Autorytaryzm pociąga (niektórych), bo wydaje się, że decyzje szybciej będą podejmowane. I teraz są. Myśli prezes a cała reszta wiernie wykonuje. Bez refleksji, bez dyskusji. Stare przysłowie mówi "trzy razy pomyśl zanim raz coś zrobisz." Właśnie z tego powodu demokracja jest sprawniejsza niż autorytaryzm. Pozwala na namysł, dyskusję, zastanowienie się. Decyzje co prawda powstają dłużej, ale za to są trwalsze, sensowniejsze, mądrzejsze.
Efektem dwuletniej kadencji PiS jest... praktyczny brak sojuszników Polski. Ze wszystkimi sąsiadami jesteśmy skłóceni. Na początku była tylko histeria antyrosyjska (beż żadnego pomysłu i planu), potem doszła antyniemieckość, antyeuropejskość, antyukraińskość. Nawet Węgry są wątpliwym i niepewnym sojusznikiem. Co można zyskać w walce na wszystkie fronty? Teraz rozpoczęła się kampania antyizraelska i antyamerykańska. I nie wynika to z jakiejś zaplanowanej strategii, to efekt partaczenia i bubli (efekt misiewiczów). Tak jakoś wyszło... Bo kadry są przypadkowe.
W systemie autorytarnym (w jakim niewątpliwie jesteśmy) liczy się wierność i posłuszeństwo, nadsłuchiwanie co zadowoli "króla". Do głosu dochodzą przede wszystkim koniunkturaliści i miernoty wszelkiej maści. Bo główną zaletą jest "być wiernym i lojalnym". Kwitnie więc nepotyzm, korupcja i nieudacznictwo. Tak jest zawsze w systemie autorytarnym, nie tylko teraz.
Walka ze wszystkimi, najpierw z wyimaginowanymi wrogami w kraju: z wdowami ubeckimi, drugim sortem, komuną i czym tam jeszcze (kto spamięta te obraźliwe sformułowania). Teraz systematycznie dołączają inni. Wrogiem jest już każdy: studenci-obcokrajowcy z Erasmusa, ukraińscy pracownicy, czeczeńskie kobiety i dzieci, uchodźcy, polskie rodziny wielokulturowe, muzułmanie, polscy Tatarzy, zagraniczni lekarze, naukowcy, pracownicy zagranicznych korporacji czy kebabów a nawet osoby z innego miasta czy osiedla! Nie mówiąc o kibicach innego klubu. Wróg to wróg. Się nie myśli, się działa....
Zaletą systemów demokratycznych jest trójpodział władzy i dyskusja, przekonywanie. Z dyskusji rodza się mądre decyzje. Tego nam teraz brakuje. Bardzo brakuje.
Na koniec cytat z wywiadu z Robertem Makłowiczem:
"Miałem wiele zastrzeżeń do tego, co się tu działo po 1989 roku, ale atmosfera teraz wydaje mi się wyjątkowo duszna. Nobilitowanie kiboli i narodowców na prawdziwych patriotów jest rzeczą nie do zniesienia dla człowieka myślącego, dla człowieka, który wie, że kuchnia jest systemem naczyń połączonych. I ta epatacja wszystkim, co narodowe… Naprawdę, to tak jakbyśmy mieli zachwiane poczucie własnej wartości. Ja go nie mam – mówi Robert Makłowicz. (...)
Jesteśmy narodem chłopskim, który udaje naród szlachecki. Mówimy do siebie per "pan", "pani", czego poza Czechami żaden naród słowiański nie robi. (...)
Tylko na krótką metę można rządzić ludźmi, wywołując w nich poczucie lęku. A poczucie lęku u ludzi niewykształconych prowadzi do tego, że się krzywdzi najwierniejszych synów tej ziemi. Polscy Tatarzy jeszcze w dwudziestoleciu mieli swoją formację jazdy w Wojsku Polskim, oddawali swe życie za ojczyznę – pod Orłem Białym, ale też proporczykami z półksiężycem i gwiazdą. I teraz, na fali tego zidiocenia, jakiś debil wrzuca im świńskie łby do meczetu. Byłem jesienią na uroczym przyjęciu w Kruszynianach. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób, z żoną byliśmy tam niemal jedynymi rzymskimi katolikami – wśród prawosławnych i muzułmanów. Czy to nie byli Polacy?" [wytłuszczenia S.Cz.]
źródło: https://kultura.onet.pl/wywiady-i-artykuly/robert-maklowicz-czy-to-nie-byli-polacy-dostalbym-w-ryj-gdybym-sie-ich-spytal/cx87jhf
Szyby już wybijają kamieniami... Co będzie dalej?
Stanisław Czachorowski
Serwis informacyjny powstał pod koniec 2015 roku, na fali sprzeciwu wobec łamania podstawowych zasad demokracji, praworządności a także zwykłej przyzwoitości w relacjach łączących rządzących i obywateli, w czasie protestów Komitetu Obrony Demokracji z województwa warmińsko-mazurskiego i terenów ościennych.
poniedziałek, 5 lutego 2018
niedziela, 4 lutego 2018
Spotkanie z posłanką na Sejm RP Katarzyną Lubnauer
Serdecznie zapraszam mieszkańców Olsztyna oraz regionu Warmii i Mazur na spotkanie z Przewodniczącą .Nowoczesnej i posłanką na Sejm RP Katarzyną Lubnauer oraz z moją osobą. Spotkanie odbędzie się 10 lutego (sobota) o godzinie 14:00 w Hotelu Wileńskim w Olsztynie.
Mirosław Pampuch
Nasiąknięta faszyzmem podwórkowym skorupka właśnie trąca...
Czasy takie, że warto przypomnieć teks napisany w sierpniu 2016 roku. Wtedy był czas wakacji ale złego początki były bardzo już widoczne.
Czas wakacji sprzyja wspominaniu. A wycieczki takie wspominanie dodatkowo prowokują. Odwiedzamy miejsca a jednocześnie przenosimy się w czasie. Chcę przypomnieć parę epizodów z dzieciństwa w konfrontacji z obchodzonymi uroczyście rocznicami państwowymi.
Górne zdjęcie wykonałem na wycieczce, w małym mazowieckim miasteczku, na bocznej ulicy. Stary, rozwalający się dom, miejsce okazjonalnych spotkań, chyba młodzieży. I miejsce bazgrania po ścianie. Zazwyczaj w takich miejscach są brzydkie, niecenzuralne słowa i "zaklęcia" klubów sportowych. Czasem inne wyartykułowanie tego, co w duszy gra lub co się bezmyślnie powtarza. Tego "napisu" (namalowanych znaków) nie zrobili ani niemieccy turyści ani imigranci. To namazali nasi, tutejsi. Symbol niemieckich faszystów i obok polski znak, polskich faszystów-nacjonalistów (Polska dla Polaków itd.). I to w miasteczku, które nadzwyczaj ucierpiało w czasie niemieckiej, faszystowskiej okupacji. Kilkadziesiąt metrów dalej, w bardziej oficjalnym miejscu jest pomnik, tych co zginęli z rąk niemieckich faszystów.
Czy przejmować się jakimiś napisami na przystanku lub na ruderze? Przecież to margines, patologia. Tak? To dlaczego takie znaki widzę na firmowanych przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość (legalna władza, wybrana, jakby nie patrzył!) uroczystościach narodowych i państwowych?
Czym skorupka na podwórku nasiąknie, nasączana medialną, oficjalną propagandą, tym na ulicy trąci. I nie tylko napisami.
Jacy bohaterowie takie i zabawy...
1 sierpnia 2016 rok, Warszawa, masowe i uroczyste obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Dużo ludzi. Krwawa i tragiczna ofiara Polski w nieludzkiej wojnie. I takie same znaki na oficjalnych pochodach nacjonalistów (zdjęcie obok, pobrane z internetu). Swastyka oficjalnie jest zakazana, ale pojawia się w nowej wersji, słowiańskiej, polskiej. Afirmacja i legalizacja podwórkowej chuliganerii? Uzewnętrznienie nastrojów?
W czasach mojego dzieciństwa na podwórku, a zwłaszcza w czasie wakacji, bawiliśmy się w Indian. Winnetou. Gumka od wecków na głowie, zatknięte pióro gęsie, czasem bocianie, albo zwykle, od gołębia. Łuk z patyka i ... walka o sprawiedliwość i wyzwolenie uciśnionych. Jacy bohaterzy takie i zabawy... Czasem bawiliśmy się w wojnę, walczyliśmy oczywiście z "niemcami-faszystami". Dlaczego taka tematyka? Bo takie filmy "leciały" w telewizji, takie czytaliśmy książki. Bym zapomniał, był jeszcze Zorro.
Młody człowiek chce stanąć bohatersko po stronie dobra. Bohaterów i wzory czerpie z mediów (literatury, lektur szkolnych)... i rozmów domowych. Choć bardziej z mediów. A czym nasiąknie, tym potem żyje. Polscy nacjonaliści wzorują się także na faszystach. Są obecnie oficjalnie gloryfikowani jako patrioci... Co musieli czuć żyjący powstańcy warszawscy, gdy widzieli faszystowskie znaki... z którymi walczyli? Co czują ludzie, znający historię, gdy patrzą na telewizyjne relacje z Warszawy? Co czują owi "patrioci" przechodząc z faszystowskimi znakami i gestami obok pomników ofiar faszystów.
Rodzice - patrzcie w co i jak bawią się Wasze dzieci na podwórku. Przejdźcie się po zakamarkach uliczek i zaułków. Takiej Polski chcecie? Ona już wyłazi na ulicę. To nie jest zabawa. To jest życie. Jacy bohaterzy takie i zabawy... W domu nie mam telewizora. Ale w czasie wakacyjnych podróży mam okazję zobaczyć co "nadają" w państwowej telewizji. Tak siermiężnej, prymitywnej i wypaczającej propagandy dawno nie widziałem. Przypomina mi to czasy "głębokiej komuny". Zakłamywanie historii idzie szeroką falą. Tego nie robią kosmici, za tą wykrzywiającą propaganda stoją konkretni ludzie. Z imionami, nazwiskami, z rodziną...
Jacy bohaterzy takie i zabawy... Ale burza wywołana przez te niemądre "zabawy" nas dotkliwie doświadczy...
Stanisław Czachorowski
03.08.2016 Czym skorupka za młodu w mediach nasiąknie, tym później na ulicy trąci
Czytaj także: Młodzi ludzie chwalący Hitlera? Jest rok 2017 ! Ignorancja i groza…
Czas wakacji sprzyja wspominaniu. A wycieczki takie wspominanie dodatkowo prowokują. Odwiedzamy miejsca a jednocześnie przenosimy się w czasie. Chcę przypomnieć parę epizodów z dzieciństwa w konfrontacji z obchodzonymi uroczyście rocznicami państwowymi.
Górne zdjęcie wykonałem na wycieczce, w małym mazowieckim miasteczku, na bocznej ulicy. Stary, rozwalający się dom, miejsce okazjonalnych spotkań, chyba młodzieży. I miejsce bazgrania po ścianie. Zazwyczaj w takich miejscach są brzydkie, niecenzuralne słowa i "zaklęcia" klubów sportowych. Czasem inne wyartykułowanie tego, co w duszy gra lub co się bezmyślnie powtarza. Tego "napisu" (namalowanych znaków) nie zrobili ani niemieccy turyści ani imigranci. To namazali nasi, tutejsi. Symbol niemieckich faszystów i obok polski znak, polskich faszystów-nacjonalistów (Polska dla Polaków itd.). I to w miasteczku, które nadzwyczaj ucierpiało w czasie niemieckiej, faszystowskiej okupacji. Kilkadziesiąt metrów dalej, w bardziej oficjalnym miejscu jest pomnik, tych co zginęli z rąk niemieckich faszystów.
Czy przejmować się jakimiś napisami na przystanku lub na ruderze? Przecież to margines, patologia. Tak? To dlaczego takie znaki widzę na firmowanych przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość (legalna władza, wybrana, jakby nie patrzył!) uroczystościach narodowych i państwowych?
![]() |
| (1. sierpnia 2016 roku, Warszawa, źródło zdjęcia) |
Czym skorupka na podwórku nasiąknie, nasączana medialną, oficjalną propagandą, tym na ulicy trąci. I nie tylko napisami.
Jacy bohaterowie takie i zabawy...
1 sierpnia 2016 rok, Warszawa, masowe i uroczyste obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Dużo ludzi. Krwawa i tragiczna ofiara Polski w nieludzkiej wojnie. I takie same znaki na oficjalnych pochodach nacjonalistów (zdjęcie obok, pobrane z internetu). Swastyka oficjalnie jest zakazana, ale pojawia się w nowej wersji, słowiańskiej, polskiej. Afirmacja i legalizacja podwórkowej chuliganerii? Uzewnętrznienie nastrojów?
W czasach mojego dzieciństwa na podwórku, a zwłaszcza w czasie wakacji, bawiliśmy się w Indian. Winnetou. Gumka od wecków na głowie, zatknięte pióro gęsie, czasem bocianie, albo zwykle, od gołębia. Łuk z patyka i ... walka o sprawiedliwość i wyzwolenie uciśnionych. Jacy bohaterzy takie i zabawy... Czasem bawiliśmy się w wojnę, walczyliśmy oczywiście z "niemcami-faszystami". Dlaczego taka tematyka? Bo takie filmy "leciały" w telewizji, takie czytaliśmy książki. Bym zapomniał, był jeszcze Zorro.
Młody człowiek chce stanąć bohatersko po stronie dobra. Bohaterów i wzory czerpie z mediów (literatury, lektur szkolnych)... i rozmów domowych. Choć bardziej z mediów. A czym nasiąknie, tym potem żyje. Polscy nacjonaliści wzorują się także na faszystach. Są obecnie oficjalnie gloryfikowani jako patrioci... Co musieli czuć żyjący powstańcy warszawscy, gdy widzieli faszystowskie znaki... z którymi walczyli? Co czują ludzie, znający historię, gdy patrzą na telewizyjne relacje z Warszawy? Co czują owi "patrioci" przechodząc z faszystowskimi znakami i gestami obok pomników ofiar faszystów.
Rodzice - patrzcie w co i jak bawią się Wasze dzieci na podwórku. Przejdźcie się po zakamarkach uliczek i zaułków. Takiej Polski chcecie? Ona już wyłazi na ulicę. To nie jest zabawa. To jest życie. Jacy bohaterzy takie i zabawy... W domu nie mam telewizora. Ale w czasie wakacyjnych podróży mam okazję zobaczyć co "nadają" w państwowej telewizji. Tak siermiężnej, prymitywnej i wypaczającej propagandy dawno nie widziałem. Przypomina mi to czasy "głębokiej komuny". Zakłamywanie historii idzie szeroką falą. Tego nie robią kosmici, za tą wykrzywiającą propaganda stoją konkretni ludzie. Z imionami, nazwiskami, z rodziną...
Jacy bohaterzy takie i zabawy... Ale burza wywołana przez te niemądre "zabawy" nas dotkliwie doświadczy...
Stanisław Czachorowski
03.08.2016 Czym skorupka za młodu w mediach nasiąknie, tym później na ulicy trąci
Czytaj także: Młodzi ludzie chwalący Hitlera? Jest rok 2017 ! Ignorancja i groza…
czwartek, 1 lutego 2018
Wolne wybory to puls Demokracji - nie czekaj, działaj !
Przyjęło się zwać wybory „świętem Demokracji”. Jest tak w istocie, gdy samo jej istnienie nie jest zagrożone. Jednak w ostatnich latach sytuacja zaczęła się zmieniać. Nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach Zachodu do głosu dochodzą politycy, którzy jawnie lub skrycie odrzucają demokratyczne zasady i idee. Wybory stały się więc nie tyle świętem, co pulsem Demokracji. Pulsem, który należy sprawdzać, aby wiedzieć czy ona wciąż jeszcze żyje.
Nieodzowną przesłanką realizacji wolnych wyborów jest istnienie systemu gwarancji – zarówno politycznych jak i prawnych oraz mechanizmów kontrolnych zabezpieczających proces wyborczy przed deformacjami, nieuprawnionym wpływem oraz zafałszowaniem ostatecznego wyniku wyborczego.
Każda kampania wyborcza jest unikalna i niepowtarzalna. Inne cechy mają kampanie prezydencka, parlamentarna, czy samorządowa. W inny sposób partie i komitety wyborcze prowadzą agitację wyborczą, inny jest sposób wyłaniania zwycięzców, a co za tym idzie różne mogą być próby wpływania na ostateczny wynik wyborczy.
Praktyka polityczna ostatnich dwóch lat nie napawa optymizmem. Partia rządząca wielokrotnie udowodniła brak poszanowania zasad konstytucyjnych, na podstawie których objęła i sprawuje władzę. Budzi to obawy o uczciwość zbliżających się wyborów samorządowych, a następnie parlamentarnych. Brak poszanowania zasad demokratycznego państwa prawa z jednoczesną możliwością pociągnięcia do odpowiedzialności za ten stan aktualnie rządzących po ewentualnej utracie przez nich władzy, rodzi szczególną potrzebę kontroli zbliżających się wyborów. Kontrola ta musi objąć zarówno sam akt wyborczy, jak i monitoring kampanii wyborczej, w której użycie niedopuszczalnych od strony prawa jak i dobrego demokratycznego obyczaju praktyk, w sposób istotny może wpływać na wynik wyborczy.
Sukcesywne obniżanie się w ostatnich latach poziomu debaty publicznej, zwiększające się przyzwolenie na obniżanie się poziomu etycznego klasy politycznej wywołuje coraz większe zniechęcenie społeczeństwa w angażowanie się w aktywność społeczną i polityczną. Doprowadziło to do zdewastowania kultury politycznej społeczeństwa oraz postawy obywateli wobec demokratycznych mechanizmów sprawowania władzy. Stan taki stał się szczególnie niebezpieczny dla właściwego przeprowadzenia zbliżających się wyborów. Potencjalne nieprawidłowości, manipulacje bądź oszustwa wyborcze mogą nie spotkać się z należytą oceną oraz reakcją społeczną. Całkowicie upolitycznione zostały media publiczne, których rola w kampanii wyborczej jest szczególnie ważna. Udowodniły one w ostatnim czasie do jakich manipulacji są w stanie się posunąć, nie tylko w sprzyjaniu władzy, ale i w szczuciu odbiorców, tak przeciwko opozycji politycznej, jak i całym grupom społecznym. Budzi to niestety obawy o możliwość uruchomienia całej ich machiny propagandowej dla osiągnięcia celu wypaczenia wyniku wyborczego. Trwający proces podporządkowywania sądów, mających ostatecznie stwierdzić ważność zbliżających się wyborów, przykłady używania służb publicznych (prokuratury, policji) dla wsparcia politycznych działań partii rządzącej i ich ochrony, budzi z kolei obawy o możliwość uruchomienia tych służb również w powyższym celu.
Komitet Obrony Demokracji, broniąc fundamentalnych zasad istnienia demokratycznego państwa prawa, nie może obojętnie i biernie przyglądać się zbliżającemu się zagrożeniu. Przyszłe wybory samorządowe i parlamentarne będą najważniejszym sprawdzianem dla społeczeństwa obywatelskiego, dla zasad demokracji, do których obrony KOD został powołany. Polskie społeczeństwo musi mieć w tym czasie zapewnioną nieskrępowaną, niezmanipulowaną możliwość zdecydowania o przyszłości kraju, możliwość podjęcia decyzji wolnej, ze świadomością wszelkich jej konsekwencji.Tylko taka decyzja da prawdziwą legitymizację władzy i prawdziwy, nie ukradziony, czynionymi na granicy prawa machinacjami, mandat dla dokonania zmian w państwie w zgodzie z wolą polskiego społeczeństwa.
Do zadania tego Komitet Obrony Demokracji staje wszystkimi swoimi siłami i wzywa do pomocy wszystkie siły demokratyczne, wszystkie organizacje społeczne, wszystkich polskich obywateli, którym na sercu leży dobro Ojczyzny oraz jej miejsce w europejskiej i demokratycznej wspólnocie.
czwartek, 25 stycznia 2018
ONR kontra PIS
o proszę. Można powiedzieć, że PiS wyhodowało sobie żmiję na własnej piersi. Chłopcy narodowcy poczuli się urażeni zapowiedzią ewentualnej delegalizacji. Jak widać, potraktowali to bardzo serio. Teraz więc obrażeni, samotni jak szczeniaczki we mgle, zarzucają swoim dotychczasowym dobroczyńcom, że taka postawa to „wyraz uległości wobec środowisk lewicowych". PiS za cel obrał sobie delegalizację ONR jednocześnie przyzwalając na działanie organizacji komunizujących i uchyla się od rozliczenia rządu PO-PSL”. Tak stwierdził Tomasz Kalinowski, rzecznik ONR.
No i co teraz zrobią? Według Kalinowskiego sprawa jest prosta. „W obliczu tego, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna mówić głosem eurolewactwa i TVN-u być może konieczne będzie powołanie nowej partii politycznej. To jest dobry moment na rozpoczęcie takiej dyskusji w środowisku narodowym”.
A to się porobiło. ONR się wkurzyło i chce pójść dalej, może do korytka w parlamencie, a PiS? PiS ma dwa wyjścia. Szybko zapomnieć o groźbach i znowu przytulić chłopców narodowców do piersi. I znowu poczuć, że niby to ma jakąś władzę nad nimi, że nadal będzie mógł traktować ich jako swoje zbrojne ramię albo… zachować się politycznie uczciwie i chociaż w tej jednej sprawie stanąć po stronie wartości, które tak kruche i ich brak może zmienić oblicze Polski na lata. Na co się politycy PiS zdecydują? Jaką decyzję podejmie poseł K.? Dobro kraju czy liczebność własnego elektoratu?
Stara zasada mówi, że „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” Pytanie tylko, kto bije się z kim i kto jest tym trzecim.
Ciąg dalszy nastąpi, bo zapewne niedługo ukaże się kolejny odcinek brunatnej, polskiej telenoweli.
Tamara Olszewska
środa, 24 stycznia 2018
Czy to na prawdę margines marginesu?
2016 r.
✡ Jarosław "Konfetti" Zieliński (zastępca Błaszczaka w MSWiA) wycofuje policyjny poradnik "Przestępstwa z nienawiści", w którym ONR-owska falanga opisana jest jako symbol rasistowski.
✡ Błaszczak likwiduje rządowy Zespół ds. Ochrony Praw Człowieka, który był odpowiedzialny za zwalczanie przejawów rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii i mowy nienawiści.
✡ PiS i Kukiz odrzucają projekt ustawy przeciwko mowie nienawiści przygotowany przez Nowoczesną.
✡ umorzenie postępowania przez prokuraturę ws. propagowania faszyzmu w Białymstoku (swastyka uznana za słowiański symbol "swarga").
2017 r.
✡ umorzenie postępowania przez prokuraturę ws. Jacka Międlara i ONR w Białymstoku (nawoływanie do nienawiści).
✡ po wyroku 10 miesięcy bezwzględnego więzienia dla Piotra Rybaka za spalenie kukły Żyda prokuratura wnosi apelację w celu OBNIŻENIA wymiaru kary dla antysemity i tak się staje - Rybak dostaje dozór elektroniczny. Po jakimś czasie trafia do więzienia, bo w jednym z wywiadów nazwał żonę Andrzeja Dudy "żydówą".
✡ po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości umorzenie postępowania przez podległą mu prokuraturę ws. Justyny Helcyk, liderki dolnośląskiego ONR (nawoływanie do nienawiści).
✡ brak reakcji policji na rasistowskie banery na Marszu Niepodległości oraz pobicie protestujących kobiet na trasie przemarszu.
✡ po interpelacji poselskiej Roberta Winnickiego (Młodzież Wszechpolska) prokuratura wycofuje się z zarzutów przeciwko prezesowi faszystowskiego stowarzyszenia Duma i Nowoczesność.
✡ brak reakcji policji i prokuratury na powieszenie zdjęć europosłów PO na szubienicach (imprezę organizował asystent Roberta Winnickiego).
2018 r.
✡ umorzenie postępowania przeciwko radnemu PiS, który na Twitterze nawoływał do powieszenia wszystkich posłów PO na szubienicach.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
Porozmawiajmy o wartościach
Na początku drogi czytelniku chciałam prosić cię o zastanowienie się przez moment nad dwoma prostymi wydawałoby się pytaniami:
1. Czy uważasz że mowa nienawiści powinna być dopuszczalna w publicznej dyskusji?
2. Czy jesteś za prowadzeniem debaty publicznej w sposób rzeczowy i merytoryczny czy też uważasz za stosowne używanie argumentów ad personam i obrażanie ludzi o odmiennych poglądach?
Manifest KOD- będący dokumentem pod którym, uważam, podpisują się wszyscy członkowie- w swojej treści zawiera sformułowania: "Chcemy, żeby w Polsce było miejsce dla wszystkich Polaków, równych wobec prawa, z ich przekonaniami, opiniami, etyką i estetyką. Nie godzimy się na (...) dzielenie Polaków na lepszych i gorszych, pogardę dla „innego”. " Z powyższej treści wyprowadziłabym twierdzenie, że używanie mowy nienawiści i obrażanie w dyskusji innych osób ze względu na wyznawane przez nie poglądy- jakie by to poglądy nie były- jest w swej istocie nie do pogodzenia z wartościami, w obronie których występuje KOD. Bo skoro chcemy aby w Polsce było miejsce dla wszystkich Polaków, bez względu na wyznawane poglądy, to nie możemy z powodu poglądów kogokolwiek stygmatyzować. Jeśli nie godzimy się na pogardę dla innych to nie możemy ich w dyskusji publicznej obrażać i tę pogardę im okazywać bo w takiej czy innej kwestii zajęli inne niż my stanowisko. Jeśli zdecydowanie sprzeciwiamy się dzieleniu Polaków- a nawet szerzej wszystkich ludzi- na lepszych i gorszych to zobowiązuje nas to dla okazywania wszystkim, bez względu na ich poglądy, szacunku w publicznym dyskursie.
Tymczasem z niepokojem obserwuję w dyskusji publicznej powtarzające się przypadki obrażania i ubliżania godności innych i to nie tylko ze strony Prezesa i Spółki. Także po stronie szeroko rozumianej opozycji prodemokratycznej coraz częściej używany jest język, który jakiś czas temu stanowił wyróżnik polityków Jedynej Słusznej Partii. Z jednej strony jest to może zrozumiałe- nie dalej jak wczoraj byłam świadkiem sytuacji, w której na epitety ze strony zwolennika dobrej zmiany jedna z osób uczestniczących w naszym proteście odpowiedziała w taki sam sposób. Może jeszcze by mnie to nie martwiło gdyby stanowiło odosobniony przypadek, wypowiedź pod wpływem chwili. Ale w publikowanych ostatnio, także na stronach kodowskich tekstach pojawiają się sformułowania i zwroty, które nigdy w dyskusji publicznej pojawić się nie powinny. I fakt że stanowią być może odpowiedź na podobne działania drugiej strony, że wynikają z emocjonalnego zaangażowania w dyskusję nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Odwołując się raz jeszcze do Manifestu KOD- mamy walczyć o Polskę w której szanuje się każdego człowieka bez względu na jego poglądy. Nie mamy upodabniać się w tym wymiarze do PiSu i tak jak Prezes okazywać pogardę tym, z którymi się nie zgadzamy, z którzy wyznają inne wartości, mają odmienne od nas zdanie.
Pozwolę sobie odwołać się do jeszcze jednego dokumentu, którego w dyskusji o tym jakim językiem powinno się posługiwać w publicznej debacie nie sposób pominąć- Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. W art. 30, pierwszym artykule II rozdziału zatytułowanego "Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela", wskazuje ona że "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych." W kontekście tego artykułu pojawia się bardzo istotne pytanie: czy dla ciebie, drogi czytelniku, godność drugiego człowieka jest nienaruszalna? Czy też może w zależności od sytuacji, humoru, poziomu emocji, przedmiotu dyskusji, wreszcie poglądów człowieka z którym dyskusję prowadzisz można ją w wybranych przypadkach spokojnie podeptać?
Jeśli upominamy się o szacunek dla praw i wolności obywatelskich to w pierwszej kolejności powinniśmy zawsze upominać się o poszanowanie przyrodzonej, niezbywalnej i nienaruszalnej godności każdego człowieka. Każdego- bez żadnych wyjątków. Jeżeli uważamy, że możemy w dyskusji publicznej tę godność osób, które się z nami nie zgadzają, podeptać, to wyrzućmy do kosza Konstytucję. Na nią wtedy nie ma miejsca. Nie ma miejsca na Konstytucję państwa demokratycznego, bo w demokracji nie ma miejsca na dzielenie ludzi na lepszych i gorszych ze względu na poglądy, na pogardę dla inaczej myślących.
Lubię wiersze Adama Asnyka. Wiele z nich jest zaskakująco aktualnych w dzisiejszej Polsce. Jednym z najbardziej chyba obecnie znanych, najczęściej cytowanych jest piękny utwór "Miejmy nadzieję" Zwykle gdy odwołuję się do tego wiersza piszę o odwadze i nadziei w walce o demokrację. Dzisiaj odwołam się do innej kwestii. W ostatniej zwrotce wiersza Asnyk apelował do współczesnych mu Polaków:
"Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość."
Co jest naszą świętością, naszymi ideałami? Czy jest wśród nich miejsce dla szacunku dla każdego człowieka, bez względu na jego przynależność partyjną, poglądy, wyznawane wartości? Jeśli tak to bądźmy uważni i nie przestawajmy strzec tych ideałów. Bo łatwo je zagubić w dzisiejszej Polsce, kiedy z ust rządzących tak często słyszymy wyrazy pogardy dla tych, którzy się z wodzem Jedynej Słusznej Partii nie zgadzają. Kiedy na ulicach naszych miast jesteśmy obrzucani epitetami ze względu na znaczek jaki przypięliśmy przy ubraniu, flagę którą trzymamy w ręce. Gdy nacjonalistyczne bojówki życzą śmierci wrogom Ojczyzny, a przychylne rządowi media obrażają nieprawomyślnych Polaków w prasie i telewizji. Czasami korci by odpowiedzieć w podobny sposób, użyć podobnych epitetów. Czasami gdy temat na jaki się wypowiadamy jest dla nas szczególnie bliski i trudny chce się zapomnieć o tych wartościach, które wynikają z Konstytucji, z Manifestu KODu.
Ale jest to coś czego nam zrobić nie wolno. Bo w momencie gdy damy sobie pozwolenie aby obrażać innych, odbierać godność osobom o odmiennych poglądach- przegramy. Przegramy w sposób całkowity, zaprzepaścimy szansę na to by zbudować Polskę inną niż ta, która buduje dzisiaj PiS. Bo przestaniemy się od Prezesa i Spółki różnić. Może zachowamy inne poglądy dotyczące pewnych rozwiązań społecznych, ale jeśli zgodzimy się na odejście od poszanowania przyrodzonej i niezbywalnej, nienaruszalnej godności każdego człowieka to w tym najważniejszym aspekcie staniemy się drugim PiSem.
Nie ma demokracji i wolności tam, gdzie nie ma szacunku dla drugiego człowieka.
Ten szacunek jest pierwszym i podstawowym warunkiem, aby o demokracji i wolności w ogóle móc mówić.
Więc nie przestajmy czcić świętości swoje...
Polska wolna, demokratyczna to Polska w której sanuje się godność każdego obywatela, każdego człowieka.
Marta Kamińska
niedziela, 21 stycznia 2018
Nie lekceważmy odradzającego się nacjonalizmu i ksenofobii w Polsce
Nie lekceważmy odradzającego się nazizmu, nacjonalizmu i ksenofobii. Zła ideologia zatruwa całe społeczeństwo.
Przykład z historii, jakże niedawnej. Jak to się stało, że za hitleryzmu w obozach koncentracyjnych zbrodniczych eksperymentów dokonywali wykształceni lekarze a nawet wybitni naukowcy? Przyczyną jest cale społeczeństwo jako takie. Bo to „zasady przewodnie obowiązujące w państwie nazistowskim spowodowały moralne upodlenie narodu niemieckiego, a to moralne upodlenie doprowadziło do fizycznego upodlenia innych istot ludzkich”. Zbrodnie nazistowskich lekarzy „były nieuniknioną konsekwencją złowieszczych doktryn, za którymi się opowiedzieli.”
Niech będzie to dla nas przestrogą na teraz i w przyszłości. Im dłużej będziemy wpatrywali się w przeszłość, tym łatwiej zrozumiemy zagrożenia teraźniejszości. A ewidentnie widać jak zła ideologia nas psuje, nas jako społeczeństwo w każdym wymiarze.
W zacietrzewieniu ideologicznym "dobrej zmiany" ludzie zwykli, normalni zaczynają łamać prawo, w szale nienawiści do innych łamać konstytucję i nawoływać do przemocy. Zło już nastało. Zmienia historię burzy pomniki, zniesławia ludzi. I to się nakręca.... Jeśli nie zatrzymamy dzisiaj - jutro będzie bardzo wstyd. Bardzo wstyd. I nie da się tego "zwalić" na szaleńców czy psychopatów.
Stanisław Czachorowski
Niech będzie to dla nas przestrogą na teraz i w przyszłości. Im dłużej będziemy wpatrywali się w przeszłość, tym łatwiej zrozumiemy zagrożenia teraźniejszości. A ewidentnie widać jak zła ideologia nas psuje, nas jako społeczeństwo w każdym wymiarze.
W zacietrzewieniu ideologicznym "dobrej zmiany" ludzie zwykli, normalni zaczynają łamać prawo, w szale nienawiści do innych łamać konstytucję i nawoływać do przemocy. Zło już nastało. Zmienia historię burzy pomniki, zniesławia ludzi. I to się nakręca.... Jeśli nie zatrzymamy dzisiaj - jutro będzie bardzo wstyd. Bardzo wstyd. I nie da się tego "zwalić" na szaleńców czy psychopatów.
Stanisław Czachorowski
sobota, 20 stycznia 2018
Skradziona sprawiedliwość (Olsztyn)
Okaż swój sprzeciw wobec polityki kontroli i dyktatury, wobec gwałcenia Konstytucji i zasad demokracji, wobec łamania konwencji Unii Europejskiej.
INSTRUKCJA
Na wzór naszych przyjaciół z Rumuni zbierz w swojej okolicy grupę osób w jednym miejscu. Na prześcieradle lub tekturze przygotuj napis: SKRADZIONA SPRAWIEDLIWOŚĆ i nazwę swojego miasta lub miejscowości. Zgromadzone osoby zaopatrz w czarne opaski na oczy i usta (jak na zdjęciu). Ustawcie się równo w rzędach i stójcie w milczeniu przez 20 minut. Z wydarzenia koniecznie zrób transmisję online i zdjęcia.
UWAGA: Po 20 minutach milczenia zalecamy rozejście się w ciszy. Zapisuj decyzję o wydarzeniu w komentarzach. Będziemy tu umieszczać w opisie adresy kolejnych miast i miejscowości dołączających do akcji. To UPORZĄDKUJE KOMUNIKACJĘ
.
WSZYSCY RAZEM TEGO SAMEGO DNIA O TEJ SAMEJ GODZINIE _ APEL MILCZENIA_PRZECIW DYKTATURZE_DOŁĄCZ!
wtorek, 16 stycznia 2018
„Ratujmy kobiety” i głosowanie w Sejmie
Zacznę może od końca-
nie podoba mi się postawa posłów, którzy byli obecni na Sali sejmowej i
nie wzięli udziału w głosowaniu. Nie potrafię też jej zrozumieć. Wydawałoby się
że to ich obowiązek, obowiązek który samo dobrowolnie na siebie przyjęli, a
teraz nagle wyjmują karty do głosowania i nie wypowiadają się w ważnej jakby
nie patrzeć społecznej sprawie.
Dlaczego? Tego tak do końca nie wiadomo, aczkolwiek w ciekawy sposób
skomentował sytuację jedna z członków poza parlamentarnej partii Razem
Marcelina Zawisza: „Posłowie i posłanki Platformy i Nowoczesnej - jak się
boicie głosować to złóżcie mandaty!” Mam wrażenie że tym swoim komentarzem mogła
pani Zawisza dotknąć istoty sprawy. Cieszy mnie za to że przynajmniej część z tych posłów przeprosiła
za swoje zachowanie. Jako że sama nie jestem osobą nieomylną to osobiście
postanowiłam te przeprosiny przyjąć- pod warunkiem że takie zachowanie się nie
powtórzy. Bo jakby nie patrzeć obowiązkiem posłów jest zabierać zdanie podczas
głosowań w Sejmie i jeśli już ktoś nie chciał głosować ani „za” ani „przeciw”
projektowi to zawsze pozostawała opcja wstrzymania się od głosu, z której
należało skorzystać.
Nie podoba mi się postawa posłów którzy byli obecni tego
dnia w Sejmie i nie głosowali. Tak samo nie podoba mi się rozpętana w
Internecie nagonka na posłów PO którzy zagłosowali przeciwko temu projektowi.
Rozumiem to, że osoby zaangażowane w projekt, zbierające podpisy pod projektem
chciałby, żeby projekt ten stał się obowiązującym prawem. Z tego powodu zapewne
wiele osób poświęciło swój czas i wysiłek na zebranie wystarczającej- a nawet
większej- liczby podpisów. Szanuję ten wysiłek, w szczególności cieszy mnie
fakt że obywatele coraz częściej angażują się w życie społeczno- polityczne i
korzystają z instrumentów demokracji bezpośredniej pozwalających im wyrażać
swoje poglądy. Rozumiem wreszcie że decyzja posłów Marka Biernackiego, Joanny
Fabisiak i Jacka Tomczaka może się tym osobom nie podobać. Ale jakoś nie mogę
zrozumieć tego, że powyższe osoby w sposób bardzo wyraźny najwidoczniej uznają,
że nikt nie ma prawa mieć w kwestii dostępności aborcji inne zdanie niż
zwolennicy inicjatywy „Ratujmy kobiety” I że każdego kto przypadkiem ma inne zdanie
trzeba zaraz umieścić na tworzonych pospiesznie listach hańby. I nie, nie ma tu
absolutnie miejsca na różnicę zdań, wolność wyrażania poglądów, w końcu
szacunek dla ludzi którzy się z nami nie zgadzają, prawda? Czytając wypowiedzi
części zwolenników inicjatywy „Ratujmy kobiety” w prasie czy mediach
społecznościowych mam wrażenie że- podobnie jak Kaczyński dzieli Polaków na
gorszy i lepszy sort- tak oni dokonali podziału- na tych co się z nami zgadzają
i na tych którzy są wrogami kobiet, postępu, wolności itd. I nie ma żadnego
miejsca na dialog, żadnego miejsca na dyskusję o poglądach. Bo pogląd słuszny
jest tylko jeden, ten nasz, i nikt nie prawa się z nami nie zgadzać.
I proszę nie mówcie mi że to pierwsze czytanie i chodziło
tylko o to, aby o projekcie rozmawiać, żeby nie odrzucać w pierwszym czytaniu
projektu pod którym podpisało się- według danych podanych przez komitet
inicjatywy ustawodawczej- około 400.000 Polaków. Bo argument ten brzmiałby może
i prawdziwie gdyby nie to, że ci sami zwolennicy procedowania projektów
obywatelskich nie mają żadnych zastrzeżeń do posłów którzy głosowali za
odrzuceniem w pierwszym czytaniu innego projektu obywatelskiego w tej samej
sprawie, zakładającego ograniczenie legalnie dostępnej aborcji w Polsce (podpisanego przez nawet większą liczbę obywateli). Hasło „Nie odrzucamy w pierwszym
czytaniu projektów obywatelskich” powtarzane jest przy różnych okazjach chyba
przez wszystkie środowiska polityczne w Polsce. I żadne z tych środowisk nie
jest w tej sprawie konsekwentne. A szkoda, bo wprowadzenie dobrego zwyczaju
parlamentarnego nieodrzucania w pierwszym czytaniu projektów obywatelskich
naprawdę miałoby sens. Ale jako rzeczywista niepisana zasada, a nie jako hasło
które wyciągamy gdy jest to dla nas korzystne, ale zapominamy natychmiast gdy
tak jest wygodniej. A na razie tak się właśnie dzieje. Chyba że nie mam po
prostu wiedzy o tym że te same osoby które odsądzają od czci i wiary posłów Marka
Biernackiego, Joanny Fabisiak i Jacka Tomczaka za głosowanie za odrzuceniem
projektu obywatelskiego „Ratujmy kobiety” w pierwszym czytaniu skrytykowały
jednocześnie tych posłów którzy głosowali za odrzuceniem w pierwszym czytaniu
projektu „ Zatrzymaj aborcję” Gdyby tak było to rzeczywiście należałoby przyjąć
że dane osoby mogłyby zasadnie powoływać się na ten argument. Bo inaczej to nie
brzmi on niestety poważnie.
Nie podoba mi się także postawa pana posła Schetyny i pomysł
wyrzucania z partii posłów, którzy w ważnej sprawie dzielącej społeczeństwo
zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem. W odróżnieniu od tych niegłosujących
ta trójka wykazała się odwaga i jasno i zdecydowanie wyraziła swój pogląd. Tak
się składa że szanuję postawę ludzi, którzy mają własne zdanie i potrafią go bronić,
którzy uczciwie przyznają że takiego czy takiego rozwiązania nie popierają. I
karanie ich za to uważam za skandaliczne. Po raz kolejny odnosząc się do PiSu-
partii którą zdarza mi się krytykować najczęściej i która dlatego stanowi dobry
punkt odniesienia w wielu kwestiach- to nawet Prezes dał swoim posłom większą
swobodę wyrażenia poglądów w tej kwestii. I jakoś nie słyszę o karaniu posłów
PiS głosujących inaczej niż Kaczyński. Po raz kolejny- co z prawem każdego do
posiadania własnego zdania, wyrażania własnych poglądów?
Najbardziej w tym wszystkim nie podoba mi się to że my,
Polacy, nie umiemy ze sobą rozmawiać. Na przykładzie aborcji widać to chyba
najwyraźniej. Jest to temat trudny, wywołujący wiele emocji, szczególnie tych
złych. Jest to temat, w którym Polacy są podzielenia na zwolenników
wprowadzenia aborcji na życzenie, pozostawienia bez zmian obecnego kompromisu,
ograniczenia dostępu do aborcji lub nawet całkowitego jej zakazania. I nie jest
bynajmniej tak, że któraś z tych grup ma jakąś zdecydowaną przewagę nad resztą,
z różnych sondaży które czytałam wynika że większość społeczeństwa jest za
zostawieniem ustawy bez zmian, ale wyniki są różne w zależności od tego kto
robi sondaż. I sam fakt, że w kwestii aborcji jest podział w społeczeństwie nie
jest jeszcze problemem. Problemem jest to że zarówno dla jednej jak i drugiej
strony osobo o przeciwnych poglądach nie są partnerami do dyskusji- zwłaszcza
dyskusji merytorycznej, bez obrażania oponentów i uciekania się do argumentów
ad personam- ale śmiertelnymi wrogami i w zależności od opcji mordercami,
barbarzyńcami, lewakami, fanatykami itd. Żadna ze stron nie chce przyznać tej
drugiej podstawowego prawa, które w demokratycznym państwie powinien mieć
każdy- prawa wyrażani w dyskusji publicznej własnych poglądów i nie bycia z
tego powodu atakowanym i obrażanym. I to bardzo wyraźnie ujawnia słabość
polskiej demokracji, ta absolutna niemożliwość pogodzenia się z tym, że ktoś
może myśleć inaczej niż ja.
Nie podoba mi się także pewna próba manipulacji nastawiona
na pogrążenie politycznych przeciwników w postaci wyciągania obecności na
„czarnym Proteście” rok temu niektórych posłów, którzy w dniu 10 stycznia 2018
roku w Sejmie „zniknęli” w trakcie głosowania nad projektem „Ratujmy
kobiety” To że to „zniknięcie” było
niepoważne i lekceważące w stosunku do wyborców to jedno, ale zarzucanie komuś
hipokryzji i gry politycznej z powodu jednoczesnego uczestnictwa w Czarnym
Proteście i niepoparcia projektu ustawy to zdecydowanie przekłamanie. Warto bowiem zaznaczyć że w trakcie
Czarnego protestu protestowano przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej, nie za
legalizacją aborcji. W związku z czym nie jest niczym zaskakującym że któryś z
posłów, który jest za utrzymaniem obecnego stanu prawnego w tej kwestii z
jednej strony wziął udział w Czarnym proteście, z drugiej nie głosował za
projektem "Ratujmy kobiety". Wbrew zarzutom niektórych
środowisk nie widać tu żadnej hipokryzji i zmiany poglądów.
Całą ta sytuacja jest po prostu przykra- duża część
środowisk opozycyjnych skompromitowała się w taki czy inny sposób Owszem, nie
wszyscy z tych środowisk, a tylko cześć osób, ale ogólne wrażenie jest mało
pozytywne, najdelikatniej rzecz ujmując. A najsmutniejsze jest to, że wcale nie
musiało do tego dojść. Wystarczyło tylko z jednej strony wykazać się odwagą i
wprost wyrazić swoje zdanie w kwestii dostępności aborcji w Polsce, nie kryjąc
się za wyjętymi kartami do głosowania, z drugiej przyznać sobie wzajemnie prawo
do wyrażenia własnego zdania bez wprowadzania dyscyplin partyjnych i kar dla
osób które mają inne zdanie niż kierownictwo partii. Owszem, nie rozwiązało by
to wszystkich problemów- osoby przekonane że nie można mieć innego niż one
zdania dotyczącego aborcji dalej w niewybredny sposób obrażałyby wszystkich
„wrogów”, ale tego niestety nie da się uniknąć do czasu aż wszyscy- a
przynajmniej większość z nas- dojdzie do wniosku że jednak jest w Polsce
miejsce dla osób mających inny niż „jedyny słuszny” pogląd. Ale przynajmniej
partie opozycyjne zaoszczędziłyby sobie kompromitacji z którą teraz muszą się
zmierzyć.
Marta Kamińska
Subskrybuj:
Posty (Atom)







