środa, 21 września 2016

Subiektywny przegląd prasy - 21.09.2016

Dzień wstał leniwie i dość chłodno, ale zaraz Was nieco rozgrzeję. Newsy podniosą nam temperaturę. Zapraszam.

1. Ministerka Zalewska jest bardzo czuła na kłamstwa. Jej rzetelność i uczciwość nie mogą nieść, gdy ktoś buja, bo jakże to niegodne. ZNP pewnie w piekle będzie się smażyło za szerzenie nieprawdy, bo jakie 37 tys. nauczycieli, 7,5 tys. dyrektorów, 30 tys. pracowników administracji do zwolnienia? Zalewska wie lepiej, a ja tak sobie patrzę na nauczycieli historii. Przyjmijmy, że średnio w szkołach są dwa oddziały równoległe, przyjmijmy 2 godziny historii tygodniowo. To daje nam w sumie 8 godzin historii i ewentualnie 2 godziny WOSu. Wielu nauczycieli tych przedmiotów pracuje w dwóch szkołach, bo tak wyrabiają etat. Teraz więc będą wreszcie wyrabiali godziny w jednej placówce i dodatkowy nauczyciel, ten z gimnazjum, nie ma szans na zatrudnienie. Logiczna, ale jak widać, ministerka tego nie widzi, bo wie swoje.

2. Minister Zdrowia ma przechlapane. Nie potrafi dogadać się z pracownikami służby zdrowia, lekceważy ich, bardziej brylując w temacie szkodliwej marihuany niż rzeczywistych problemów swoich podopiecznych. Sprawy w swoje ręce wzięła Szydło. Spotkała się z ludźmi, wzięła udział w konferencji prasowej, a Radziwiłł stał za nią jak psina podkulonym ogonkiem. Panie ministrze, ależ pan ubezwłasnowolniony. Nawet sam nie może się pan wypowiedzieć. Niesamowite, że marionetka prezesa ma też swoją marionetkę. Teatrzyk lalek górą.

3. Posłowie PiS bronią rękami i nogami pupilka Macierewicza, jego ukochanego Misia. To bzdura, jakoby proponował on radnym PO koalicję w zamian za stołki. Toż to krystalicznie uczciwy człowiek. A co tam, że rodzinką i mężem byłej szefowej obsadził jakieś tam krzesełka. A co tam, że buc z niego niezły. PiS nie odpuści, bo nikt nie ma prawa dowalać „swoim”. Od dowalania przecież są oni czyli prezes i spółka.

4. Limit wydatków na cele reprezentacyjne MON wynosił do tej pory 179 tys. rocznie. Dla Macierewicza to jednak zdecydowanie za mało, a ponieważ żyje on w „swoim świecie” i zapewne jego orientacja, co i ile kosztuje niewielka, postanowił się dobrze zabezpieczyć. Koniec więc z jakimś limitem. Teraz MON będzie mogło wydawać tyle, ile mu się chce. W myśl nowego rozporządzenia w tej sprawie wpisano czarodziejskie słowa „według potrzeb”. Ciekawe na jaką kwotę będzie się to przekładać.

5. Aferka w Poznaniu. Marsz Pamięci, zorganizowany z okazji rocznicy ataku ZSRR na Polskę poprowadzili chłopcy narodowcy. Najpierw szły poczty sztandarowe, za nimi, z flagami, członkowie ONR, a dalej już nasi samorządowcy. Dziwne, że żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Głupie tłumaczenie wicemarszałka z PSL czy wiceprezydenta z PO, jakoby nie interweniowali, bo nie oni byli organizatorami imprezy,zupełnie od mnie nie trafia. Uczciwość nakazywała, by nie sankcjonować swoją obecnością chłopaczków, maszerujących dumnie i butnie. Jednak zadecydowanie jej zabrakło. Rozumiem więc, że ONR to stały już element każdej uroczystości państwowej, bo na to pozwalają im politycy niejednej już maści. Brawo Wy, po prostu.

*
Jak to śpiewał Marian Kociniak - Jedno co warto, to upić się warto. Siedzieć i płakać, i śpiewać to warto. Jednak z drugiej strony, przez takie byle co w alkoholizm popaść? To się nie godzi. Do jutra .

Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. https://www.wprost.pl/kraj/10024014/Szefowa-MEN-zarzuca-ZNP-mijanie-sie-z-prawda-w-sprawie-zwolnien.html
2. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/spedzily-noc-w-ministerstwie-jak-je-potraktowano/8cdj61f
3. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Poslowie-PiS-nie-bylo-proby-korupcji-politycznej-rzecznik-MON-Bartlomiej-Misiewicz-zostal-pomowiony,wid,18512165,wiadomosc.html?ticaid=117c49
4. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20721380,macierewicz-zniosl-limit-wydatkow-na-cele-reprezentacyjne-teraz.html#BoxNewsLink
5. http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,20721963,milczenie-wojewody-nie-chce-odpowiedziec-na-pytania-o-flagi.html

wtorek, 20 września 2016

Co z tą szkołą? – debata o edukacji w Łomży

15 września 2016 roku w Łomży Komitet Obrony Demokracji zorganizował dyskusję panelową na temat edukacji z udziałem pani profesor Małgorzaty Kowalskiej – pracownika Wydziału Humanistyczno-Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku, pani docent doktor Elżbiety Marii Kauer – Bugajny z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz pana Wiesława Nowaka wiceprezesa Zarządu Oddziału ZNP w Łomży i pana Romana Filipowicza – emerytowanego wicedyrektora ZSZ nr 4 w Ostrołęce.
Zaproszono na nią władze samorządowe i oświatowe, przedstawicieli związków zawodowych nauczycieli, dyrektorów szkół i rady pedagogiczne, mieszkańców miasta i rodziców. Niestety, na oficjalne zaproszenie odpowiedzieli jedynie wiceprezydent miasta pani Agnieszka Muzyk, która przez radnego przeprosiła, że być nie może oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego. Przybyli natomiast mieszkańcy miasta zainteresowani problemem oraz zaprzyjaźnieni członkowie Stowarzyszenia z Białegostoku, Warszawy, Ostrołęki, Gołdapi i Mrągowa. W sumie o problemach szkoły rozmawiało około 30 osób.
Spotkanie otworzył i prowadził dr Tadeusz Nowak z Wyższej Szkoły Agrobiznesu w Łomży, lider lokalnej grupy KOD. Serdecznie powitał gości i zaprezentował problemy, jakie staną się przedmiotem refleksji: 1. Po co posyłamy dziecko do szkoły, czyli czego i jak chcemy nauczyć? 2. Jaka powinna być struktura polskiej szkoły? 3. Jak powinien przebiegać proces wprowadzania zmian w edukacji?
Radosława Górska tytułem wstępu przedstawiła prezentację obejmującą główne zamierzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej omówione na konferencji w Toruniu w dniu 27 czerwca 2016 roku przez panią minister Annę Zalewską. Główne założenia zostały opatrzone komentarzem. Mówiąca scharakteryzowała planowane zmiany strukturalne: wprowadzenie ośmioletnich szkół podstawowych, czteroletnich liceów (pięcioletnich techników) i dwustopniowych szkół branżowych. Zauważyła, że zmiany te spowodują skrócenie obligatoryjnej nauki ogólnokształcącej z 9 do 8 lat, spowodują skumulowanie problemów wychowawczych i zmarnowanie wysiłku dydaktycznego, finansowego i organizacyjnego gimnazjów. Następnie krótko omówiła planowane przez MEN zmiany dotyczące uczniów, zwracając uwagę, że są one chaotyczne, niespójne i bardzo fragmentaryczne i zupełnie nie wskazują na to, czego i jak nowa szkoła ma uczyć. Nie ma jeszcze zarysu podstaw programowych, projektów siatki godzin, wytycznych do napisania podręczników czy materiałów dydaktycznych, a zmiany mają być wprowadzane już od następnego roku szkolnego. Podobnie chaotyczna i niespójna jest oferta dla rodziców i nauczycieli. Prezenterka podkreślała, że w propozycjach MEN są także ciekawe rozwiązania, ale ujęte ogólnikowo, przedstawione mgliście, nie poparte propozycjami konkretnych rozwiązań. Podsumowując, wskazała, że planowana reforma to rewolucja na polityczne zamówienie, wprowadza chaos i dezorganizację. Jest nieprzygotowana i nie gwarantuje czasu na przygotowanie merytoryczne, organizacyjne i metodyczne. Rewolucyjne zmiany struktury to marnowanie 17 lat dorobku, tradycji i doświadczenia szkół. Nie zostały zabezpieczone środki finansowe na przeprowadzenie zmian.
Dyskusję panelową moderowała profesor Małgorzata Kowalska, która zaproponowała, aby debatę podzielić na dwie części: ocenę propozycji reformy oraz próbę poszukania pozytywnej wizji szkoły, odpowiedzi na pytanie, na czym ma polegać kształcenie w XXI wieku. Jej zdaniem trzeba znaleźć równowagę między tendencją do szybkiej specjalizacji a kształceniem ogólnokształcącym. Ważna wydaje się kwestia za dużej konkurencyjności w szkole, niedoceniania pracy zespołowej, uczenia umiejętności współpracy. Poważny problem stanowi ideologizacja szkoły. Mimo deklaracji, mimo gwarancji ustawowych nie organizuje się lekcji etyki, natomiast bardzo dużo jest lekcji religii. Warto pochylić się nad pytaniem o sens kształcenia we współczesnej szkole.
Doktor Elżbieta Maria Kauer stwierdziła, że z całą pewnością warto rozmawiać o reformie. Podkreśliła, że nie jest przeciw reformie. Jest za reformą przemyślaną, uzgodnioną społecznie, odpowiedzialną i dobrą. Nie reformą dla reformy. Obecny rząd próbuje wprowadzić zmiany bez uzgodnienia ze społeczeństwem. Naukowców nie pytano o zdanie, konsultacje społeczne były fikcją. Szkoda, że planuje się likwidację gimnazjów, które od kilku lat stały się dobrym miejscem rzetelnej, spokojnej nauki, pracy wychowawczej i zajęć pozaszkolnych: artystycznych, teatralnych, sportowych, językowych, wszelkich. Co zamiast? Skoro reforma, to coś będzie re – formowane, formowane na nowo. Nie wiadomo – jak, nie wiadomo – po co, nie wiadomo – co z tego ma wyniknąć. A potrzebna jest nam reforma znana, dobrze przygotowana, wspólnie uzgodniona i wspólnie realizowana.
Roman Filipowicz zauważył, że wprowadza się coś, co jest nieznane i nierozpoznane. Rewolucja to brzmi groźnie, bo rewolucja pociąga za sobą ofiary. Pani minister zapowiedziała zmiany rewolucyjne, a więc zakłada, że ofiary będą. Tymi ofiarami będą dzieci, przede wszystkim w okresie przejściowym. Propozycja przekształceń w szkolnictwie zawodowym jest mgławicowa, kompletnie pozbawiona konkretów. Zwrócił też uwagę na to, że niebezpieczny jest kierunek zmian dotyczących kształcenia dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Odseparowanie ich od innych uczniów wyrządzi krzywdę i im i społeczeństwu.
Wiesław Nowak zauważył, że niewiele wiadomo o planowanych zmianach i dlatego trudno o nich rozmawiać. Jednak ta niepewność nie dotyczy tylko dorosłych. Odbija się również na dzieciach, zaburza ich poczucie bezpieczeństwa i zaufania do świata dorosłych. Poważną kwestią jest zróżnicowany stosunek nauczycieli do wprowadzonych zmian. Plany ministerstwa są tak wprowadzane, że antagonizują środowisko nauczycielskie. Gimnazja zostały pozostawione sobie. Szkoły podstawowe maja zyskać dodatkowe dwa roczniki, szkoły średnie jeden, co w warunkach niżu demograficznego powoduje, że nauczyciele mają nadzieję na zachowanie etatów i nie chcą walczyć o interes kolegów. 
W dalszej części debaty profesor Małgorzata Kowalska, poszukując dobrych wzorców oświatowych odniosła się do systemu szkolnictwa fińskiego, które stawia przede wszystkim na pracę zespołową, a dzieci fińskie we wszelkich badaniach umiejętności wypadają najlepiej. Docent Elżbieta Kauer parafrazując słowa Jana Zamoyskiego ”Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie”, zaproponowała brzmienie: „Takie będzie młodzieży chowanie, jaka jest Rzeczpospolita”. Uznała, że pani minister sprowokowała nas do działania. My obywatele spotkaliśmy się, by dyskutować o szkole. Zróbmy więc sobie dobrą szkołę.
debata_o_edukacji_lomza2
Podczas dyskusji zabierali głos również uczestnicy z sali. Anna Dołgolewska rozpoczęła dyskusję o roli nauczycieli i szkoły, o poszukiwaniu nowej dobrej formuły edukacji. Zwróciła uwagę, że nauczyciele muszą sami sobie wypracować autorytet, a ten jest wynikiem angażowania się w pracę. Radosława Górska powiedziała, że szkoła musi przede wszystkim uczyć myślenia, szukania odpowiedzi na pytanie: dlaczego. Dlatego bardzo ważne jest, by wzmocnić rolę nauk przyrodniczych i matematyki, stawiania na doświadczanie, eksperymentowanie, samodzielność dochodzenia do rozwiązań. Kolejny mówca – rodzic absolwenta prawa i licealistki – skupił uwagę na tym, po co posyłamy dziecko do szkoły. Zaapelował, aby zastanowić, czy jest nam potrzebna reforma strukturalna czy programowa. Stanął na stanowisku, że potrzebne jest przede wszystkim doskonalenie programów nauczania, metod i form pracy, a nie rewolucyjne zmiany struktury szkolnictwa. Mariola Zamojska – nauczycielka gimnazjum w Gołdapi – z wielkim zaangażowaniem mówiła o tym, że polskiej szkole potrzeba modyfikacji w zakresie organizacji uczenia się, nowych modeli kształcenia, by rozbudzać ciekawość świata, pobudzać do poszukiwania wiedzy. To właśnie gimnazja stworzyły szansę na poszukiwanie w zakresie metod i form pracy. Ich likwidacja nie wprowadzi żadnej nowej jakości. Spowoduje przeludnienie w szkołach podstawowych, skumulowanie problemów wychowawczych. Nasza szkoła jest źle zorganizowana, więc, jeśli trzeba wprowadzać zmiany to w zakresie wewnętrznej organizacji, wyposażenia pracowni, elastycznego gospodarowania czasem, by mogła uczyć umiejętności współpracy. Zmiany w oświacie powinny iść w kierunku zaufania do nauczyciela i pozwolenia mu na uczciwe uczenie i wychowywanie dzieci, powinny doprowadzić do tego, by system nie deprawował nauczycieli i uczniów. Szkoła musi być różnorodna i ciekawa. Kolejna dyskutantka – doświadczona emerytowana nauczycielka mówiła o tym, że państwo musi pomóc nauczycielowi przygotować się do pracy. Wspominała, że dawne licea pedagogiczne ze swoimi szkołami ćwiczeń były rzeczywistym wsparciem nauczyciela zaczynającego pracę pedagogiczną. To obowiązkiem państwa jest zapewnić nauczycielowi możliwości doskonalenia.
Dyskusję podsumował prowadzący dr Tadeusz Nowak. Uczestnicy podpisali protest przeciw wprowadzaniu do szkół bałaganu organizacyjnego i programowego.
Debata dowiodła, że temat edukacji jest niewyczerpany. Mówcy prezentowali różne stanowiska, wskazywali na różne aspekty zagadnienia, wszyscy jednak zgodzili się co do tego, że tempo wprowadzanych zmian nie służy dobrze edukacji oraz że polskiej szkole potrzeba przede wszystkim ewolucyjnych zmian programowych, organizacyjnych i metodycznych, a nie strukturalnych. Potrzebna nam jest reforma ponadpartyjna, wypracowana w ogólnonarodowej dyskusji, a nie rewolucja na zamówienie polityczne.

Dziś dowiedzieliśmy się, że docent doktor Elżbieta Maria Kauer - Bugajna nie żyje. Niech pozostanie w naszych sercach wspomnienie pięknej. dobrej, mądrej kobiety, która walczyła o lepszą ojczyznę do ostatniego dnia. Dziś nie dotarła na debatę o edukacji w Warszawie. 

Cześć Jej pamięci!


Radosława Górska






Bo w "kupie" siła

Przez ostatni tydzień zastanawiałem się jaki środek transportu wybrać do Warszawy na manifestację. Samochodem czy razem z innymi autokarem?. Rozważałem wszystkie pytania za i przeciw. Jestem człowiekiem przyzwyczajonym do swobodnego poruszania się samochodem bez żadnych ograniczeń. Po prostu wsiadam i jadę , chcę zapalić w samochodzie to palę, chcę się zatrzymać to robię to. Jadąc autokarem takich udogodnień nie będę miał. 

W tych swoich rozmyślaniach o jeździe samochodem zapomniałem o jednej bezcennej rzeczy , jak nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi. W samochodzie byłbym sam , no może jeszcze trzy osoby, a w autokarze ponad 40 osób. Osób pozytywnie nastawionych do życia, podobnie myślących tak jak ja , a przede wszystkim życzliwych.

Każdego dnia spotykam wiele osób, wiele rozmawiam na tematy bieżące o sytuacji w kraju. Są dni, że nie chce mi się ust otwierać. Przychodzi zwątpienie czy warto, dlaczego ja . Na co dzień jak to określam otaczają mnie ludzie „negatywni”, którzy wysysają ze mnie całą energię i chęć do działania. Czasami wystarczy mi telefon któregoś z „naszych „ i od razu czuje się lepiej, ale najwięcej energii do działania dają mi spotkania z innymi członkami KOD. W chwili obecnej nadarza się mi się super okazja aby przebywać w otoczeniu „pozytywów” i naładować akumulatory na dalsze tygodnie działań. Nie zmarnuje jej.


Pamiętam ,z podroży do Gdańska te wędrujące słodycze po busie, nie wiadomo skąd od kogo i to było fajne.


Taką podróż możemy wszyscy wykorzystać na zawarcie nowych znajomości, na budowanie nowych więzi a przede wszystkim na budowanie zespołu. Bo w „kupie siła.” fajnie jest też wymieniać się doświadczeniami.


Ps . zapomniałem napisać - jadę oczywiście autokarem.



Jerzy Wądołowski

Subiektywny przegląd prasy - 20.09.2016

Życie w kraju, w którym władzę sprawuje rząd specjalnej troski, nie jest łatwe. Trzeba nieźle nakombinować, by zachować rozum i normalność własną. Tak więc, uśmiech na twarz, odporność na stresy w rękę i zapraszam na prasówkę.

1. KE podważył nasz podatek handlowy, jako niezgodny z zasadami UE. Wydaje się więc, że wszystko jest jasne. Pisowska władza musi przyjąć tę opinię z pokorą i podporządkować się prawu unijnemu. No właśnie, normalny rząd tak by się zachował, ale my mamy władzę „myślącą inaczej”. To oczywiście atak na suwerenność Polski, działania na rzecz lobbystów, stąd pomysł, by zaskarżyć decyzję KE do Trybunału w Luksemburgu. To, że Węgry się kilkakrotnie złamały, nie oznacza, że my, dumni Polacy, ulegniemy naciskom UE. W końcu z czegoś trzeba płacić te nieszczęsne 500 plus.

2. Co trzeba zrobić, by załapać się na świetną posadę, dającą równie świetną kasę? Trzeba być młodym z wieloletnim stażem, trzeba być patriotą, trzeba marzyć o pracy w polskiej firmie, trzeba mieć odpowiednie koneksje rodzinne, towarzyskie lub partyjne. Wszystkie te warunki spełnia syn europosła Czarneckiego, nie dziwota więc, że załapał się do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. A prezes „udaje głupa” i próbuje wmówić swemu narodowi, że nie miał o niczym zielonego pojęcia.

3. Najpierw były wybory. Wygrała jedyna sprawiedliwa partia i zaczęło się szaleństwo. Wszędzie, gdzie tylko się dało, wywalano ludzi i zastępowano ich swoimi „ekspertami”. Euforia i dziki instynkt przetrwania ogarnął pisowców jak amok z piekła rodem. Mijają miesiące i nagle…. Prezes się odezwał. Facet, bez zgody którego, nawet do toalety nikt się nie zapuści, robi nagle wielkie oczy i udaje niebotyczne zdziwienie, że jakiś nepotyzm się szerzy. Od razu żąda wejścia CBA do spółek Skarbu Państwa i zapowiada wielkie rozliczenie za błędy i wypaczenia. Może jeszcze sam siebie zapuszkuje? Ktoś tutaj zwariował i to nie jestem ja.

4. Posłowie PiS są mistrzami teorii spiskowych i wciskania Polakom kitu o grożącym nam zagrożeniu. No i taki jeden właśnie postanowił bronić Śląska przed mniejszością niemiecką i zwolennikami autonomii. Jego pierś okazała się zbyt wątła, więc padło na nieistniejącą jeszcze Obronę Terytorialną. Jakaż to radość dla mnie. Huraaaa!!! KOD Kodem, ale mamy i kolejnych wrogów wewnętrznych. Pewnie niedługo dołączą do Ślązaków Kaszubi, Warmiacy i Mazurzy, a może i Górale, Wielkopolanie, Pomorzanie. Jak widać pisowska wielkość nie jest mierzona intelektem, ale wybujałą, chorobliwą fantazją. Panie Waldemarze Andzel, kocham pana, po prostu.

5. Ministerka Zalewska rozsyła uśmiechy na prawo i lewo, wmawiając nam, jakie to szczęście dla polskiej edukacji, że to ona właśnie rządzi, ona wymyśliła super edukację polską, ona zmieni, rozwali, dowali. Sama siebie postawiła na piedestale jedynej deski ratunku dla oświaty, tylko szkoda, że za tym euforycznym stanem biegnie kłamstewko za kłamstewkiem. Zmiany ministerki mogą kosztować samorządy nawet z miliard zł, ale o tym ciiiiiii. To przecież taki drobiazg, o którym nie warto nawet wspominać.

*
Ciemność widzę, ciemność. Do jutra.

Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/podatek-handlowy-szalamacha-ke,251,0,2157563.html
2. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/bartosz-czarnecki-tez-dostal-prace-w-mon/8czbj47
3. http://wyborcza.biz/biznes/1,147752,20717996,premier-wezwala-ministrow-ktorym-podlegaja-spolki-skarbu-panstwa.html
4. http://www.newsweek.pl/polska/posel-pis-chce-wyslac-wojsko-na-slask-przeciwko-autonomii,artykuly,397370,1.html
5. http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/977350,reforma-oswiaty-pis-gminazja-samorzad-koszty.html


poniedziałek, 19 września 2016

Po co ten chaos, czyli reforma edukacji okiem rodzica


Pamiętacie jak potwornie się oburzaliśmy, kiedy niszczono renomę stadniny koni w Janowie i jak straszliwie nas denerwowały pomysły dotyczące Puszczy Białowieskiej. Teraz, gdy "dobra zmiana" ma dotknąć nasze dzieci, słychać jedynie pojedyncze głosy. Wiecie, że dzieci, które już za rok może dosięgnąć ta podła reforma jest ok. 3 000 000, a ile sztuk koni liczy stado w Janowie? Czy chcemy narodu głupiego i zamkniętego? Konie „umoczyliśmy”, uratujmy nasze dzieci.
Czy ktokolwiek potrafi uczciwie odpowiedzieć na pytanie, po co jest ta reforma? Jakie niebagatelne i pozytywne zmiany przyniesie, że trzeba zburzyć istniejący system?   

Moi Drodzy, naprawdę nie ma znaczenia to, czy nasze prywatne dzieci już szczęśliwie skończyły gimnazjum lub to, że są jeszcze bardzo małe, że kupę kasy ładujemy w prywatną szkołę, że wnuki już studiują lub że wcale nie mamy dzieci. Otóż to młode pokolenie, też tworzy społeczeństwo, kiedyś wejdzie na rynek pracy i kiedyś będzie rządzić tym krajem. I co dalej?
Jestem wściekła na każdego, kto mówi o reformie oświaty bzdury pt. "od 2017 zostaną zlikwidowane gimnazja, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by ta zmiana jak najmniej dotknęła dzieciaki."     
Jestem wściekła jak, ktoś mówi, że skończył ośmiolatkę i przecież wyszedł na ludzi.
Moi dziadkowie mieli jedną łyżkę w domu i wyszli na ludzi, prąd dociągnęli do naszego domu w 1951 roku, a mimo to mama wyszła na ludzi, a w dzieciństwie w sklepach był sam ocet i wyszłam na ludzi.

Przyjrzyjmy się niektórym aspektom reformy:
Nauczanie początkowe dla klas 1-4.        
Co to za kuriozum? Nie dość, że udało się rodzicom wmówić, że dzieci są na tyle głupie, iż nie mogą w wieku 6 lat iść do pierwszej klasy, to teraz okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Nasze dzieci są mega durne i postawę trzeba rozciągnąć na 4 lata edukacji wczesnoszkolnej.     
Co to za bzdura? Rodzice - przecież każdej cioci jesteście w stanie godzinami opowiadać, jak mądry jest Wasz Jaś czy Zosia? Z przekroczeniem progu szkoły Jaś i Zosia tępieją? Nie dajcie sobie wmawiać takich głupstw. Sześciolatki rewelacyjnie radzą sobie w szkole, a po trzech latach nauki z jedną panią marzą o nowych wyzwaniach. Kto śmie zabijać w dzieciach ich naturalną ciekawość świata? Kto ma na tyle tupetu, by obrzydzać dzieciakom naukę poprzez proponowanie nudy?
Egzaminy po szkole podstawowej.         
Miało ich nie być, a jednak będą. Pani ministra nie kłamała mówiąc, że od przyszłego roku szkolnego obowiązywać ma jedynie konkurs świadectw. No przecież, tych egzaminów nie będzie po szóstej klasie, a że nie wspomniała, iż odbędą się po ósmej…, oj tam oj tam, przeoczenie. Egzaminy będą z polskiego, angielskiego, matematyki i... historii. Po pierwsze, co to będzie za historia? Po drugie, dlaczego ginie część związana z wiedzą o społeczeństwie – współczesność nie jest ważna? Po trzecie, dlaczego nie będzie części przyrodniczej? Czyżby przyszli lekarze z backgroundem historycznym mieli lepiej władać skalpelem w czasie zabiegów? Czy wiedząc, kim był Achilles, zaordynują skuteczniejszą terapię rozwalonego ścięgna? 
Gimnazja.
Miały łączyć dzieci w podobnym wieku - co tu dużo kryć nastolatki są wulkanem hormonów. Teraz planuje się wrzucić 14-sto czy 15-latków do szkoły podstawowej. Maluchy niech się przećwiczą choćby np. podczas przerwy na korytarzu – oj, jak fajnie wygląda taki 7-letni maluch uczepiony poręczy przy schodach, w drodze na szkolne pierwsze piętro, podczas gdy, nastoletnie stado pędzi do szatni… 
Szkoła dla klas 0-8 będzie bardziej bezpieczna niż  dla klas 1-6? A w którym miejscu jest to "bardziej"? Mylę się, jeśli stwierdzę, że jedynie na papierze?   
Co będzie z klasami artystycznymi, sportowymi, językowymi, z zajęciami pozalekcyjnymi, z programem Erasmus+?
Kto będzie jutro, za rok czy za dwa uczył dzieciaki, które obecnie są w pierwszej klasie gimnazjów. Przecież nauczyciele już  uciekają w poszukiwaniu zatrudnienia niczym załoga z Titanica. Kto będzie uczył gimnazjalistów? Woźny?         
A co z rocznikami 2003, 2004 i części 2005? Mają mieć różne egzamin  - po podstawówce i po gimnazjum, a następnie razem trafić do liceum. Jak  mają być porównywane wyniki kandydatów do szkół średnich po tak różnych egzaminach? Poza tym, co tu gadać…, licea nie są z gumy. Kto da nam gwarancję, że dla tych połączonych roczników, będzie dwa razy więcej miejsc w LO? Czy te dzieci będą miały taki sam, równy, dostęp do edukacji jak roczniki starsze? Czy, przy całym chaosie, który chce nam zgotować MEN, ktoś jeszcze myśli o spokojnym, zrównoważonym rozwoju dzieci?
Wyrównywanie szans.       
Jak dzieciaki po 8 latach podstawówki w małej, wiejskiej szkole mają dostać się do renomowanego liceum? A może, po prostu, właśnie mają się nie dostać? Dzieci z małych miasteczek oraz wsi, pozbawione edukacji w gimnazjum, będą miały ogromną trudność, by nadrobić zaległości z najwcześniejszych etapów nauczania. Biorąc pod uwagę zapowiedzi ministry, że matura ma być trudniejsza, dzieciaki wiejskie praktycznie zostaną pozbawione możliwości dostania się do dobrego LO czy na wymarzony kierunek studiów.
Niż demograficzny. 
Kończy się na obecnej 2 klasie gimnazjum. W podstawówkach nie ma żadnego niżu, wręcz przeciwnie. Wiele szkół działa na dwie zmiany, a na korytarzach ścisk i hałas.
Koszty.
To jest ściema maksa. Budynki gimnazjów są najnowszymi i często najlepiej wyposażonymi placówkami.  Mają pójść do rozwałki lub do zamiany na szkoły podstawowe. Część gimnazjów zostało wybudowanych przy pomocy dotacji z UE – ile z tych środków trzeba będzie zwrócić? Stworzenie pracowni fizycznych,  chemicznych czy geograficznych w podstawówkach, budowa placów zabaw w gimnazjach, dostosowanie wszystkiego począwszy od ławek, a na sedesach kończąc do potrzeb małych dzieci - to się robi bezkosztowo? A ludzie, nauczyciele, odprawy, szkolenia?
Na razie jest projekt ustawy. Ja się z nim nie zgadzam. Proszę o Waszą niezgodę na to, by naszym dzieciakom, ktoś zatrzasnął przed nosem drzwi z napisem PRZYSZŁOŚĆ.
Nie zgadzam się na zaściankową szkołę z lamusa. Chcę szkoły otwartej i nowoczesnej,  takiej, by nasze dzieci mogły pracować w każdym miejscu na świecie, a nie na zmywaku w UK, a niebawem nawet już nie w UK, lecz w Pcimiu (niczego nie ujmując Pcimiowi).      

Dlatego apeluję do każdej przyzwoitej osoby, rodziców i dziadków, posłów opozycji, środowiska nauczycielskiego: nie zgadzajmy się na te reformę, nie pozwólmy, by ten projekt znalazł się gdziekolwiek indziej, niźli w koszu. Koni nie obroniliśmy. Teraz gra idzie o przyszłość naszych dzieci. Nie zwieszajmy ramion w bezsilności. Protestujmy, naciskajmy na związki zawodowe i samorządy, zbieramy się i informujmy, strajkujmy.


I jeszcze jedno. Chyba to jasne, że nasze oburzenie jest dla pani ministry warte tyle, co kurz na jej pantofelkach. Ale uwaga: Pani Zalewska poniesie konsekwencje swoich decyzji. Łamanie planów życiowych tysiącom dzieci i rodziców w przeciwieństwie do „reformy” nie jest bezkosztowe.

Wściekła matka

Wyjazd do Warszawy na marsz 24 września

Zarząd Grupy Warmia Komitetu Obrony Demokracji organizuje wyjazd autokarem na marsz "Jedna Polska - dość podziałów", który odbędzie się 24 września w Warszawie (początek o godz. 15.00 pod Trybunałem Konstytucyjnym, Al. Jana Chrystiana Szucha 12A). Koszt przejazdu w obie strony wynosi 35 zł. Zgłoszenia można wysyłać na adres e-mail: zarzad.warmia@gmail.com

Informacje o marszu na stronie głównej KOD

Masz dość dzielenia Polski?
Masz dość przemocy i nienawiści?
Chodź z nami!

Zarząd KOD Warmia





Subiektywny przegląd prasy - 19.09.2016

Hipokryzja nade wszystko – to hasło dzisiejszego dnia. Kapie ona z newsów jak tłusta oliwa, od której tylko roztrój żołądka nam grozi. Zapraszam na prasówkę,

1. Ciekawa historia wydarzyła się w Tarnobrzegu. Najpierw na liście projektów do budżetu obywatelskiego pojawił się pomnik Lecha Kaczyńskiego. Piękny, wysoki na 8 metrów. Zaopiniowany został pozytywnie, ale ktoś wpadł na pomysł, by sprawdzić pomysłodawcę. I okazało się, że to postać fikcyjna. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie autor pomysłu podział się? W tej sytuacji wniosek spadł z listy i mieszkańcy mogą odsapnąć. 8 metrowe dzieło jeszcze chwilowo nie będzie ich straszyć.

2. Duda twórczo wykorzystuje swój pobyt w USA. Spotkał się z Polonią i odsłonił Pomnik Żołnierzy Wyklętych na cmentarzu Doylestown. Jakże pięknie zabrzmiały jego słowa „Polska odzyskuje godność, bo nie ma godności państwo, która nie czci swoich bohaterów". Padam z zachwytu i prawdy, jak z nich się sączy ściekiem kanalizacyjnym. Facet nie zdaje sobie sprawy, że w takim razie wpasował się idealnie w odbieranie Polsce godności? Czczenie bohaterów ostatnimi czasy woła o pomstę do nieba. Pojawiają się jacyś nowi, znikają ci znani, a ten gada o godności????Ależ to niewielki rozumek u niego.

3. Już lada moment, już lada chwila zbierze się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Służbowe auto, pensja ok 13 tys zł i spokój przez 6 lat, żyć nie umierać. Członkiem KRRiT został ostatnio niedoszły teść Dudy, co wydaje się największym osiągnięciem tego pana. Nagroda za to, że jego syn wytrzymał z córką prezydenta jakiś czas? Obok niego w radzie zasiadają kolejne wybitne jednostki, z Radia Maryja i PiS. A niby Duda taki ponad podziałami, sprawiedliwy, uczciwy, otwarty na obywateli różnej maści i poglądów. Koń by się uśmiał i tyle.

4. Blady strach padł na szefów spółek Skarbu Państwa. Najpierw załapali się na rozdawnictwo posad, a teraz prezes grozi kontrolą. Mało tego, Kamiński ma przeprowadzić spektakularną akcję CBA, która wykryje wszelkie nieprawidłowości przy obsadzie stołków i winni zostaną ukarani. Dla mnie to wszystko pic na wodę. Akurat prezes nie wiedział, co się wyczynia? Wiedział, ale teraz musi pokazać swojemu narodowi, jaki jest uczciwy, bo trochę zbyt głośno się o tym zrobiło. Udaje więc nieświadomego i pokazuje, jak on walczy o prawdę i sprawiedliwość. Jego wyznawcy dadzą się na to nabrać, ale całą reszta już nie. Za chwilę kolejni kolesie trafią na stołki i znowu będzie dobrze.

5. Podatek handlowy, który miał dać najwięcej kasy na opłacenie 500 plus okazuje się niezgodny z zasadami UE. To dyskryminacja pewnej grupy firm, a tak się nie godzi. PiS będzie więc musiał zastanowić się, jak ten problem rozwiązać, bo za zignorowanie decyzji w tej sprawie, grozi Polsce Trybunał Sprawiedliwości. No i jest problem. Kolejne pieniądze ratujące rozdawnictwo dla rodzin mogą ulecieć w siną dal. Co zrobi PiS? Co wymyśli, by jakieś źródełko finansowe znaleźć? Do czyjej kieszeni tym razem sięgnie? Zapewne niebawem się dowiemy.

*
Dość mało ciekawa ta bajka, w jakiej ostatnio żyjemy. Pociesza mnie jednak fakt, że jak to w bajce, czarne charaktery zawsze przegrywają, a potem następuje piękny i radosny happy end. To ja poczekam. Do jutra.

Tamara Olszewska
Źródło informacji
1. http://wyborcza.pl/7,75398,20709437,pomnik-l-kaczynskiego-pis-juz-chcial-namawiac-do-glosowania.html
2. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Prezydent-Duda-w-USA-czczac-Zolnierzy-Wykletych-Polska-odzyskuje-godnosc,wid,18509540,wiadomosc.html?ticaid=117c1a
3. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/prezydent-duda-corki-nie-dal-ale-fuche-tak/46kb5mk
4. http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,20711954,kaminski-szykuje-sie-do-uderzenia-plotke-o-tym-ze-zostanie.html#BoxNewsLink
5. http://www.newsweek.pl/biznes/podatek-handlowy-pis-w-polsce-pod-lupa-komisji-europejskiej,artykuly,397323,1.html

niedziela, 18 września 2016

Edukacja na wsi

Tak wyglądają tablice informacyjne we wsiach przez które przejeżdżam, a dlaczego to już wyjaśniam. Z ustawy o sprzedaży ziemi rolnicy wiedzą ( w większości) tylko tyle, że Niemcy już nie mogą wykupywać polskiej ziemi. Wiedzą tylko tyle, co PIS nagłaśniał w mediach jako swój sukces, ale szczegółów już nie znają. Sam fakt blokady sprzedaży ziemi rolnej obcokrajowcom bardzo im się podoba, ale gdy słyszą, że nie mogą jej swobodnie sprzedać lub przekazać dla dzieci sprawa nabiera innego znaczenia, a najbardziej bulwersuje ich fakt, że Kościół jest z tej ustawy wyłączony. Reakcje ludzi czytających ulotki tzw. rolne są różne i niejednokrotnie zwracałem uwagę aby nie używali słów wulgarnych w biurze obsługi klienta.

Pracuję w terenie wiejskim i z obserwacji wiem, że sprawa TK nie ma dla tych ludzi większego znaczenia. Liczy się tylko to co widzą, co jest namacalne. Fakt zakazu swobodnej sprzedaży ziemi jest świetnym argumentem aby im przybliżyć sprawę TK. U mnie zazwyczaj odbywa się w ten sposób, że wszelkie pytania sprowadzam do stwierdzenia : "a kto im zabroni, przecież TK jest sparaliżowany". Wtedy też zaczynam tłumaczyć dlaczego tak ważny jest Trybunał Konstytucyjny. Szczerze mówiąc o jakiejkolwiek bym rozmawiał ustawie zawsze sprowadzam do tego stwierdzenie "a kto im zabroni" i wtedy jak wyżej.


Jerzy Wądołowski




Jak nie kijem go (KOD) to pałką. Czyli jak pozbyć się KOD-u?

Jak nie kijem go (KOD) to pałką.
Czyli jak pozbyć się KOD-u ?
Bardzo prosto.
Na początku należy odjeść z KOD i publicznie ogłosić że KOD „działa za mało radykalnie „ i że nie chce słuchać „moich jedynych prawd”.
Potem założyć kilka konkurencyjnych grup w Internecie ( z „KOD „ w nazwie) i tam zająć się przede wszystkim atakami na Zarząd KOD, z Mateuszem na czele.
Zgromadzić tam grono frustratów i większość działalności skierować na opluwanie KOD.
Należy też zorganizować kilka widowiskowych akcji , pokazujących głupiemu KOD-owi jak trzeba działać.
Bezskuteczna głodówka jak najlepiej widziana.
Pal diabli że te radykalne akcje nic nie dają.
Ważny jest szum i atakowanie KOD.
W międzyczasie trzeba aktywnie działać w Internecie.
Na początku wprowadzać do każdej niegłupiej dyskusji wątki poboczne.
Tak aby rozmydlały rozmowy i sprowadzały całość na manowce.
To świetnie działa.
Należy też, krok za krokiem, podważać „ w ciepłych słowach” pojawiających się wątpliwości wobec jakiekolwiek działania KOD.
Manifestacji, spotkań, akcji itd.
Trzeba też „z troską pochylać się „ nad każdą manifestacją która miała mniej uczestników niż poprzednia.
Spokojnie …kropla drąży skałę…trzeba sączyć „że nie ma po chodzić na manifestacje bo po co, skoro nic to daje …a oprócz tego tam sami starzy”.
I krok dalej.
W miarę jak pojawiają się regionalne grupy i ich liderzy należy poważać ich wiarygodność. Sącząc pytania o ich „rzetelność i uczciwość”.
I dalej .
Trzeba maksymalnie wykorzystać chore ambicje, patologiczne osobowości, dziwaków i pieniaczy, którzy przykleili się do KOD.
Wspierać ich publicznie , bo w cudowny sposób i bez żadnej zachęty działają na rzecz rozwalania KOD od środka.
Należy też pisać co się da, nawet największe głupoty w postach/komentach na FB a potem jak najgłośniej krzyczeć „ cenzura w KOD!!!”, „a gdzie Demokracja skoro usunięto mój post „ itd.
To jedna ze świetnych i sprawdzonych metod ogłupiania idealistów i rozwalania ( pod pozorem „walki o demokrację”) każdego ruchu społecznego.
Na razie w miarę prosto .
Siać zwątpienie pod pozorem „dyskusji „ .
Bo każde gówno, powtarzane wiele razy, w końcu się przylepi.
A jeżeli to nie wystarcza to trzeba dalej i mocniej.
Walić w Lidera.
W każdy sposób.
Nie jest ważne że samemu , poza KOD, nic się nie udaje i że wszelkie „akcje bezpośrednie” jakie organizujesz nic nie dają i są całkowicie marginalne.
Ważne, że aby rozwalić jakąkolwiek organizację to należy walić w Lidera.
Oraz popierać , w wyborach regionalnych , tych którzy myślą wyłącznie o władzy i własnych ambicjach pod pozorem walki o ideę KOD.
Zawsze kilka takich osób się znajdzie w skali kraju.
I te osoby trzeba popierać , bo tak wspaniale potrafią rozwalać wszystko że nawet pis może się od nich uczyć.
A jak to nie wystarczy ?
A sprawa jest bardziej niż poważna .
Bo KOD jest w tej chwili jedyną siłą społeczną która skutecznie i prawdziwie występuje przeciwko władzy.
To może należy przejść do „innych „ działań?
KOD-u nie można zdelegalizować.
Na razie.
Ale może można , również „prawnie”, podważyć podstawy jego działania?
Może to jest co się dzieje teraz ( KRS) to ludzkie niedopatrzenie ?
Oby.
Ale jeżeli przyszła pora aby rozwalić KOD w każdy możliwy , również „poza prawny sposób” ?
Skoro KOD coraz bardziej wpływa na opinie Polaków i na sondaże wyborcze .
To może przyszła pora aby działać bardziej zdecydowanie?
Aby pozbyć się / zmarginalizować KOD .
Jak głównego przeciwnika władzy .
Pozbyć się w każdy możliwy sposób.
Dla „Dobrej Zmiany” .
Kłamstwa, oszustwa, prowokacje ?
Wszelkie chwyty dozwolone w walce o władzę.
KOD nie walczy o władzę.
A o co walczy ?
Przecież każda/każdy z nas w KOD wie i czuje o co walczymy.
Żarty się kończą.
Tu nie chodzi tylko o KOD.
Tu chodzi o to kto będzie i jak rządził naszym Krajem w dobie globalnych problemów i konfliktów.
Czy paranoicy i szaleńcy czy normalni, mądrzy i odpowiedzialni ludzie.
Odpowiadający za nasze codzienne życie.
I bezpieczeństwo .
Lokalne, globalne, materialne, obyczajowe i każde inne.
Bardziej niż serio.
Wybaczcie .
Bez względu na wszystko powyższe ufam KOD-owi.
Jako dobrowolnemu stowarzyszeniu Ludzi, którzy wiedzą i rozumieją o co i jak walczymy.
Ze świadomością że KOD będzie się przekształcał codziennie.
I nikt nie wie czym będziemy za rok czy dwa.
Ufam Wam Przyjaciele.
Ufam w naszą zbiorową mądrość i dojrzałość.
Ufam w naszą zbiorową mądrość i dojrzałość.
Ufam tylko Wam.
Nie spieprzmy tego w kretyńskich wojenkach o nic.
Ufam Wam , bo po raz pierwszy od czasów legendarnej „Solidarności” poczułem wspólnotę myśli i ducha.
O której, od tamtych czasów, marzyłem .
Dzisiaj łączy nas tak wiele, że to co nas różni jest nieistotne.
W świetle prawdziwych zagrożeń dla każdej/każdego z Nas osobiście jak dla naszego Kraju.
P.S.
Nie wolno nam też dać się zabić pryskającym na nas g….. i nie wolno nam dać się uwieść atakom i prowokacjom.
No pasaran

Walter Chełstowski

sobota, 17 września 2016

Udany PIKOD w przyjaznych Jezioranach


17 września warmińska grupa Komitetu Obrony Demokracji zorganizowała Punkt Informacyjny w Jezioranach. To szczególne dla nas miejsce, ponieważ to tu funkcjonuje portal "Wolne Jeziorany", w którym od wielu miesięcy zwolennicy "dobrej zmiany" umieszczają anonimowe artykuły i komentarze atakujące sympatyków oraz idee KOD. Liczyliśmy trochę na to, że autorzy tego hejtu pojawią się na naszej akcji, jednak widocznie obleciał ich strach i nie odważyli się z nami porozmawiać. Cóż, nie powinniśmy się może specjalnie dziwić, od dawna przecież mieliśmy przeczucie, że w "Wolnych Jezioranach" odwagi nie ma co szukać, skoro nikt nigdy nie potrafił podpisać swoim nazwiskiem obelg i personalnych ataków tam zamieszczanych.

Tymczasem dziś była wspaniała pogoda, w PIKODzie udział wzięło jeszcze więcej osób niż tydzień temu w Olsztynie. Jeziorany są ładnym miastem, pięknie położonym, naprawdę warto było je odwiedzić. Mieszkańcy tej uroczej miejscowości okazali się być pozytywnie nastawieni do KOD. Sporo osób głośno wyrażało swoje poparcie dla nas, zyskaliśmy nowych sympatyków. Było bardzo miło i kulturalnie. Bardzo nas cieszy to, że ludziom z mniejszych miast idee Komitetu Obrony Demokracji są również bliskie.

Z pewnością będziemy chcieli w przyszłości do sympatycznych Jezioran wrócić.

Jakub Jarosławski