poniedziałek, 24 października 2016

Zdjęcia, które przygnębiają...

(Zdjęcie z serwisu Olsztyn24.com)
Takich zdjęć jest coraz więcej. I nie są one z Palestyny, Iraku, Syrii, Afganistanu, czy innego kraju ogarniętego wojną, gdzie przemoc odebrała dzieciom dzieciństwo. To są zdjęcia z 2016 roku. Z Europy. Z Polski. Dzieci w mundurach, z drewnianymi karabinami. Bawią się w wojnę. A w zasadzie to nie one, to ambitni na stanowiskach dorośli przebierają dzieci (chcą awansu, chcą się władzy przypodobać). Przygotowują "ducha" do wojny. Akademie ku czci i z okazji. Dziecięce twarze, postacie w za dużych mundurach. Pełen romantyzm i tragedia w tle. Prawie jak Pomnik Małego Powstańca. A sami się ubierzcie w mundury i weźcie karabiny do ręki. Czemu się dziećmi wyręczacie?

Te zdjęcia przygnębiają... A miały przecież budować ducha patriotyzmu. Przygnębiają przesadą i groteską. Jak radzieccy pionierzy, jak dzieci w stroju ludowym wręczające kwiaty pierwszemu sekretarzowi PZPR. Powrót PRL w całej rozciągłości... Z samokanonizacją wojny i karabinu...

Gdy byłem małym dzieckiem też biegaliśmy patriotycznie z zabawkami-karabinami. Ponad 20 lat po wojnie. Myśmy tej wojny na szczęście nie zaznali. Ale z telewizji ciągle się sączyła (filmy przygodowe, seriale itd.). Czy to dorośli odreagowywali, to co przeżyli? Tylko w małym stopniu. W większości to była propaganda. 20-30 lat po wojnie jako dzieci żyliśmy psychicznie w wojnie. Wtedy Układ Warszawski przygotowywał nas na kolejną wojnę... Filmy wojenne i przysposobienie wojskowe w szkole. Ciągle uczyliśmy się umierać z karabinem. Drewnianym. Ale Układ Warszawski i ZSRR tę wojnę na prawdę przygotowywał. I myśmy mieli być mięsem armatnim. Pozostałyby po Polsce tylko zgliszcza. Teraz to wiemy z ujawnionych dokumentów. Niegdyś tajnych. Mieliśmy w Polsce dobrze rozpoznane zasoby wody głębinowej... bo po nuklearnym ataku, wojska, które by tu przyszły ze wschodu, musiały mieć zapewniona czystą wodę. Na powierzchni nic by nie ocalało... Zostały by tylko ruiny. Jak obecnie w Aleppo.

Przypomina mi się Białoruś lat 90. XX wieku. Tam ciągle II wojna światowa, na ulicy, na uroczystościach, w telewizji, ludzie w mundurach każdego dnia.  Jakby czas się zatrzymał. Ale dla komunistycznej Białorusi (a potem łukaszenkowskiej) historia Białorusi zaczyna się od II wojny światowej. I na niej kończy. Jakby czas się zatrzymał. Życie wojną i przeżywanie tragedii... to uzasadnienie dla dyktatury, życie w poczuciu nieustannego zagrożenia. Wróg czuwa. Na pewno?

Moje dziecko już nie bawiło się w zasadzie w wojnę (chyba że w grach komputerowych). Nie miało zabawek-karabinów. Dorastało normalnie. Jak całe młode pokolenie w wolnej Polsce. 

Psychoza wojny znowu powraca... Do szkół... Znowu apele "patriotyczne" i przysposobienie wojskowe. Jakby nie było pozytywistycznego patriotyzmu. Jakby nie można było by tworzyć wielkości ojczyzny poprzez pracę, sukcesy, wynalazki, wiedzę i uznanie międzynarodowe. Istnieje tylko wojna i dzieci umierające pod gruzami z karabinami w ręku? I nie piszę o Syrii, Nigerii czy innych krajach ogarniętych wojną. Piszę o Polsce w roku 2016.

Byłem szczęśliwy wyrastając w pokoju. Chciałbym tego i dla innych pokoleń.

Stanisław Czachorowski

(Zdjęcie z serwisu Olsztyn24.com)

Subiektywny przegląd prasy - 24.10.2016


Przed nami kolejny tydzień pisowskiej prawdy, czyli będzie jak zwykle. Dużo idiotyzmów, zakłamania, obłudy. Ludzi o mocnych nerwach zapraszam.

1. Rozmowa Dudy ze Sławomirem Dębskim w „Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym” Trzeba przyznać, ze ma gość gadane. Gdyby ktoś go nie znał to uwierzyłby w jego bezstronność, zainteresowanie państwem i obywatelami. Cudeńko dosłownie, a nie prezydent. Jakiż on mądry, wyważony, kochać go to za mało. Ano właśnie, jednak znamy dobrze, co wyprawia na swoim stołeczku. Jak bardzo jest pisowski, jak chce ludziom ręce odcinać, i jedyną jego fuchą jest pilnowanie długopisu. Stąd też jego bajania na temat Polski silnej i sprawiedliwej, o obronie pokoju na świecie, o samodzielności własnej tylko śmieszą. Duda nam się nie udał i nic już tego nie zmieni.

2. Macierewicz otrzymał w sobotę tytuł „Patrioty roku 2016”. Polały się łzy, głos się łamał ze wzruszenia, a największe podziękowania skierował w stronę Ojczulka Rydzyka, którego wpływ na wizerunek obecnej Polski jest przeogromny. I tu się z nim zgadzam. Gdyby nie Ojczulek, bracia Kaczyńscy i sam Macierewicz to jakaż ta Polska byłaby po chamsku tolerancyjna, wrednie demokratyczna, paskudnie otwarta na prawa człowieka. Kiedy o tym pomyślę, ,to aż mnie dreszcz obrzydzenia przechodzi. O, brawo Wam Panowie, jedyni i sprawiedliwi. Brawo, bo o niczym innym nie marzę, by żyć w zacofaniu, ciemnocie i głupocie.

3. Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej nie chcą ekshumacji ciał swoich bliskich. Jednak nie mają nic do powiedzenia, bo PiS tego sobie życzy i tyle. W końcu trzeba udowodnić zamach, trzeba utrzymywać traumę smoleńską w narodzie, bo inaczej pisowska Polska straci legendę, która jest podstawą jej funkcjonowania. Błaszczak stanął kolejny raz na szczycie zaściankowości i ciasnoty umysłowej, mając w nosie zdanie tych, którzy stracili najwięcej. Zgodnie z zasadą „po trupach do celu”.

4. Powoli zbliżamy się do pierwszej rocznicy rządów Szydło , czas więc na podsumowania. Sztandarowe obietnice PiSu mają się dobrze, choć trochę jest z nimi problemów. Program 500 Plus – brak kasy, Mieszkanie 500 Plus – licho wie, bo gdzieś na obrzeżach, bo w wersji minimum. Kwota wolna od podatku czeka cierpliwie, że kiedyś, że może. Bezpłatne leki dla seniorów, lista króciutka i nie dla każdego. Płaca minimalna to pełen sukces, choć rząd ma mało z tym wspólnego, bo koszty podwyżki poniosą pracodawcy. Podatek bankowy to jedna wielka klapa. Kredyty we frankach leżą sobie odłogiem i pewnie poczekają na tyle długo, że ludzie zdążą je spłacić. No i jak? Lud nadal kocha PiS tak dla zasady, ależ się na tym przejedzie.

5. Narodowy Program Mieszkaniowy PiSu pokazuje, jak bardzo na sercu prezesa i spółki leżą obywatele. Wiecie, że przewiduje on likwidację katalogu osób objętych ochroną przed eksmisją? Ten problem dotyczy kobiet w ciąży, emerytów, osób niepełnosprawnych. Kolejny raz możemy się przekonać, że sprawiedliwość i prawo podług PiS ma się nijak do rzeczywistości.

*
Zaskoczeni najnowszymi newsami? Wydaje mi się, że nie. Do jutra.

Tamara Olszewska

Źródło informacji
1. https://www.wprost.pl/kraj/10028078/Andrzej-Duda-Polska-potrzebuje-politykow-glodnych-sukcesu-naszej-Ojczyzny.html
2. http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/533925,antoni-macierewicz-patriota-roku-2016-podziekowal-kaczynskim-olszewskiemu-i-o-rydzykowi.html
3. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20880181,blaszczak-tlumaczy-dlaczego-ekshumacje-ofiar-sa-konieczne.html#MTstream
4. http://www.newsweek.pl/biznes/rok-rzadu-beaty-szydlo,artykuly,399139,1.html?src=HP_Left_Section_2
5. http://wyborcza.pl/7,75398,20878119,eksmisje-plus-czyli-ciemna-strona-programu-mieszkaniowego-pis.html

niedziela, 23 października 2016

Czy już ci wstyd, wyborco PiS?

Miała być dobra zmiana, zapewne w nią wierzyłeś i jej oczekiwałeś. Ale zamiast dobrej zmiany wyszła dojna zmiana. A nawet pazerna. Skok na stanowiska i publiczne pieniądze, mianowanie na stanowiska swoich ludzi (miernych, biernych ale wiernych wodzowi), najczęściej niekompetentnych, od stadnin koni po spółki skarbu państwa. Misiewiczami "dobra" zmiana stoi. Tego wyborco PiS chciałeś i oczekiwałeś? Misiewicze zmian w Polsce nie zrobią - oni się tylko nachapią...

Polacy zostali skłóceniu. Jeszcze nigdy tak nie było, tyle nienawiści, nawet w stanie wojennym. Czy o taką wzajemną nienawiść chodziło? 

Gdzie jest wrak Tupolewa? Gdzie komisja międzynarodowa do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej? Przecież to była wina Tuska, że nie ma wraku i komisji? A teraz od roku cała władza w rekach PiS, z prezydentem RP włącznie. I co? Wynika tylko tyle, że pletli bzdury.

Czy na taką dobrą zmianę liczyłeś, wyborco PiS? Na arenie międzynarodowej straciliśmy już wszystkich sojuszników (Węgry Orbana tez nie są lojalne wobec nas, poza plecami wyśmiewają się z J. Kaczyńskiego), straciliśmy pozycję i uznanie, na które pracowaliśmy przez lata. Polska jest zadłużona jak nigdy dotąd. Minister MON z wielką butą i arogancją wygłasza z trybuny sejmowej banialuki, np. że Rosjanie kupili z Egiptu Mistrale za jednego dolara. To Ci odpowiada?

Dług Polski jest rekordowy i rekordowo szybko rośnie. W gospodarce proponuje się powrót do XIX wieku. We wszystkich wymiarach cofamy się do Polski Rzeczpospolitej Ludowej. O to Ci chodziło? Tego chciałeś?

Coraz więcej środowisk prawicowych, które do niedawna popierały PiS, wypowiada się krytycznie i cofa swoje poparcie. A Ty jeszcze trwasz czy już masz dosyć? Im dłużej popierasz PiS, tym wstyd większy i większy będzie kac moralny. 

Roch Protazy


Fałszowanie historii stało się normą... Na silę się kreuje bohaterów, ocierając się w przesadzie o śmieszność.


Kłamstwa padają każdego dnia, szukane są wydumane afery. Wynikają albo z elementarnej niewiedzy albo buty i arogancji. Że ciemny lud kupi każda bzdurę. Wyborco PiS - jesteś ciemnym ludem? Odpowiada Ci taka rola?

Dzięki gimnazjom dogoniliśmy pod względem jakości edukacji kraje rozwinięte. PiS chce to zniszczyć.

"Przed wprowadzeniem gimnazjów mieliśmy w szkołach zawodowych ponad 80 proc. uczniów, którzy nie radzili sobie w czytaniu ze zrozumieniem. To byli po prostu funkcjonalni analfabeci. Po reformie stopniowo podnosiliśmy te wyniki, aż doszlusowaliśmy do czołówki w OECD (35 wysoko rozwiniętych, demokratycznych państwa świata – red.). A w końcu również wskaźniki naszych najlepszych uczniów podskoczyły. Teraz mamy np. w matematyce więcej dobrych uczniów niż Finlandia." 

"Zwłaszcza matematyka na tym etapie edukacyjnym jest naszą słabością. Nadrabiamy dopiero później, m.in. w gimnazjach, co pokazuje PISA (międzynarodowe badanie umiejętności 15-latków) oraz PIAAC (Międzynarodowe Badanie Kompetencji Osób Dorosłych) – oba dowodzą, że młodzi Polacy są naprawdę dobrze wykształceni. W tym ostatnim badaniu nasi uczniowie pomiędzy 16. a 19. rokiem życia w czytaniu ze zrozumieniem plasują się kilka punktów powyżej średniej krajów OECD, a w matematyce tę średnią osiągają. Jeszcze lepsze wyniki osiągnęli ich młodsi koledzy w PISA . Nieźle jest też w przedziale 16-24 lata, dopiero starsi nam te wyniki "psują". Starsi – czyli ci, którzy nie kończyli gimnazjów, tylko 8-letnią szkołę podstawową." 

#RatujmyPolskieDzieci 

#RatujmyPolskieSzkoły
#BrońmyGimnazjum
#EdukacjaNarodowa

Czytaj cały artykuł: http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/dogonilismy-finlandie-po-reformie-pis-grozi-nam-zacofanie,64,1352 

piątek, 21 października 2016

Subiektywny przegląd prasy - 21.10.2016

Odnoszę wrażenie, że coś w tym pisowskim monolicie pęka. Jeszcze szaleją, jeszcze chcą, jeszcze nas potrują swymi genialnymi pomysłami, ale jakoś impetu w nich mniej, stają się coraz bardziej przewidywalni i powtarzalni, szarzy i byle jacy. Spójrzmy, co dzisiaj wymyślili, zapraszam.

1. Macierewicz otrzyma tytuł Patrioty roku 2016. To decyzja Wydawnictwa Biały Kruk i Stowarzyszenia i. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Decyzja jak najbardziej słuszna. Trzeba przecież nagradzać takich właśnie ludzi. Ludzi, którzy mając teraz władzę, sieją poczucie zagrożenia w narodzie, pchają nas do wojny z Rosją, uwielbiają współpracę z młodymi chłopcami, wielbią chłopców narodowców i kiboli, wydają nasze, ciężko zarobione pieniądze na realizację swoich chorych wizji. Mogę tylko pogratulować Macierewiczowi i instytucjom, które wpadły na tak poroniony pomysł.

2. Mała ciekawostka. Subwencja oświatowa na rok 2017. Mówi o kasie na sześciolatki, podwyżkach dla nauczycieli (aż o 1,3%), zmianach w systemie awansu, ale milczy o kosztach związanych z wygaszaniem gimnazjów. Niektórzy politycy PiS szepcą cichutko, ze jest taki zamysł, by z „twarzą i godnościom własnom” wycofać się z tego genialnego pomysłu. Poczekamy, zobaczymy…

3. No proszę. Duda ustami swojego rzecznika wypowiedział się w sprawie aborcji. Oczywiście podkreśla, że obecna ustawa nie chroni dzieci niepełnosprawnych, co bardzo go boli. Boleje nad odrzuceniem projektu, tego bardzo liberalnego, próbując nam kolejny raz wmówić, że wie, co mówi i taki jest poprawny społecznie. Kiedy padły słowa o gotowości Dudy do rozmów na temat aborcji roześmiałam się szczerze. Już to widzę. Jak przyjdzie co do czego, to podkuli ogonek, chwyci długopis w łapkę i biegiem podpisze, co mu prezes każe.

4. Chazan, ten profesor, co to przed laty kosił równo za aborcję, a teraz się nawrócił i zasłania klauzulą sumienia, ujawnił się w Poznaniu na sympozjum, zorganizowanym przez podobnych mu oszołomów. Spotkanie zostało przerwane przez kobiety z czarnego Protestu. Wyprowadzono je z sali i wtedy padły ciekawe słowa - „że jeśli to kiedyś powtórzą, "sprawa skończy się inaczej". Inaczej, to znaczy, jak? Pobiciem, więzieniem, skazaniem na banicję czy jeszcze gorzej?

5. Mieszkanie Plus dla każdego? Newsweek udowadnia, że zdecydowanie nie. Spójrzmy na tereny, gdzie mają powstawać te mieszkania, na infrastrukturę, wariant zapewne minimum, kryteria wyboru szczęśliwców do takiego mieszkania. Sporo jest problemów, które pokazują, że nie da się tak hop siup i już. I kto będzie winien, gdy PiS przyblokuje się nieco z tą obietnicą? Samorządy, Donald Tusk czy wszyscy święci?

6. KE wydała kolejne już oświadczenie w sprawie polskiej praworządności pisowskiej. Oczywiście prezes i spółka nie przyjmują tego do wiadomości, uważając to za opinię kolesi, wrogów Polski, zdrajców idei polskiej demokracji. Ciekawe, jak skomentują apele od ponad 90 organizacji światowych, nawołujące rząd polski do przestrzegania prawa i zastosowania się do zaleceń KE. Czyżby to kolejni wrogowie Polski? W psychiatrii nazywa się to chyba osobowością paranoiczną.

*
Zderzyły mi się dwa światy. Ten za oknem, pełen PiSu, mocno odrzucający i ten we własnych ścianach; spokojna muzyka, mruczydełko na kolanach, cisza i spokój. Rozglądam się po tym moim świecie i jednak jest dobrze. Łapię tu mnóstwo sił i energii, by wyjść do tego, co za oknem. Wyjść z siła, z ludźmi, których prezes i spółka nie są w stanie powstrzymać. Dobra taka świadomość. Buziaki dla wszystkich i do jutra.

Tamara Olszewska

Źródło informacji
1. https://www.wprost.pl/kraj/10027791/Antoni-Macierewicz-Patriota-Roku-2016.html
2. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/nie-ma-pieniedzy-na-rewolucje-w-szkolach-odwolaja-reforme-zalewskiej/px355g9
3. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Marek-Magierowski-prezydent-uwaza-ze-kompromis-aborcyjny-niewystarczajaco-chroni-dzieci-niepelnosprawne,wid,18551883,wiadomosc.html
4. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20868021,dwie-kobiety-z-czarna-flaga-wdarly-sie-na-scene-podczas-przemowienia.html#MT2
5. http://www.newsweek.pl/biznes/program-mieszkanie-plus-jak-bedzie-wygladal-jakie-warunki-trzeba-spelnic-,artykuly,399076,1.html?src=HP_Section_1
6. http://wyborcza.pl/7,75398,20867768,ponad-90-organizacji-z-calego-swiata-pisze-do-dudy-i-szydlo.html

Dlaczego rodzice są przeciw likwidacji gimnazjów?

(Dane statystyczne - najwięcej agresji jest w szkołach podstawowych)

Obalamy kolejny mit. Zgodnie z obiegową opinią największa skala przemocy występuje w gimnazjach, ale analiza badań opublikowanych przez Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku pokazuje, że nie ma to odbicia w rzeczywistości. Z badań wynika bowiem, że w największym stopniu przemoc szkolna dotyczy uczniów szkół podstawowych, mniejsza jest jej skala w gimnazjach. A przecież głównym argumentem zwolenników likwidacji gimnazjów jest rzekomo występująca tam agresja i patologia wśród uczniów. Problemu nie należy lekceważyć, szkoły powinny zapobiegać przemocy. Ale czy stłoczenie uczniów w wieku od sześciu do piętnastu lat, w tej samej placówce, w tym zadaniu pomoże?

Kto skorzysta na reformie ministry Zalewskiej?


Chyba już widać prawdziwych beneficjentów "dobrej" zmiany w edukacji. Będą to wydawnictwa, organizatorzy szkoleń i realizatorzy kolejnych studiów dla nauczycieli. Nie będą to uczniowie. Nie będą beneficjentami też nauczyciele (w dużym stopniu pracę stracą nauczyciele przyrody z podstawówek). Bowiem to nauczycieli najpierw pozwalniają a potem nauczyciele zapłacą z własnych pieniędzy za przekwalifikowanie i zdobycie uprawnień, pozwalających na pracę.  Uczniowie stracą, bo chaos reorganizacji, brak podstaw programowych i sensownych podręczników odbije się na jakości nauczania. Zapłacą także rodzice większymi wydatkami na "wyprawki" szkolne. Stracą także samorządy, czyli my wszyscy.

Czy trzeba tak wielkiej demolki i tak wielu stratnych, by "ktoś" mógł zarobić? Jeszcze jest czas by zatrzymać te szkodliwa zmianę.

Stanisław Czachorowski


"Zapowiadane zmiany w oświacie nie uwzględniają sytuacji prawie 20 tys. pedagogów, których kwalifikacje nie przystają do nowego podziału na przedmioty nauczania." - czytaj więcej 

czwartek, 20 października 2016

Uda im się?

Oszaleli szaleńcy obojga płci.
Pełni nienawiści.
Głupcy bez cienia wiedzy i rozumienia czegokolwiek.
Skrajnie niebezpieczni wariaci i wariatki.
Klęczą pokornie, całują w pierścienie i nie tylko w nie.
Dla władzy,kasy, zaszczytów i stanowisk.
Gotowi na wszystko.
Aby tylko to utrzymać na zawsze.
Jeszcze nie mają mundurów.
Choć o nich marzą.
Idą równym krokiem.
Coraz głośniejszym.
Coraz bardziej marszowym.
Pod ich buciorami ginie wszystko.
Czego nigdy nie zrozumieją.
Bo po co mają rozumieć ?
"Teraz K..... My" .
Na ich sztandarach i ustach.
Jeszcze tylko chwila.
Uda im się?

Subiektywny przegląd prasy - 20.10.2016

Chyba się powtarzam, ale naprawdę nie mogę wyjść z podziwu nad ułańską fantazją prezesa i spółki, ich zakłamywaniem rzeczywistości i wielką wiarą, że nikt tego nie widzi. Zapomniałam, jak to się nazywa w psychiatrii. Zapraszam.

1. Nowoczesna wystąpiła z propozycją rozszerzenia katalogu przestępstw z nienawiści. Uważam, że całkiem słusznie, bo postępująca za przyzwoleniem władzy radykalizacja roztacza się na coraz więcej ludzi, wykluczanych nie tylko z powodu koloru skóry czy wyznania. Oczywiście jednak PiS jest przeciwne. Wśród wielu argumentów pada jeden, który wyraźnie pokazuje, że coś nie tak z intelektem. Wpadło im do głowy, że może to doprowadzić do sytuacji, kiedy np. pedofilia nie będzie podlegała karze, bo to przecież niby choroba, a temu mówią zdecydowane nie. O ranyyyy, skąd oni biorą takie pomysły?

2. Macierewicz wciąż błądzi w mgle smoleńskiej i od czasu do czasu rzuca nam jakąś petardę, która potwierdzi jego tezy o zbrodni. Od kilku dni katuje nas jakimś nagraniem, na których Donald Tusk rozmawia sobie serdecznie z Putinem i ta rozmowa to najważniejszy teraz dowód w sprawie. Jak się okazuje, całe nagranie dotyczy wydarzeń po katastrofie i spokojnie sobie siedzi w internecie, by każdy mógł się z nim zapoznać. Nie wiem, jak trzeba patrzeć i czytać, by złapać w nim jakiekolwiek elementy przestępcze. A może wystarczy być po prostu Macierewiczem, który tam sięga, gdzie wzrok i słuch nie sięgają? No doprawdy, jestem cała wstrząśnięta.

3. Uwaga! Misiewicz znowu nam się objawił. Wydawałoby się, że prezes zadziałał, skarcił, wywalił kogo trzeba, bo przecież on jest pierwszym wojownikiem z patologią polityczną. A jednak, co niektórzy uwierzyli, że już po problemie, że można odpuścić, bo naród głupi pamięć ma krótką. Przyczaił się więc nasz tygrysek i nagle hooop, powraca w wielkim stylu i prowadzi odprawę dla oficerów na temat szkolenia Obrony Terytorialnej. Znowu na swoim miejscu, przy swoim guru z błędnymi oczkami. Ciekawe, jak to teraz wytłumaczą.

4. Monotonnym głosikiem poinformowała nas Szydło, że od października 2017 będziemy mogli cieszyć się pięknem wcześniejszej emerytury. Obiecała kobieta i słowa dotrzymuje, choć krążą słuchy, że to jednak nie za rok, ale dwa, bo kasy brak. Spokojnie Polak prawdziwy cierpliwy to poczeka, nawet jeśli dłużej. Przecież chęci się liczą an ie fakty.

5. Kolejny problem na horyzoncie. Możemy stracić kasę z funduszy unijnych. Zobowiązaliśmy się, że zmniejszymy średni deficyt do 1% PKB, co powinno nas zabezpieczyć przed skutkami kryzysu gospodarczego. Obecny rząd solenne obiecał spełnić ten warunek, ale szanse na to marne. Polityka finansowa zaczyna wołać o pomstę do nieba i jeśli władza nie spełni zobowiązań, których się dobrowolnie podjął to możemy się wpędzić w niezły kanał. Oczekujmy więc za niebawem kolejnych wrzasków, jak to KE robi nas w konia, bo nas nie lubi, a my przecież tacy wspaniali.

*
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Porządzi sobie prezes jeszcze troszkę, głupot narobi, zniszczy, co się da, a nas to może czegoś nauczy? Może wyjdziemy z PiSowskiej Polski mądrzejsi? Miłego popołudnia i do jutra.

Tamara Olszewska

Źródło informacji
1. http://wyborcza.pl/7,75398,20860832,prokuratura-ziobry-nie-chce-walczyc-z-nienawiscia-bo-obawia.html
2. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20862109,jest-calosc-wstrzasajacego-nagrania-ze-smolenska-pokazuje.html#MT2
3. https://www.wprost.pl/kraj/10027683/Misiewicz-powrocil-Juz-wiemy-czym-sie-zajmuje.html
4. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/obniza-wiek-emerytalny-ale-dopiero-za-dwa-lata/v8xglly
5. http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/985947,deficyt-budzetowy-fundusze-unijne.html

środa, 19 października 2016

Ministerstwo w krainie badań, czyli co wynika (a co nie) z prac naukowych o gimnazjach

Niniejszy tekst ma formę listu do minister Anny Zalewskiej, ponieważ został wysłany do Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach konsultacji ustawy „Prawo oświatowe”.

Szanowna Pani Minister,
Niniejszy list kieruję do Pani w trybie konsultacji społecznych projektu ustawy „Prawo oświatowe”. Chcę się odnieść od głównej zmiany zaproponowanej w projekcie ustawy, a zatem do przywrócenia 8-letniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum ogólnokształcącego przy jednoczesnym zlikwidowaniu gimnazjum, jako odrębnego etapu edukacyjnego. W uzasadnieniu projektu wymienia się kilka argumentów na rzecz takiego rozwiązania i przywołuje się artykuły naukowe mające przemawiać za reformą ustroju szkolnego. Czytelnik może odnieść wrażenie, że środowisko naukowe popiera proponowane zmiany, albo ma wpływ na ich kształt. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Co więcej, sposób wykorzystania wyników badań w uzasadnieniu projektu ustawy jest manipulacją, która godzi w wiarygodność Ministerstwa Edukacji Narodowej, zainteresowanych badaczy, a przede wszystkim w dobro interesariuszy planowanych przedsięwzięć.
MEN argumentuje, że gimnazja nie spełniły pokładanych w nich nadziei w zakresie wyrównania szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk. Z takim twierdzeniem trudno polemizować, gdyż konkluzja zależy od tego, jak rozbudowane miało się w tej kwestii oczekiwania. Autorzy uzasadnienia, którzy ubolewają, że „nadal uczniowie o słabszym statusie społeczno-ekonomicznym częściej osiągają gorsze wyniki niż ich koledzy z bardziej zasobnych domów”, muszą zdać sobie sprawę, że póki co żaden system szkolny na świecie nie jest w stanie zmienić tej reguły. Możemy tylko próbować.
Ministerstwo, powołując się na artykuł Z. Sawińskiego opublikowany w periodyku „Edukacja” (dostępny tutaj) deklaruje, że badania PISA z lat 2000-2012 nie wskazują, aby wprowadzona 1999 r. reforma przyczyniła się do osłabienia powiązań między statusem społecznym rodziców, a osiągnięciami uczniów. Przywołany artykuł (którego teza faktycznie brzmi mniej więcej tak, jak podaje MEN) dotyka wpływu gimnazjów na równość szans w sposób dość powierzchowny, opierając się głównie na współczynnikach korelacji między miarą rodzicielskiego statusu a wynikami testu PISA oraz wyborem ścieżki edukacyjnej przez ucznia. Każdy głos badacza jest ciekawy, a sam autor przyznaje (w późniejszej wypowiedzi na łamach tego samego pisma –nr 2/137 – tutaj), że chodziło mu o „włożenie kija w mrowisko” i wywołanie dyskusji wśród badaczy. Jednak wiążące analizy wyrównawczej roli szkoły są na ogół o wiele bardziej złożone pod względem koncepcyjnym i metodologicznym. Żeby się o tym przekonać nie trzeba wertować całych roczników naukowych pism. Wystarczy sięgnąć po drugi z artykułów, na który powołuje się ministerstwo, autorstwa M. Sitka, opublikowany w tym samym czasopiśmie „Edukacja” (dostępny tutaj). Autor zaznacza już w tytule, że jest to polemika z wnioskami Z. Sawińskiego. M. Sitek przeprowadza własne analizy na danych PISA i stwierdza na ich podstawie, że w okresie 2000-2012:
  1. Zmniejszyło się zróżnicowanie wyników, co było przede wszystkim zasługą poprawy wyników najsłabszych uczniów;
  2. Zmniejszyły się różnice między uczniami o niskim i wysokim statusie społeczno-ekonomicznym;
  3. Zmniejszył się wpływ pochodzenia społecznego na wybór szkoły ponadgimnazjalnej.
Przedmiotem troski ekspertów MEN jest także fakt, że zróżnicowanie umiejętności uczniów szkół ponadgimnazjalnych (między różnymi typami szkół) jest dzisiaj podobne jak w roku 2000, kiedy do liceum ogólnokształcącego lub szkoły zawodowej szło się po ukończeniu ośmioletniej szkoły podstawowej. Dr Sitek pokazuje w swoim artykule coś zupełnie przeciwnego: te różnice, odzwierciedlone w wynikach tzw. krajowej części testów PISA nie tylko zmalały, ale stało się tak głównie dzięki poprawieniu się osiągnięć uczniów trafiających do zasadniczych szkół zawodowych, którzy najbardziej skorzystali na nauce w gimnazjum. Skoro ministerstwo zna treść tego artykułu (powołuje się na niego na stronie 2 uzasadnienia ustawy), to proponowałbym, dla intelektualnej higieny: albo zastosować się do konkluzji autora, albo nie podpierać się jego badawczym autorytetem.
Argumentacja MEN, przedstawiona w uzasadnieniu projektu ustawy, w ogóle nie uwzględnia faktu, że wpływ gimnazjum na osiągnięcia uczniów ma złożony charakter i jest wypadkową co najmniej dwóch głównych elementów reformy gimnazjalnej:  
  1. Wydłużenia kształcenia ogólnego dla wszystkich uczniów z 8 do 9 lat, co oznacza opóźnienie selekcji uczniów do szkół zawodowych i ogólnokształcących
  2. Przenoszenia uczniów po sześciu klasach szkoły podstawowej do nowego środowiska, co wiąże się zarówno z pozytywnymi bodźcami, jak z rozmaitymi utrudnieniami w życiu uczniów i szkół
Uzasadnienie projektu ustawy koncentruje się wokół problemów związanych z tym drugim aspektem, przy czym korzyści z homogeniczności środowiska szkolnego mają przemawiać za powrotem do modelu ośmioklasowej szkoły podstawowej. Autorzy uzasadnienia nie odnoszą się ani słowem do faktu, że MEN likwiduje także pierwszy element reformy gimnazjalnej, skracając czas kształcenia ogólnego z dziewięciu do ośmiu lat. Tymczasem, o ile pytanie o bilans korzyści i strat związanych ze zmianą szkoły po sześciu latach jest trudne i debata na ten temat wydaje się potrzebna, to zdecydowana większość badań wykazuje korzystne skutki wydłużania kształcenia ogólnego, szczególnie dla słabszych uczniów. Międzynarodowy przegląd tego rodzaju analiz oferują np. Raudenbush i Eschman tutaj. Jednak by nie posiłkować się tylko zagranicznymi danymi, warto też zajrzeć do artykułu M. Jakubowskiego, H.A Patrinosa et al. (tutaj), w którym autorzy pokazują, że korzystny efekt reformy gimnazjalnej na wyniki polskich uczniów w PISA polega w dużej mierze na opóźnieniu podziału rocznika na różne typy szkół i zwiększeniu liczby godzin nauczania poszczególnych przedmiotów.
Paradoksalnie, w ministerialnym uzasadnieniu projektu ustawy czytamy: „Z wielu badań wynika, że selekcjonowanie uczniów do różnego typu szkół nie sprzyja ani podnoszeniu wyników ani wyrównywaniu szans”. Zgadzając się z tym zdaniem, jestem zmuszony stwierdzić, że propozycje MEN prowadzą właśnie do przyspieszenia selekcji uczniów.
Ważne jest także zrozumienie, że wyrównawcza rola szkoły nie ogranicza się do zmniejszenia różnic w wynikach jakiegokolwiek egzaminu. Badania prowadzone w wielu krajach świata dotyczą także losów uczniów po zakończeniu edukacji, w tym ich kariery zawodowej, dochodów, życia rodzinnego, zadowolenia z życia, poziomu zdrowia itd. W gruncie rzeczy te odległe efekty kształcenia są ważniejsze, choć trudniejsze do zbadania, niż zróżnicowanie wyników testu.
Mamy bardzo niewiele tego rodzaju badań odnoszących się wpływu polskiej reformy edukacji z 1999 roku. Ostatnio jednak para węgierskich badaczy (L.F.Drucker i D. Horn) opublikowała raport (dostępny tutaj), z którego wynika, że reforma gimnazjalna w Polsce zwiększyła szanse absolwentów na znalezienie pracy oraz wpłynęła na wzrost ich wynagrodzeń. Efekty te wystąpiły szczególnie w grupie uczniów osiągających najsłabsze wyniki edukacyjne.
Odnośnie homogeniczności szkoły, jako źródła sukcesu dydaktycznego – jest o czym rozmawiać. Ministerstwo przytacza wnioski z ciekawego artykułu J. Herczyńskiego i Anety Sobotki, pokazującego duże zróżnicowanie modeli ustrojowych gimnazjum – od „zbiorczego”, w którym spotykają się absolwenci kilku lub kilkunastu szkół podstawowych, po gimnazja, w których kształcą się absolwenci tylko jednej podstawówki. Artykuł można przeczytać tutaj. Jedna z obserwacji autorów artykułu polega na tym, że średni przyrost umiejętności uczniów w takich homogenicznych gimnazjach jest wyższy, w porównaniu do tych, które przyjmują uczniów z różnych szkół podstawowych. MEN błędnie interpretuje ten wynik jako kluczowy argument za przywróceniem ośmioklasowej szkoły podstawowej. Jeśli już w ogóle rozumować w tym duchu, to cytowany artykuł stanowi wstęp do debaty, a nie jej konkluzję. To, że obecnie uczniowie w jednolitych szkołach robią większe postępy niż w społecznie zróżnicowanych, nie oznacza wcale, że ci ze zróżnicowanych gimnazjów uczyliby się lepiej zostając dłużej w szkole podstawowej zamiast przechodzić do gimnazjum. Choćby dlatego, że te homogeniczne gimnazja, będące de facto przedłużeniem danej szkoły podstawowej, nie powstają losowo, ale w konkretnych nie zbadanych dotąd szczegółowo okolicznościach. Może na przykład tam, gdzie władze samorządowe widzą dobre warunku do nauki i dobrych nauczycieli? Może częściej w regionach, gdzie w ogóle szkoły osiągają lepsze wyniki? Nie wiedzą tego ani autorzy artykułu (bo nie taki był przedmiot ich dociekań), ani ministerstwo. Jak w takim razie może podejmować w oparciu o te dane decyzję rewolucjonizującą system edukacji w Polsce?
Uzasadnienie projektu ustawy Prawo oświatowe odwołuje się także (tym razem bez wymieniania autora) do badań zespołu prof. Dolaty, który wskazuje na niepokojący trend różnicowania się gimnazjów w dużych miastach. Jest to niewątpliwie negatywne zjawisko, niezgodne z intencjami twórców reformy gimnazjalnej. Jednocześnie badania pokazują, że owa selekcja raczej nie występuje w środowisku wiejskim. Wyniki badań prof. Dolaty (dostępne m.in. tutaj) sugerują, że warto przyjrzeć się procedurom rekrutacji do gimnazjów oraz ich rejonizacji w dużych miastach. Nie sugerują powrotu do ośmioklasowej podstawówki.
Zdaję sobie sprawę, że śledzenie debaty naukowej może być trudne dla osób nie mających na co dzień do czynienia ze skomplikowanymi technikami analitycznymi. Proszę jednak Panią Minister o wzięcie pod uwagę faktu, że:
  1. Żaden z autorów badań, które przywołuje MEN, nie postuluje likwidacji gimnazjów.
  2. Autorzy trzech spośród czterech prac uwzględnionych (bezpośrednio lub pośrednio) w uzasadnieniu projektu ustawy, podpisali się niedawno pod protestem badaczy edukacyjnych przeciwko planom ministerstwa. Obok nich podpisało się 80 innych naukowców
Zapytam retorycznie: Czy może być mocniejszy dowód, że działania MEN nie mają oparcia w badaniach naukowych nad polskimi gimnazjami?
Jest faktem, że prace polskich badaczy wskazują na różne słabości modelu gimnazjalnego w jego obecnej formie. Wnioski z badań można wykorzystać w celu poprawienia funkcjonowania gimnazjów. Wbrew pozorom jest to system bardzo młody, który dopiero krzepnie. Ministerstwo Edukacji Narodowej znalazłoby w środowisku badaczy edukacyjnych uznanie i merytoryczne wsparcie, gdyby zechciało zainwestować siły w dokończenie reformy gimnazjalnej, zamiast w jej niweczenie. Zmiany proponowane w projekcie ustawy Prawo oświatowe, przynajmniej w odniesieniu do gimnazjów, opierają się bowiem na błędnej diagnozie problemu i nie doprowadzą do poprawy jakości oświaty. Najlepszym rozwiązaniem byłoby obecnie wstrzymanie prac nad ustawą i dokonanie rzetelnej refleksji. Doświadczenie poprzedniego rządu powinno uczyć, że zasada „reformuję, bo mogę” obraca się zarówno przeciwko interesariuszom, jak autorom reform.
Mikołaj Herbst
Wykorzystana literatura:
Dolata, R., Jasińska, A. i Modzelewski, M. (2012). Wykorzystanie krajowych egzaminów jako instrumentu polityki oświatowej na przykładzie różnicowania się gimnazjów w dużych miastach. Polityka Społeczna, Numer tematyczny 1
Drucker L.F., Horn, D. (2016) Decreased tracking, increased earning: Evidence from the comprehensive Polish educational reform of 1999, Budapest Working Papers on the Labour Market BWP2016/2
Herczyński, J. Sobotka A. (2015). Ustrojowe modele gimnazjum, Edukacja 4(135)
Jakubowski, H.A. Patrinos, E.E. Porta EE et al. (2010) The Impact of the 1999 Education Reform in Poland. World Bank Policy Research Working Paper (5263).
Jakubowski, H.A. Patrinos, E.E. Porta et al. (2016) The effects of delaying tracking in secondary school: evidence from the 1999 education reform in Poland. Education Economics 24(6)
Raudenbush, S. W. i Eschmann, R. D. (2015). Does schooling increase or reduce social inequality? Annual Review of Sociology, 41
Sawiński, Z. (2015). Gimnazja wobec nierówności społecznych, Edukacja 4(135)
Sitek, M. (2016). Zmiany w nierównościach edukacyjnych w Polsce, Edukacja 2(137)