czwartek, 15 czerwca 2017

Córka leśnika!


Córka leśnika!


Córko leśnika,
Mieszkańca Mazur,
Popatrz, jaki na wyrębie piachu glazur
Daj mi kopertę
Unieś strzemiona
Niech mnie przekona
Twa epistoła
Źle przemycona.

Krzysztof Łoziński

(tekst: Grzegorz, zdjęcie: Krzysztof)


Córko leśnika nie trać nadziei,
przecież tatuś nie pozwoli gnić ci w kniei.
Szyszko pomoże, o daj nam Boże!
A do koperty, ile potrzeba, tyle dołożę.

Anna Szymajda


Córka leśnika, znudzona w głuchej kniei
Intratnej szukała pracy, pełna nadziei
Śle liścik błagalny przez szefa swego ojca
Do mogącego wszystko, dziarskiego mołojca.
Niestety. Kamera Polsatu włączona. Diabli to wzięli

Lech Bartniczuk

Polska według PiS - memowy przegląd tygodnia



Satyra, satyra... tylko płakać się chce. PiS to szeroko zakrojona dewastacja Polski. 

Roch Protazy

środa, 14 czerwca 2017

Przyjedź na długi weekend do Puszczy Białowieskiej


Pozdrowienia z Puszczy Białowieskiej! Piszę do Ciebie, żeby Cię tutaj zaprosić. Puszcza Cię potrzebuje! Mamy wielką nadzieję, że dasz radę dotrzeć tu w długi weekend. Bo właśnie teraz warto wesprzeć lokalną społeczność i wybrać się na przykład na Spacer po Puszczy z Adamem Wajrakiem. Jest w nas siła. Pokażmy, jaka! Zapraszamy do Białowieży na Weekend dla Puszczy - czyli spacery, spotkania z niesamowitymi ludźmi, koncert, pokaz filmu, warsztaty dla dzieci i inne atrakcje. Wszystko dla Puszczy!

zobacz szczegóły

Zabierz znajomych i rodzinę! Nie masz z kim przyjechać? Koniecznie wpadnij i tak, w gronie Obrońców Puszczy nigdy nie poczujesz się samotnie. W programie znajdzie się coś dla każdego – od koncertu Stanisława Soyki, przez spotkanie i spacer po Puszczy z Adamem Wajrakiem, pokaz filmu “Przecież tu jest wszystko”, spacery ornitologiczne, warsztaty przyrodnicze, zajęcia dla dzieci, po… nasłuchiwanie nietoperzy.

Atrakcji nie zabraknie, a to wszystko w dniach 15-18 czerwca w Białowieży i okolicach. Dokładne informacje o programie i wszelkie niezbędne szczegóły znajdziesz na obroncypuszczy.pl/weekend.

Wiem, że Puszcza jest dla Ciebie ważna. Mam więc ogromną nadzieję, że spotkamy się w tym niesamowitym lesie.

Do zobaczenia!
Kasia Jagiełło
Greenpeace

wtorek, 13 czerwca 2017

Poseł Iwona Arent nie zna Władysława Frasyniuka?


Poseł Iwona Arent pomimo tego, że nie zna Frasyniuka, to i tak uznała że powinien on zostać ukarany. Ot tak!

"Kochana" pani Arent, Obywatel Rzeczypospolitej Polskiej - Władysław Frasyniuk został odznaczony orderem w 2006 roku przez Lecha Kaczyńskiego, Krzyżem Wielkim Odrodzenia Polski.

Rozumiem, że nie może już pani zasięgnąć języka u Lecha Kaczyńskiego i porozmawiać z Lechem o zasługach Władka, ale może Jarek coś pani podpowie. Ale słyszałem, że Jarek nigdy nie był członkiem Solidarności, i może tego nie pamiętać ... to może ja będę mógł jakoś pomóc, i pani porozmawia ze mną. Byłem wiceprzewodniczącym Komitetu Strajkowego w Warfamie, w Dobrym Mieście w 1980 r. i osobiście negocjowałem postulaty z KW PZPR w Olsztynie w tym czasie jak pani miała 12 lat. Zdaję sobie sprawę, że nie miała pani doświadczeń tego okresu, będąc w tak młodym wieku, ale na naukę historii nigdy nie za późno. Z chęcią się z panią spotkam przy kawie - podaję swój telefon i zapraszam: 607 131 137. Jak będę przechodził dziś lub jutro koło pani biura poselskiego, to wpadnę do pani i osobiście zapraszam na lekcje historii, i lekcję o demokracji i praworządności.

Miłego dnia, i owocnych debat w sejmie, do którego nie wpuszczacie już nawet licealistów. Strach się bać! Do zobaczenia przy urnach wyborczych.

Jerzy Dramowicz

Wielkie zwycięstwo nad babcią Kowalską....


Roch Protazy

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Siadłem w waszym imieniu, abyście zrozumieli, jak ważna jest wolność


Frasyniuk został zapytany, z jakim apelem zwróciłby się do prezesa PiS. - Nie warto już przemawiać do Jarosława Kaczyńskiego. To jest stare drzewo, które nie da się przesadzić. Mam wrażenie, że Władysław Frasyniuk powinien mówić do młodych ludzi: patrzcie, to są rzeczy, których nauczyłem się od starszych od siebie. Ten człowiek, od którego się tego nauczyłem, to Tadeusz Mazowiecki, który mówił: "osoba publiczna to jest osoba, która rezygnuje z części swoich wolności. Osoba publiczna to jest osoba, która czasem gra własnym ciałem" - wyjaśniał gość TVN24. - Poszedłem na tę miesięcznicę i siadłem, siadłem w waszym imieniu, abyście zrozumieli, jak ważna jest wolność. Spójrzcie na tych ludzi, którzy tam siedzieli, na niepełnosprawne osoby, na kobiety. Wszyscy przyszliśmy, żebyście żyli w normalnym, przyzwoitym, uśmiechniętym, życzliwym kraju - podkreślił Frasyniuk, zwracając się do młodych.

(http://www.tvn24.pl)

źródło: http://www.tvn24.pl/frasyniuk-o-incydencie-w-trakcie-miesiecznicy-w-faktach-po-faktach,748374,s.html

Kaczyński coraz głośniej wykrzykuje obelgi pod adresem polskiego społeczeństwa


No i o co chodzi? Każdy ma prawo się modlić gdzie chce, pan Kaczyński zwłaszcza. Chce na Wawelu - proszę bardzo. Chce na Krakowskim Przedmieściu - ależ zapraszamy! A w uznaniu zasług policja zapewni mu absolutny spokój i dobry nastrój do tej modlitwy. Szkoda, że nigdy żadnej modlitwy z jego ust nie usłyszeliśmy, przeciwnie, coraz głośniej wykrzykuje obelgi pod adresem polskiego społeczeństwa, jakieś insynuacje i groźby.

Pewnie dlatego większość policjantów rozgląda się niepewnie, albo po prostu spuszcza głowy. Ich mamusie innego uczyły paciorka.

Maria Borkowska

KODrozmówki BOHATEROWIE CZY ZDRAJCY?

- Magdalenka, gdy popije robi laskę gdzie byle. – Rzucił młody chłopak do kodera, który właśnie obklejał płot starej budowy zaproszeniem na manifestację z okazji 4 czerwca. Koder, pan w podeszłym wieku, przerwał pracę i obrócił się.
- Przepraszam, ale nie rozumiem. – Odpowiedział.
Chłopak z kolei zatrzymał się. Był dobrze ubrany. Przylizane na żel włosy błyskały w świetle ulicznych latarni.
- Przecież to była ustawka. – Wyjaśnił. – Komuniści w Magdalence i przy Okrągłym Stole dogadali się z częścią Solidarności. My wam damy władzę, a wy nam święty spokój, tak byśmy mogli sobie spokojnie żyć w nowej rzeczywistości. Te całe wielkie wybory 04. czerwca to jedna wielka ściema. Wałęsa, Mazowiecki, Michnik to byli zwykli agenci czerwonych.
Koder zadumał przez moment po czym spytał:
- A Ty chłopcze, w którym roku się urodziłeś?
- W 89, a co?
- Nie znasz tamtych czasów…
- Ja może nie znam, ale moi rodzice znają bardzo dobrze. Tato za komuny był robotnikiem. Zakład po upadku komuny przejęła jakaś komunistyczna szycha w naszym mieście. Potem tato stracił pracę. Przez x czasu utrzymywaliśmy się z marnej pensyjki nauczycielskiej mojej mamy, a czerwoni się ustawiali przejmując państwowe firmy.
- Wiesz, mi też nie było w pierwszych latach lekko, też straciłem pracę…
Chłopak cały wzburzony nie pozwolił mu jednak dokończyć.
- Trzeba było wtedy wziąć tych wszystkich czerwonych, zabrać im co w komunie ugrali, wsadzić do więzień, a decyzyjnych rozstrzelać. Wtedy by było sprawiedliwie!
Koder znowu zamyślił się na chwilę.
- Chłopcze, wiesz kiedy z Polski wyszła Armia Czerwona? – Spytał wreszcie.
Chłopak nie odpowiedział zaskoczony pytaniem.
- W 1993 roku. – Kontynuował koder. – Przez te trzy lata wolnej Polski mieliśmy jeszcze setki tysięcy rosyjskich żołnierzy. Milicja, Wojsko Polskie, to byli też ludzie jak to mówisz całkiem czerwoni. Powiedz mi chłopcze co by się stało jakbyśmy w 89 czy nawet 92 chcieli zrealizować Twój plan? Czy ci czerwoni pozwoliliby nam zabrać wszystko to, o czym mówisz? Co by się wtedy stało, jak myślisz?
- Na pewno można było…
- Nie, nic nie można było. Twój plan to w tamtych czasach wojna domowa i w efekcie wygrana czerwonych oraz zabetonowanie systemu na kolejne dziesięciolecia. Byśmy mieli kolejnych wielkich bohaterów wolności i poza tym nic więcej… jak zwykle.
- A po 93?
- Ehhhh… po 93 to suweren w demokratycznych wyborach wybrał z powrotem SLD do władzy. Dwie kadencje do 2005 i Kwaśniewski przez 10 lat (w tym za AWS) wystarczyły żeby przypilnować, by nikt z nich niczego nie stracił.
- No ale potem PiS chciał zrobić porządek wreszcie.
- Porządek… - Koder się uśmiechnął pod nosem. – Ci czerwoni już 15 lat budowali razem z nami chciał nie chciał nową Polskę. Twoja sprawiedliwość nakazywałaby zrobić coś, na co w praworządnym państwie demokratycznym nie było już miejsca. A teraz co? Zabierają nawet tym, którzy przez całą służbę pracowali dla wolnej Polski, a przez miesiąc czy pół roku załapali się jeszcze na służbę w PRL-u. Przecież to chore jakieś! To wbrew jakiejkolwiek sprawiedliwości i naszej Konstytucji!
Koder zamilkł na chwilę, a chłopak też się nie odzywał. Patrzył przed siebie wyraźnie zamyślony.
- To nie jest wszystko takie proste, jakbyśmy chcieli. – Powiedział w końcu koder cicho. – Mi też było źle w nowych czasach. Też straciłem pracę. Teraz mam psią emeryturę. Też wiele rzeczy mi się nie podobało. Ale jednak żyłem już w wolnej Polsce, w kraju, który jednak był już mój, z którego mogłem być dumny. Cieszyłem się, że moje dzieci będą mogły robić i mówić to, co uważają za słuszne. Będą mogły żyć jak chcą i gdzie chcą. Będą takie trochę jak Ty nieświadome i szczęśliwe. Choć ta nieświadomość ma także widać złe strony…
- Naprawdę jest Pan dumny z tego co zrobiliśmy?
- Tak jestem. Jestem dumny z ludzi, którzy doprowadzili do tych przemian. Z Wałęsy, Kuronia, Mazowieckiego, Michnika…
- Przecież do żydzi!
- Mogą być nawet murzynami… Jestem dumny z nich, bo wykazali wielką mądrość. Takich narwańców jak ty wyznających zasadę wszystko albo nic wszędzie jest wielu. Oni wiedzieli, że nas to nigdzie nie zaprowadzi. Wiedzieli, że muszą czerwonym coś oddać, aby zyskać coś o czym zawsze marzyli przez te wszystkie lata walki z komuchami – wolność dla swojego kraju. Zrobiliśmy coś niesamowitego – dokonaliśmy wtedy bezkrwawego obalenia ustroju. Rozpoczęliśmy upadek komunizmu w Europie i na całym świecie. To było historyczne wydarzenie… a wybory 04. czerwca są jego symbolem. Nie były może do końca wolne, ale były pierwszym krokiem do naszej wolności. – Koder zamilkł na chwilę. – Ale my co? My mamy talent do plucia na siebie, do deptania własnej historii, bo ten czy tamten nie znalazł w niej dla siebie takiego miejsca jakie sobie wymarzył. Powiedz mi, czemu tak się dzieje? Czemu jesteśmy takim wielkim, a zarazem takim durnym i małostkowym narodem?
Chłopak patrzył na kodera nic nie odpowiadając. Potem pokręcił lekko głową, otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, ale tylko obrócił się na pięcie i poszedł przed siebie. Szedł jednak jakby mniej pewnym i sztywnym krokiem niż wcześniej. Koder tymczasem zamoczył pędzel w kleju i zaczął przyklejać kolejne plakaty z zaproszeniem na marsz 04 czerwca, choć już noc się kończyła, co zaczął oznajmiać śpiew ptaków w pobliskim parku.

Adam Reimann

Jak zwykle 10. byłem w Warszawie


Jak zwykle 10. byłem w Warszawie by przeciwstawić się hucpie politycznej pod płaszczykiem jakiegoś marszu religijnego. Ok, bierze w tym udział ksiądz, są pieśni i modlitwy..... jednak nikt nie jest w stanie powiedzieć z jakim kościelnym świętem ma to związek.

Kończy się zawsze tak jak zwykle. Na obskurną drabinkę kiedyś, dzisiaj na przygotowany podeścik, wdrapuje się poseł K i ogłasza wszem że zwyciężył, ale jeszcze nad zwycięstwem trzeba popracować. Następnie że zmierza do prawdy, że prawda jest już blisko, pewnie tuż tuż. Od siedmiu lat. W międzyczasie ubarwia to inwektywami w naszym/moim kierunku..... otóż jestem warchołem, zdrajcą, oderwanym od koryta barbarzyńcą, ostatnio nawet agentem. Przez myśl pewnie mówcy nie przejdzie, że sam przy tzw korycie, za pieniądze nas wszystkich siedzi od 1989 roku. Ględzi coś o przestrzeganiu prawa, sam je łamiąc każdego miesiąca. Nawet stworzone pod "miesięcznice", zostało, pewnie za jego wiedzą i zgoda złamane. Zgłoszone zgromadzenie przez OSA, pod Kordegardą (dokładnie na przeciwko Pałacu Namiestnikowskiego), potwierdzone przez sąd, zostało zastawione barierami i policją. Oficjalne zgromadzenie nie miało do tego miejsca dostępu, by prezes nie musiał mieć przed oczami baneru z cytatem jego brata, dotyczącym szanowania Trybunału Konstytucyjnego.

Miesiąc temu pisałem, że nie widziałem dotychczas takiej ilości policji. Cóż, widocznie mam małą wyobraźnię, teraz było jej jeszcze więcej. Znacznie więcej niż sióstr i braci smoleńskich.

O naszej akcji nie będę pisał, bowiem poprzez udział w niej Frasyniuka, jest ogólnie znana. Wspomnę tylko, że zamknięcie nas w jednym kotle razem z nim, było zaszczytem.

Tadeusz Szczęśniewicz





niedziela, 11 czerwca 2017

Śmiech z pogrzebu czyli miesięcznice smoleńskie


Zdjęcie z ostatniej (czerwcowej A.D, 2017) miesięcznicy smoleńskiej. W oficjalnych wypowiedziach to obchody żałobne. Po uśmiechniętych twarzach można wnioskować, że to jakaś radosna uroczystość. Nic z tego nie rozumiem....

Roch Protazy