sobota, 9 stycznia 2016

O wolności mediów i szukaniu drzazgi we własnym oku

Władza autorytarna wydaje się atrakcyjna ze względu na szybkość działania. Niczego nie trzeba analizować, zastanawiać się, dyskutować. Za nic nie ponosi się odpowiedzialności... bo robię to, co kazali. Jedna osoba wydaje rozkazy więc działania mogą być szybkie. Ale władza jednoosobowa przynosi złe skutki w dłuższej perspektywie czasowej. Jeśli trafi na osobę o niskiej wartości, zakompleksioną, ułomną charakterologicznie, słabą duchowo - to i "rozkazy" nie będą zawsze sensowne (a nie ma żadnego mechanizmu kontrolnego, zabezpieczającego). Ale nawet człowiek szlachetny, jeśli jest uwikłany w autorytaryzm, to się "wypacza". Własna samokontrola nie wystarczy, zwłaszcza że do władzy autorytarnej lgną różnej maści lizusi i klakierzy, swoimi pochlebstwami fałszując obraz rzeczywistości. 

Demokracja być może działa wolniej. Ale wymyśliła podział władzy, chroniący przed autorytarną dyktaturą. Mamy podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Nie ma dekretów i przepisy wchodzą później, ale za to jest dobry mechanizm kontrolny i władza nie jest skupiona w jednych rękach. Tak jest bezpieczniej dla społeczeństwa i kreatywniej w działaniu. 

W demokratycznym kraju ważne miejsce zajmują wolne media. One - poprzez upublicznianie i informowanie - kontrolują władzę wykonawczą i ustawodawczą, a nawet sądowniczą (nie można nieprawidłowości zamieść pod dywan i ukryć różnych krętactw). 

Wolność mediów jest niezwykle ważna. Zwłaszcza mediów publicznych. Są także media prywatne (niepubliczne). Jeśli zajść do kiosku z gazetami to widać wyraźnie podział na gazety "nasze" i "ich". Upartyjnienie mediów jest widoczne i zatrważające. Ostatnią ostoją były m.in media publiczne. Broniąc niezależności mediów publicznych bronimy podstaw demokracji. I naszej przyszłości. 

W dzisiejszym obywatelskim proteście w wielu miejscach Polski chodzi również o to, byśmy głębiej uświadomili sobie na czym polega wolność mediów. Abyśmy nie tylko szukali belki w cudzym oku ale i drzazgi we własnym. Czyli nie tylko zwracali uwagę na łamanie wolności mediów przez innych, ale i sami strzegli się przed pokusą "ustawiania" własnych informatorów, strzegli się przed upartyjnianiem. 


Świat należy zmieniać zaczynając od siebie. Cel nie uświęca środków i nie można promować demokracji... autorytarnymi metodami, bo traci się wiarygodność. Do demokracji trzeba przekonywać czynem a nie tylko słowami... które mogą okazać się puste. Nie ma nic bardziej demoralizującego niż szczytne ideały poparte złym przykładem.

I my również, nasz blog, w małej skali doświadczyliśmy na sobie procesów pokusy władzy by wszystko kontrolować. Nasza historia jest krótka. Inne media na pewno znacznie częściej spotykały się z podobnymi naciskami. 

Na przełomie roku i na początku stycznia doświadczyliśmy nacisków na Redakcję. Nigdy nie było żadnych uwag merytorycznych co do publikowanych treści. Wręcz  przeciwnie, byliśmy często chwaleni. Kłopoty zaczęły się gdy jeden z członków redakcji wykazał się własną inicjatywą i aktywnością organizacyjną (nie dotyczyło samego bloga). Komuś się to nie spodobało i zaczęły się naciski, kierowane do mnie. Najpierw była sugestia, abym uważał na ową osobę z Redakcji, bo wypisuje na własnej facebookowej tablicy treści, stawiające KOD w złym świetle (nie znalazłem tam treści szkalujących, ponadto dotyczyło to przestrzeni prywatnej). Potem była uwaga, że członek redakcji robił coś dla PiS (także nie poparte faktami, a raczej półprawdami).  W końcu dotarła do mnie plotka bardzo nieobyczajna (w pełni nieprawdziwa! - jak się okazało po weryfikacji), stawiająca wspomnianego członka Redakcji w niekorzystnym świetle. A na koniec ówczesny koordynator regionalny - p. Anna Grzybowska zażądała usunięcia tej osoby z Redakcji. Jako powód wskazała usunięcie z grupy dyskusyjnej na Facebooku i fakt, że nie jest członkiem KOD. Członkiem KODu na razie być nie można, gdyż stowarzyszenie nie jest zarejestrowane i wszyscy de facto jesteśmy na razie sympatykami (nikt nie wypełniał deklaracji członkowskiej itd.). Odmówiłem. Nie otrzymałem żadnego argumentu merytorycznego, żadnego dowodu na nieodpowiednią działalność. Po mojej odmowie zostałem usunięty ze wszystkich grup kodowskich na Facebooku (czyli w tym rozumowaniu "usunięty" zostałem z KOD) a p. Grzybowska w wielu miejscach na Facebook i Twitterze upowszechniała informację o cofnięciu autoryzacji dla naszego bloga (załączona niżej). 

Zamieszanie i niepewność bloga trwało ponad  tydzień. Zostałem publicznie okrzyknięty wichrzycielem i paroma innymi mało przyjemnymi epitetami.  Nie było przyjemnie ale udało się otrzymać niezależność od niemerytorycznych nacisków.  Sytuacja wróciła do normy i dalej jesteśmy aktywni. Blog nie jest organem partyjnym ani propagandowym. Był i pozostanie wolnym medium i niezależny.

Najpewniej znacznie większe i poważniejsze naciski spotykają inne media, w tym media publiczne. Dlatego warto wesprzeć ich  wyrazami solidarności, by mieli siłę zachować niezależność i w pełni pełnić funkcje mediów publicznych, służących społeczeństwu a nie partiom czy innym grupom nacisku. 

Stanisław Czachorowski

ps. do tej pory nikt nie ingerował w treści umieszczane na blogu i mam nadzieję że tak pozostanie. 
(Anna Grzybowska, w czasie pełnienia funkcji koordynatora regionalnego KOD,
upowszechniała ten tekst w wielu miejscach, m.in na Facebooku oraz Twitterze)

Prasowa relacja ze spotkania w Szczytnie

(Skan artykułu w lokalnej gazecie, wersja papierowa,
Tygodnik Szczytno, 7-13 stycznia 2016)
Informacja, autorstwa Haliny Bielawskiej, o spokładaniu w Szczytnie ukazała się w lokalnym tygodniku, w wersji papierowej. w pierwszym tegorocznym numerze. Tygodnik Szczytno ma także swoją witrynę elektroniczną. Być może i tam wspomniana relacja się ukaże.

S.G/S.C.

piątek, 8 stycznia 2016

Bądźmy razem bo w jedności siła


Moje przemyślenia: będąc zupełnym przypadkiem na jednej ze stron dużego portalu, pod jednym z tekstów natrafiłem na prawdziwą burzę mózgów oraz wysyp komentarz. Zaciekawił mnie jeden, który głosił ustami jak sądzę miłośnika i sympatyka PiSu, o dość frywolnym nicku, którego tu nie przytoczę, że KOD to organizacja terrorystyczna. I tak oto dowiedziałem się, że jestem terrorystą. Polemiki z ową osobą nie podjąłem, bo mój poziom wykracza poza prostackie i nie przemyślane komentarze PiSowskich hejterów Ale trzeba stwierdzić jedno, wciąż są w natarciu. A to wszystko zawdzięczamy ogłupianiu mas przez aktualny rząd, który tworząc własne rządowe media będzie miał teraz jeszcze większy wpływ na manipulowanie ludźmi. Wmawiając wszystkim obywatelom oraz przedstawicielom Unii Europejskiej, że to co się aktualnie dzieje, to histeria wywołana przez tych, którzy przegrali wybory i którym źle się dzieje bo władza usiłuje naprawić to co popsuła poprzednia ekipa rządowa.

Nasze protesty odnoszą coraz większy skutek, mówi o nas Świat i cała Europa. Ludzie powoli budzą się z letargu i rozglądając się wokoło dostrzegają niepokojące zmiany. Mówiąc reżimowi nie narażamy się na różne ataki i przykrości ale tylko głośno wyrażając swoje niezadowolenie osiągniemy zamierzony cel.

W najbliższych dniach czekają nas pikiety i protesty, zamanifestujmy razem jako jedna wielka KOD rodzina swój sprzeciw przeciwko tym, którzy mając władzę w swych rękach i myśląc, że im wszystko wolno, psują i niszczą to co dla nas święte -  naszą kochaną Ojczyznę. Bądźmy razem bo w jedności siła i nie pozwólmy się skłócić.

Tadeusz Piotrowski - dumny członek KODu

czwartek, 7 stycznia 2016

Wolne media – a po co mi to?



Zastanawiam się, czy media w ogóle mogą być wolne? Czy są obiektywne? Czy rzeczywiście przekazują nam same fakty, bez doprawiania ich swoim subiektywnym oglądem świata? Odpowiedź na to pytania jest, moim zdaniem, w każdym przypadku negatywna. 

Media nie są wolne, są zależne od zarządów, akcjonariuszy, wyników finansowych spółek i koncernów, do których należą lub po prostu od wizji naczelnego. Nie są też obiektywne i nie przekazują nagich faktów, no chyba, że mówimy o skrótowych depeszach agencji prasowych. Media tworzą ludzie, którzy mają jednak jakieś swoje poglądy determinujące ich postrzeganie i ocenę rzeczywistości. Są też takie media, które na obiektywizm w ogóle się nie silą i z premedytacją prezentują jedyny właściwy światopogląd – patrz TV Trwam czy Radio Maryja. Czy to jest złe? Nie sądzę. To, że każdy obywatel, bez względu na wartości, jakie wyznaje, może znaleźć tytuły prasowe, stacje radiowe i telewizyjne czy portale, które na tych samych wartościach bazują, jest według mnie nieodłącznym elementem demokracji. Oczywiście dopóki przekaz nie jest czystym bełkotem ingerującym w wolność innych do życia wedle własnego pomysłu i nie nawołuje do agresji czy nienawiści wobec konkretnych grup i osób. W wolnym, demokratycznym kraju, mogę po prostu nie słuchać/czytać/oglądać danego medium, jeśli mi ono nie pasuje. Pluralizm mediów jest czymś pożądanym. 

O co więc chodzi z tym atakiem na wolne media? Dlaczego media narodowe mają być czymś gorszym niż publiczne? Otóż dlatego, że media publiczne powinny realizować misję w stosunku do ogółu społeczeństwa, a nie tylko tych jego członków, którzy głosowali na daną partię czy ją wspierają. Oczekujemy od nich większego obiektywizmu i krytycyzmu, niż od mediów prywatnych, bo maja one przypisaną od dawna rolę tzw. „czwartej władzy”. A przypisanym jej zadaniem jest przyglądanie się, czy wybrani w demokratycznych wyborach politycy (z założenia mający realizować interes ogółu społeczeństwa), ze swej misji rzeczywiście się wywiązują. Jeśli zmienimy media publiczne w narodowe, w myśl ustawy forsowanej przez PiS, nie będzie już miejsca na krytykę. Każdy dziennikarz zastanowi się 10 razy zanim negatywnie skomentuje poczynania władz. To już nie będą media, tylko tuba propagandowa rządzących. 

Biorąc pod uwagę, że PiS ma w planach uderzenie także w media prywatne, a niestety jest to możliwe, bo przecież teraz każdą regulację mogą przeforsować, to  mamy do czynienia z bardzo niebezpiecznym zjawiskiem kojarzącym mi  się nieodparcie z III Rzeszą czy stalinowską Rosją. Znikną różnice, zniknie krytyka, wszyscy będziemy szczęśliwi i zadowoleni – jak za czasów PRL, gdzie każdy miał pracę, mieszkanie, wczasy pod gruszą, a przemysł wyrabiał 300% normy. Ja za tą epoką nie tęsknię! Jeśli Wy też nie, to głośno wyraźcie swój sprzeciw, póki jeszcze można. 

Manifestacje w obronie wolnych mediów odbędą się 9 stycznia w całej Polsce. 

Mały jubileusz - blog ma już miesiąc

(wejścia na nasz blog z różnych witryn, dominuje Facebook, ale są także odwiedziny ze stron "obozu przeciwnego", co wskazuje, że jesteśmy czytani nie tylko wśród "swoich". To dobrze, bo stwarza szansę na rzeczywisty dialog)

Dzisiaj mija miesiąc od założenia niniejszego bloga, jako serwisu informacyjnego i miejsca do dyskusji. W ciągu miesiąca powstała redakcja (ciągle się rozwijamy i rozrastamy), opublikowanych zostało 158 postów (wpisów, artykułów i artykulików, relacji itd.), zanotowano około 20 tys. odsłon, nie tylko z Polski ale i innych krajów świata. Czyli docieramy także do Polonii. Opublikowane materiały są komentowane w komentarzach na blogu oraz w innych miejscach. Powstały także dwa zagregowane blogi członków redakcji. Zwiększa to niezależność obiegu informacji i różnorodności opinii. Liczymy na więcej.

Miesiąc dla mediów to niezwykle mało. Być może jednak w czasach wyraźnego ograniczania wolności mediów publicznych coraz więcej informacji i dyskusji kolportowana będzie właśnie przez takie hybrydowe mikromedia jak niniejszy blog. Uczymy się, piszą zwykli ludzie. Prosimy o wyrozumiałość co do naszej nieporadności i oczekujemy na sugestie, porady oraz różnorodne uwagi odnoszące się do treści, profilu tematycznego oraz strony technicznej.

Piszcie, komentujcie, udostępniajcie... i dołączajcie do nas. W tej blogowej formie uczymy się dialogu, uczymy się publicznych wypowiedzi i jesteśmy otwarci na wszystkich, którym misja upowszechniania zasad demokracji nie jest obca.

Stanisław Czachorowski

(Statystyka bloga, stan na poranek 7. stycznia 2016 r.)
(Odwiedziny bloga - statystyka z ostatniego miesiąca)

(Ostatni tydzień)


środa, 6 stycznia 2016

Fanpage sympatyków demokracji - nowe otwarcie


Szanowni sympatycy demokracji, obrony demokracji i organizacji na rzecz obrony demokracji! Zapraszamy do odwiedzania i subskrybowania fanpage'a sympatyków demokracji na Warmii i Mazurach. Dochrapał się on ponad 2600 wejść, ma ponad 160 polubień, jest subskrybowany i stanowi kanał informacji dla sporej liczby osób. Włożyliśmy dużo pracy w rozwijanie i prowadzenie tej strony.

Fanpage sympatyków demokracji jest niezależnym kanałem informacyjnym, w którym publikujemy najważniejsze naszym zdaniem zdarzenia, opinie i linki związane z obroną demokracji w regionie warmińsko-mazurskim. I trochę humoru, bo jest on potrzebny jak łyk świeżego powietrza w coraz bardziej stęchłej polskiej rzeczywistości.

Ryszard Bałczyński

Mamy dochodzić do zgody w drodze dyskusji, kompromisu

Krzysztof Łoziński: "Niektórzy z nas pełnią już różne funkcje i niektórym zaczyna się wydawać, że mogą z tego tytułu narzucać innym swoje zdanie. Pragnę przypomnieć, że to są funkcje TYMCZASOWE, do wyborów. I mamy być ruchem demokratycznym, mamy dochodzić do zgody w drodze dyskusji, kompromisu. Musimy zachować pewną równowagę, między pluralizmem postaw i przestrzeganiem wspólnych zasad. Szefowie nie mogą nikogo wyrzucać ani blokować tylko dlatego, że ma inne zdanie, ale z drugiej strony muszą blokować ludzi, którzy wyraźnie szkodzą. I nie szkodzą innym zdaniem, tylko konkretnymi czynami. I tu trzeba bardzo dużej ostrożności i rozwagi."

S.C.

Spotkanie w Olsztynie


W dniu 5 stycznia 2016 r. w Olsztynie odbyło się spotkanie organizacyjne grupy KOD WARMIA.
Przygotowali je Dariusz Woźniak, Krzysztof Bondar i Krzysztof Wałczyk. Rozmowę moderowała Monika Falej, a notatki robiła Radosława Górska.  W zebraniu uczestniczył nowy koordynator regionu warmińsko-mazurskiego Michał Mazurkiewicz. Do OCOP dotarło 40 uczestników.
Cele spotkania sformułowano następująco:
- przedyskutowania sytuacji wewnątrz grupy,
 - ustalenia zasad współdziałania w grupie w działaniach realnych i facebookowych,
- ustalenia zakresu oczekiwań wobec prowadzących grupę,
- wyznaczenia zadań, zakresu obowiązków i uprawnień oraz ustalenia zasad współpracy z Koordynatorem regionu warmińsko-mazurskiego.
Rozmowę zagaił Dariusz Woźniak, który serdecznie wszystkich powitał, przedstawił agendę spotkania, przypomniał korzenie i cele ruchu społecznego Komitetu Obrony Demokracji, omówił sposoby możliwego działania KOD w obecnej sytuacji.
Michał Mazurkiewicz – koordynator regionu warmińsko - mazurskiego po krótkiej autoprezentacji zapowiedział „nowe otwarcie” w pracy KOD na Warmii i Mazurach. Powiedział, że wierzy, iż potrafimy sami rozwiązać problemy narosłe w grupie. Koniec waśni i kłótni, współpraca, zaufanie, współpraca z regionami, wzajemna pomoc to podstawowe warunki skutecznego ruchu. Michał apelował o wzajemne zaufanie i pomoc.
Przyznał, że zdaje sobie sprawę, z tego, że oczekujemy prowadzenia grupy w sposób właściwy, chcemy minimum pieczy administracyjnej, zależy nam na spokoju i wnikliwym rozpatrywaniu wszystkich uwag. Uznał, że na pierwszym spotkaniu w Olsztynie popełniliśmy zasadniczy błąd – nie powołaliśmy okręgów: Elbląg, Olsztyn (Warmia), Ełk (Mazury). Mimo to okręgi funkcjonują i najważniejsze się wydaje, aby ze sobą owocnie współpracowały, ale same organizowały pracę na swoim terenie. 
W czasie dyskusji, jaką wywołały słowa Michała, dyskutowano sprawę blokowania KODerek i KODerów. Michał obiecał możliwie szybko zająć się problemem i wszystkie wątpliwości wyjaśnić. Poinformował, że Stanisław Czachorowski (jeden z usuniętych) został przyjęty do grupy Elbląg, blog przez niego prowadzony ma autoryzację KOD. Natomiast nie ma zgody na prowadzenie jakichkolwiek fanpage`ów poza oficjalną stroną Komitetu Obrony Demokracji. 
Dyskutanci podjęli również refleksję nad usprawnieniem wzajemnej komunikacji i poszukiwaniu innych niż społeczność FB możliwości kontaktu. Zwrócono uwagę, że brakuje nam przede wszystkim procedur, regulaminów, opracowanych zasad kontroli. Te wszystkie sprawy będzie można ustalić dopiero po rejestracji stowarzyszenia. Wniosek o rejestrację oczekuje w sądzie na rozpatrzenie.
Po wystąpieniu Michała zgromadzeni obejrzeli film o powstaniu i początkach KOD.
Dariusz Woźniak przedstawił obecną strukturę przed rejestracją. 


W tym miejscu podziękował Adamowi (Woland) Wiktorowicz za przygotowanie grafiki i przeszedł omówienia projektu strategii Komitetu Obrony Dekoracji - „Misja KOD” . Zaprezentował oficjalne ulotki, w których przygotowanie zaangażowana była nasza grupa w okresie koordynacji Anki Grzybowskiej.
Krzysztof Bondar omówił kompetencje administratorów grup facebook’owych, wyjaśnił o jakich sprawach decyduje koordynator regionu WM, a o jakich koordynator grupy OLSZTYN? Zwrócił uwagę, że najważniejszym zadaniem koordynatora regionalnego jest budowanie i utrzymanie grup oraz zapewnienie współpracy działających na jego terenie grup lokalnych i problemowych. Koordynator lokalny buduje i utrzymuje grupę lokalną, która podejmuje działania na swoim terenie. Zadanie koordynatora lokalnego polega również na konsultowaniu zamierzeń z koordynatorem regionalnym. Z Zarządem Głównym kontaktuje się koordynator regionalny.

Krzysztof przedstawił także zasady usuwania postów z tablicy na FB grup oraz podstawowe zasady etykiety.
Do blokowania lub usuwania osób na FB mają uprawnienia liderzy grup FB mianowani administratorami. Sankcje dotyczą osób, które:
· Na tablicy swojego profilu posiadają posty lub polubienia postów ksenofobicznych, rasistowskich, zwolenników tzw. narodowców.
· Piszą obraźliwe posty, nawołujące do przemocy lub nienawiści.
· Są agresywne w stosunku do innych uczestników grupy.
· Notorycznie promują partię/polityka lub nieautoryzowane wydarzenia/blogi/fanpage-e.
· Wyraźnie i bez żadnych wątpliwości występuje przeciwko KOD (manifest, ustalenia).
· Celowo i notorycznie wprowadzają politykę dezinformacji w grupie , skłócają grupę, podsycają konflikty lub notorycznie prowadzą nieuzasadnione dyskusje prowadzące do sprzeczek.
Kryteria usuwania postów w grupie?
· Usuwane są wszystkie posty nawołujące do agresji, obraźliwe, zawierające chamskie odzywki lub chamskie memy.
· Usuwane są wszystkie posty powtórzone wielokrotnie w ciągu ostatniego czasu.
· Usuwane są wszystkie posty promujące partie (wszelakie).
· Usuwane są wszystkie posty zawierające linki do tzw. "szczujni".
· Usuwane są wszystkie posty zapraszające na wydarzenia/blogi/fanpage (lub do podpisywania czegokolwiek) nie organizowanych/autoryzowanych przez KOD.
Podczas rozmowy uznano, że te zasady są dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Ponownie podkreślono, że wszystkie te sprawy będą mogły zostać precyzyjnie sformułowane po rejestracji stowarzyszenia. Zwrócono uwagę na potrzebę umotywowania strukturalnego grup problemowych.
Do dyskusji nad projektem strategii Komitetu Obrony Demokracji  oraz działaniami w Olsztynie wprowadził Krzysztof Wałczyk.  Na wstępie omówił rodzaje możliwych akcji KOD i ich podział. Przedstawił też swoje przemyślenia na temat możliwości działań w Olsztynie.
Podczas żywej wymiany zdań padały różne, ciekawe inicjatywy i konkretyzowały się pomysły. Rozważane były lokalne możliwości i chęci. W konkluzji zaproponowano, by reprezentacja grupy pojechała 9 stycznia 2016 r. do Warszawy na manifestację poparcia dla jeszcze wolnych mediów. Z Elbląga organizowany jest autokar. Chętni z grupy warmińskiej mogą skorzystać z tego transportu, dołączając w Ostródzie. Przedtem trzeba się skontaktować z organizatorami.
23 stycznia 2016 r. to dzień marszu w całej Polsce (czekamy na potwierdzenie z centrali KOD). Olsztyn włączy się w akcję i zorganizuje u siebie marsz. Organizatorzy zaapelowali, aby na FB zorganizować giełdę pomysłów na hasła na manifestacje i projekty ulotek.
Spotkanie upłynęło w ciepłej, serdecznej atmosferze. Tworzyła ją mądra refleksja o tym, jak bronić demokracji i wolności w Polsce i jak wykorzystać zapał tysięcy Polaków sympatyzujących z ruchem Komitetu Obrony Demokracji.  Jedna z wielu konkluzji to fakt, iż spotkanie w tzw. realu jest po stokroć efektywniejsze aniżeli dyskusja na FB. Owszem są to również ważne i czasem rzeczowy rozmowy jednak czasochłonne, a ich wnioski przeważnie pozostają nie zrealizowane... Na spotkaniu poznajemy się osobiście, wyrażamy swoje bezpośrednie emocje, które są czytelne. Robimy burzę mózgów, która zawsze przynosi konkretne wnioski. Czas (ok. 3 godz.) spędzony na wczorajszym spotkaniu, to czas zdecydowanie lepiej wykorzystany i przynoszący więcej efektów niż nasze dotychczasowe „truptanie” w miejscu przez ostatnie 7 tygodni.


Na zakończenie Dariusz Woźniak serdecznie podziękował uczestnikom spotkania.

Ognisko Noworoczne w Vitalisie już dzisiaj o 15-tej


Dzisiaj godz.15:00 organizowane jest w Gospodarstwie Agroturystycznym "Vitalis" Ognisko Noworoczne dla elbląskich Członków i sympatyków KOD.  Kiełbaska, grzaniec, piwko, dobra, przyjazna atmosfera :-)  

ZAPRASZAMY! 

GOSPODARSTWO AGROTURYSTYCZNE I EKOFARMA „VITALIS”
Zastawno 37
14-420 Młynary

Książki i Polacy na emigracji wewnętrznej....

Dzisiaj z rana wspomniałem, że w styczniu w swoich sklepach sprzedaję 2-3 razy więcej książek niż rok temu. Komentatorzy też potwierdzają zjawisko masowych zakupów Polaków, w tym książek. Rozmówcy mieli różne wyjaśnienia tego zjawiska. Polacy nie należą do społeczeństw najgorliwszych czytelników.

Co ja o tym myślę? Poza zwykłym poświątecznym i ponoworocznym szałem zakupowo-wyprzedażowym wszystkich produktów trwałych, być może mamy do czynienia z reakcją lękową: ludzie chcą zmniejszyć napięcie, który płynie z dyktatorskiej polityki PiSu i narastającego zastraszania społeczeństwa, poprzez ekstra kompulsywne zakupy wszystkiego. Tak jakby - być może podświadomie - szykowali się do jakiejś wojny, czy katastrofy i robili zapasy. Ponadto, same duże zakupy książek mogą być zwiastunem udawania się milionów czytających Polaków na emigrację wewnętrzną: uciec w książki, świat fikcji, odgrodzić się od paranoicznej rzeczywistości. Zwłaszcza, że wkrótce media publiczne staną się tubą indoktrynacji PiSu, czyli czymś podobnym do TV TRWAM i REPUBLIKI.

Podobnie, po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku i przez większość lat 80-tych miliony Polaków stało się gorliwymi czytelnikami, zwłaszcza klasyki i wydań bezdebitowych. Ja sam potrafiłem całymi tygodniami i nocami czytać, aby schować się przed światem przemocy politycznej. Dopóki nie zacząłem działać w podziemiu, a potem w jawnej opozycji wobec komuny. Dobrze, że kupujemy więcej książek i więcej czytamy, czy chcemy więcej czytać. Źle, jeśli ważnym, choć nie zawsze świadomym tego powodem, jest nakręcana spirala przemocy politycznej w naszym kraju. Narastający lęk wielu Polaków przed bliżej nieokreśloną, ale bardzo konkretną katastrofą.

Andrzej Miszk