wtorek, 2 maja 2017

Słów kilka do Andrzeja Dudy

Od prawie dwóch lat obserwuję Pana działalność jako prezydenta mojego kraju. Pamiętam chwilę, gdy wyściubił Pan nosek spoza posła K., gdy ten w Krakowie zgłosił Pana kandydaturę na głowę Polski. Uśmiech na twarzy, sportowa sylwetka i przyklejona etykietka prezydenta na miarę XXI wieku.

Kampania wyborcza przebiegała w iście nowoczesnym stylu. Jeździł pan jak szalony po Polsce, spotykał się z ludźmi i mówił, mówił, mówił. Jakieś wypasione konwencje, wywiady, baloniki, pioseneczki tematyczne. Kilka miesięcy bajdurzenia o prezydenturze wszystkich Polaków, aktywności politycznej, samodzielności, Człowiek omnibus, który w każdym temacie ma coś do powiedzenia, taki elokwentny, młody, bystry.

Bajka o Młodym i Ambitnym Polityku w wersji modern, co to uczciwy, rzetelny i kompetentny, skończyła się z dniem przejęcia prezydentury. Najpierw małymi kroczkami, potem coraz szybciej pokazał Pan Polakom, kim Pan jest, co sobą reprezentuje. Maseczki powędrowały do szafy, bo może da się je ponownie wykorzystać w walce o reelekcję, a głównymi Pana atrybutami stał się długopis i długa smycz, którą trzyma w ręce poseł K. Nagle okazało się, że ma Pan głęboko w nosie znaczą część Polaków, uważając za suwerena jedynie elektorat PiSu. Trochę to rozumiem, bo postrzeganie rzeczywistości z wiecznie klęczącej pozycji jest dosyć trudne, prawda?

Szybko stał się Pan symbolem prezydenta, który nie potrafi sam niczego zbudować, jest całkowicie podporządkowany zgorzkniałemu prezesowi PiS, nie liczy się z Konstytucją, z tymi, wobec których pełni Pan rolę służalczą. Dwoi się Pan i troi, byle tylko bardziej zantagonizować naród, postawić go na baczność przed Kościołem i wielkim ego swoich partyjnych kolesi.

Prawie ocieka Pan śliną, gdy z ledwo hamowaną wściekłością mówi Pan o tym, kto ma prawo być Polakiem, a kto nie. Był już w historii taki facet, który nakazał badać do któregoś pokolenia wstecz, kto zasługuje na miano obywatela jego kraju, kto zasługuje na to by żyć. On źle skończył, jednak wcześniej doprowadził do największej tragedii w dziejach. A co Pan chce osiągnąć, dzieląc Polaków na lepszych lub gorszych? Każąc potomkom płacić za grzechy ojców i dziadków? Czy Pana córka lub jej dzieci mają zapłacić wysoką cenę w postaci ostracyzmu za to, że trafił jej się tak mało gramotny ojciec?

W jednym ma Pan rację. Nie jest Pan moim prezydentem. Człowiek, który niszczy własny naród, który ma w pewnej części ciała wartości demokracji. Człowiek, który przeprowadza tak perfidną selekcję Polaków, dla którego prawo nic nie znaczy, bo on kieruje się tylko głosem z Żoliborza.
Czarna karta historii zapisuje się Pana „dokonaniami”, a w przyszłości młodzież będzie się uczyć na Pana przykładzie, kto nigdy nie powinien dostać szansy, by reprezentować swój naród.
Nie jest pan moim prezydentem!!!
Tamara Olszewska

2 komentarze:

Jerzy Dramowicz pisze...

Nie jest "Pan" moim prezydentem, i oczekuje szybkiego procesu "impeachment" wobec Pana za wszystkie słowa obrazy swoich obywateli.

Tommy Eastwood pisze...

Wystarczy przeczytać konstytucję 3 mają, zeby stwierdzić, ze na jej podstawie Kod dawno by został zdelegalizowany, a totalna opozycja wsadzona by zostala do ciemnego loszku 😂, 2gi sorcie. Macie wiec fuksa, bo u nas wciaz moc ma konstytucja prl bis, miejmy nadzieje ze juz niedlugo.