środa, 27 stycznia 2016

Czy jesteśmy bandą oderwanych od koryta karierowiczów ?


Znalazłem na jednym z portali ciekawą odpowiedź użytkownika na zarzuty, że jesteśmy "bandą oderwanych od koryta karierowiczów". Uważam, że warto taką odpowiedź rozpropagować, bo jest to jedna z wielu prawidłowych odpowiedzi .

Marcin Wrona napisał: Ale tak swoją drogą to jedna rzecz mnie zastanawia. Przeciwnicy KOD zarzucają protestującym, że bronią swojego interesu, swoich miejsc pracy, synektur, stołków itd. Tylko czy przypadkiem ich zarzuty nie dotyczą ich samych? Bo gdzie np. odnajdzie się taki "Jojo" Brudziński, Rysiu Czarnecki i cała ta polityczna wierchuszka, która całe życie siedzi na państwowym "garnuszku"? Czy to w urzędach, zakładach/spółkach miejskich/gminnych itd. Wielu z nich nigdy nic nie zrobiło samodzielnie i poza systemem panstwowym nic nie znaczą. Czyli, też walczą o swoje takie czy inne stołki. To ci na górze. A ci na dole? Np. ci ludzie z Brzeszcz (a szerzej z Śląska i Zagłębia). "Bo zamykają naszą kopalnię". Nierentowna to zamykają. Jednak oni walczą, żeby dalej była czynna. PiS, Duda i Szydło obiecali, że kopalni nie zamkną to ich popieramy. I nie jest ważne, że wydobycie jest nieoplacalne, że kopalnia (kopalnie) generuje straty w skali całego kraju, że lepiej i taniej będzie, żeby nic nie robili. Oni chcą żeby działała i już. O co więc walczą? Jak dla mnie o swoje stołki. Nie interesuje ich, że robią to kosztem innych. Jednocześnie nie przeszkadza im to, ludzi po drugiej stronie barykady nazywać mafiosami czy banksterami. To dotyczy wielu ludzi, niezależnie od ich przekonań. Każdy walczy o swój stołek. I to samo w sobie nie jest problemem (choć dość idiotyczne jest zarzucanie innym tego co robi się samemu). Problemem jest styl w jakim się to robi i jakie przy tej okazji generuje się koszty, także społeczne. A wracając do polityki. Dziwne jest to, że wyborcy powierzają stery ludziom, którzy nigdy niczego nie osiągnęli. Ciekawe czy gdyby przy wyborach, od wyborcy byłoby wymagane coś na kształt bezpośredniego poręczenia finansowego za wybranego przez niego kandydata, czy Sejm zachowałby swój obecny kształt chociaż w 10%?


Warto się nad tym zastanowić i w dyskusjach internetowych rozwijać, uzupełniać.
.
Dariusz Klosak

wtorek, 26 stycznia 2016

Skaczcie do góry!

(fot. Marcin Marchewka)
W sobotę, 23 stycznia miała miejsce w Olsztynie pierwsza demonstracja organizowana przez Komitet Obrony Demokracji. Zebraliśmy się razem na Starówce naszego pięknego miasta, by wspólnie zamanifestować w obronie wolności. Zaprotestowaliśmy przeciwko naruszaniu naszej prywatności, zaglądaniu do naszej poczty elektronicznej, czy śledzeniu naszych komentarzy na forach internetowych. Pokazaliśmy brak zgody na niezgodne z prawem, pospieszne i ingerujące w sposób nadmierny w nasze życie, działania aktualnej władzy. Zebrało nas się kilkaset osób, podobnie myślących i podobnie zatroskanych o los naszej Ojczyzny. Słuchaliśmy wspólnie wystąpień znamienitych gości i wołaliśmy w obronie demokracji. Byliśmy razem, my bierni zazwyczaj Olsztynianie. Obudziliśmy się i poszliśmy mimo chłodu na Stare Miasto, aby pokazać, że także w tym rejonie Polski są ludzie, którym zależy.

Na Starówce nie byliśmy jednak sami. Dołączyli do nas goście, których co prawda nie zapraszaliśmy specjalnie na nasze spotkanie, ale też, jako że jesteśmy nastawieni do ludzi przyjaźnie, miło ich przywitaliśmy i wysłuchaliśmy, co mają do powiedzenia. Myślę tu oczywiście o przedstawicielach skrajnej prawicy, którzy postanowili przyjść pod Stary Ratusz dokładnie w tym samym czasie, co my. W trakcie naszej manifestacji, działając nieco podstępnie, zabrali nam flagę KOD, a następnie ją podeptali, podobnie jak flagę Unii Europejskiej i jeszcze jakieś akcesoria przyniesione przez siebie z domu.

Na to deptanie chciałbym zwrócić uwagę. Pomijam kwestie prawne związane z tego typu działaniem, nie o nie mi w tym wypadku chodzi. Myślę raczej o wykazaniu pewnej różnicy między formą demonstrowania swoich poglądów przez obecnych na manifestacji przedstawicieli prawicy, a uczestników zgromadzenia KOD, w kontekście ostatecznego efektu, jaki przynieść mogą działania obu grup. Z jednej strony obserwowaliśmy dość napastliwe deptanie symboli, któremu towarzyszyło patrzenie się depczących w ziemię, w brud na chodniku, i zadowolenie z poniewierania w tym brudzie tego, z czym się nasi goście nie zgadzają. Tego typu aktywność jest niestety wynikiem negatywnych emocji i symbolicznie wyraża gotowość do burzenia istniejącego porządku. Jest to postawa nie twórców, nie budowniczych, ale miłośników zrujnowanych miast, wielbicieli rewolucji, czasów, kiedy Polska i świat tkwiły w niepokoju oraz bałaganie związanym z rządami jednostek tworzących autorytarne systemy. Ci ludzie są smutni, widzą brudny chodnik, a na nim podeptane flagi i mimo buńczucznych haseł funkcjonują pochyleni, odwróceni, nie śmieją się, a jedynie wyśmiewają, a poza tym są śmiertelnie poważni, jakby ciągle była noc i szary listopad. Depczą, depczą i tak bez przerwy.

Z drugiej strony mieliśmy sporą grupę KOD-owiczów, patrzących się do przodu, w kolorowy ekran, na którym wyświetlano przebieg demonstracji. Ludzi, trzymających w ręku łopoczące biało-czerwone flagi narodowe, lazurowe Unii Europejskiej i białe z symbolem KOD, którzy poprzyczepiali sobie naklejki i znaczki na różnych częściach garderoby, niekiedy w śmieszny sposób. Rozmawiających ze sobą wesoło, mimo że często nie znali się wcześniej. Ludzi, którzy radośnie śpiewali i skakali. Nawet, gdy mówili „nie” protestując przeciwko łamaniu prawa i ingerencji władz w wolność, jednocześnie wykrzykiwali „TAK!” poprzez wyrażanie pozytywnych emocji. Wołaliśmy „wolność, równość, demokracja!”, a czymże, jak nie postawą „na tak” jest wykrzykiwanie takich słów? Patrzyliśmy do przodu, widzieliśmy, że Słońce świeci jasno, nasze flagi były podniesione wysoko, oświetlone promieniami tego Słońca, nie leżały na brudnej ziemi. Byliśmy wyprostowani, skakaliśmy do góry, wysoko, żeby się rozgrzać, aby naładować się pozytywną energią.

I teraz pytanie… Który przekaz jest w stanie pociągnąć bierną, zapatrzoną we własne prywatne sprawy, w problemy codzienności, większość społeczeństwa? Kto jest w stanie bardziej przekonać do siebie ludzi? Czy ten depczący flagę, krzyczący „precz z kimkolwiek”, ubrany w mundur, śmiertelnie poważny człowiek? Czy jednak ten, który potrafi się uśmiechnąć, podać rękę nawet przeciwnikowi, ten, co potrafi stać się dzieckiem i oklejony wlepkami skakać w powietrze bądź tańczyć na mrozie, kiedy Mr Zoob śpiewa „Mój jest ten kawałek podłogi”? Gdy bierni, śpiący obywatele naszego kraju, obudzą się z letargu i usłyszą głos tych zaangażowanych, to w którą stronę pójdą? Czy za patrzącymi do tyłu, tupiącymi nerwowo, smutnymi panami, czy raczej za uśmiechem i radością życzliwych, podskakujących wesoło ludzi? Odpowiedź moim zdaniem jest prosta. Człowiek jest istotą tak skonstruowaną, że unika smutku, lęku, atmosfery zagrożenia. Człowiek nie lubi mroku. Poszukuje dnia, a w nocy zapala lampy. Lubi się śmiać, woli być w przyjaznym środowisku. Dlatego to my, Komitet Obrony Demokracji, pociągniemy za sobą ludzi. Pójdą za nami tłumy, zobaczycie. Ponieważ jesteśmy radośni i patrzymy w przyszłość, a nie w przeszłość. Uśmiechajmy się dalej, bądźmy weseli. Flagi trzymajmy w górze, tańczmy i podskakujmy. A kto nie skacze, temu zimno!

Jakub Jarosławski

Z dnia na dzień przybywa KODowiczów


Z dnia na dzień przybywa nam członków. W związku z tym wszystkich nowych sympatyków z Grupy Warmińsko-Mazurskiej proszę o przyłączenie się do tematycznych grup regionalnych biorąc pod uwagę najbliższą odległość oraz możliwości dojazdu.



Michał Mazurkiewicz 


KOD-u nie obsługujemy! Proszę opuścić lokal!

(fot. Olek Traba)
A teraz coś na tyle smutnego, że dopiero dziś o tym piszę. Zziębnięty po demonstracji 23 stycznia 2016 r.), wraz z żoną, przyjaciółmi i ich siedemdziesięcioletnią ciocią, postanowiliśmy wybrać się na coś gorącego. Poszliśmy w kierunku ul. Okopowej, gdzie knajpek z gorącą herbatą czy grzańcem nie brakuje. Gdy wchodziliśmy do PUB-u Valhalla, wyszedł naprzeciw nam brodaty młodzieniec i powiedział:
- KOD-u nie obsługujemy! Proszę opuścić lokal!
W czasie II wojny były lokale tylko dla Niemców, dziś powstają tylko dla Polaków lepszego sortu. Szkoda.

Marcin Wakar‎

Prasowe relacje po manifestacji z dnia 23. stycznia 2016 r. w woj. warmińsko-mazurskum


W poniedziałek, po manifestacyjnym weekendzie, ukazały się w papierowej prasie regionalnej  informacje o naszej manifestacji (sobota, 23 stycznia 2016). Relację opublikowała Gazeta Olsztyńska oraz Gazeta Wyborcza Olsztyn

zobacz też:

Stanisław Czachorowski



poniedziałek, 25 stycznia 2016

O złym Gargamelu, co na elbląskie Smerfy niecną pułapkę zastawił


W ponurym domu zły Gargamel mieszka. Nie lubi nikogo, spode łba na świat patrzy i ciągle mścić się chce. Taka to już wredna jego natura. Znienawidził KODowe Smerfy z Elbląga, gdy je w Warszawie na manifestacji zobaczył. Były uśmiechnięte, śpiewały, radośnie podskakiwały. Gargamel zapragnął więc je zniewolić, zinwigilować, skompromitować. Miał w swoich lochach teczek wiele, ale na Smerfy jeszcze żadnej.

Kiedy Gargamel dowiedział się, że elbląskie Smerfy manifestację pokojową zwołują na 23. stycznia, plan chytry ułożył. Wysłał do Elbląga swojego wiernego Klakiera (na drugie imię ma on Korwin i gustuje w suchej karmie z putinowskiego supermarketu). Ten ci Klakier zbałamucił i omamił paru młodych elblążan, maski im na twarz włożył i na czele takiej posłusznej gromadki oszustów udał się na spotkanie Smerfów.

Ufne i przyjaźnie nastawione do ludzi elbląskie Smerfy (niektórzy nazywają je nawet KODowymi Elfami), nie spodziewały się niecnego podstępu. Zagadywały nieznanych gości, kawą ciepłą poczęstowały, bo mróz srogi tego dnia był i dobre serca Smerfów nie mogły pozwolić na przemarznięcie nieznajomych. Podstępny Klakier znakomicie przyjaciela udawał, a tymczasem rozmowy perfidnie nagrywał a potem tendencyjnie materiał zmontował, żeby ośmieszyć dobrodusznych gospodarzy. Już tego samego dnia dobre Smerfy przekonały się, że niespodziewana wizyta to typowa prowokacja, a nakręcony i zmontowany przez gości film to propagandowa ustawka, zwykła manipulacja, a nie żadne dziennikarstwo.

Tak oto Smerfy na własnej skórze przekonały się, jak w najbliższej przyszłości będą wyglądały „narodowe” media Gargamela. Jego niecny plan, zrealizowany przez Klakiera, miał za zadanie ośmieszyć Smerfy i ukazać je tak, by ludek elbląski niechęcią do nich zapałał. A przecież wszyscy uczestnicy pokojowej to dobre istoty, o wielkim sercu. Z każdym chętnie się spotkają i porozmawiają. Lubią się śmiać i kochają każdego, nawet jeśli się z nim nie zgadzają.

Nie dajmy ponuremu Gargamelowi skrzywdzić Smerfów! Niech ten podstępny, zły człowiek, trzyma się od nich z daleka, aby nie zniszczył ich wioski. Niech się cieszą wolnością! Bez inwigilacji i prostackiej, medialnej propagandy.

Roch Protazy



Fotorelacja z Elbląga czyli KODowe Smerfy na manifestacji


Oczywiście, że nie mogło mnie nie być na kolejnej manifestacji, tym razem przeciwko nadmiernej, nieuzasadnionej prawnie inwigilacji nas wszystkich. Z racji przeżytych wiosen wiem, o co chodzi. Przecież to nic nowego w dziejach Polski. Chodzi o znalezienie haków na nas wszystkich, tak niby profilaktycznie (!), bo jak to kiedyś leciało? „Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie” - taka była prawda, głoszona ponad pół wieku temu przez stalinowskiego prokuratora. Szukanie haków oczywiście ma dotyczyć tylko nas, tych którzy sprzeciwiają się wizji Polski zniewolonej, stworzonej dla zaspokojenia chorych ambicji jednego człowieka.

To był piękny dzień, spędziłam miło poranek zwiedzając i fotografując uroczą elbląską starówkę. Trochę błądząc, dotarłam na Plac Solidarności ze słynnym pomnikiem (dzięki ci, elblążanko o anielskim imieniu!). Wtopiłam się w tłum sympatycznych ludzi, nie godzących się na zawłaszczanie krok po kroku ciężko wywalczonej wolności i demokracji. Czułam jedność z nimi, było to miłe uczucie. Irytowała mnie tylko hałaśliwa obecność „przeszkadzaczy”, myślę, że wkrótce i oni przekonają się, gdzie leży prawda.

Krystyna Kacprzak‎






niedziela, 24 stycznia 2016

Wiecowa Podskakiwanka



Pan Mirek Hrynkiewicz napisał kapitalną "hopankę" na przyszłe manifestacje. Specjalnie podzielona na "odcinki" do "hopania" na temat (niebawem pojawi się na YouTube wraz z melodią).

WIECOWA PODSKAKIWANKA 
Częstochowska rymowanka dla Jareczka i Orbanka.

Wstęp
Pierwszy Sort – dwadzieścia procent, Hop, Hop, Hop!
Drugi – osiemdziesiąt procent. Hop, Hop, Hop!
Więc posłuchaj, Sorcie Pierwszy, Hop, Hop, Hop!
co wam Drugi Sort obwieści: Hop, Hop, Hop!

Trybunał
To sabotaż, to jest draństwo! Hop, Hop, Hop!
Chcecie zniszczyć nasze państwo! Hop, Hop, Hop!
Chcecie zniszczyć mocą całą Hop, Hop, Hop!
niezależność Trybunału! Hop, Hop, Hop!

Sądy
Chcecie sędziów powymieniać, Hop, Hop, Hop!
by sądzili po waszemu, Hop, Hop, Hop!
a minister-prokurator Hop, Hop, Hop!
by powsadzał nas za kraty! Hop, Hop, Hop!

Media

Chcecie przejąć wszystkie media Hop, Hop, Hop!
żeby były wam uległe! Hop, Hop, Hop!
Propaganda zakłamana, Hop, Hop, Hop!
 Kurski gorszy od Urbana!
 Hop, Hop, Hop!

Inwigilacja
Wszystko o nas wiedzieć chcecie Hop, Hop, Hop!
i szpiclować w internecie, Hop, Hop, Hop!
by oddzielić wierne sługi Hop, Hop, Hop!
od tych, co są Sortem Drugim! Hop, Hop, Hop!

Służba Cywilna
Chcecie walczyć z wykształceniem Hop, Hop, Hop!
i Cywilną Służbę zmienić: Hop, Hop, Hop!
Po co dyplom, po co konkurs, Hop, Hop, Hop!
niech nieuki wierne rządzą! Hop, Hop, Hop!

Szkolnictwo
Chcecie stary system szkolny Hop, Hop, Hop!
poprzestawiać bezsensownie! Hop, Hop, Hop!
Nowy próbujecie sklecić Hop, Hop, Hop!
kosztem sześcioletnich dzieci! Hop, Hop, Hop!

Wasza Polska? NIE!
Więc posłuchaj, Pierwszy Sorcie: Hop, Hop, Hop!
My nie chcemy takiej Polski! Hop, Hop, Hop!
Ciemnej, burej i ponurej, Hop, Hop, Hop!
w której smutek bierze górę. Hop, Hop, Hop!

Europa? TAK!
Chcemy się radować co dzień, Hop, Hop, Hop!
że żyjemy na Zachodzie Hop, Hop, Hop!
 i, że nikt nas jednym kopem Hop, Hop, Hop!
Nie wyrzuci z Europy! Hop, Hop, Hop!

Wojna z Europą? NIE!
Czy wy wiecie, czy nie wiecie? Hop, Hop, Hop!
Z Europą wojny chcecie! Hop, Hop, Hop!
Tylko osioł albo ciele Hop, Hop, Hop!
pragnie wojny z przyjacielem. Hop, Hop, Hop!

Wyjście z Unii? NIE!
Ideały chcecie zdradzić, Hop, Hop, Hop!
Polskę z Unii wyprowadzić? Hop, Hop, Hop!
Mamy mówić jeszcze więcej? Hop, Hop, Hop!
Putin już zaciera ręce! Hop, Hop, Hop!

Putin w tle
Czy wy wiecie, czy nie wiecie, Hop, Hop, Hop!
że dla niego pracujecie? Hop, Hop, Hop!
Putin chęci ma paskudne, Hop, Hop, Hop!
by od środka rozbić Unię! Hop, Hop, Hop!

Samobójcza bomba
Najpierw Węgry, Polska potem Hop, Hop, Hop!
i rozwalić Europę! Hop, Hop, Hop!
Lecz zrozumcie: Wy plus Orban Hop, Hop, Hop!
to jest samobójcza bomba! Hop, Hop, Hop!

1, 50, 700 - tak rosło poparcie dla KOD w Olsztynie

Kiedy na pierwszą manifestację, organizowaną w Warszawie, olsztyniacy udali się do stolicy, jedna osoba zrobiła pikietę przed sądem Olsztynie. Wtedy w różnych miejscach w intrencie pokazywano to zdjęcie i wyśmiewano się z "tłumów" KOD.  Później, zupełnie spontanicznie zorganizowano manifestację pod budynkiem telewizji - przyszło około 50. osób. 23 stycznia KOD zorganizował pierwsza manifestację w Olsztynie - przyszło ponad 700 osób (niżej relacji filmowa portalu Olsztyn24).

Ruchu społecznego nie da się zakrzyczeń ani hejtem w internecie ani prowokacyjnymi zadymami w czasie manifestacji. Na manifestację przyszło wiele osób, nikt ich nie wynajął, nikomu nie płacono ani nie przywożono autobusami. Nie jesteśmy reżimowymi dziećmi odstawionymi od koryta. Jesteśmy obywatelami, zatroskanymi o losy ojczyzny.

Stanisław Czachorowski



Ten, co zabrał flagę i podeptał


Grupka "patriotów", która próbowała zakłócić manifestację KOD w dniu 23 stycznia w Olsztynie. Jest ich więcej niż 10 osób. Czy mieli zezwolenie na manifestację? Jeśli nie, to złamali prawo. Podeptanie, czyli znieważanie flagi Unii Europejskiej oraz KOD, też nie jest ani objawem kultury ani prządku prawa. Próba zakłócenia manifestacji przez głośne śpiewy i rzucanie jajkiem w ludzi, także się nie powiodła. Jednym słowem manifestacyjna pełna porażka.

(Pan, zaznaczony czerwoną obwódka, ukradł flagę KOD i Unii Europejskiej,
które następnie "patrioci" podeptali)
(Fałszywy KODowiec, ukradł flagę i wlepki. Czy zna ktoś tego człowieka?
To Mirosław W., chwali się swoim wyczynem na własnym profilu facebookowym)
"Patrioci" mieli różne emblematy, organizacji narodowych, partii Korwin i kibiców klubu piłkarskiego. Ciekawe które własne a które kradzione. W stronę sceny rzucili także kurzym jajkiem, ale nie trafili w nikogo. Kiedyś, w stanie wojennym, np. w czasie pogrzebu Antonowicza to SB robiło nam zdjęcia.Teraz przyszła nowa zmiana "dobra zmiana", zwana nocną zmianą. Też nam robią zdjęcia i zorganizowane prowokacje.

("Partioci" mieli różne emblematy, organizacji narodowych, partii Krwin i kibiców klubu piłkarskiego.
Ciekawe które własne a które przywłaszzone.)

(W środku fotograf  "patriotów" - Tomasz B.)


I na koniec idole "patriotów". Idole, którym cześć oddają (m.in. Stalin, Jaruzelski) i obnoszą się dumnie jak z obrazami świętych.


Kim są ci zadymiarze? Czy przyszli z własnej inicjatywy, czy też w taki sposób zarabiają na życie? Przypomina mi się piosenka z Kabaretu Starszych Panów o tanich draniach.

Kimkolwiek są, warto dokumentować ich poczynania i twarze. Może uda się ich rozpoznać z imienia i nazwiska. Wtedy być może dotrzemy i do zleceniodawców.

Roch Protazy