niedziela, 6 marca 2016

Podobno nawołujemy do wojny domowej i nie jesteśmy narodem

W serwisie internetowym „Debata” ukazał się w piątek 4. marca 2016 r. tekst pt. „Profesor UWM nawołuje do wojny domowej”  (dzień wcześniej ten sam tekst ukazał się w serwisie „Wolne Jeziorany” pt. „Profesorski obciach 6. Czyli Stanisław Czachorowski nawołuje do wojny polsko-polskiej”). We wspomnianym artykule znalazły się informacje nieprawdziwe, zmyślone lub celowo spreparowane.
Tytuł sugeruje, iż nawołuję do wojny domowej, co jest zwykłą insynuacją, bo ani publikowane przeze mnie teksty, ani działania, w tym aktywność w KOD-zie, ani nawet treść samego artykułu tego nie potwierdzają. Artykuł, zamieszczony w „Debacie” podpisany nazwą serwisu „Wolne Jeziorany”, jest opublikowany jako anonimowy. We wspomnianym serwisie żaden tekst nie jest podpisany jakimkolwiek nazwiskiem autora czy pseudonimem literackim, a w stopce redakcyjnej nie ma żadnej osoby, firmującej ten serwis „informacyjny”. Z innych dokumentów, dostępnych w sieci, można dowiedzieć się, że serwis firmuje i administruje p. Danuta Kozłowska. W sumie to nie dziwię się, że wstydzi podpisywać się pod tymi tekstami. Odnoszę wrażenie, że z niskiego poziomu tych tekstów nawet sama administratorka zdaje sobie sprawę i dlatego nie ma odwagi podpisywać się pod tymi pracami. Ale dlaczego "Debata" firmuje takie anonimowe paszkwile? Z cytowanego tekstu przebija zaawansowany stan nienawiści, nie ma chyba już słów obraźliwych, których by we wspomnianym  tekście nie użyto.

W publikacji pt. „Profesor UWM nawołuje do wojny domowej”  autorka polemizuje z artykułem Jacka Parola, zamieszczonym na naszym blogu, który współredaguję, ale obraźliwe słowa kieruje pod moim adresem. Doprawdy dziwny to zabieg stylistyczny. Najwyraźniej tekst J. Parola jest tylko pretekstem do ataków personalnych, ujętych w obraźliwy cykl w serwisie „Wolne Jeziorany”.  Ale nawet w tekście J. Parola nie ma nawoływania do wojny domowej. Parol pisze o delegitymizacji PiS i propozycji działań politycznych. Ani słowa nie ma o jakiejkolwiek wojnie, działaniach dywersyjnych czy jakichkolwiek przemocy fizycznej lub działaniach niezgodnych z prawem. Jest stwierdzenie wyrażenie w publicznej debacie żądania skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów”. W treści artykułu nie ma uzasadnienia dla tytułu, jakobym ja osobiście  (lub nawet pan Parol) wzywał do wojny domowej. Tytuł jest ewidentnie kłamliwy i obraźliwy dla mnie osobiście.

Czy autorka ma trudności z czytaniem tekstu ze zrozumieniem czy też jest to  zwykły zabieg propagandowy? Być może Jacek Parol użył zbyt trudnych słów typu: „dążyć do delegitymizacji etycznej”, „tworzyć konsensualny i jednolity front wszystkich sił politycznych i społecznych w Polsce w obronie demokracji”, „do delegitymizacji PiS-u, jako podmiotu politycznego zagrażającemu państwu prawnemu i porządkowi konstytucyjnemu”. Czy sprzeciw wobec sposobu rządzenia krajem i publiczna debata jest od razu wojną domową? "Wolne Jeziorany" piszą: „Chcecie wywołać autentyczną wojnę polsko-polską w obronie oligarchii odsuniętej od koryta? Chcecie obalić Rząd RP i delegitymizować etycznie tych, którzy go wybrali i poparli? Chcecie zewnętrznej interwencji?” Nijak nie wynika to z komentowanego artykułu, ale wszechwiedząca autorka stwierdza „Jasne, tego właśnie chcecie!”. Są to bardziej fantazje niż odniesienie do tekstu Jacka Parola lub treści zamieszczonych w serwisie http://kodolsztyn.blogspot.com/.

Przy okazji chciałbym sprostować także i inne błędy. Jacek Parol pisze w imieniu KOD PP (Komitet Obrony Demokracji Przed PiSem) a nie KOD (Komitet Obrony Demokracji), co jest jasno zaznaczone w tekście. Nasz blog ma charakter pluralistyczny i jest otwarty na szeroką dyskusję, dlatego zamieszczane są głosy nie tylko członków i sympatyków KOD z regionu Warmii i Mazur. W większości są to wypowiedzi ludzi stąd, ludzi zwykłych i przeciętnych. I być może ten fakt społecznego sprzeciwu wobec antydemokratycznych i antykonstytucyjnych działań wywołuje taką frustrację „Wolnych Jezioran”.

W tekście, zamieszczonym w „Debacie", wielokrotnie pojawia się zwrot „Profesor UWM” – serwis KOD współredaguję jako osoba prywatna a nie służbowo (nie używam tam stopni i tytułów naukowych), nie wiem dlaczego więc mieszane są sprawy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego? Czy to elementarne kłopoty z rozumieniem prostych tekstów czy celowe wprowadzanie w błąd?
Poziom tekstu, firmowanego przez „Debatę”, jest zawstydzający – język i styl bardzo mi przypomina dawno minione czasy partyjnej propagandy z czasów Polski Ludowej, jest niejako kalką:  „w obronie płatnego kapusia TW „Bolka””, „robić to rączka w rączkę z postępowymi demokratami z Zachodu w stylu kapo Schulza!”, „oligarchii żrącej ośmiorniczki i obwieszającej się zegarkami niczym sowiecka dzicz”, „usankcjonowane szczucie i stygmatyzowanie”, „A idiotów robicie z siebie koncertowo” (tu bym nieśmiało polemizował), „witajcie w świecie bufonów, którym podskakiwanie resortowych emerytów i ogłupionej lemingozy pomyliło się z szarżą husarii pod Wiedniem.”, „ich jazgot, buta, chamskie zagrywki i latanie z jęzorem do Brukseli zegnie Polakom karki i sprawi, że znowu pozwolą wziąć się pod but skompromitowanym kombinatorom, resortowym kacykom i płatnym donosicielom esbecji”. 
Do dawnego stylu komunistycznych agitatorów z epoki Gomułki nawiązują całe frazy: „Możecie Polakom skoczyć tam, gdzie możecie pana majstra w dupę pocałować”, „Jesteście śmieszni, żałośni i ogarnięci szałem nienawiści, który do cna bełta Wam w głowach. Jesteście żenującym stadem bezkrytycznie wierzącym banialukom, które zdegenerowany salon III RP lansuje”, „Jesteście moralnymi syfiarzami broniącymi donosicieli i cwaniaków, którzy uwłaszczyli się na majątku publicznym. I właśnie dlatego nie jesteście Narodem.” Na koniec pojawia się groźba pobicia „to nieźle dostaniecie po mordzie. Dotarło? Nie po raz pierwszy formułowana w wydaniu „Wolnych Jezioran”.

Jako młody człowiek uważałem się za człowieka prawicy. Nie tylko działałem w uczelnianej Solidarności, ale jako wolontariusz zbierałem podpisy pod kandydaturą Jerzego Szmita, który wtedy kandydował z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Niektóre osoby z "Debaty" znam osobiście. Dlatego z tak dużym zdziwieniem i niesmakiem czytam te dziwne treści, umieszczane w prawicowym serwisie publicystycznym. Ze zdziwieniem i ze wstydem. Bo jak Was widzą, tak o Was piszą. Przypuszczam, że nie tylko mnie takie teksty odstręczają od wszelkich prawicowych ruchów i partii – bo styl pisania nie jest ani prawy ani sprawiedliwy. Ani nawet rzetelny. To nie jest publicystyka, to jest partyjna propaganda.

Stanisław Czachorowski

1 komentarz:

Wojtek Glinka pisze...

Wolne Jeziorany, w odróżnieniu od na przykład Niepodległego Starego Kiełbonka, nie zasługują na merytoryczną polemikę. Oni wiedzą i jako wiedzący głoszą jedynie słuszną prawdę, szukając dowolnych pretekstów do jej uzasadnienia. Jak ich nie znajdą, to wymyślą, co miało miejsce w przypadku tego paszkwilu. Widać gołym okiem, że wszystkie te tak zwane wolne media mają wspólny mianownik - tą samą tezę do uzasadnienia. Niezależnie od tego, co powiemy, napiszemy, wyśpiewamy, zawsze zinterpretują to na swój sposób. Nie traćmy energii na dyskusję z nimi. Dokumentujmy ich dokonania i reagujmy wyłącznie wtedy, gdy uznamy że konieczne jest wystąpienie na drogę sądową. Ignorowanie jest często najlepszą bronią. Nie ma reakcji, trudno o kolejną akcję. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.