przeciw" jest 12 proc. ankietowanych, a "raczej za" - 15 proc. Pozostali respondenci nie mają zdania w tej kwestii. Jeśli chodzi o sympatie partyjne respondentów to najczęściej reformę popierają wyborcy PiS - 76 proc. z nich daje jej zielone światło.

Skoro tyle wątpliwości (nawet w środowisku rządowym i PiSowskim) to po co? Edukacja jest tylko mięsem armatnim w wyborach samorządowych? Zdaniem prezesa ZNP Sławomira Broniarza ukryty cel reformy edukacji to przygotowania do wyborów samorządowych w 2018 roku. Jak mówił, złość rodziców i nauczycieli skupi się przede wszystkim na władzach lokalnych i to one poniosą największe konsekwencje.

Im bliżej tej nieszczęsnej reformy tym bardziej widać negatywne konsekwencje i brak przygotowania. Kolejne środowiska i grupy społeczne zaczynają to dostrzegać i ujawniają swój niepokój. Prezydent Lech Kaczyński także poleciał do Katynia z powodów wyborczych. Na silę, wbrew warunkom atmosferycznym, musiał wylądować. "Zmieścisz się śmiało? zakończyło się wielkim nieszczęściem. Należy przypuszczać, że wprowadzanie na silę reformy edukacji minister Zalewskiej również zakończy się nieszczęściem... także dla PiS. Gniew rodziców wcale nie musi się skierować przeciw samorządom. Nie pomoże telewizyjna propaganda. Ludzie nie są tacy głupi jak pan Kurski twierdzi ("ciemny lud to kupi").

Czego można spodziewać się po reformie minister Zalewskiej? "Tymczasem z analiz demograficznych wynika, że z konsekwencjami reform wprowadzanych przez nią i jej poprzedników będą musieli radzić sobie politycy nie tylko w najbliższych, ale w trzech kolejnych kampaniach wyborczych. Przez polską oświatę przez kolejnych 13 lat będzie przetaczać się fala uderzeniowa uczniów – wynika z symulacji przeprowadzonej przez portal Strefa Edukacji. Najpierw przez cały system przejdą dwie klasy, gdzie uczyć się będzie ponad 500 tys. dzieci, a później kolejna, gdzie będzie tylko 200 tys. (dotychczas standardowa liczba dzieci w roku to ok. 340 tys.). Na problemy wygenerowane przez te wahania nałożą się następne – związane z reformą likwidującą gimnazja.
Fala uczniów to efekt zamieszania z sześciolatkami. Demograficzna górka w szkole pojawiła się, kiedy PO obniżyła wiek startu szkolnego. W dwa lata poszły do szkoły trzy roczniki uczniów. W tej chwili ponad 500 tys. osób uczy się w drugich i trzecich klasach szkoły podstawowej. Następująca po górce depresja to z kolei efekt pierwszych miesięcy rządów PiS. Partia cofnęła obowiązek szkolny dla sześciolatków – większość z nich została w przedszkolach".

Buta i arogancja obecnej władzy szykuje narodowi kolejną katastrofę....

Stanisław Czachorowski



2 komentarze:

Wolne Jeziorany pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Tommy Eastwood pisze...

"Zmiescisz sie, smialo"? Ktoś tu upadł na (małą) główkę:)