niedziela, 20 grudnia 2015

Walcząc o demokrację, walczymy o najważniejsze, co mamy i co nas wszystkich łączy: o naszą WOLNOŚĆ !!!



Po raz drugi byliśmy dzisiaj na demonstracji w Warszawie. W zeszłym tygodniu pojechał ze mną tylko mój ojciec, mąż pracował, córcia Juna została z babcią. Trochę obawialiśmy się zamieszek, a że było jak było, w dobrym nastroju, kulturalnie i z uśmiechem na twarzach, tym razem wybraliśmy się całym składem. I ponownie więcej ludzi niż myśleliśmy, bardzo ciepła atmosfera i uśmiechnięte twarze miłych osób (co mogłoby zaskoczyć, patrząc na dzieje polityczne zeszłego tygodnia...). Słuchaliśmy mądrych ludzi, skandowaliśmy, podskakiwaliśmy.

Nagle komunikat o zakończeniu oficjalnej części pikiety. Wielkie zaskoczenie i zero informacji o powodach. A że się tak dobrze bawiliśmy, organizatorzy zaproponowali przejść do drugiej artystycznej części naszego spotkania . Więc śpiewaliśmy Hymn, kolędy, "Mury", "Imagine" Joanna Lennona, kto chciał podzielił się opłatkiem z sąsiadami...

I tak zleciała kolejna godzina wolnego rozejścia się ☺Wyjazd był absolutnie udany! Jak będzie taka potrzeba, a obawiam się, że będzie, to pojedziemy i trzeci, czwarty i piąty raz bo walcząc o demokrację, walczymy o najważniejsze, co mamy i co nas wszystkich łączy : naszą WOLNOŚĆ !!!


Zobacz filmy z demonstracji:
https://www.facebook.com/anna.tausend.79/videos/774919345969084/?theater

https://www.facebook.com/anna.tausend.79/videos/774941145966904/?theater


A w Hamburgu było tak:


Anna Tausend

Goście KODu


Karol Modzelewski



Agnieszka Holland

https://www.facebook.com/elzbieta.rucinska.1/videos/778967632208558/?theater

Maja Komorowska
https://www.facebook.com/elzbieta.rucinska.1/videos/778965865542068/?theater

Pięć dni Mariana Szołuchy

„(...) choć poszanowanie dla tożsamości narodowej wpisane jest raczej w prawicowy system wartości, to jeśli jakaś lewica musi istnieć, niech to będzie lewica narodowa (...)”

Tak napisał Marian Szołucha w recenzji książki Jarosława Tomasiewicza pt. Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej. Dlaczego w ogóle przytaczam ten cytat? Żeby w jakiś sposób określić tego człowieka. Na wstępie chcę podkreślić, że są to moje obserwacje, poczynione na podstawie lektury stron internetowych - głównie portali informacyjnych, ale także tych określanych jako „lewicujące” oraz „prawicujące”. Starałem się być obiektywny, ale ocenę artykułu pozostawię do otwartej dyskusji.

Skąd wziął się temat Mariana Szołuchy? Dzięki notce Pana Jerzego Walaska dotyczącej Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, Mateusza Piskorskiego, szefa proputinowskiej partii „Zmiana”, powiązanej ze wspomnianym ECAG oraz bliskich relacji jego członków z PiSem. Jedną z takich osób jest właśnie Marian Szołucha. Niektórym mogła umknąć wiadomość, że 8 grudnia b.r. został on powołany do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. 13 grudnia b.r. poinformował o swojej rezygnacji w ECAG: „Informuję, że byłem zaangażowany w Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych w czasie, gdy portal będący osią działalności tego stowarzyszenia, stanowił realną platformę wymiany poglądów na temat stosunków międzynarodowych.(...)” - to fragment jego oświadczenia.

Nie chcę brnąć w jakieś życiorysy typu „Marian Szołucha urodził się w tym i tym roku, w tej i tej miejscowości”. Kogo to tak naprawdę obchodzi? Ważne, że ma doktorat z ekonomii na SGH i interesuje nas jego działalność polityczna. Podstawą jest to, że Marian Szołucha był (jest) Wszechpolakiem – należał do Młodzieży Wszechpolskiej, a nawet szkolił ją. Później czynnie wspierał Ruch Narodowy – jak wiadomo, skrajnie prawicowe ugrupowanie w Polsce. Często występował w TV Trwam i TV Republika jako ekspert. Chociaż widać go było w środowisku narodowców, nigdy nie przyznał się otwarcie do politycznego działania na ich rzecz. Nawet będąc dyrektorem Związku Pracodawców Mediów Publicznych (tego, który lobbował za abonamentem RTV), mówił, cytuję „(...)Nie zgadzam się na klasyfikowanie mnie jako działacza politycznego, jeśli pan rozumie politykę jako działalność partyjną. Jeśli rozumie pan politykę klasycznie - jako działalność społeczną, dla dobra publicznego, to proszę bardzo.(...)”. Powstaje pytanie: Szołucha chciał przedstawić się jako pozornie bezstronny, czy faktycznie nie widział związku z Ruchem Narodowym?

Antoni Macierewicz, Minister Obrony Narodowej, zaakceptował Mariana Szołuchę na członka rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Grupa ta „buduje siłę krajowej gospodarki i nauki zdolnej do realizacji innowacyjnych rozwiązań w dziedzinie obronności, a jako główny partner biznesowy w procesie modernizacji polskiego wojska stanowi ważny element systemu bezpieczeństwa narodowego”. Wszyscy wiedzą, jaki jest Antoni Macierewicz. Delikatnie mówiąc, jest bardzo wnikliwy i restrykcyjny. Jednak nie zauważył jednego faktu. Nie zauważył, czy nie chciał zauważyć? Roli Mariana Szołuchy jako skarbnika w Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych wspieranym przez Rosjan.

Czy Marian Szołucha ma związki z Federacją Rosyjską lub jej wywiadem, jak sugerowało wiele źródeł? Niekoniecznie. Powiedziałbym, że bardziej z ruchem nacjonalistycznym, wręcz ogólnoeuropejskim ruchem nacjonalistycznym. Czy może coś takiego istnieć? Brzmi zabawnie, ale może. Rosyjska organizacja CIS-EMO, założona w celu obserwacji wyborów, która z założenia miała stanowić przeciwwagę dla OBWE, dziwnie publikowała zawsze raporty korzystne dla skrajnie prawicowych partii typu węgierski Jobbik, czy grecki Złoty Świt.

„(...) Doktor Szołucha jest ekspertem oraz wybranym w 2012 roku, skarbnikiem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych – najbardziej proputinowskiego think tanku działającego w Polsce (...)” - cytat z serwisu natemat.pl. ECAG koncentruje się głównie na geopolityce, stosunkach międzynarodowych i obserwacji procesów wyborczych. Nie pomija też polityki wewnętrznej niektórych państw. Jest natomiast wspierany przez telewizję Russia Today – tę jedyną prawdziwą w Rosji, czyli można twierdzić, że jest to największy proputinowski think tank w Polsce.
Z ECAG ściśle wiąże się nazwisko Mateusza Piskorskiego, które na zawsze już chyba będzie przywiązane do partii Zmiana. To członkowie tej partii stworzyli alternatywną stronę KOD, tworząc fałszywe wpisy, oni też prawdopodobnie próbowali wmieszać Mateusza Kijowskiego w „planowanie zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego”. ECAG w Polsce powstał w 2007 roku, właśnie z inicjatywy Piskorskiego w porozumieniu z Aleksiejem Koczetkowem – założycielem organizacji CIS-EMO.

Piskorski wykorzystał załamanie koalicji PiS – Samoobrona – LPR i skorzystał z zachwiania politycznego niektórych znaczących osób. „(...) Z Sejmu właśnie wypadły Samoobrona i LPR. Kilkudziesięciu polityków nagle zostaje bez pracy. Do wzięcia są byli posłowie, ministrowie, urzędnicy. Piskorski ruszył na łowy. Były współpracownik ECAG: „Centrum wysłało mnie na Forum Ekonomiczne w Krynicy, miałem zrobić kilka wywiadów dla portalu. Pomyślałem, czemu nie? Opłacili mi pociąg i hotel. Na miejscu spotkałem Piskorskiego, który powiedział, że od wywiadów ważniejsze jest rekrutowanie ludzi na misje: „Najlepiej zagranicznych polityków, ale mogą być też Polacy” (...)”. Kogo wyłowił? Nigdy się nie dowiemy, choć niektóre nazwiska wychodzą na jaw.

Pojawienie się nazwiska Mariana Szołuchy w otoczeniu ministra obrony uświadomiło mi, że faktycznie podejrzenia dotyczące ECAG są zasadne. Przytoczę jeszcze raz napisaną przez niego recenzję książki Jarosława Tomasiewicza (autora pisującego na portalu o znamiennej nazwie nacjonalista.pl): „sam Dmowski, krytykując liberalny i antyklerykalny wymiar Rewolucji Francuskiej, dostrzegał jej narodowotwórczą rolę. A w ramach komunizmu, który zwykliśmy postrzegać jako ideologię internacjonalistyczną, ma przecież swoją długą historię nurt nacjonalbolszewicki”. Nacjonalbolszewicki, narodowo-bolszewicki (w delikatniejszym wydźwięku) – pięknie brzmi. A jak brzmi narodowo-socjalistyczny? Nie podobnie? Dokładnie! Lewica narodowa! Mieliśmy to już w latach 30-tych w Europie. Może to takie banalne, ale kiedy w sobotę oglądałem w kinie „Gwiezdne Wojny”, usłyszałem słowa jednego z bohaterów: „to jest ostatni dzień republiki”. Sytuacja, w jakiej padła ta kwestia, pasowałaby do walk kosmicznych, jak i nieodległej historii Niemiec, ale, niestety ciarki mnie przeszły, bo zobaczyłem niedaleką przyszłość, jaka może spotkać Polskę.

Marian Szołucha zdobył zaufanie Ministra Macierewicza zapewne zasłużenie. Nie możemy dalej ukrywać, że w Polsce rząd dąży do wprowadzenia narodowego socjalizmu. Może nie w tym „hardcore'owym” wydaniu, kiedy dochodzi do palenia Żydów, homoseksualistów i wszystkich przeciw, ale jednak. Nowa władza zawsze potrzebuje wsparcia zewnętrznego. Czy kiedy tworzyła się III RP, tak nie było? Zapytajcie Wałęsę – powie, że sami nie dalibyśmy sobie rady. Zapytajcie Morawieckiego – odpowie, że to my zrobiliśmy. Sami pomyślcie, kto mówi słusznie.

Zapewne gdy jakieś „lewackie” media wyciągnęły, że Szołucha ma związek z Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych, kierowanym przez naczelnego rusofila RP, prawicowa partia rządząca, aby się nie dyskredytować, stwierdziła, iż musi być przesunięty na drugi plan. Wydało się. Chcieli mieć ciche wsparcie na wschodzie w razie kłótni z Brukselą. Spokojnie, załatwią to inaczej, mniej oficjalnie. Przecież od dawna wiadomo, że PiS ma bardzo „zdystansowane podejście” do polityki europejskiej.

W poniedziałek 21 grudnia b.r. Kancelaria Prezydenta RP organizuje konferencję prasową na temat polityki zagranicznej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zobaczymy, jak zostanie ona zinterpretowana.

Na koniec dołączam fragment notki Pana Jerzego Walaska wraz z linkami:
„Tu (1:40) pojawia się Piskorskiego, którego dla nadania mu ważności tytułuje się szefem ECAG https://www.youtube.com/watch?v=mAKg2gd_SGs
Tu (1:20) pojawia się pan Rękas nomen omen prawa ręka Piskorskiego w "Zmianie" i szef założonej przez działaczy tej partii organizacji o nazwie - "Restytucja Kresów".
https://www.youtube.com/watch?v=hH8JcoWYU2Q
Jeśli znacie rosyjski, obejrzyjcie te programy i wyciągnijcie wnioski, a przede wszystkim zastanówcie się, dlaczego Macierewiczowi nie przeszkadzają związki jego protegowanego z Piskorskim?”

Łukasz Słotwiński

Źródła:
http://swiat.newsweek.pl/euroazjaci-w-warszawie,100369,1,1.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Europejskie_Centrum_Analiz_Geopolitycznych
http://wiadomosci.onet.pl/macierewicz-lekcewazy-reke-kremla/ltllxn
http://sebastiangojdz.natemat.pl/165063,wtf
http://www.wprost.pl/ar/527467/Wiceszef-rady-nadzorczej-Polskiej-Grupy-Zbrojeniowej-zlozyl-rezygnacje/
http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,134715,15113156,W_czasie_wolnym_od_polityki__czyli_przyczolek_narodowcow.html
http://pgzsa.pl/
http://mysl24.pl/polityka/1497-lewa-strona-nacjonalizmu.html
http://wyborcza.pl/1,75248,19369931,trolle-z-proputinowskiej-partii-mateusza-piskorskiego-podszywaja.html

W cytatach został zachowany oryginalny styl i pisownia.

Zacznijmy od tego: nie obrażajmy się na siebie, nie dawajmy się podzielić, skłócić



Fragment tekstu Krzysztofa Łozińskiego

"Oczywiście w takim spontanicznym ruchu, w tak masowym ruchu, musieli się pojawić też ludzie, którzy mając nawet bardzo dobre chęci, nie potrafią działać w zespole i zamiast pomagać, co nieco psują. Ale, damy radę. To my, większość, musimy działać spokojnie i mądrze. Musimy rozumieć, że to, co robimy, to nie jest heca, przygoda… To szalenie poważna sprawa, a nasz przeciwnik jest potężny i nie wolno go lekceważyć. Jest nie tylko potężny, ale i cyniczny, pozbawiony oporów moralnych, choć o moralności ciągle tokuje.

Zacznijmy od tego: nie obrażajmy się na siebie, nie dawajmy się podzielić, skłócić. Postarajmy się schować osobiste fobie i ambicje. Nie pora na to. Jeśli ktoś sobie wyobraża, że w KOD zrobi karierę, to może się zdziwić, bo nie można wykluczyć, że pewnego dnia trzeba będzie z tą „karierą” stanąć nawet naprzeciw czołgów. Tu nie ma żartów."

Krzysztof Łoziński
Czytaj całość

Wierszykami komentując rozmowę pani premier


Tak mi wpadło do głowy komentując rozmowę pani premier z Rymanowskim:
KOD

Próżne są kłamstwa, poszlaki i złość
Kiedy społeczeństwo powiedziało DOŚĆ!!!
My nie jesteśmy warchoły i śmiecie,
My jesteśmy sobą, KODu nikt nie zgniecie!
Nadejdą czasy, że nikt się nie ośmieli
Rzucać obelg i wyzwisk na OBYWATELI.

Beacie Sz.

Dałbym ci chętnie te twoje 100 dni
Gdybyś od początku nie szkodziła mi.

Marek Fojut‎

Polonia solidarnie z KODem w Polsce

Nie tylko w Polsce  dziś 
- 19 grudnia 2015 roku - 
miały miejsce manifestacje 
"Obywatele dla demokracji".


 Nowy Jork:
Tokio:




Bruksela:


Tak było w Londynie

A tak w Wiedniu

I w Hamburgu


Z Berlina Michal Talma-Sutt donosi:

Zgłaszaliśmy 30 osób, przyszło 200, było wspaniale. Pokojowo, choć na samym początku pojawiło się dwóch młodych ludzi, którzy chcieli naszą demonstrację zakłócić, Na szczęście policja zareagowała natychmiast i po niespełna minucie panów już nie było.
Wielkie podziękowanie dla wszystkich, którzy na naszą manifestację przyszli, i stworzyli tam tak fantastyczną atmosferę !!!!



Nawet w Busumbala w Gambii pojawił się KOD



Dotarły do nas też ciepłe słowa ze Szwajcarii

Serdecznie dziękujemy

Stanowisko Międzyszkolnej Komisji Pracowników Oświaty i Wychowania w sprawie zapowiedzi reformy podstawy programowej i likwidacji gimnazjów

            

  Mława,11 grudnia 2015 rok

STANOWISKO
Międzyszkolnej Komisji Pracowników Oświaty i Wychowania Nr.1420
NSZZ „Solidarność” w Mławie
w sprawie zapowiedzi reformy podstawy programowej i likwidacji gimnazjów
1)      Wnosimy o wypracowanie jednoznacznego, własnego stanowiska naszego Związku w sprawie propozycji rządu, ministerstwa edukacji narodowej wprowadzenia podstawy programowej opartej na 4-letnch cyklach programowych 8 (4+4) +4, która oznacza wykluczenie gimnazjum z systemu oświatowego.

2) Prosimy o zdecydowane wystąpienie Związku przeciwko proponowanej podstawie programowej, przeciwko przygotowaniom do stopniowej likwidacji 7,5 tys. polskich szkół gimnazjalnych
i powrotowi do PRLowskiej struktury szkół: 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniego licem,
przy braku informacji co do struktury techników i zasadniczych szkół zawodowych.

3) Proponujemy odejście od zmian wprowadzonych reformą minister Katarzyny Hall, przywrócenie podstawy programowej sprzed reform rządu PO-PSL, powrót do ukształtowanego w niepodległej Polsce w 1999 roku spiralnego systemu kształcenia, opartego na trzyletnich cyklach programowych, realizowanego w ramach dotychczasowej struktury szkół: 6-letnia szkoła podstawowa – 3-letnie gimnazjum – 3-letnie licem (z rozróżnieniem na dwa poziomy nauczania podstawowy i rozszerzony). Oczywiście uważamy, że należy dokonać jej aktualizacji, lepiej sformułować, zwiększyć akcent na kwestie wychowawcze i kształcenie tożsamości narodowej. Podobnie należy wrócić do siatki godzin związanej z tą podstawą.
UZASADNIENIE
Negatywne szkody w polskiej oświacie wywołały reformy minister Katarzyny Hall, która wprowadziła dwuetapową, liniową, niesprzyjającą rzeczywistemu uczeniu się podstawę programową. Sztucznie połączyła
w jeden etap 3-letnie gimnazjum z 1 klasą liceum w 4-letni lub 6-letni cykl programowy. Solidarność Oświatowa jednoznacznie wypowiedziała się przeciwko zmianom ówczesnej podstawy programowej.
Naturalnym rozwiązaniem, oczekiwaniem środowiska nauczycielskiego było przywrócenie podstawy programowej wprowadzonej reformą ministra Mirosława Handke. Oparta ona była na zasadzie spiralności, sprzyjającej stopniowemu zapamiętywaniu i rozwijaniu wiedzy i umiejętności, w trzyletnich cyklach pokoleniowych, dopasowanych do dynamicznego tempa dorastania dzieci i młodzieży, na poszanowaniu odrębności programowej szkół, na zachowaniu ogólnokształcącego charakteru liceum.
W jej ramach zwiększono rolę aktywizujących metod nauczania i nowoczesnych technologii. Była ona wprowadzona przez rząd Akcji Wyborczej Solidarność, nie tylko przy akceptacji Związku, ale i z licznym udziałem związkowców, często pełniących wówczas ważne funkcje we władzach politycznych i w administracji oświatowej. Reforma ta, z ważną obecnością gimnazjum z „małą” maturą, nawiązywała do polskiej tradycji szkolnictwa z okresu II Rzeczypospolitej. Gimnazja wygaszono w 1948 roku w ramach stalinizacji Polski, podobnie jak inne struktury Senat, Prezydent RP kojarzone z niepodległą Rzeczypospolitą.
Natomiast Związek nigdy nie postulował likwidacji gimnazjum i restytucji struktury szkolnictwa ukształtowanej w czasach bierutowsko – gomułkowskich. Długotrwała szkoła podstawowa (wprowadzono 7-latki, a celem była 10-latka, jak w ZSRS, zatrzymano się jednak na 8-latce), system długotrwałej skolaryzacji dzieci i młodzieży
w jednej placówce służył skuteczniejszemu oddziaływaniu zideologizowanych, komunistycznych ateistycznych władz państwowych na dzieci i młodszą młodzież, przede wszystkim kosztem rodziców, wspólnot kościelnych, czy niezależnych ruchów.
Likwidacja gimnazjów, wraz z uzasadniającą ją 4-letnią podstawą programową doprowadzi do:
Zniszczenia ok.7,5 tys. wspólnot szkolnych – polskich gimnazjów:
 - gimnazja po trudnym okresie powstawania, budowy budynków, gromadzenia kadry i jej doskonalenia zawodowego, przestały być przypadkowym skupiskiem trudnej młodzieży, z pokolenia wyżu demograficznego. Stały się wspólnotami, zakorzenionymi w środowisku, które mają już swoje tradycje, ceremoniały, własne święta, cenionych patronów. To miejsca i ludzie, będący dla wielu nastolatków źródłem inspiracji, aktywności samorządowej, poszukiwania i odnajdowania własnej tożsamości – między dzieciństwem a dorosłością, przygotowania się do rzeczywiście trudnej zmiany jaką jest przejście do szkoły średniej.
- przez kilkanaście lat w gimnazjach zbudowano specjalistyczne przedmiotowo i wychowawczo zespoły, które wdrożyły się do pracy z młodszą młodzieżą. Szkoda je rozpraszać, kierować nauczycieli do pracy z dziećmi klas V-VI, czy młodzieżą w II – IV klasach szkół średnich. A z drugiej przystosowywać nauczycieli obecnych dzieci z klas IV – VI do pracy  z młodszą młodzieżą w klasach VII – VIII. Ponownie trzeba będzie integrować zespoły nauczycielskie.
- istnienie etapu gimnazjalnego to możliwość stopniowego, dostosowywania uczniów do funkcjonowania w coraz większym środowisku społecznym i lokalnym. Większym szokiem dla dziecka jest jedna a gwałtowna zmiana. Przejście z podstawówki do gimnazjum zawiera duży element ciągłości, zasadniczo nie rozrywa więzi koleżeńskich, a stopniowo przez łączenie rozszerza. Gimnazja grupują uczniów z terenu jednej gminy wiejskiej lub z najczęściej 2-3 szkół podstawowych. Zrywanie więzi, wytwarzanie anonimowości następuje gwałtownie po gimnazjum dopiero w wieku 15/16-lat, gdyż uczniowie rozpraszają się po różnych typach powiatowych szkół, nawet w różnych miejscowościach. Niekorzystne jest przyspieszanie o rok tego trudnego przejścia na młodszy wiek 14/15 lat. Nawet w powiatowej szkole średniej łatwiej o ciągłość więzi uczniów  pochodzących, np. z 13 gimnazjów, niż z ok. 30 podstawówek 8-klasowych.
- rzeczywistymi nasilającymi się czynnikami, które zrywają dzieciom i młodzieży ich dotychczasowe więzi koleżeńskie, utrudniają budowanie im stabilnej własnej tożsamości, są zmiany spowodowane narastającą mobilnością społeczną. To częste, zmiany szkoły spowodowane zmianą miejsca zamieszkania, , emigracji
i reemigracji, zmianą pracy rodziców, ich rozwodem, zamieszkaniem rodzica z nowymi partnerami. Takie zmiany niszczą więzi, utrudniają edukację, a nie grupowe przejście z dotychczasowymi kolegami do szkoły gimnazjalnej, z kadrą bardziej dostosowaną do tego etapu edukacyjnego. Podobnie nie można traktować jako coś złego, obciążać „winą” gimnazja za zrywanie więzi, swobodę wyboru szkoły przez rodziców i dzieci spoza swojej sieci szkolnej: innego gimnazjum publicznego, czy niepublicznego.
- przejście z podstawówki do gimnazjum nie jest związane z koniecznością wyboru szkoły, nie skutkuje utrudnieniem osobistego rozwoju edukacyjnego. Wybór szkoły ponadgimnazjalnej to wybór między liceum, technikum i zasadniczą szkołą zawodową. To jeszcze bardziej profilu klasy. Ten wybór ma wpływ nie tylko na powodzenie szkolne, ale i na wynik zewnętrznego egzaminu maturalnego lub zawodowego. Wpływa również na szanse i rodzaj kształcenia wyższego. Takiego trudnego wyboru muszą dokonać uczniowie kończący gimnazjum w wieku 15/16-lat. Dla młodego człowieka jest szczególnie niekorzystne przesunięcie tego momentu o rok wcześniej. U dzieci i młodzieży każdy rok to potencjał ogromnej przemiany
- postulat likwidacji gimnazjów nie wynika ze specjalistycznych przeprowadzonych badań edukacyjnych lecz
z indywidualnych opinii, mocno subiektywnych, graniczących z efebofobią. Opinie o młodzieży w trudnym wieku dojrzewania przekłada się na ocenę typu szkoły do której uczęszczają. W socjologii taka racjonalnie nieuzasadniona kumulacja niechęci określa się szukaniem „kozła ofiarnego”.
-międzynarodowe badania PISA 2012 wskazują na poprawę wyników edukacyjnych, a bezpieczeństwa Raport IBE.
Naruszy stabilność pracy dużej grupy nauczycieli, a szczególnie innych pracowników oświaty, których nie będzie chronił status nauczyciela np. tzw.państwowego:
- w nowej 8-letniej podstawówce dla klas V – VIII trudnością będzie równoczesne dopasowanie kwalifikacji nauczycieli zarówno obecnej podstawówki z klas IV – VI: przyroda oraz historia i społeczeństwo, jak
i nauczycieli gimnazjalnych przedmiotów: historia, WoS, fizyka, geografia, chemia, biologia.
- nauczyciele gimnazjum i podstawówki często ponieśli koszty dopasowania kwalifikacji do takich typów szkół. Ponownie zagraża im problem dostosowania ich kwalifikacji do przedmiotów, przy braku podwyżek pensji ponoszenie kosztów przekwalifikowania, zwiększenia liczby posiadanych kwalifikacji przedmiotowych.
- powstanie gimnazjów wymusiło podniesienie do magisterskiego skalę wykształcenia nauczycieli, wprowadzenie specjalizacji przedmiotowej, szczególnie w środowisku wiejskim. Pełne jej utrzymanie utrudnia obecnie trwałość niżu demograficznego. Likwidacja gimnazjów oznacza całkowite odejście od specjalizacji przedmiotowej. Zostanie to wymuszone w małych 1-2 poziomowych szkołach podstawowych, wszystkie szkoły wiejskie! Nauczanie wielu, zróżnicowanych przedmiotów. Powrót nauczyciela „człowieka orkiestry” obniży poziom nauczania, utrudni pracę w małych szkołach.
- doprowadzi do konieczności pracy ogromnej liczby nauczycieli w wielu szkołach, nie tylko trzyletnim okresie „wygaszania” gimnazjów, ale do stałego łączonego etatu w wielu szkołach. Oznacza to konieczność przejazdu w trakcie lekcji między placówkami. Kto pokryje koszty transportu pracownika, zapewni środki transportu, szczególnie między wielu małymi szkołami wiejskimi?
- w najgorszej sytuacji znajdą się pracownicy niepedagogiczni, których nie będzie chronił status nauczyciela, np. tzw.państwowego, na utrzymanie miejsca pracy nie będą miały wpływu Kuratoria.
Niestety pogorszy warunki nauki i bezpieczeństwa dzieci w szkołach podstawowych:
Obniży stopień wykształcenia podstawowego do 8 klas szkoły podstawowej.
- nie da się utrzymać przyjaznego środowiska w szkole do której uczęszczają dzieci w wieku wczesnoszkolnymi przedszkolnym, czyli nawet pięciolatki i liczne sześciolatki, a w której pojawi się młodsza młodzież w wieku do 14-15 lat. Całkowicie zmienia to specyfikę dzisiejszej szkoły podstawowej – bezpiecznego, przyjaznego dzieciom miejsca, wolnego od nieuniknionego kontaktu z o wiele starszymi uczniami w wieku dojrzewania. Zapomniano o doświadczeniach narastającej agresji i bullyingu w latach 90. XX w, czemu nie zapobiegała ówczesna ośmioklasowa szkoła podstawowa. Powstanie gimnazjum nie wytworzyło przemian społecznych, komunikacyjnych, przejęło zmieniającą się społecznie komunikacyjnie (Internet, komórki) młodszą młodzież, ułatwiło rozwiązanie problemu wyżu demograficznego. Gdyby nie gimnazjum te problemy silniej, szybciej oddziaływałyby na dzieci z podstawówki, czy nawet w większych szkołach średnich. Gdy już w obecnych V, a zwłaszcza VI klasach szkoły podstawowej jako efekt akceleracji ogólnego rozwoju psychicznego dziecii młodzieży równie również narasta ten proces wzmagać go dołączeniem VII-VIII klas. Dzisiejsi trzynasto-czternasto-piętnastolatkowie zasadniczo będą inaczej ukształtowanym młodymi ludźmi niż 30 lat temu i to niezależnie, czy są w gimnazjum, czy pozostaną dłużej w podstawówce i szybciej przejdą do szkól średnich.
- pogorszy się bezpieczeństwo małych dzieci, z racji zwiększenia liczebności uczniów w szkołach podstawowych, nawet o 1/3, a zwłaszcza, że będą to uczniowie starsi o 1-2 lata i więcej przy wieloroczności. Dominujące gimnazja rocznikowo 2-6 klasowe, oznaczały 6-18 klasowe szkoły. Wprowadzenie 7-8 klasy nawet w małej podstawówce, np. rocznikowo 2 klasowej oznacza 16-18 klas w całej szkole (z zerówką), a 4-klasowa rocznikowo oznacza 32-36 klas w całej szkole (z zerówką),
- już przez konieczność cofnięcia zbędnej reformy PO-PSL w sprawie 6-latków nastąpiła sztuczna kumulacja rocznika 7-latków i dużej części 6-latków, a praktycznie zabraknie kolejnego rocznika z racji zniesienia obowiązkowości posyłania dzieci od 6-u lat.
- duże szkoły podstawowe borykają się ze sztucznie wywołanym reformą 6-latków wyżem w klasach I – III szkoły podstawowej. Dołączenie klas VII – VIII, wymusi podział tych szkół, wytyczenie nowej sieci szkół, przenoszenie klas, uczniów do innych budynków, szkół. Może to oznaczać dzielenie zespołów nauczycielskich. Nie będzie to służyło budowaniu trwalszych więzi społecznych, a ich zbędne rozrywanie.
- zdezintegruje się program wychowawczy oraz profilaktyczny podstawówki. Dla dzieci 5/6 – 12/13 letnich można logicznie opracować i rzetelnie realizować w miarę spójny program wychowawczy w mniejszej szkole obejmującej zerówkę, 3-letnie nauczanie początkowe i IV-VI klasę. Nie łatwo stworzyć spójny program dostosowany do bardzo rozpiętej wiekowo grupy uczniów od zerówki 5/6-latków, po 14/15-latków.
- osłabi się poziom kształcenia podstawowego, gdyż  złamanie spiralności nauczania przedmiotowego raz wprowadzająco w klasach IV – VI i w pełni w I – III gimnazjum. Błędne jest założenie skuteczności nauczania liniowego, że jednokrotne zetknięcie się z problematyką wystarczy do trwałego nauczenia się.
- zlikwidowanie gimnazjów zmniejszy liczbę polskich szkół, jednak nie zatrzyma procesu likwidacji szkół podstawowych, głównie wiejskich bo problem dotyczy nie rozpiętości kolejnych roczników klas I- VI, czy
I – VIII. Problemem jest malejąca liczebność dzieci w ramach danego rocznika, co prowadzi do niemożności utworzenia w wyludniających się okręgach szkół podstawowych jednej klasy w roczniku w małej szkole, czy kolejnej redukcji liczby klas w niedużych szkołach.
Szczególnie dotknie obecnych uczniów V – VI klasy, gdyż równocześnie znajdą się w szkole średniej:
- obecne VI klasy poniosą koszty likwidacji gimnazjum będąc jego ostatnią klasą, a V klasa jako pierwsi pozostawieni w VII – VIII klasie szkoły podstawowej. W 2019 roku znajdą się na trzy lata razem w szkole średniej, jako jeden podwójny rocznik. Jedni jako ostatnia klasa 3-letniego liceum, drudzy jako pierwsza klasa 4-letniego liceum. Nie powstanie dwukrotnie więcej klas, zwiększy się liczba uczniów w klasach. Trudniej będzie się dostać do wybranych przez ostatnich absolwentów gimnazjum i pierwszych absolwentów
8-letnich szkół podstawowych do wybranych szkół średnich, zwłaszcza liceów. Jedni nie będą mogli sprzedać dotychczasowych podręczników, drudzy będą musieli kupować wszystkie nowe – droższe.
Zdecydowanie pogorszy warunki nauczania młodzieży w szkołach średnich:
- zlikwidowanie gimnazjum spowoduje połączenie dwóch roczników: ostatniej klasy po zlikwidowanym gimnazjum i pierwszego rocznika absolwentów 8-klasowej szkoły podstawowej. Oznacza to gorsze warunki nauki w liceach, w których przybędzie nawet ponad 1/3 uczniów,
- niestety w najgorszych warunkach obecne dzieci z podstawówek będą uczyły się w szkołach średnich. Obecne klasy V – VI szkoły podstawowej w 2019 roku zostaną w szkole średniej jednym rocznikiem! Jedna połowa rocznika będzie ostatnimi klasami 4-letniego, a druga 3- letniego liceum. Pomimo niżu demograficznego sprzyjającemu poprawie warunków w szkołach w latach 2022 – 2024 w szkoły średnie staną się molochami ze zwiększoną liczbą uczniów nie o 1/3, a nawet o 4/5, zamiast obecnych 3 roczników – nawet ok.5 roczników. Do szkół średnich trafią wtedy 4 roczniki dzieci będących w klasach I - III

W gorszej od obecnej sytuacji edukacyjnej postawi młodzież w wieku 15/16 lat:
- 8-letnia podstawówka to wcześniejsze niż dotychczas dojazdy do miejskich szkół średnich młodzieży wiejskiej, obecnie 15/16-latków, po zmianie 14/15-latków. Za dojazd i jego koszty obecnych 3 klas gimnazjalistów odpowiada gmina. Jednak jako uczniowie I klas szkół średnich będą dojeżdżać na własny koszt, mieszkać w bursach lub stancjach. Warto zauważyć, że pogarsza się publiczna komunikacja lokalna, zmniejsza się liczba tras i częstotliwość.
- Przy właściwej sieci szkół, przejście dziecka z podstawówki do gimnazjum umacnia więzi społeczne, pozwala na swobodny wybór rodzaju szkoły. Rozbicie dotychczasowych więzi koleżeńskich następuje dopiero wraz
z przejściem do szkoły średniej. Likwidacja gimnazjum przyspiesza ten proces o rok. Zmusza do wcześniejszego wyboru szkoły średniej i profilu kształcenia. A te decyzje mocno rzutują na dalsze losy edukacyjne i przyszłą pozycję na rynku pracy.
Podziała dezintegrująco na społeczność gminną. Jednoznacznie zaszkodzi polskiej oświacie:
- pogłębi to proces likwidacji szkół wiejskich z racji utraty przez gminy 1/9 subwencji oświatowej,
- gimnazja stały się ważnym centrum wytwarzania ogólnogminnej wspólnoty mieszkańców. Podstawówki integrują dzieci z jednej lub sąsiednich wsi lub osiedli. W większości gmin istnieją 1-2 gimnazja, które łączą młodszą młodzież z całej lub dużej części gminy.
- procesy depopulacyjne szczególnie dotykają gminy wiejskie. Edukacja na terenie własnej gminy utrwala z nią więzi, szkolna obecność młodzieży odgrywa szczególną rolę kulturowo – społeczną ale przede wszystkim integracyjną. Skierowanie o rok wcześniej  młodzieży do miejskich szkół średnich to ogromna strata dla społeczności gminnej.
- zlikwidowanie gimnazjów zmniejszy liczbę polskich szkół, jednak nie zatrzyma procesu likwidacji szkół podstawowych, głównie wiejskich bo problem dotyczy nie rozpiętości kolejnych roczników klas I- VI, czy
I – VIII. Problemem jest malejąca liczebność dzieci w ramach danego rocznika, co prowadzi do niemożności utworzenia w wyludniających się okręgach szkół podstawowych jednej klasy w roczniku w małej szkole, czy kolejnej redukcji liczby klas w niedużych szkołach.
- gminy zaangażowały poważne środki w rozbudowę infrastruktury oświatowej i to szczególnie gimnazjalnej po 1999 roku. W większości gmin wiejskich obok budynków szkół podstawowych pobudowano budynki gimnazjów, w formie jak najbardziej wyodrębnionej od szkół podstawowych. Dokonano ich termomodernizacji. W ogromnym zakresie ogół gmin pobudował hale sportowe oddzielne dla podstawówki i gimnazjum, lub większe obsługujące podstawówkę i gimnazjum. Gminy na te inwestycje wykorzystały publiczne środki państwowe i fundusze unijne, poniosły poważne własne obciążenia finansowe. Znacząca część obecnego długu publicznego: państwowego i komunalnego, to pokrycie kosztów gminnych inwestycji oświatowych, w znaczącej części gimnazjalnych. Zlikwidowanie gimnazjów stałoby się przejawem marnotrawstwa.
- reforma gimnazjalna podniosła szanse edukacyjne dzieci i młodzieży wiejskiej, obecna restytucja 8-klasowki ponownie je obniży. Większa mobilność, szczególnie zamożniejszych środowisk wiejskich nasili posyłanie dzieci do miejskich szkół podstawowych z bardziej wyspecjalizowaną kadrą.
Podstawa programowa
W zakresie podstawy programowej obecny zamiar wprowadzenia czteroletnich cyklów programowych to kontynuacja działań fatalnej minister Katarzyny Hall rządu PO – PSL. To ona wprowadziła czteroletnią rozwlekłą podstawę dezorganizując system szkolny: 3 lata w gimnazjum i I klasa szkoły średniej. Zbędnie wydłużyła program, gdzie po ¾ realizacji podstawy uczniowie po gimnazjum piszą egzamin. W liceum uczniowie kończą realizację podstawy w nowej szkole, w nowej klasie, z nowym nauczycielem,
z podręcznikiem innego wydawnictwa. Dla większości przedmiotów na poziomie rozszerzonym cykl nauki został zredukowany do 2 lat w klasie II i III. Poziom podstawowy realizowany jest tylko w klasie I jako dokończenie gimnazjum, a w klasach II - III zdegradowane, zintegrowane przedmioty „uzupełniające”: przyroda oraz historia i społeczeństwo dla uczniów nie wybierających je jako rozszerzone.
Warto przywrócić zasady podstawy programowej dla szkół opartej na zasadach podstawy programowej ministra Mirosława Handke, z czterema etapami kształcenia, opartych na zwartych, trzyletnich cyklach programowych, ułatwiających rozwijanie wiedzy i umiejętności poprzez wielokrotne, stopniowe rozszerzanie, powtarzanie
i sprawdzanie, dostosowanych do dynamicznego tempa dojrzewania dzieci i młodzieży, na zewnętrznych egzaminach ułatwiających analizę postępów rozwoju ucznia, ułatwiających poprawę pracy szkoły, mogących dzięki ich równości, zewnętrzności, rzetelności i porównywalności być podstawą do naboru do szkół kolejnego etapu edukacji. Umożliwi to przywrócenia jednolitego, ogólnokształcącego charakteru trzyletniego liceum, opartego na odrębnej trzyletniej dla szkół średnich podstawie programowej, na dwupoziomowym rozróżnieniu przedmiotów: podstawowe i rozszerzone, na przywróceniu w technikum kształcenia podstawowego takiego jak w liceum, na przywróceniu w szkołach średnich siatki godzin przedmiotów realizowanych w zakresie podstawowym zredukowanych w ramach reform oświatowych rządu Donalda Tuska.

                                                              Zarząd MKPOiW NSZZ „Solidarność” w Mławie

sobota, 19 grudnia 2015

Podziękowanie Mateusza Kijowskiego



Szanowni Państwo!
To był wspaniały dzień! Byliśmy w całej Polsce, w całej Europie i w świecie!
Ca-ła Polska
Dziś się śmieje!
Za-czy-namy
Mieć na-dzieję!
Oprócz nadziei jest też wzruszenie. Tydzień temu było nas ponad 50 tysięcy w Warszawie. Byliśmy tez w innych miastach. W pięciu w sobotę, w Gdańsku w niedzielę. Dzisiaj, po tygodniu, w całej Polsce, w ponad 20 miastach było nas ponad 100 tysięcy! A jeszcze byliśmy w wielu miastach poza Polską... Zamiast zmęczenia pokazaliśmy mobilizację!
Bardzo dziękuję!
Dziękuję organizatorom wszystkich pikiet i manifestacji. We wszystkich miejscach, gdzie był dzisiaj Komitet Obrony Demokracji. To ogromny wysiłek regionalnych struktur KOD. Wszystkich struktur i wszystkich, którzy się zaangażowali.
Dziękuję wszystkim, którzy przyszli! To było wspaniałe! Skąd się bierze tylu wspaniałych, serdecznych, życzliwych i UŚMIECHNIĘTYCH ludzi? Jesteście CUDOWNI! Jesteście KOCHANI! Jesteście NIEZASTĄPIENI! Chociaż na pewno będzie nas więcej. Ale dzisiaj musimy odpocząć.
Dziękuję tym, którzy przyszli i przemówili. Pokazali swoją twarz, swoim dorobkiem i swoim życiem poświadczyli, że Komitet Obrony Demokracji to szeroki ruch społeczny, popierany przez wszystkie środowiska i wszystkie stany.
Dziękuję tym, którzy wspierali organizację. Którzy za pół ceny realizowali w ekspresowym tempie zlecenia, którzy na własny koszt dostarczali nagłośnienie czy inne elementy konieczne dla sprawnego przebiegu naszych imprez. To nam bardzo pomogło.
Dziękuję wszystkim, którzy z życzliwością i sercem składali sobie i mnie życzenia, którzy dzielili się opłatkiem, którzy pokazali, że zawsze jest dobry czas na to, żeby być dla innych serdecznym i otwartym.
Dziękuję również służbom porządkowym. Naszym, KODowym, ale przede wszystkim Policji Państwowej. Dzięki jej wsparciu mogliśmy się spotkać w spokoju, bez zagrożenia. I czuliśmy się bezpiecznie!
Dziękuję wszystkim! Było wspaniale! A będzie jeszcze lepiej!
Chciałbym też podziękować szczególnie dwóm młodym ludziom. Podeszli do mnie na samym końcu. Powiedzieli, że są z grupy trollów, którzy nas próbują podchodzić. Że oni już nie chcą z nami walczyć. Że tamci próbują jeszcze nam dokuczać, ale że to bez sensu. Podzieliliśmy się opłatkiem. Złożyliśmy sobie życzenia. Na pewno to dobry sygnał. Dziękuję!
Liczę, że poniesiemy tę atmosferę w nasze życie. Że będziemy się uśmiechać do siebie w czasie pospiesznych, przedświątecznych zakupów i w czasie porządków domowych. Że w autobusach, tramwajach, w metrze będzie radośniej. Że uśmiechniemy się do kierowcy obok nas w korku. Że z życzliwością pomożemy każdemu, kto stanie obok nas i będzie potrzebował wsparcia. Idą święta Bożego Narodzenia. To czas, kiedy się jednoczymy. Pamiętajmy!
Jeszcze raz wszystkim dziękuję! Jestem wzruszony. Muszę odpocząć.
I znowu nie ogłosiliśmy struktury. I znowu nie daliśmy rady pokazać, kto za co w naszych strukturach odpowiada. I znowu mamy zaległości... Ale pracujemy. Nie tylko na ulicy. Chociaż to ulica nam narzuca tempo. Bo kiedy władza zagraża demokracji, to my musimy być widoczni, zauważalni i jednoznaczni. Nie pogodzimy się z łamaniem demokracji, bo najwyższą wartością dla nas jest wolność. A nie ma wolności bez demokracji.
I nie ma wolności bez solidarności. To słowo - solidarność - skandowaliśmy dzisiaj również w Warszawie. Bo solidarność jest dla nas niezwykle ważna. To solidarność nas wyprowadziła na ulice. Walcząc o wolność i demokrację musimy być solidarni! Jesteśmy! Będziemy!


Nie da się ignorować tego zwielokrotnionego przez mury kamienic głosu obywateli


Jest 12 grudnia 2015 r. Jesteśmy w Warszawie, mąż pozytywnie przeszedł pierwszy etap postępowania kwalifikacyjnego, ja dodatkowo cieszę się z lekarskiego pozwolenia na wstanie z łóżka i powrót do normalnego życia. 

Zapada decyzja, że pójdziemy na demonstrację KOD. Bardzo mi na tym zależało. Wciąż dochodziły do mnie głosy znajomych "będę trzymać kciuki", "jestem sercem z wami" w podtekście "nie będzie nas". Martwiłam się, że będzie nas za mało. W pamięci mam rozmowy przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, gdy większość mówiła: tak, trzeba iść zagłosować, ale w rezultacie coś było im nie po drodze. 

Przed wyjazdem do stolicy na facebooku trafiłam na mem "nie zapomnijcie wpiąć oporników, pozdrawiamy, kibice". Zaczęłam udostępniać, wypisując co myślę w tej sytuacji, że jestem ciężarna, że chyba są za ochroną życia poczętego i takie tam.... Nie zdążyłam udostępnić, zanim ubrałam myśli w słowa, mem zniknął. Jednak strach pozostał, głównie o malutką Zuzię, co dokazuje pod sercem. Postanowiłam nie dać się zastraszyć, pojechaliśmy. 
Chcieliśmy zaparkować gdzieś blisko Trybunału ze względu na moją słabą kondycję. Nie udało się. Dopiero za placem Konstytucji znaleźliśmy miejsce parkingowe. Poszukiwaliśmy znajomych z KODu warmińsko-mazurskiego. Było tak wielu ludzi, że wciąż trzymaliśmy się z mężem za ręce by się nie zgubić. Naszej grupy nie znaleźliśmy ale przypadkiem spotkaliśmy warszawskich znajomych. 

Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. To było wspaniałe uczucie bycia razem z tysiącami ludzi, gdzie każdy każdego wspierał, dobrym słowem, uśmiechem a czasem łzami. W końcu udało mi się dodzwonić do przyjaciółki. Okazało się, że gdy my byliśmy na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej, to ona dopiero dochodziła pod Sejm. Ostatnio takie tłumy widziałam na koncercie Michaela Jacksona w 1996 r. Patrzyłam na te tłumy i myślałam, że nie da się ignorować tego zwielokrotnionego przez mury kamienic głosu obywateli. Taką miałam i wciąż mam nadzieję. Jedną mrówkę łatwo jest zdeptać, ale w mrowisku jest siła. 

Chcę być jedną z tych mrówek, która buduje nasz kraj. Dla moich bliskich, dla tej wilgotnej mazurskiej brązowej ziemi, co rodzi nie tylko kamienie, gdy się ją szanuje. Szłam w pochodzie z myślą o tym, że nie ma takiej sytuacji, która by usprawiedliwiała taki brak szacunku wobec bliźnich, jaki demonstruje w naszym kraju obecny rząd. Boli mnie też przywłaszczanie symboli narodowych przez partię PiS. 
Jestem wnuczką żołnierza wyklętego "Podlasiaka", autora "Drogi przez las". Nie rozumiem tych wszystkich obelg pod moim, jako członka KOD, adresem. Gdy piszę nie rozumiem, to nie dlatego, że jestem ułomna. Te wszystkie obelgi są zwyczajnie nie trafione. Jestem matką, szanuję chrześcijan na równi z wyznawcami innych religii, szanuję poglądy różnych polityków, z różnych partii. Słucham zawsze dwóch stron, zanim zajmę stanowisko. Zawsze, by nie uśpić rozumu, staram się weryfikować swoje poglądy. Może komuś się uda ubrać to wszystko w jedną obelgę, która mnie dotknie do żywego. Póki co zadowolę się gorszym sortem Polaka.

Agnieszka Suchecka

Relacja z manifestacji w Ełku


Wróciłem z Ełku. Wszyscy uczestnicy pikiety podpisali Konstytucję RP. Jarosław Franczuk wyśle ją prof. Rzeplińskiemu jako symbol poparcia w jego walce o niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego.. Było i dowcipnie i podniośle zarazem. Skanowaliśmy różne hasła Sporo rozmawialiśmy. Miałem i przyjemność i zaszczyt zarazem poznać osobiście Pana Krzysztofa Łozińskiego, jednego z twórców KOD-u. Widziałem same uśmiechnięte twarze. Dzięki Jarek, super organizacja. Jestem bardzo zadowolony, że tam pojechałem. Jesteśmy po jasnej stronie mocy.


Wojciech Glinka

(zdjęcia Wojciech Wojtkowski)







(zdjęcia: Wojciech Glinka)





Filmy:
Renia Ludwiszewska

https://www.facebook.com/video.php?v=1025310784157629&theater

https://www.facebook.com/video.php?v=1025322380823136&theater

https://www.facebook.com/video.php?v=1025303194158388&theater

Jarosław Franczuk
https://www.facebook.com/1308472941/videos/10205245081629104/?theater