niedziela, 6 maja 2018

Spotkanie z ministrem Krzysztofem "wprowadza Pan/Pani ludzi w błąd" Jurgielem w Jezioranach

Dwa tygodnie temu w Morągu, tydzień temu w Działdowie KOD przywitał przedstawicieli rządu przybyłych na Warmię i Mazury na spotkania z obywatelami. Więc i ministra Jurgiela postanowiliśmy przywitać w Jezioranach, żeby przypadkiem nie poczuł się pominięty.

Pan minister naszego wysiłku niestety nie docenił i postanowił - być może z powodu wrodzonej skromności i nieśmiałości - wejść do budynku Miejskiego Ośrodka Kultury w Jezioranach bocznymi drzwiami, unikając w ten sposób grupy protestującej przed głównym wejściem KODerów i Sympatyków. Nic to, my się nie obraziliśmy i po tym, jak dowiedzieliśmy się że minister już jest w środku, spakowaliśmy banery i flagi i sami tez poszliśmy na spotkanie. Jak zawsze z Konstytucją pod ręką.

Minister w budynku napotkał dziennikarzy, przez co spotkanie zaczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Potem nastąpiła standardowa część tych spotkań czyli przemowa przedstawiciela rządu. I naprawdę bardzo chciałabym napisać - jak zrobiła to ostatnio - że było jak zawsze, ale niestety nie. O ile minister Błaszczak i wiceminister Skurkiewicz mówili do ludzi - bzdury i propagandę, to prawda - ale mówili patrząc na ludzi i z pamięci, to minister Jurgiel monotonnym głosem odczytywał to, co miał zapisane na kartkach. Uparcie wpatrywał się tylko w swoje notatki, a jego niezwykle spokojny - żeby nie powiedzieć senny - głos skłonił kilka osób do opuszczenia spotkania, podejrzewam że w poszukiwaniu łóżka, bo nie zasnąć było trudno.

Treść też odbiegała, trzeba przyznać, od przemów Błaszczaka i Skurkiewicza. Owszem, było o tym jakie to PiS ma cudowne dokonania (reforma sądów, szkoły i 500+) i jakie cudowne dokonania jeszcze przed nami (Piątka Morawieckiego), ale główna część była poświęcona sprawom rolnictwa. I właściwie nawet słusznie, w końcu to jest ministra działka, ale z drugiej strony jakby minister trochę więcej energii włożył w czytanie notatek, to może byłabym w stanie coś więcej na ten temat napisać. A tak muszę przyznać, że za wyczyn uważam to że nie zasnęłam.

Później przyszła pora na moją ulubioną część czyli pytania od publiczności. Zaczął Jerzy Wądołowski, który nawiązał do króciutkiej - kilka zdań - przemowy Jerzego Szmita, który zabrał głos po ministrze (jakościowo jeśli chodzi o treść nie była to zmiana na lepsze, ale już sposób mówienia to po przedniej kołysance zdecydowany postęp). Pan Szmit wspomniał o rozbudowie armii w naszym województwie, Jurek poprosił o szczegóły, przytaczając nazwy zlikwidowanych jednostek wojskowych w naszym regionie. W odpowiedzi dowiedział się że kłamie i właściwie tyle ile przedstawiciele PiSu do powiedzenia w temacie, za to jeden z obecnych na sali gości uraczył Jurka głośną przemową jakimi patriotami są jego synowie i że służą w WOT i że Jurek ich w jakiś sposób śmiertelnie obraził. Nie wiem w jaki, nie wnikałam.

Następnie głos zabrał członek OSP w Jezioranach. Zapytał się o brak pieniędzy na sprzęt i szkolenia i dlaczego OSP traktowana jest po macoszemu w porównaniu z PSP. W odpowiedzi dowiedział się się, że wprowadza ludzi w błąd, bo rząd na OSP przekazuje wiele pieniędzy - padła kwota, której niestety nie pamiętam.

Następnie wypowiadał się rolnik z jakiejś miejscowości w pobliżu Jezioran, mówił o problemach związanych z wypłatą świadczeń zdrowotnych dla rolników, chciał z panem ministrem porozmawiać o rozwiązaniach które są stosowane w innych krajach. Nie poszło mu najlepiej, dowiedział się że minister rozumie ze jest problem, ale pomysłów jak go naprawić nie ma i ze to jest skomplikowane zagadnienie.

Następnie wypowiadał się wskazany wyżej pan co to ma synów w OTW - potwierdził że jego synowie to prawdziwi patrioci. 

Później - mimo starań pani posłanki Arent, która kilka razy nie do końca subtelnie wskazywała żeby przypadkiem nie dawać mi mikrofonu - udało mi się dojść do głosu. Zadałam panu ministrowi pytania o reformę sądów, ustawę o obrocie ziemią rolną, o "mały ZUS" z Piątki Morawieckiego i o odniesienie do projektu Frontu Europejskiego dotyczącego ustawy o fladze UE. Minister do projektu odnosić się nie chciał, bo go nie zna, o małym ZUSie rzeczywiście udało mi się dowiedzieć czegoś więcej niż na ostatnich dwóch spotkaniach- a tu już jakiś sukces. Podobno ma być tak, że na początku działalności- i nie, nie wiem co to dokładnie ten początek- jeśli przychód nie wystarczy na pokrycie składki ZUS to ma być ona zmniejszona- do jakiej kwoty dokładnie też nie wiem, ale jeszcze kilka spotkań z politykami PiSu i może i tego się dowiem. Co do ustawy o obrocie ziemią rolną to dowiedziałam się że rolników spadek wartości ziemi nie obchodzi, bo niby czemu miałby, przecież nikogo nie interesuje kiedy nagle coś, co posiada, traci na wartości z powodu czegoś, co zrobił ktoś inny, a ustawa była słuszna i uniemożliwia obrót ziemi przez "słupy". Co do reformy sądownictwa- uściślając zapytała o cel reformy- to dowiedziałam się ze trzeba było wymienić skostniałe środowisko, a minister jako poseł miał wiele skarg na wydawane w Polsce wyroki.

Następnie głos zabrała pani pytająca się o los ustawy "Zatrzymać aborcję" Dowiedziała się ze decyzję w sprawie kiedy ustawa będzie procedowana podejmie marszałek Sejmu, ale minister nie wierzy aby udało się ją w tym Sejmie uchwalić, z powodu protestu "czerwonych środowisk"

Później głos zabrała Krystyna Czerwniewska, która zapytała się czemu uczniowie klas 6 i 7 nie są objęci programami "Szklanka mleka" i "Owoce i warzywa" w szkole, czemu skoro w budżecie jest taka nadwyżka, która się chwalił premier Morawicki, nie można także tych uczniów objąć tymi programami. Na co od ministra usłyszała że wprowadza ludzi w błąd i tu minister przytoczył jakąś sumę pieniędzy przeznaczaną na programy. Dodał też aby nie czytać kodowskich ulotek, bo te też wprowadzają ludzi w błąd.

Jako kolejny wypowiadał się inny rolnik, zwrócił uwagę na problem z drogami lokalnymi, porównał także Jeziorany w sposób negatywny do miast takich jak Barczewo i Biskupiec, które się jego zdaniem znacznie lepiej rozwijają. On tez dowiedział się że wprowadza ludzi w błąd.

Potem jeden z obecnych na sali mieszkańców Jezioran zabrał głos i podziękował rządowi, bo jest wspaniały.

Na koniec zabrał głos pan, który przyjechał aż z Bartoszyc. Jego pytanie dotyczyło rynku produkcji białka roślinnego. Wskazał ze sam należy do grupy zrzeszającej producentów bobu, przedstawił dane wynikające z badań opracowanych podobno na zlecenie rządu, wskazał na utrudnienia wynikające z niemożliwości stosowania proekologicznych rozwiązań w produkcji i zadał pytanie dotyczące importu białka roślinnego i jego dywersyfikacji. Na początek dowiedział się że- tu wszystkich zaskoczę- wprowadza ludzi w błąd i to co mówił nie jest zgodne z prawdą, bo badań nie ukończono i w ogóle całe zagadnienie przedstawia się inaczej. Trudno mi ocenić jak jest naprawdę, nie znam tematu, ale zasadniczo bardziej wierzę panu producentowi niż panu ministrowi.

Na tym spotkanie skończyło się. A pan minister ma - przynajmniej jeśli chodzi o mnie - nowy pseudonim.












(fot. Tomasz Czerniewski i Andrzej Szramka)


Marta Kamińska

1 komentarz:

Beata Kurowicka pisze...

Gratuluję zacięcia satyrycznego Marta. Mimo że dowodziłaś jak bardzo nudne było to spotkanie, ubawiłam się setnie czytając Twoje sprawozdanie