Serwis informacyjny powstał pod koniec 2015 roku, na fali sprzeciwu wobec łamania podstawowych zasad demokracji, praworządności a także zwykłej przyzwoitości w relacjach łączących rządzących i obywateli, w czasie protestów Komitetu Obrony Demokracji z województwa warmińsko-mazurskiego i terenów ościennych.
niedziela, 10 czerwca 2018
Czy KOD jeszcze istnieje?
Wielu zadaje pytanie czy KOD jeszcze istnieje. Chcę powiedzieć wam , że jest i ma się bardzo dobrze. W dniu 11.06 o godz. 19:00 KOD organizuje protesty w obronie sadów w całej Polsce . Powyżej mapka wydarzeń.
Jerzy Wądołowski
piątek, 8 czerwca 2018
Czwarty dzień strajku okupacyjnego studentów w Warszawie
CZWARTA NOC, przeciwko Gowinowi coraz więcej miast! Miasta akademickie, da się. Pozdrawiamy z naszego pałacu. Zajmujcie swoje!
źródło: Akademicki Komitet Protestacyjny
https://www.facebook.com/Akademicki-Komitet-Protestacyjny-779991188874492/
![]() |
| Stan z dnia 9.06.2018 |
Światełko dla sądów musi zapłonąć (Olsztyn)
Poniedziałek 11 czerwca 2018 r., w godzinach 19:00 - 21:00. Sąd Rejonowy w Olsztynie ul. Erwina Kruka 44.
Zapraszamy wszystkich, którym los naszej ojczyzny nie jest obojętny, na demonstrację przed Sąd Rejonowym w Olsztynie w obronie niezawisłości sędziów i niezależności sądownictwa. Teraz rozstrzyga się, czy Komisja Europejska zaskarży do Trybunału Sprawiedliwości ustawę o Sądzie Najwyższym sprzeczną ze standardami państwa prawa. Komisja musi jednak widzieć także determinację Polaków w obronie własnych instytucji. Pokażmy, że jesteśmy zdeterminowani.
W lipcu złożyliśmy zobowiązanie wobec sędziów, że nie zostawimy ich samych. Dzisiaj są poddawani szykanom.
Bądźcie przed Sądem Rejonowym 11 czerwca o godzinie 19.00. !!!
KOD Warmińsko-Mazurskie
więcej: https://www.facebook.com/events/209074136570432/
Brońmy Niezależnych Sądów (Ostróda)
Zapraszamy wszystkich, którym los naszej ojczyzny nie jest obojętny, na demonstrację przed Sądy w obronie niezawisłości sędziów i niezależności sądownictwa.
Teraz rozstrzyga się, czy Komisja Europejska zaskarży do Trybunału Sprawiedliwości ustawę o Sądzie Najwyższym sprzeczną ze standardami państwa prawa.
Komisja musi jednak widzieć także determinację Polaków w obronie własnych instytucji.
Pokażmy, że jesteśmy zdeterminowani.
W lipcu złożyliśmy zobowiązanie wobec sędziów, że nie zostawimy ich samych. Dzisiaj są poddawani szykanom.
Bądźcie przed Sądami 11 czerwca o godzinie 19.00 w całej Polsce!
Bądźcie w Ostródzie przed Sądem Rejonowym przy ul. Jana III Sobieskiego 12.
Jacek Wądołowski
Poniedziałek, 11 czerwca 2018, w godzinach 19:00 - 20:00. Sąd Rejonowy w Ostródzie ul. Jana III Sobieskiego 12.
więcej: https://www.facebook.com/events/184115475756344/
środa, 6 czerwca 2018
Czy będzie jakieś po PiS-ie?
![]() |
| (Fot. Andrzej Szramka) |
Bardzo uważnie obserwuję, słucham, czytam i coraz wyraźniej widzę, że jednak nie zastanawiamy się za bardzo nad tą kwestią. Ważne jest tylko jedno, by PiS przegrał, a cała reszta zupełnie nieistotna.
Zacznijmy więc od poszukania odpowiedzi na pytanie, jaka ma być ta Polska po PiS-ie. Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że nie ma szans, by była ona taka jak przed rządami prezesa i jego spółki. Trzeba będzie ją zbudować od podstaw, całkowicie na nowo, na lepszych i bardziej trwałych zasadach demokratycznych. Trzeba będzie ostro zacisnąć pasa, by odkręcić, co się tylko da z tej „dobrej zmiany”, pamiętając, że przegrana PiS nie spowoduje, że nagle zniknie podział narodu, a wyborcy tej partii biernie przyjmą porażkę. Teraz to oni staną się podstawą obywatelskiego nieposłuszeństwa, pokazując na każdym kroku swoje niezadowolenie.
Trzeba będzie przywrócić szkołom charakter niezależności ideologicznej i religijnej, co oznacza ostry konflikt z Polską Instytucją Kościelną, podreperować gospodarkę, zabezpieczyć finansowo Polskę przed ewentualnym tąpnięciem, bo podejrzewam, że PiS już roztrwoniło przeznaczone na to rezerwy. Trzeba będzie stworzyć odpowiednie programy edukacyjne, które pomogą zbudować dojrzałe obywatelsko społeczeństwo. Wyzwań przed nową władzą będzie sporo i jest pewne, że wiele z nich będzie budziło ostry sprzeciw.
Trzeba będzie mocno popracować nad przebudową całego społeczeństwa tak, by narodowcy nie mieli w nim szans, by ugrupowania neonazistowskie zostały rozwiązane, by prawo znaczyło prawo i było równe dla każdego, by przestała dominować w dyskusjach publicznych retoryka pełna agresji, chamstwa i prymitywizmu.
I tu pojawia się kolejne pytanie. Kto ma wziąć po PiS-ie odpowiedzialność za losy Polski w swoje ręce. Kto będzie w stanie naprawić „popisowską” demolkę, stworzyć takie warunki życia w Polsce, by był to kraj bezpieczny zbudowany z narodu o dużej dojrzałości obywatelskiej ostro zwalczający populizm, nepotyzm i korupcję?
Obsada aktorska na scenie politycznej jest niezmienna od lat. Wciąż te same twarze, osoby, które w rubryce „zawód” mogą śmiało wpisać „polityk i poseł”. Oni świetnie wiedzą, co i jak mówić, by przyciągnąć do siebie ludzi. Jednocześnie jednak nie wyciągają żadnej nauki z popełnionych wcześniej błędów, idealnie wpisują się w retorykę PiS, tak łatwo dają się wciągnąć w licytację typu „kto da więcej”. Najmłodsza partia, jaką jest Nowoczesna, przeżywa wewnętrzne problemy na tyle mocno, że osłabia to jej wizerunek i nie pomaga budować wiarygodności. PO, jakie jest każdy widzi. Na pewno Grzegorz Schetyna, pozbawiony charyzmy, osobowości politycznej, nie jest w stanie przekonać tych, co mają sporo wątpliwości do głosowania na swoją partię. Wiara, że Polacy postawią właśnie na PO, wybierając tzw. mniejsze zło, może okazać się wiarą zbyt na wyrost. SLD, w moim regionie zupełnie niewidoczne, partia Razem zbyt wyalienowana, ugrupowanie Kukiz’15 nie przekonuje swoją antysystemowością i zmiennością poglądów. Dzisiaj pan Kukiz mówi jedno, za chwilę coś zupełnie innego i człowiek po prostu za nim nie nadąża.
Aż się marzy człowiekowi jakaś nowa formacja partyjna. Tylko chwilowo nic nie widać, nic nie słychać, a czas leci...
Mogło by się wydawać, że szansą na powiew świeżości w polskiej polityce mogą być ludzie z ruchów obywatelskich, którzy wypływają na fali obywatelskiego nieposłuszeństwa. Czy jednak na pewno? Tak jak popieram i jestem jak najbardziej za tym, by aktywiści regionalni startowali w wyborach samorządowych, które kierują się swoimi zasadami, to mam sporo wątpliwości jeśli chodzi o walkę o Sejm. Jak już, to staną do niej liderzy, a nie szeregowi członkowie. Liderzy, którym poszczególne partie zaproponują w miarę dobre miejsce na swoich listach wyborczych, licząc, że taka osoba da im więcej głosów.
Rozglądam się wokół siebie i zupełnie nie widzę takich, których kandydaturę chętnie bym poparła, których chciałabym zawierzyć los swój i Polski. Chwała im za to, że stoją na czele obywatelskiej opozycji, ale czy to wystarczy? Czy sam fakt bycia dzisiaj liderem w opozycji, która wielokrotnie jest w opozycji sama ze sobą, to jednak nie za mało?Jeżeli przez ponad dwa lata rządów PiS-u liderzy nie potrafią ze sobą współpracować, stworzyć wspólnego frontu, koordynować, a sporo czasu poświęcają na zwalczanie się? Jeśli są zbyt mocno skupieni na walce o szczytne miano „lidera liderów”. Jeśli nie mają wizji, nie udało im się opracować sensownej strategii, są bardzo wrażliwi na wszelką krytykę, traktując ją jak atak personalny, nie potrafią rozmawiać nawet z członkami własnego stowarzyszenia, często mataczą i kłamią, byle tylko uratować swój punkt widzenia i trzymać się swojej prawdy, która nieomylna i jedyna, to jak można uwierzyć, że nagle, w pracy parlamentarnej, ich olśni i będą „rasowymi politykami” z zasadami, które nas, wyborców, usatysfakcjonują? Jeśli przez te ponad dwa lata nie zadziwili nas swoją wiedzą, umiejętnościami, cechami, które w polityce powinny grać pierwsze skrzypce, to nie czarujmy się. Sama ich „obywatelskość” nie uczyni z nich dobrych polityków.
Nadchodzący czas będzie wymagał od nas, obywateli, decyzji, które poprowadzą Polskę albo ku dobru albo pozostawią w rękach zła. Już niebawem, podczas wyborów samorządowych, będziemy musieli pokazać swoją dojrzałość obywatelską i podjąć właściwe wybory. Potem minie kilka miesięcy w okamgnieniu i staniemy przed dylematem, kto ma nas reprezentować w Parlamencie. Jeśli będziemy kierowali się tylko chęcią odsunięcia PiS od władzy, swoimi sympatiami i antypatiami, to nie liczmy na lepszą zmianę. Musimy być mądrzy, bacznie obserwować kandydatów, nauczyć się oddzielać populizm od realnych obietnic. Musimy po prostu obywatelsko dorosnąć. Obyśmy dali radę.
I tak, tylko już na zakończenie. Może nie podchodźcie do mojego tekstu zbyt emocjonalnie, bo wystarczy, że Pis wprowadzi u nas scenariusz węgierski i wszelkie dywagacje, co po PiS- ie okażą się zbędne.
Tamara Olszewska
Wreszcie opublikowali wyroki TK
Długo to trwało, ale doczekaliśmy się. Zarwane noce, miesiące poświęcone walce o praworządność miały sens! Kolejne zwycięstwo z PiSem i arogancją obecnej władzy.
Roch Protazy
poniedziałek, 4 czerwca 2018
Giżycko, 4 czerwca 2018.
Władza zapomniała, my pamiętaliśmy. Wielkie dzięki wszystkim, którzy przyszli i tym wszystkim, którzy przechodzili i na chwilę przystanęli. Wielkie dzięki uczestnikom czerwca 1989, Halinie Sarul i Lechowi Mrozinkiewiczowi za przemówienia, a przede wszystkim za to, co wtedy dla nas zrobili.
Piotr Kwiatkowski
Dzień 4 czerwca 1989 roku pamiętam bardzo dobrze
Dzień 4 czerwca 1989 roku pamiętam bardzo dobrze. Byłem wtedy w Danii u zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Z dużą nadzieją czekałem na rezultat wyborów. Następnego dnia rano zajrzałem do gazety leżącej na stole w kuchni i zdębiałem. Na pierwszej stronie krzyczał wielki na ćwierć strony, czerwony napis KINA !!!. Pod spodem fotografia. Człowiek stojący przed czołgiem. Gdyby to był film, widziałbym jego śmierć pod gąsienicami. Nie znam duńskiego, dopiero po chwili zorientowałem się, co się stało. Że Kina to Chiny. Że plac Tiananmen właśnie spłynął krwią.
Dokładnie 27 lat później, na manifestację do Warszawy wybrałem się z Warmią. I bliżej i bardzo chciałem poznać ludzi. Mam nadzieję, że Mazury mi tą małą dezercję wybaczą. W pięć osób dojechaliśmy do Nidzicy, tam do autobusu i jazda na Warszawę, by razem z trzema prezydentami świętować dzień odzyskania wolności.
Dojechaliśmy w deszczu. Popadało, popadało i przestało. Skoczę na Plac Konstytucji, pomyślałem. I skoczyłem. Po drodze mijałem kolejne, bardzo liczne grupy w biało czerwonych barwach. Super widok. Starzy i młodzi, wszyscy uśmiechnięci. Przy Królewskiej formowała się kontrdemonstracja narodowców. O, mniej ich niż policjantów. Widać było, że moc jest z nami. Stanąłem przed domami centrum, czekałem na naszych. W końcu ruszyli. Z przodu motory, potem rzeka ludzi. Chwilę potem oficjalne czoło marszu. Same znakomitości - prezydenci Komorowski i Kwaśniewski, Krzysztof Łoziński, Mateusz Kijowski, opozycjoniści i politycy. Ludzie wciąż szli i szli. Spotkałem Kawów, Agnieszkę i Tadeusza i się zaczęło. Tadek zdzierał gardło pozdrawiając maszerujących w imieniu Elbląga, Warmii, Mazur i Warmińsko-Mazurskiego. Taki patriota. Ja, dla zabicia czasu, zacząłem liczyć maszerujących. I policzyłem. Było 4560 demonstrantów i 45200 turystów. Jedną panią policzyłem podwójnie. Wiadomo, Niemka. Potem ćwiczyliśmy z Tadkiem okrzyk WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA. Wychodziło nam coraz lepiej. Na tyle lepiej, że gdy w końcu nadeszli nasi, razem daliśmy takiego czadu że nawet Robert Krzysztofiak się wzruszył. A dalej było tylko lepiej. Na Placu Konstytucji, po zakończeniu uroczystości, wznieśliśmy toast za Polskę, za wolność, za wszystko, co nas łączy. I wtedy przypomniałem sobie tamten dzień. Dania, Chiny, Pekin, czołgi. W sumie mamy farta, prawda?
Wojciech Glinka
Dokładnie 27 lat później, na manifestację do Warszawy wybrałem się z Warmią. I bliżej i bardzo chciałem poznać ludzi. Mam nadzieję, że Mazury mi tą małą dezercję wybaczą. W pięć osób dojechaliśmy do Nidzicy, tam do autobusu i jazda na Warszawę, by razem z trzema prezydentami świętować dzień odzyskania wolności.
Dojechaliśmy w deszczu. Popadało, popadało i przestało. Skoczę na Plac Konstytucji, pomyślałem. I skoczyłem. Po drodze mijałem kolejne, bardzo liczne grupy w biało czerwonych barwach. Super widok. Starzy i młodzi, wszyscy uśmiechnięci. Przy Królewskiej formowała się kontrdemonstracja narodowców. O, mniej ich niż policjantów. Widać było, że moc jest z nami. Stanąłem przed domami centrum, czekałem na naszych. W końcu ruszyli. Z przodu motory, potem rzeka ludzi. Chwilę potem oficjalne czoło marszu. Same znakomitości - prezydenci Komorowski i Kwaśniewski, Krzysztof Łoziński, Mateusz Kijowski, opozycjoniści i politycy. Ludzie wciąż szli i szli. Spotkałem Kawów, Agnieszkę i Tadeusza i się zaczęło. Tadek zdzierał gardło pozdrawiając maszerujących w imieniu Elbląga, Warmii, Mazur i Warmińsko-Mazurskiego. Taki patriota. Ja, dla zabicia czasu, zacząłem liczyć maszerujących. I policzyłem. Było 4560 demonstrantów i 45200 turystów. Jedną panią policzyłem podwójnie. Wiadomo, Niemka. Potem ćwiczyliśmy z Tadkiem okrzyk WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA. Wychodziło nam coraz lepiej. Na tyle lepiej, że gdy w końcu nadeszli nasi, razem daliśmy takiego czadu że nawet Robert Krzysztofiak się wzruszył. A dalej było tylko lepiej. Na Placu Konstytucji, po zakończeniu uroczystości, wznieśliśmy toast za Polskę, za wolność, za wszystko, co nas łączy. I wtedy przypomniałem sobie tamten dzień. Dania, Chiny, Pekin, czołgi. W sumie mamy farta, prawda?
Wojciech Glinka
niedziela, 3 czerwca 2018
4 czerwca 1989 rok. Pamiętacie? Minęło już 29 lat…
Tego dnia nikt nie zastanawiał się nad sensem „okrągłego stołu”. Wiedzieliśmy wszyscy, że to układ pomiędzy starym a nowym światem. Takie klasyczne coś za coś. Partyjni prominenci oddają władzę, zachowując swoją dobrą pozycję, koneksje i kupując sobie święty spokój, bezkarność na przyszłość. Jednak czy to było dla nas ważne? Kończyła się mroczna epoka i tylko to się liczyło. Bez przelewu krwi, bez jakiś ostrych zawirowań, bez załamań społecznych.
Tego dnia byliśmy szczęśliwi. Po tylu latach zakłamania, życia w klatce pełnej śmieci, zamknięci w socjalizmie...teraz świat się przed nami otwierał. Teraz wreszcie poczuliśmy ten niesamowity powiew wolności. Wreszcie z szarej masy mieliśmy stać się pełnoprawnymi obywatelami, którzy mogą mówić, co chcą, układać swą codzienność po swojemu. Koniec z cenzurą, partyjną propagandą, narzuconą przyjaźnią z Wielkim Bratem. Koniec z prześladowaniami, łamaniem praw człowieka. 4 czerwca 1989 roku zaczęła się Polska, która przez tyle lat była tylko niedościgłym marzeniem.
4 czerwca 1989 roku do urn wyborczych poszło 17 milionów Polaków (62% uprawnionych do głosowania). Trzeba przyznać, że to frekwencja marzenie :) Nigdy, nigdy nie zapomnę, jak bardzo byłam świadoma rangi tych wyborów. Nie tylko ja, ale my wszyscy :) Nigdy nie zapomnę oczekiwania na wyniki i ...wręcz szał radości. To tak, jakbym urodziła się ponownie, ale w tęczy, w tej wreszcie pełnej barw, Polsce. Płakaliśmy ze szczęścia. Obcy ludzie na ulicach uśmiechali się do siebie, ściskali. Urodzona w mroku wreszcie dostałam szansę życia w kolorach.
Kolejne lata były, jakie były. Popełniliśmy mnóstwo błędów. Zachłyśnięci wolnością, zapomnieliśmy, że nic co dobre, nie jest dane na zawsze. Zamiast uczyć się demokracji, która tak naprawdę nigdy w naszej historii nie zakorzeniła się na dobre, weszliśmy ostro w populizm, nepotyzm, układy i układziki. Szybko zapomnieliśmy o tych wartościach, o które walczyliśmy tyle lat. Coś nam się udało, oś zawaliliśmy, ale … gdybym mogła cofnąć się w czasie, to nie zmieniłabym niczego na kartach naszych dziejów najnowszych ...nadal 4 czerwca 1989 roku byłby dla mnie symbolem najwspanialszej metamorfozy państwowej, Polski moich snów. Od 4 czerwca 1989 roku to moja Polska, moja Ojczyzna, mój dom, moje spełnienie…
Obecna władza nie przewiduje żadnych uroczystości rocznicowych. Dla nich „okrągły stół” to zdrada ideałów wolnościowych, choć to przecież ich „bohaterowie” radzili przy tym stole i dogadali się z bossami PZPR. Oni zrobiliby to inaczej czyli...jak? Tego chyba sami nie wiedzą.
Nie będzie uroczystości państwowych, flag, przemówień. I wiecie, może dobrze. Ich pamięć to jak bezczeszczenie tego, co dla nas najcenniejsze, najbardziej wartościowe. A niech sobie milczą. Udają, że 4 czerwca to zwykły dzień. A niech się taplają w swoim bagienku obłudy...ważne, że my pamiętamy. I tej pamięci PiS nam nie odbierze. Tak jak nie odbierze nam wiary, że my, obywatele tego kraju, zasługujemy na demokratyczną, wolną Polskę. Że już teraz będziemy dbać o nią, pilnować i uczyć się z pokorą na wszystkich błędach, by nigdy...nigdy nad naszą Ojczyzną nie zapadła noc… by nigdy więcej coś takiego jak PiS już nie miało szans dorwać się do władzy...
Tamara Olszewska
Tego dnia byliśmy szczęśliwi. Po tylu latach zakłamania, życia w klatce pełnej śmieci, zamknięci w socjalizmie...teraz świat się przed nami otwierał. Teraz wreszcie poczuliśmy ten niesamowity powiew wolności. Wreszcie z szarej masy mieliśmy stać się pełnoprawnymi obywatelami, którzy mogą mówić, co chcą, układać swą codzienność po swojemu. Koniec z cenzurą, partyjną propagandą, narzuconą przyjaźnią z Wielkim Bratem. Koniec z prześladowaniami, łamaniem praw człowieka. 4 czerwca 1989 roku zaczęła się Polska, która przez tyle lat była tylko niedościgłym marzeniem.
4 czerwca 1989 roku do urn wyborczych poszło 17 milionów Polaków (62% uprawnionych do głosowania). Trzeba przyznać, że to frekwencja marzenie :) Nigdy, nigdy nie zapomnę, jak bardzo byłam świadoma rangi tych wyborów. Nie tylko ja, ale my wszyscy :) Nigdy nie zapomnę oczekiwania na wyniki i ...wręcz szał radości. To tak, jakbym urodziła się ponownie, ale w tęczy, w tej wreszcie pełnej barw, Polsce. Płakaliśmy ze szczęścia. Obcy ludzie na ulicach uśmiechali się do siebie, ściskali. Urodzona w mroku wreszcie dostałam szansę życia w kolorach.
Kolejne lata były, jakie były. Popełniliśmy mnóstwo błędów. Zachłyśnięci wolnością, zapomnieliśmy, że nic co dobre, nie jest dane na zawsze. Zamiast uczyć się demokracji, która tak naprawdę nigdy w naszej historii nie zakorzeniła się na dobre, weszliśmy ostro w populizm, nepotyzm, układy i układziki. Szybko zapomnieliśmy o tych wartościach, o które walczyliśmy tyle lat. Coś nam się udało, oś zawaliliśmy, ale … gdybym mogła cofnąć się w czasie, to nie zmieniłabym niczego na kartach naszych dziejów najnowszych ...nadal 4 czerwca 1989 roku byłby dla mnie symbolem najwspanialszej metamorfozy państwowej, Polski moich snów. Od 4 czerwca 1989 roku to moja Polska, moja Ojczyzna, mój dom, moje spełnienie…
Obecna władza nie przewiduje żadnych uroczystości rocznicowych. Dla nich „okrągły stół” to zdrada ideałów wolnościowych, choć to przecież ich „bohaterowie” radzili przy tym stole i dogadali się z bossami PZPR. Oni zrobiliby to inaczej czyli...jak? Tego chyba sami nie wiedzą.
Nie będzie uroczystości państwowych, flag, przemówień. I wiecie, może dobrze. Ich pamięć to jak bezczeszczenie tego, co dla nas najcenniejsze, najbardziej wartościowe. A niech sobie milczą. Udają, że 4 czerwca to zwykły dzień. A niech się taplają w swoim bagienku obłudy...ważne, że my pamiętamy. I tej pamięci PiS nam nie odbierze. Tak jak nie odbierze nam wiary, że my, obywatele tego kraju, zasługujemy na demokratyczną, wolną Polskę. Że już teraz będziemy dbać o nią, pilnować i uczyć się z pokorą na wszystkich błędach, by nigdy...nigdy nad naszą Ojczyzną nie zapadła noc… by nigdy więcej coś takiego jak PiS już nie miało szans dorwać się do władzy...
Tamara Olszewska
Święto Wolności - 4. czerwca 1989 skończył się w Polsce komunizm
W niedzielne południe, w dniu 3. czerwca 2018 roku, na Starym Mieście w Olsztynie zebrali się ci, którzy chcieli świętować wolność. 29 lat temu, bez rozlewu krwi Polacy odzyskali wolność, potwierdzili swój wybór w wyborach. Dzień radosny, który warto szczególnie świętować. Przecież w tym samym mniej więcej czasie protestujących w Chinach rozjechały czołgi... Nam się udało odzyskać wolność i pokojowo zmienić oblicze kraju.
Wolność jest w nas, póki o nie nie zapomnimy lub się nie wyrzekniemy, to zawsze pozostaniemy wolnymi ludźmi.Wolności nie dostaje się na zawsze, nie można jej posiadać. O wolność i demokrację trzeba zabiegać codziennie, tak jak kiedyś narażając się na nieprzyjemności czy nawet prześladowania. Ale warto być przyzwoitym. Dla nas wolność i demokracja (w przeciwieństwie do autorytaryzmu) jest istotną wartością. Na olsztyńskim rynku nie zabrakło ludzi, którzy tworzyli zwycięstwo roku 1989.
Wolność, równość, demokracja. Te hasła się nie zdezaktualizowały i we współczesnej Polsce brzmią ponownie bardzo mocno.
Stanisław Czachorowski
Fot. Andrzej Szramka
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































