Młodzi nauczyciele wzorem lekarzy-rezydentów szykują się do walki! Mają pasję i powołanie ale mają także GODNOŚĆ! Za 1.600 netto nie da się!
Mamy dość nic nie znaczących rozmów z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Mamy dość pomiatania, uwłaczania godności, dość cięć! Moglibyśmy pisać kolejną petycję, ale ileż można? Teraz żarty się skończyły.
"Powstrzymajmy się od wszystkich zadań powyżej 18 godzin. Zero wywiadówek, sprawdzianów, rad, wycieczek, projektów, prac z uczniem zdolnym i wymagającym pomocy, itp. Do dyrektorów lista niezbędnych środków dydaktycznych do kupienia na wczoraj, łącznie z laptopem, drukarką i tuszem"
Marcin Gołaszewski
czytaj więcej https://parenting.pl/mlodzi-nauczyciele-szykuja-sie-do-protestu-czego-chca
Serwis informacyjny powstał pod koniec 2015 roku, na fali sprzeciwu wobec łamania podstawowych zasad demokracji, praworządności a także zwykłej przyzwoitości w relacjach łączących rządzących i obywateli, w czasie protestów Komitetu Obrony Demokracji z województwa warmińsko-mazurskiego i terenów ościennych.
środa, 25 października 2017
Opłata za transport policyjny, czterokończynowy
Wczoraj otrzymałem nakazowy wyrok sądowy (opłata za transport policyjny, czterokończynowy). Załączam piękne, kolorowe zdjęcie dla przypomnienia policji i sądowi jak to wyglądało; jaki napis na formacie A4 należało usunąć z trasy pochodu smoleńskiego za oryginalną cenę usługi transportowej 500 zł.
Państwo polskie uznało teraz w wyroku nakazowym, że pierwotna opłata była za wysoka i proponuje nową cenę za usługę transportową 300 zł, plus dwie opłaty 50 zł + 30zł, czyli otrzymałem zniżkę 120 zł, czyli 24% "discount". Moje zdanie jest odmienne i chciałbym o tym porozmawiać w sądzie osobiście, na zasadach ogólnych. Oczekuję obniżenie ceny za transport do 0 zł, i przeprosiny za zakłócenie spokoju w czasie mojego spontanicznego protestu przeciwko łamaniu Polskiej Konstytucji, i bezczeszczeniu krzyża i mojej wiary chrześcijańskiej, w trakcie miesięcznic smoleńskich.
Kopertę z moim sprzeciwem od wyroku nakazowego wraz, załączonym zdjęciem włożyłem do koperty oklejonej legalnym znaczkiem pocztowym przypominającym tekst mojego protestu. Do zobaczenia w niezależnym sądzie polskim lub europejskim. Podpisał: wolny Obywatel RP i Kanady.
George Dramowicz
Subiektywny przegląd prasy - 25.10.2017
Dzień powoli mija, więc najwyższy już czas popatrzeć, co dzisiaj nasze „Gwiazdy myślące inaczej” wyczyniają. Zapraszam na prasówkę.
1. Od maja działa w Brukseli muzeum pod nazwą Dom Historii Europejskiej. Wydaje się, ze jedynym państwem, które ma mnóstwo zastrzeżeń do ekspozytury oraz przekazu jest oczywiście Polska. Nie tak pokazany holocaust, chrześcijaństwo, Piłsudski. Uwag od groma i trochę, no i oczywiście powołanie się na tłumy anonimowych oburzonych zwiedzających. Nie widziałam, więc trudno i cokolwiek powiedzieć, ale jak znam Glińskiego, to jakoś nie mam zaufania do sensu jego zarzutów. A może się choć raz mylę?
2. Agencja ratingowa Standard & Poor's dała szansę Polsce i utrzymała rating na dotychczasowym poziomie, ale… jest małe ale. Według niej długoterminowa prognoza dla Polski nie wygląda optymistycznie i wzrost PKB to 1,5 – 2% rocznie. Jak sobie poradzi pan Morawiecki z taką prognozą? Czy jego plan i sposób traktowania naszej gospodarki poradzą sobie? O to jest pytanie…
3. Kolejny raport o prawach obywatelskich w Polsce. Tym razem organizacji obrony praw człowieka Human Rights Watch. Podobnie jak ten, Amnesty International, wskazujący na łamanie praw, na narastające represjonowanie, prześladowanie i inwigilację opozycji. I co na to Błaszczak? Znowu będzie coś bąkał zapewne o sfałszowaniu raportu, o międzynarodowym spisku, którego celem uwalenie praworządności i sprawiedliwości w Polsce. Jak zwykle, zero refleksji, zero przemyśleń, zero samokrytycyzmu.
4. Morawiecki to ma ciężkie życie. Z jednej strony wpada w euforię, gdy mówi o świetnym stanie naszej gospodarki. Z drugiej przyznaje się w Brukseli, że nasz deficyt osiągnie 51 mld zł. Z trzeciej zaś zamraża płace w ministerstwach, a tego ministrowie mu nie darują. Potrzeby ich resortów rosną w zastraszającym tempie, apetyt na kasę mają nieograniczoną, a wredny wicepremier nie chce sypnąć kasą. Już coraz lepiej rozumiem, skąd ten powrót do reparacji od Niemiec. Skądś przecież kasę trzeba mieć.
5. Mariusz Kamiński i jego kumpel, pan Wąsik, przedstawili nam już swój projekt ustawy o jawności życia publicznego. Wszystko pięknie i ładnie, jednak dziennikarze dokopali się do małego co nieco. Po pierwsze, jak ktoś będzie zbyt nachalnie pytał, to urzędnik będzie go mógł usadzić i wydać decyzję o odmowie odpowiedzi. Po drugie, urzędnik będzie miał prawo zażądać kasę za swój wysiłek i wkład w przygotowanie odpowiedzi, co może zniechęcić znaczną część pytających. A po trzecie to ta nowa ustawa uchyla obecną, o dostępie do informacji publicznych. Wychodzi więc na to, że to kolejna ustawka PiSu, która nie ma nic wspólnego z transparentnością i jawnością. Ot...wszystko zgodne z pisowskim rozumieniem władania Polską.
*
I co? Błyszczą te nasze gwiazdki niezmiennie, równym blaskiem. Zadowolone z siebie, szczęśliwe, kochające to koryto, do którego się dorwały. Ciekawe, co nam wymyślą jutro :)
Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://wyborcza.pl/7,75399,22558964,nowe-muzeum-historii-europejskiej-w-brukseli-wywoluje-ostre.html
2. http://next.gazeta.pl/next/7,156830,22550075,niezwykle-smutne-wyliczenia-standard-poor-s-na-temat-polskiej.html#BoxBiz
3. https://wiadomosci.wp.pl/raport-ue-musi-bronic-wartosci-i-praw-ludzi-w-polsce-6180473590445697a
4. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ministrowie-walcza-o-pieniadze-u-wicepremiera-mateusza-morawieckiego/lzf24s1
5. http://wyborcza.pl/7,75968,22558228,obywatelu-nie-wtykajcie-nosa-czy-mariusz-kaminski-probuje.html
1. Od maja działa w Brukseli muzeum pod nazwą Dom Historii Europejskiej. Wydaje się, ze jedynym państwem, które ma mnóstwo zastrzeżeń do ekspozytury oraz przekazu jest oczywiście Polska. Nie tak pokazany holocaust, chrześcijaństwo, Piłsudski. Uwag od groma i trochę, no i oczywiście powołanie się na tłumy anonimowych oburzonych zwiedzających. Nie widziałam, więc trudno i cokolwiek powiedzieć, ale jak znam Glińskiego, to jakoś nie mam zaufania do sensu jego zarzutów. A może się choć raz mylę?
2. Agencja ratingowa Standard & Poor's dała szansę Polsce i utrzymała rating na dotychczasowym poziomie, ale… jest małe ale. Według niej długoterminowa prognoza dla Polski nie wygląda optymistycznie i wzrost PKB to 1,5 – 2% rocznie. Jak sobie poradzi pan Morawiecki z taką prognozą? Czy jego plan i sposób traktowania naszej gospodarki poradzą sobie? O to jest pytanie…
3. Kolejny raport o prawach obywatelskich w Polsce. Tym razem organizacji obrony praw człowieka Human Rights Watch. Podobnie jak ten, Amnesty International, wskazujący na łamanie praw, na narastające represjonowanie, prześladowanie i inwigilację opozycji. I co na to Błaszczak? Znowu będzie coś bąkał zapewne o sfałszowaniu raportu, o międzynarodowym spisku, którego celem uwalenie praworządności i sprawiedliwości w Polsce. Jak zwykle, zero refleksji, zero przemyśleń, zero samokrytycyzmu.
4. Morawiecki to ma ciężkie życie. Z jednej strony wpada w euforię, gdy mówi o świetnym stanie naszej gospodarki. Z drugiej przyznaje się w Brukseli, że nasz deficyt osiągnie 51 mld zł. Z trzeciej zaś zamraża płace w ministerstwach, a tego ministrowie mu nie darują. Potrzeby ich resortów rosną w zastraszającym tempie, apetyt na kasę mają nieograniczoną, a wredny wicepremier nie chce sypnąć kasą. Już coraz lepiej rozumiem, skąd ten powrót do reparacji od Niemiec. Skądś przecież kasę trzeba mieć.
5. Mariusz Kamiński i jego kumpel, pan Wąsik, przedstawili nam już swój projekt ustawy o jawności życia publicznego. Wszystko pięknie i ładnie, jednak dziennikarze dokopali się do małego co nieco. Po pierwsze, jak ktoś będzie zbyt nachalnie pytał, to urzędnik będzie go mógł usadzić i wydać decyzję o odmowie odpowiedzi. Po drugie, urzędnik będzie miał prawo zażądać kasę za swój wysiłek i wkład w przygotowanie odpowiedzi, co może zniechęcić znaczną część pytających. A po trzecie to ta nowa ustawa uchyla obecną, o dostępie do informacji publicznych. Wychodzi więc na to, że to kolejna ustawka PiSu, która nie ma nic wspólnego z transparentnością i jawnością. Ot...wszystko zgodne z pisowskim rozumieniem władania Polską.
*
I co? Błyszczą te nasze gwiazdki niezmiennie, równym blaskiem. Zadowolone z siebie, szczęśliwe, kochające to koryto, do którego się dorwały. Ciekawe, co nam wymyślą jutro :)
Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://wyborcza.pl/7,75399,22558964,nowe-muzeum-historii-europejskiej-w-brukseli-wywoluje-ostre.html
2. http://next.gazeta.pl/next/7,156830,22550075,niezwykle-smutne-wyliczenia-standard-poor-s-na-temat-polskiej.html#BoxBiz
3. https://wiadomosci.wp.pl/raport-ue-musi-bronic-wartosci-i-praw-ludzi-w-polsce-6180473590445697a
4. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ministrowie-walcza-o-pieniadze-u-wicepremiera-mateusza-morawieckiego/lzf24s1
5. http://wyborcza.pl/7,75968,22558228,obywatelu-nie-wtykajcie-nosa-czy-mariusz-kaminski-probuje.html
Komentarz do posta "O bohaterstwie, nadziei i odpowiedzialności po 19 ..."
Nie, nie rzucę kamieniem. Wiem, że mogłabym zrobić więcej niż zrobiłam. Ale też nie czuję się bohaterem, choć w lipcu stałam pod sądami, i co miesiąc tam jestem, nawet jeśli deszcz pada i jest nas tylko dwie.
Obserwuję w Polsce stan wyczekiwania i rosnącej desperacji. Nasze wielkie demonstracje nie przyniosły żadnych efektów. Nasza praca u podstaw być może je przyniesie, ale trudno jeszcze to ocenić. Jedzie po nas walec, wierzymy, że kiedyś musi się zatrzymać, ale wierzymy, bo trudno żyć bez nutki optymizmu. Bo przecież wcale zatrzymać się nie musi, możemy zostać rozjechani, możemy podzielić los Ukrainy, lub może nas spotkać jeszcze gorszy los.
W tej sytuacji muszą puszczać nerwy i muszą pojawiać się akty niezgody. Będą to akty autoagresji jak w przypadku o którym tu mowa i akty agresji wymierzone w politycznych wrogów. Nie wątpię, że wielu ludzi z obozu władzy zdaje sobie sprawę, jak bardzo połamali demokrację i prawa obywateli, żeby dostać to, co dostali - apanaże, diety poselskie, lukratywne miejsca pracy dla różnych dzieci i pociotków. To co wyprawiają z Polską śmiało zahacza o przestępstwo, w pierwszym rzędzie zmianę ustroju, który gwarantowała nam Konstytucja. I jeśli chcą bronić swoich pozycji muszą brnąć w kłamstwo i okrucieństwo, i będą agresywni i użyją do tego całego aparatu ścigania i całego "wymiaru sprawiedliwości" jaki zbudowali. Z drugiej strony rozpacz i niezgoda pchnąć może niektórych Polaków do agresji fizycznej wobec władzy. Nie jest to niemożliwe. Ludzie aniołami nie są i jeśli zdolni są podpalić siebie, mogą podpalić czyjś dom. Nigdy bym do tego nie nawoływała, ale rozumiem i czuję potrzebę skutecznego przeciwstawiania się złu, a wielu ludzi skuteczność widzi w aktach agresji.
Co nas czeka? Może nowy stan wojenny, internowania, więzienia, obozy pracy. Dwa lata temu wydawało się to niemożliwe, dziś - całkiem prawdopodobne. Pokiereszowane prawo nie gwarantuje nam wolnych wyborów. Służby cywilne i mundurowe przesunięto z pozycji czuwania nad interesem obywatela do stania na straży interesu władzy. Przez dwa lata cofnęliśmy się o lat trzydzieści, do głębokiego PRL-u, który także straszył nas "ruskimi" choć z nimi flirtował.
Jeśli o bohaterstwo chodzi, to dla mnie bohaterem będzie ktoś, kto przyczyni się do skutecznego wyplenienia zła, jakie się panoszy. Kto zjednoczy Polaków, kto nakreśli wspólne ważne i zrozumiałe cele, kto nie będzie się pchał na afisze, ale nada naszej desperacji sensowny kierunek.
Autor: Maria
Komentowany wpis: https://kodolsztyn.blogspot.com/2017/10/o-bohaterstwie-nadziei-i.html
wtorek, 24 października 2017
Najwyraźniej koniec PiSu jest bliski
Publikowane sondaże wskazują na nieustanny wzrost poparcia dla PiS i rządu. Ale coś tu się nie zgadza. Bo dlaczego w gminie Gietrzwałd przegrywa kandydat PiS-u, skoro mają niby tak duże poparcie? Ot, jeden przypadek, jakiś taki nietypowy. Może.
Dzisiaj zaszedłem do małego sklepiku. I widok na półce z prasą zastałem taki jak na powyższym zdjęciu. Gdy PiS wygrał wybory we wszystkich puntach z prasą, na pierwszym miejscu wystawiane były tygodniki i gazety "dobrej zmiany". I to w dużych ilościach. I tak było cały czas. Inne tytuły, które czytał "gorszy sort", były gdzieś pochowane w ostatnim szeregu. Dzisiaj szukając Newsweeka (bo chciałem przeczytać reportaż Pawła Reszki o głodujących rezydentach), zwróciłem uwagę na półkę w sklepiku osiedlowym. Wyglądała zupełnie inaczej. Nie wiem kiedy zaszła ta zmiana, ale jakoś jest zupełnie niekompatybilna z propagandą mediów pisowskich i prawicowej prasy (jedno się u nich nie zmienia, nieustający hejt na kolejnych ludzi i grupy społeczne). Skoro niby mają tak duże poparcie, to dlaczego zwykli ludzie nie kupują ich "gadzinówek"? Sprawdźcie w Waszych sklepach. Może to nie jest incydentalne.
Najwyraźniej koniec PiSu jest bliski. I to bliższy, niż mogłoby się wydawać. Być może podrasowane sondaże są na użytek wewnętrzny, aby to całe towarzystwo nie uciekało z tonącego okrętu, by tworzyć mit sukcesu i braku alternatywy dla pana z kotem. Wojna na górze między Kaczyńskim a prezydentem Dudą jest chyba tego przykładem. Możliwe że te sondaże mają zniechęcić dobrozmianowych działaczy do szukania innej alternatywy... Bo przecież wódz jest tylko jeden...
Innym elementem pisowskiej propagandy sukcesu jest trąbienie o sukcesie finansowym. Ponoć mamy nadwyżkę budżetową. Nic więc dziwnego, że skoro jest nadwyżka to różne zaniedbane grupy społeczne domagają się tych nadmiarowych pieniędzy. Ale jak można wyczytać w internetowych mediach (źródło) minister "Morawiecki poinformował Brukselę o dziurze. Oczywiście zrobił to cichaczem, bo w tym samym czasie do głów obywateli ładowano propagandę o nadzwyczajnych wynikach finansowych budżetu państwa. Zaledwie 20 września rząd informował o rekordowej i niespotykanej wcześniej nadwyżce budżetowej sięgającej 5 miliardów. Tydzień później wysłał do Brukseli prognozę, że rok 2017 nasze państwo zakończy 51 miliardami na minusie."
To jak to w końcu jest: nadwyżka czy duży deficyt? Może i z tymi sondażami poparcia dla pisowskiego rządu jest podobnie.
Stanisław Czachorowski
Pikieta poparcia dla protestu lekarzy rezydentów (Olsztyn)
W środę, 25 października 2017 r., w Olsztynie na Starym Mieście odbędzie się "Pikieta poparcia dla protestu lekarzy rezydentów". Rozpoczęcie: o godz. 16:00 (potrwa najprawdopodobniej do 17.00).
St.Cz.
poniedziałek, 23 października 2017
O bohaterstwie, nadziei i odpowiedzialności po 19 października
Zamierzam wygłosić bardzo kontrowersyjny pogląd.
19 października na Placu Defilad w Warszawie podpalił się człowiek. Zostawił w pobliżu list, w którym wyjaśniał przyczyny swojego zachowania, wskazując na działania obecnej władzy. W 15 punktach wskazał przypadki deptania prawa, w tym Konstytucji, likwidację demokratycznych instytucji i ogólną pogardę włądzy wobec obywateli.
Po tym wydarzeniu część opozycji- w tym działaczy KOD - okrzyknęła pana Piotra bohaterem i szeroko rozpisywała się o jego heroizmie. I tu dochodzimy do mojego kontrowersyjnego poglądu - mianowicie takiego że osobiście nie uważam tego co zrobił pan Piotr za przejaw bohaterstwa i jestem przeciwna próbom wykorzystania tej tragedii w ramach obecnej politycznej walki w Polsce.
Nie dlatego że nie zgadzam się z zawartymi przez pana Piotra w liście tezami. Wręcz przeciwnie, uważam że dokonał on jak najbardziej prawidłowej oceny obecnej sytuacji politycznej w Polsce i słusznie wytknął pisowskiej władzy łamanie Konstytucji oraz niszczenie państwa prawa i demokracji.
Nie zgadzam się ponieważ nazwanie działania pana Piotra bohaterstwem znaczyło by, że jest to postawa którą afirmuję, podziwiam, która moim zdaniem jest ze wszech miar słuszna. Która stanowi- być może niedościgniony dla wielu - wzór postępowania. Jest pewnym ideałem, do którego powinnam i ja i inni ludzie dążyć. Jest przykładem, który powinno się naśladować.
A tak bynajmniej nie jest.
To co stało się 19 października przed Pałacem Kultury i Nauki jest bardzo smutne i tragiczne, ale dla mnie nie jest przykładem heroizmu ale desperacji.
Jakiś czas temu, w trakcie dyskusji o Łańcuchu Światła, w jednym z komentarzy od wydarzeniem w Olsztynie z 1 października napisałam że nie można żyć i walczyć o demokrację bez nadziei. Nie wiedziałam, że jak szybo i tak bardzo te słowa okażą się prawdziwe.
Gdy myślę o geście pana Piotra to przede wszystkim widzę człowiek który utracił nadzieję. Nadzieję na to że w Polsce będzie lepiej, że uda się obronić Konstytucję, demokrację, że PiS zostanie odsunięty od władzy, że ludzie odpowiedzialni za niszczenie państwa zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Utracił w końcu nadzieję w nasze społeczeństwo - że będzie umiało się zjednoczyć w obronie wspólnych, podstawowych wartości takich jak wolność, równość, demokracja.
I ten brak nadziei popchnął go do tego desperackiego czynu. Bo nie widział innej drogi, nie widział możliwości by dalej żyć, by dalej walczyć o demokrację. Nie zostało mu już nic innego.
W tym kontekście za bohaterów uznaję raczej osoby, które mimo trudności, mimo porażek i niepowodzeń nie poddają się. Osoby które w małych miasteczkach często w niewielkich grupkach zbierały się w lipcu pod sądami, żeby zamanifestować ich sprzeciw przeciwko łamaniu Konstytucji, narażając się na negatyne opinie i wyśmianie przez sąsiadów. Osoby które są pracownikami administracji państwowej i mimo obawy o utratę pracy wychodzą na ulice żeby powiedzieńć głośne "nie" niszczeniu demokratycznego państwa. Osoby które trwają na stanowisku, wbrew obelgom, szykanom, czasem fizycznej agresji. Czasem może nawet wbrew nadziei... ale jednak z nadzieją na to że prawda zwycięży, że zwycięży demokracja.
To tak na wstępie.
Innym powodem mojego odcięcia się od zmieniania tej tragedii w polityczne manifestacje jest fakt, że dla mnie wykorzystywanie w ten sposób nieszczęścia i być może śmierci cżłowieka jest niesmaczne. Czytając wiele komentarzy na temat tego co się stało widziałam porównywanie sytuacji z 19 października do Ryszarda Siwca, Walentego Badylaka, buddyjskich mnichów w Wietnamie czy Jana Palacha w Czechach. Jednak jeśli już silimy się na jakiś historyczny kontekst to warto pamiętać, że nie trzeba szukać aż tak daleko w przeszłości przykładów samopodpaleń, nie trzeba też z tym szukaniem wychodzić poza granicę Polski. W latach 2011 i 2013 miały bowiem w Polsce miejsce dwa akty samopodpaleń, o których zdaje się niektórzy chcieliby w tej chwili tak szczęśliwie
zapomnieć. Oba miały miejsce pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i również były w zamierzeniu osoby go dokonującej aktem sprzeciwu wobec polityki ówczesnego rządu. Wtedy to pewien polski polityk, w tamtym czasie posiadający jedynie kota i partię, a dziś jeszcze Sejm, Senat, rząd i- tu zdania są podzielone- także prezydenta głośno grzmiał o tym że premier i władza mają krew na rękach. "Mamy już w Polsce dzisiaj naprawdę bardzo już ostry, dramatyczny kryzys społeczny, który całkowicie odbiera tej władzy legitymację. To znaczy stopień dezaprobaty dla tego, co się dzisiaj w Polsce dzieje jest tak wysoki, że można powiedzieć, iż jeśli nie nastąpi jakaś zmiana, to będziemy mieli kolejne bardzo dramatyczne wydarzenia. I chcę bardzo mocno podkreślić, że za te wydarzenia będzie odpowiadała władza" Wtedy tez te wypowiedzi oburzały wiele osób z dzisiejszej opozycji. I tylko zadziwia jak bardzo wobec takiej samej tragedii może zmienić się narracja, gdy to my jesteśmy nie tymi, przeciwko którym jest wykorzystywana, ale tymi którzy mogą ją wykorzystać.
Już na koniec to może warto wstrzymać się z robieniem politycznych manifestacji, zastanowić się przez chwilę nad tym co zdarzyło się na Pl. Defilad i zamiast rzucać oskarżenia- nie ważne jak uzasadnione- na innych choć przez moment pomyśleć czy my sami zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy aby do tej tragedii nie dopuścić. Czy może- moralnie- nie jesteśmy tak samo odpowiedzialni za to co się wydarzyło jak Kaczyński, Szydło, Duda? Czy gdybyśmy my- jako opozycja, jako społeczeństwo- bardziej się zmobilizowali, umieli lepiej razem działać dla wspólnego dobra to czy mogliśmy zapobiec temu aktowi desperacji? Czy nim rzucimy kamieniem oskarżeń w kogoś z drugiej strony politycznej przepaści dzielącej Polaków, nie warto spojrzeć najpierw na siebie. "Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień" Rzucisz?
Marta Kamińska
19 października na Placu Defilad w Warszawie podpalił się człowiek. Zostawił w pobliżu list, w którym wyjaśniał przyczyny swojego zachowania, wskazując na działania obecnej władzy. W 15 punktach wskazał przypadki deptania prawa, w tym Konstytucji, likwidację demokratycznych instytucji i ogólną pogardę włądzy wobec obywateli.
Po tym wydarzeniu część opozycji- w tym działaczy KOD - okrzyknęła pana Piotra bohaterem i szeroko rozpisywała się o jego heroizmie. I tu dochodzimy do mojego kontrowersyjnego poglądu - mianowicie takiego że osobiście nie uważam tego co zrobił pan Piotr za przejaw bohaterstwa i jestem przeciwna próbom wykorzystania tej tragedii w ramach obecnej politycznej walki w Polsce.
Nie dlatego że nie zgadzam się z zawartymi przez pana Piotra w liście tezami. Wręcz przeciwnie, uważam że dokonał on jak najbardziej prawidłowej oceny obecnej sytuacji politycznej w Polsce i słusznie wytknął pisowskiej władzy łamanie Konstytucji oraz niszczenie państwa prawa i demokracji.
Nie zgadzam się ponieważ nazwanie działania pana Piotra bohaterstwem znaczyło by, że jest to postawa którą afirmuję, podziwiam, która moim zdaniem jest ze wszech miar słuszna. Która stanowi- być może niedościgniony dla wielu - wzór postępowania. Jest pewnym ideałem, do którego powinnam i ja i inni ludzie dążyć. Jest przykładem, który powinno się naśladować.
A tak bynajmniej nie jest.
To co stało się 19 października przed Pałacem Kultury i Nauki jest bardzo smutne i tragiczne, ale dla mnie nie jest przykładem heroizmu ale desperacji.
Jakiś czas temu, w trakcie dyskusji o Łańcuchu Światła, w jednym z komentarzy od wydarzeniem w Olsztynie z 1 października napisałam że nie można żyć i walczyć o demokrację bez nadziei. Nie wiedziałam, że jak szybo i tak bardzo te słowa okażą się prawdziwe.
Gdy myślę o geście pana Piotra to przede wszystkim widzę człowiek który utracił nadzieję. Nadzieję na to że w Polsce będzie lepiej, że uda się obronić Konstytucję, demokrację, że PiS zostanie odsunięty od władzy, że ludzie odpowiedzialni za niszczenie państwa zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Utracił w końcu nadzieję w nasze społeczeństwo - że będzie umiało się zjednoczyć w obronie wspólnych, podstawowych wartości takich jak wolność, równość, demokracja.I ten brak nadziei popchnął go do tego desperackiego czynu. Bo nie widział innej drogi, nie widział możliwości by dalej żyć, by dalej walczyć o demokrację. Nie zostało mu już nic innego.
W tym kontekście za bohaterów uznaję raczej osoby, które mimo trudności, mimo porażek i niepowodzeń nie poddają się. Osoby które w małych miasteczkach często w niewielkich grupkach zbierały się w lipcu pod sądami, żeby zamanifestować ich sprzeciw przeciwko łamaniu Konstytucji, narażając się na negatyne opinie i wyśmianie przez sąsiadów. Osoby które są pracownikami administracji państwowej i mimo obawy o utratę pracy wychodzą na ulice żeby powiedzieńć głośne "nie" niszczeniu demokratycznego państwa. Osoby które trwają na stanowisku, wbrew obelgom, szykanom, czasem fizycznej agresji. Czasem może nawet wbrew nadziei... ale jednak z nadzieją na to że prawda zwycięży, że zwycięży demokracja.
To tak na wstępie.
Innym powodem mojego odcięcia się od zmieniania tej tragedii w polityczne manifestacje jest fakt, że dla mnie wykorzystywanie w ten sposób nieszczęścia i być może śmierci cżłowieka jest niesmaczne. Czytając wiele komentarzy na temat tego co się stało widziałam porównywanie sytuacji z 19 października do Ryszarda Siwca, Walentego Badylaka, buddyjskich mnichów w Wietnamie czy Jana Palacha w Czechach. Jednak jeśli już silimy się na jakiś historyczny kontekst to warto pamiętać, że nie trzeba szukać aż tak daleko w przeszłości przykładów samopodpaleń, nie trzeba też z tym szukaniem wychodzić poza granicę Polski. W latach 2011 i 2013 miały bowiem w Polsce miejsce dwa akty samopodpaleń, o których zdaje się niektórzy chcieliby w tej chwili tak szczęśliwie
zapomnieć. Oba miały miejsce pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i również były w zamierzeniu osoby go dokonującej aktem sprzeciwu wobec polityki ówczesnego rządu. Wtedy to pewien polski polityk, w tamtym czasie posiadający jedynie kota i partię, a dziś jeszcze Sejm, Senat, rząd i- tu zdania są podzielone- także prezydenta głośno grzmiał o tym że premier i władza mają krew na rękach. "Mamy już w Polsce dzisiaj naprawdę bardzo już ostry, dramatyczny kryzys społeczny, który całkowicie odbiera tej władzy legitymację. To znaczy stopień dezaprobaty dla tego, co się dzisiaj w Polsce dzieje jest tak wysoki, że można powiedzieć, iż jeśli nie nastąpi jakaś zmiana, to będziemy mieli kolejne bardzo dramatyczne wydarzenia. I chcę bardzo mocno podkreślić, że za te wydarzenia będzie odpowiadała władza" Wtedy tez te wypowiedzi oburzały wiele osób z dzisiejszej opozycji. I tylko zadziwia jak bardzo wobec takiej samej tragedii może zmienić się narracja, gdy to my jesteśmy nie tymi, przeciwko którym jest wykorzystywana, ale tymi którzy mogą ją wykorzystać.
Już na koniec to może warto wstrzymać się z robieniem politycznych manifestacji, zastanowić się przez chwilę nad tym co zdarzyło się na Pl. Defilad i zamiast rzucać oskarżenia- nie ważne jak uzasadnione- na innych choć przez moment pomyśleć czy my sami zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy aby do tej tragedii nie dopuścić. Czy może- moralnie- nie jesteśmy tak samo odpowiedzialni za to co się wydarzyło jak Kaczyński, Szydło, Duda? Czy gdybyśmy my- jako opozycja, jako społeczeństwo- bardziej się zmobilizowali, umieli lepiej razem działać dla wspólnego dobra to czy mogliśmy zapobiec temu aktowi desperacji? Czy nim rzucimy kamieniem oskarżeń w kogoś z drugiej strony politycznej przepaści dzielącej Polaków, nie warto spojrzeć najpierw na siebie. "Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień" Rzucisz?
Marta Kamińska
Subiektywny przegląd prasy - 23.10.2017
News za newsem goni, aż trudno go złapać. Tyle się dzieje, bo PiS szaleje… Zapraszam :)
1. To prawo w pisowskim ujęciu to rzeczywiście niezła groteska. Sejmowa komisja śledcza bada i bada „aferę” Amber Gold, ale w sprawie SKOK-ów panuje solidarne milczenie. Tak dla porównania. W Amber Gold trzymało pieniądze 19 tys. ludzi, a w SKOK – ach, które już padły, 2,5 mln. No i teraz jest problem, ale ie ludzi związanych ze SKOK – kami tylko dziennikarzy, którzy wyciągnęli ten bajzel na światło dzienne. Zioberko przejął prokuraturę i od razu hop… dziennikarze mają sprawę za ujawnienie audytów, pokazujących fatalną sytuację pisowskich SKOK – ów. Ludzie są ścigani i męczeni, a prawdziwi sprawcy demolki finansowej siedzą sobie w Senacie lub pod parasolem ochronnym kolesi z PiS. I to jest ta „sprawiedliwość”. Niech ją kule biją.
2. Za nami konferencja posła K. i panów Gowina oraz Ziobry. Usłyszeliśmy zapewnienia, jak to jest dobrze, jak rodzinnie, jak sielankowo. Im więcej takich zapewnień pada z ust obozu władzy, tym bardziej odnoszę wrażenie, że to bardziej próba zaklinania rzeczywistości. W końcu ktoś kiedyś wymyślił, że „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu i to tak, by można się było wyciąć”. Zadowolone miny trzech muszkieterów prawicy to za mało, by im uwierzyć, że jest tak cudownie.
3. Do Rafalskiej i reszty ekipy od 500 Plus dotarło, że są robieni nieźle w konia. Urzędnicy wzięli pod lupę pierwsze i jedyne dziecko i już cofnęło świadczenie 20,1 mln osób. Gdyby to przeliczyć na pobraną kasę to ależ padłaby kwota. No i tak to u nas jest. Wykluczono z marszu część dzieci z 500 Plus, a stworzono raj dla cwaniaków. Wiadomo Polak potrafi…
4. Ustawa dezubekizacyjna zbiera swoje żniwo. Udokumentowano już jej 24 ofiary. Ręce opadają 24 osoby, które nie wytrzymały niesprawiedliwości, stygmatyzmu. Ciekawe, że tylko ci, którzy z PiS-em za łapkę się prowadzają, mają spokój i nikt im niczego nie zabiera. Ktoś kiedyś zapłaci za tak niesprawiedliwą ustawę, za skrzywdzenie wielu ludzi. Ojjj zapłaci…
5. W Krakowie, na UJ, odbędzie się wykład jednego z największych filozofów obecnych czasów, Daniela Dennetta. No i zaczęła się jazda. Zdecydowanie przeciwko jest kuratorka z pisowskiego nadania, która nie wyobraża sobie, by w Polsce można było gościć „Belzebuba”. Petycję pod odwołaniem wykładu podpisało kilkanaście osób, w tym ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W Polsce można tylko słuchać tych, co do Boga prowadzą, co szanują chrześcijańskie korzenie ostoi religii czyli nas. Przed innymi trzeba zamknąć drzwi i nie wpuszczać tej zgnilizny… O rany, co za kretynizm.
6. W kraju, gdzie uniewinnia się ludzi za rasizm, antysemityzm, ostry nacjonalizm, burdy i agresję. W kraju gdzie „święte pisowskie krowy” chodzą sobie butnie po ulicach lżąc i atakując każdego, kto chociaż troszkę się od nich różni. W takim kraju uznaje się winnym wykroczenia człowieka, który jest od lat symbolem tego, co w nas najwartościowsze. I nie chodzi tutaj o te 100 zł mandatu za przeklinanie, ale o sam fakt. Takich czasów dożyliśmy, gdy Jurek Owsiak ma bulić z przeklinanie, ale ta całą banda osiłków lata sobie bezkarnie i nic. To jest po prostu chore…
*
Tak sobie patrzę na te newsy i tak sobie myślę, ileż komisji śledczych trzeba będzie, by rozliczyć to towarzystwo, gdy już się ich odciągnie od koryta. Absurd goni absurd i na każdym kroku działania antyobywatelskie, antypolskie. Ależ będzie płacz i zgrzytanie zębami. A może załapią się ci „eksperci” od demolki na wycieczkę w jedną tylko stronę do Turcji, gdzie przyjaciel Erdogan przyjmie ich z otwartymi ramionami? Do jutra.
Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sledztwo-w-sprawie-dzialania-na-szkode-skok-pod-lupa-prokuratury-dziennikarze/2vyjltc
2. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/prezes-pis-pudruje-rzeczywistosc/s5p8yd9
3. https://finanse.wp.pl/wyludzenia-500-kombinujesz-mozesz-stracic-swiadczenie-6179780090407041a
4. http://www.newsweek.pl/opinie/ofiary-ustawy-dezubekizacyjnej,artykuly,417817,1.html?src=HP_Section_2
5. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22550972,belzebub-na-uj-kurator-barbara-nowak-protestuje-przeciwko.html
6. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22550926,owsiak-zostalem-uznany-winnym-dostal-grzywne-i-nagane-za-przeklinanie.html#MT
1. To prawo w pisowskim ujęciu to rzeczywiście niezła groteska. Sejmowa komisja śledcza bada i bada „aferę” Amber Gold, ale w sprawie SKOK-ów panuje solidarne milczenie. Tak dla porównania. W Amber Gold trzymało pieniądze 19 tys. ludzi, a w SKOK – ach, które już padły, 2,5 mln. No i teraz jest problem, ale ie ludzi związanych ze SKOK – kami tylko dziennikarzy, którzy wyciągnęli ten bajzel na światło dzienne. Zioberko przejął prokuraturę i od razu hop… dziennikarze mają sprawę za ujawnienie audytów, pokazujących fatalną sytuację pisowskich SKOK – ów. Ludzie są ścigani i męczeni, a prawdziwi sprawcy demolki finansowej siedzą sobie w Senacie lub pod parasolem ochronnym kolesi z PiS. I to jest ta „sprawiedliwość”. Niech ją kule biją.
2. Za nami konferencja posła K. i panów Gowina oraz Ziobry. Usłyszeliśmy zapewnienia, jak to jest dobrze, jak rodzinnie, jak sielankowo. Im więcej takich zapewnień pada z ust obozu władzy, tym bardziej odnoszę wrażenie, że to bardziej próba zaklinania rzeczywistości. W końcu ktoś kiedyś wymyślił, że „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu i to tak, by można się było wyciąć”. Zadowolone miny trzech muszkieterów prawicy to za mało, by im uwierzyć, że jest tak cudownie.
3. Do Rafalskiej i reszty ekipy od 500 Plus dotarło, że są robieni nieźle w konia. Urzędnicy wzięli pod lupę pierwsze i jedyne dziecko i już cofnęło świadczenie 20,1 mln osób. Gdyby to przeliczyć na pobraną kasę to ależ padłaby kwota. No i tak to u nas jest. Wykluczono z marszu część dzieci z 500 Plus, a stworzono raj dla cwaniaków. Wiadomo Polak potrafi…
4. Ustawa dezubekizacyjna zbiera swoje żniwo. Udokumentowano już jej 24 ofiary. Ręce opadają 24 osoby, które nie wytrzymały niesprawiedliwości, stygmatyzmu. Ciekawe, że tylko ci, którzy z PiS-em za łapkę się prowadzają, mają spokój i nikt im niczego nie zabiera. Ktoś kiedyś zapłaci za tak niesprawiedliwą ustawę, za skrzywdzenie wielu ludzi. Ojjj zapłaci…
5. W Krakowie, na UJ, odbędzie się wykład jednego z największych filozofów obecnych czasów, Daniela Dennetta. No i zaczęła się jazda. Zdecydowanie przeciwko jest kuratorka z pisowskiego nadania, która nie wyobraża sobie, by w Polsce można było gościć „Belzebuba”. Petycję pod odwołaniem wykładu podpisało kilkanaście osób, w tym ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W Polsce można tylko słuchać tych, co do Boga prowadzą, co szanują chrześcijańskie korzenie ostoi religii czyli nas. Przed innymi trzeba zamknąć drzwi i nie wpuszczać tej zgnilizny… O rany, co za kretynizm.
6. W kraju, gdzie uniewinnia się ludzi za rasizm, antysemityzm, ostry nacjonalizm, burdy i agresję. W kraju gdzie „święte pisowskie krowy” chodzą sobie butnie po ulicach lżąc i atakując każdego, kto chociaż troszkę się od nich różni. W takim kraju uznaje się winnym wykroczenia człowieka, który jest od lat symbolem tego, co w nas najwartościowsze. I nie chodzi tutaj o te 100 zł mandatu za przeklinanie, ale o sam fakt. Takich czasów dożyliśmy, gdy Jurek Owsiak ma bulić z przeklinanie, ale ta całą banda osiłków lata sobie bezkarnie i nic. To jest po prostu chore…
*
Tak sobie patrzę na te newsy i tak sobie myślę, ileż komisji śledczych trzeba będzie, by rozliczyć to towarzystwo, gdy już się ich odciągnie od koryta. Absurd goni absurd i na każdym kroku działania antyobywatelskie, antypolskie. Ależ będzie płacz i zgrzytanie zębami. A może załapią się ci „eksperci” od demolki na wycieczkę w jedną tylko stronę do Turcji, gdzie przyjaciel Erdogan przyjmie ich z otwartymi ramionami? Do jutra.
Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sledztwo-w-sprawie-dzialania-na-szkode-skok-pod-lupa-prokuratury-dziennikarze/2vyjltc
2. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/prezes-pis-pudruje-rzeczywistosc/s5p8yd9
3. https://finanse.wp.pl/wyludzenia-500-kombinujesz-mozesz-stracic-swiadczenie-6179780090407041a
4. http://www.newsweek.pl/opinie/ofiary-ustawy-dezubekizacyjnej,artykuly,417817,1.html?src=HP_Section_2
5. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22550972,belzebub-na-uj-kurator-barbara-nowak-protestuje-przeciwko.html
6. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22550926,owsiak-zostalem-uznany-winnym-dostal-grzywne-i-nagane-za-przeklinanie.html#MT
niedziela, 22 października 2017
W Giżycku... naród czuwa.
Giżycko - 22.10 - miesięcznica zamachu na Konstytucję i solidarność z Piotrem z Niepołomic - byliśmy i... było nas dwie... i jeszcze niebo płakało nad nami i nad narodu czuwaniem...
Krystyna Szmit
Subskrybuj:
Posty (Atom)













