sobota, 2 września 2017

Słabnie wpływ Kaczyńskiego na społeczeństwo



SŁABNIE WPŁYW KACZYŃSKIEGO NA SPOŁECZEŃSTWO, SIEJĄC ZŁO – NIENAWIŚĆ, ZAWIŚĆ, KŁAMSTWO, AROGANCJĘ.



To wpływ człowieka ogarniętego obłędem władzy absolutnej – patologicznie nieustępliwego w swych wrogich Polsce, zabójczych dla niej dążeniach.

Kaczyński udowadnia, że wysiłki tych, którzy – wyciągając ku niemu rękę do zgody – liczą na konsensus, są godne politowania. Bo on w swym obłędzie funkcjonuje zero-jedynkowo, jak automat. A negocjowanie z automatem to bezsens – „trzeba czynu”, jak wczoraj wezwał weteran Sierpnia, v-marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz.

Wczoraj też, w stopniu groteskowym okazało się, jak bardzo zmarniał wpływ przewodniczącego NSZZ Solidarność, Piotra Dudy, który – jako służalec Kaczyńskiego – sprzeniewierzył się niezależności Związku. We wczorajszą rocznicę Porozumień Sierpniowych zdołał zgromadzić pod Pomnikiem Stoczniowców w Gdańsku zaledwie kilkuset osobową garstkę posłusznych mu związkowców. A po drugiej stronie historycznej Bramy nr 2, przy budynku BHP, gdzie toczyły się 37 lat temu negocjacje Wałęsy z komunistycznym rządem, zebrało się, wg różnych szacunków, 6-8 tysięcy członków i sympatyków KOD – organizatora obchodów, wraz ze zwolennikami demokracji z innych opcji politycznych i społecznych. 

Dopełnił obrazu upadania Piotra Dudy górnik z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jednej z kolebek pierwszej Solidarności informując, że z Solidarności Dudowej odeszlo u nich 60% członków.
Ukoronowaniem moralnej i społecznej klęski Piotra Dudy po jego warcholskim manifeście sprzed obchodów, w którym próbował zawłaszczyć historyczną pamięć o pierwszej Solidarności Lecha Wałęsy i agresywnie wystraszyć KOD-erów, by nie ważyli się „przeszkadzać” związkowcom swym uczestnictwem w obchodach, okazało się ustawienie przed Bramą nr 2 kordonu związkowców, zagradzającego do niej dostęp. 

Stali ci posępni chłopcy, niektórzy butni, inni zagubieni, ogłupieni propagandą o okrągłostołowej „zdradzie”, nie potrafiący nam odpowiedzieć dlaczego stoją.

Weszliśmy na teren przy budynku BHP przez portiernię przy Bramie nr 2, miażdżąco obstawionej przez Policję – żaden chuligan nie ważył się nam przeszkodzić.

Nawiasem mówiąc, policjanci zyskali z naszej estrady i od zgromadzonych tysięcy aplauz, za dopilnowanie spokoju i porządku – gdy ich żegnaliśmy odchodząc, jeden z nich zrewanżował się z uśmiechem: „do zobaczenia 10-tego września w Warszawie!”. Nie możemy więc go zawieść.
Na koniec dwie refleksje.

Pierwsza – zgromadzonych nas można było wiekowo podzielić na trzy grupy, mniej więcej po równi emerytów, w wieku średnim, oraz młodzieży. 

Tak więc – DUCH I SWIADOMOŚĆ W NARODZIE ROSNĄ – DALEJ RÓBMY SWOJE!
Druga – gdy zagadnąłem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, autora wstępnego, energetycznego przemówienia, czy już nadszedł czas reaktywacji WOLNEJ EUROPY – głosu wolności i prawdy zza komunistycznej, żelaznej kurtyny, stanowczo potwierdził, a jego stojąca obok córka zawołała: „już dawno ci tato o tym mówiłam!”.

To prawda. Najwyższy już czas wracać nam do doświadczeń i metod antykomunistycznej opozycji, by przeciwstawić się walcowi kłamliwej propagandy PiS, jak ta ze strony premierki rządu, o opłaconych manifestantach w obronie sądownictwa, którą ksiądz Lemański nazwał „łże jak bura suka”. 

Propagandy głupiej, bezczelnej i chamskiej, naruszającej dobra osobiste milionów uczciwych Polaków. Propagandy sygnalizującej, że uczciwym, dobrym słowem tego się nie zatrzyma.
TRZEBA CZYNU.

Mieczysław Krause


Fot. Marta Kamińska

2 komentarze:

Olsztynianka pisze...

Byłam w Gdańsku pod salą BHP.Było nas , aktywnych mieszczuchów , trochę mało.Bez wsi , aktualnie zadowolonej i spokojnej , możemy utknąć na dobre.

Jerzy Dramowicz pisze...

Zapraszam wszystkich: z miast i wsi i małych miasteczek na niezapomniany spacer w Wwie 10 wrzesnia. To niedziela ... nie ma powodu żeby jej nie spędzić w dobrym gronie w Warszawie.